- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 858 Culés
Gorące dyskusje
mmaciass
14
Czy tutaj na prorządowej La Rambli w ogóle przewinął się temat aresztowania Leszka... » Czytaj dalej
42 odpowiedzi
Hosh
31
Mnie bardziej niepokoi który normalny dzieciak wchodzi na Interię lub... » Czytaj dalej
26 odpowiedzi
Roobo
2
Sondaż CBOS'u daje konfederacji 15% a koronie 11.5%. Wiedziałem że rozdział im raczej da ale... » Czytaj dalej
24 odpowiedzi
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 858 Culés
18
Kobiety są dziwne, ale do rozgryzienia.
Pamiętam, jak pierwszy raz poszedłem na randkę. Było to w gimnazjum. Podszedłem na przerwie do dziewczyny, przedstawiłem się, rzuciłem komplementem, zaprosiłem na "randkę". Zgodziła się. Byliśmy umówieni na godzinę 18, pod restauracją. Podjarany pierwszą randką w życiu, czekałem już w wyznaczonym miejscu pół godziny wcześniej. Wybiła 18, jej nie ma - spoko, może się spóźni (była zima, śnieg sypał). 15 po, nadal jej nie ma. Wytrzymałem do 18:30 - nie przyszła. Zadzwoniłem, nie odebrała telefonu. Dopiero na drugi dzień, w szkole, to ja do niej podszedłem i się zapytałem co się stało... Rzuciła jakąś głupią wymówką, od razu było widać, że kręci. Jako niedoświadczony i nieświadomy tego, co za chwilę się stanie, odpowiedziałem jak pantoflarz "w porządku, nie ma problemu, nic się nie stało"... Oczywiście, już potem nie chciała ze mną gadać, olała mnie. Nie wiedziałem dlaczego, byłem miły, starałem się zachowywać jak dżentelmen i te sprawy, ale pomyślałem, że po prostu to nie ta dziewczyna, jest pełno innych.
Minęło trochę czasu. Byłem już w szkole średniej i spodobała mi się pewna dziewczyna, koleżanka mojego znajomego. On mi po cichaczu mówił, że też jej się podobam. No, to wiadomo - gadka, szmatka i byliśmy umówieni. Ta mnie nie wystawiła, ale... Poszedłem z nią na osiemnastkę jej znajomej, jako osoba towarzysząca. Mając w głowie tylko jedną, nieudaną, prawdziwą "randkę" w życiu, czułem się doświadczony. No, ale niestety z pierwszej randki nie wyciągnąłem żadnych wniosków i zrobiłem ten sam błąd. Bawiłem się w dżentelmena. Pomogłem odwiesić jej kurtkę, odsunąłem jej krzesło, prawiłem komplementy i te sprawy. Po imprezie ponownie zostałem zlany jak woda w kiblu.
No i tutaj już zacząłem myśleć, co robię nie tak? Czemu, mimo starania się i dobrych manier, dostawałem kosza. Cóż... Zapewne większość doświadczonych osób w tym temacie wie, że jednak kobieta to istota dziwna i trzeba ją trochę pozlewać, żeby zaczęła biegać za facetem. Najpierw nie praktykowałem tego na pierwszej, lepszej dziewczynie z ulicy, tylko wchodziłem na pewne portale, w której można było sobie popisać i starałem się grać takiego... Może nie drania, ale kogoś podchodzącego pod ten styl podejścia do kobiet. Po prostu, czasem nie odpisywałem - same inicjowały dalszą rozmowę. Byłem tajemniczy, zlewałem, np, na siedem dni w tygodniu, to ona sześć razy zaczynała rozmowę. ja oczywiście raz, bo jednak wiedziałem, że stąpam po cienkim lodzie i granica między intrygą, a tym, że dana dziewczyna po prostu mnie kopnie w dupę jest bardzo cienka. Po prostu chciałem jej dać raz w tygodniu fakt, że trochę też w to ingeruję. Nabrałem takiego doświadczenia w internecie, że zacząłem powoli to przenosić na rzeczywistość. Oczywiście, z pozytywnym skutkiem. Nie chcę wrzucać tutaj kobiet do jednego wora, bo każda jest inna, ale większość ma podobny mechanizm. Chociaż to wiadomo, że to też kwestia wieku, bo jeżeli kobieta szuka faceta, z którym chciałaby jak najszybciej założyć rodzinę, to taki trochę bawiący się jej uczuciami, dający jej huśtawkę nastroju facet, nie będzie jej za bardzo interesował... Chociaż były momenty w tych eksperymentach, że sam się siebie bałem. To znaczy, wiedziałem, że totalnie przekraczam granicę, ale niektóre dziewczyny już były tak safiksowane, że im to nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie. Po prostu potrafiłem je rozgryźć, mniej więcej wiedziałem czego chcą, co one odpiszą, albo mi odpowiedzą, co zrobią. Miał ktoś podobne doświadczenia z kobietami, że jednak styl na "miłego Pana" okazał się fiaskiem i trzeba było nad sobą popracować? Chętnie poczytam.
7
@Hiacynk Ja to ktoś kiedyś powiedział:
" Szybciej poskładasz meble z Ikei bez instrukcji niż zrozumiesz kobietę" ;P
PS. Niektóre kobiety zamiast dżentelmenów wolą właśnie chamów.
16
@Hiacynk Zasada jest prosta - im bardziej odpychasz, tym bardziej przyciągasz. Nigdy nie możesz dać kobiecie do zrozumienia, że misja skończona. Nie ma nic gorszego, niż poczucie spełnienia w związku, bo ten stan jest krótkotrwały.
3
@kerouac Generalnie fajna sprawa, mieć taką władzę. Trzeba być dla kobiety wyzwaniem, żeby to ona miała misję zdobycia Ciebie, mimo tego, że np, nie byłeś w jej typie.
3
@Hiacynk Wiadomo. Najpierw musisz się postarać, bo randomowa laska na twoją zlewkę nawet nie spojrzy. Dobrze jest od czasu do czasu dawać powody do zazdrości. Myślę, że związek długofalowy można przyrownac do przeciągania liny.
Aha i tendencja jest mniej więcej taka, że dziewczyny wolą skomplikowanych "typów". Jak zawsze są wyjątki, ale jednak.
0
@Hiacynk Szczerze to nigdy nie próbowałem stylu na "Miłego pana" W sumie robiłem i do teraz robię podobnie jak ty. Po 5 minutach z dziewczyną wiem na co mogę sobie pozwolić na co nie i kogo mam "grać". Na razie mi to nie przeszkadza że zazwyczaj udaje kogoś kim nie jestem bo nie w głowie mi teraz poważne związki.
P.S miałem nawet sytuację gdzie poznałem dziewczynę i zwlekałem z następnym spotkaniem i ją trzymałem na dystans. Między czasie znalazła sobie chłopaka ale i tak mi dawała sygnały że to ja jestem wyżej nad nim, pomimo tego że on biegał za nią i się starał.
1
@Wilczeq otóż to.
19
@Hiacynk mężczyźni w XIII wieku zakładali kobieta homonto, to o czyms świadczy heh
0
@DonAndresFCB Tak jak mówię, nie byłem doświadczony i po prostu nie znałem tego mechanizmu, ale do trzech razy sztuka. Zdecydowanie lepiej mieć władzę, coś pięknego. :D
0
@Hiacynk No u mnie trochę inaczej. Pierwszy sposób oczywiście - lipa, a drugi sposób też lipa. Albo przekroczyłem granicę :O
0
@Hiacynk
15
@Hiacynk Bardzo często facetom się wydaje, że gdy zmienią swoje zachowanie na bardziej olewające, to nagle dziewczyny inaczej na nich patrzą. No i może jest w tym trochę racji, z mojego doświadczenia (i doświadczeń znajomych) jednak uważam, że częściej wynika to z faktu, że przestali zachowywać się jak kompletni dziwacy i wrzucili na luz.
10
@Hiacynk "Łobuz kocha najbardziej". A tak serio to z reguły te młodsze dziewczyny potrzebują większych bodźców. Z każdą kobieta miałem podobnie jak Ty. Okazało się, że strzałem w 10 było znalezienie kobiety przy której mogłem zachowywać się naturalnie. I tak oto została moja żona. A w momencie spotkania się miała tylko 21 lat.
Podsumowując: po wielu takich głupich akcjach doceniasz naturalność i wydaje mi się, że o to najbardziej chodzi w prawidłowym związku.
1
@NGTRX Każdy gatunek ma swoje tańce godowe :)
3
@elmayakos @NGTRX
A już myślałem, ze nie doczekam się pod tym postem normalnych odpowiedzi. Brawo Panowie, tak trzymać
Mój Ty drogi @kerouacu. Zawiodłem się na Tobie :(
1
@Odesseiron Wypadłeś z obiegu hen wieki temu, gdy powiedziałeś tak i wybyłeś do lasu drogi odesie^^
6
@elmayakos "Okazało się, że strzałem w 10 było znalezienie kobiety przy której mogłem zachowywać się naturalnie."
No i to jest klucz, ja nie potrafiłbym się zachowywać jak ktoś inny i w ten sposób próbować kogoś poznać, zacząć kogoś zlewać zachowywać się bardziej jak "łobuz" bo to nie ja i tym bardziej nie chciałbym dziewczyny która leciałaby nie na mnie a na tego którego udaję.
1
@Hiacynk Bez urazy ale mylisz niedojrzałe dziewczynki z kobietami. W gimnazjum liceum dziewczyny takie są, w tym wieku lubia być adorowane i przede wszystkim fakt ze ktoś za nimi się ugania bardzo pomaga im budować własna samoocenę. Dlatego tak bardzo lecą na chłopaków, którzy ich ignorują bo chcą by zaczęli je zauważać a jak to osiągną to często się potrafią znudzić. Tez tak miałem w młodszym okresie. Zmieniło się to na studiach gdzie poznałem dziewczyne, która nie wydziwiala w ten sposób. Chętnie poszła ze mną na randkę dużo gadalismy i pisaliśmy, nie trzeba było stosować tej idiotycznej zasady 3 dni gdzie niby nie można pisać bo wyjdziesz na desperata. Ba, później sama mnie zaprosiła na druga randkę i kupiła bilety wcześniej do kina przez neta żebym jej nie wiedział ile zapłaciła i jej tych pieniędzy nie zwrócił. I tak jestem z nia już 2 lata i układa nam się bardzo dobrze. ;)