- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1196 Culés
Gorące dyskusje
Karol145
1
Czy ja dobrze widzę, że deportowali Ukraińca za to, że złowił suma? Ja pierdziele co za chory... » Czytaj dalej
116 odpowiedzi
MirusAmisz
28
@Kgorecki2500 No ładnie ładnie kolego, to sobie nagrabiłeś. https://x.com/krulbijedame/status/20... » Czytaj dalej
32 odpowiedzi
LAMC_10
6
Było pite.https://twitter.com/i/status/2063283454930825729
12 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1196 Culés
27
Niesamowita historia! Ile nieszczęść spadło na tego piłkarza(Mihai Nesu), w zasadzie wszystko co najgorsze. Warto przeczytać. Źródło: Mistrzowie Polski (FB):
W skrócie: paraliż, dziewczyna Cię zostawia i zabiera znaczną część majątku, umiera matka, ojciec też.
Jesteś zawodowym piłkarzem. Twoje zarobki pozwalają na spełnianie najskrytszych marzeń, masz piękną żonę, twoje życie jest prawdziwą sielanką. Wszystko to możesz stracić. W jednej chwili.
Mihai Nesu, były reprezentant Rumunii który przed dekadą uchodził za czołowego lewego obrońcę ligi holenderskiej. Po świetnej grze dla Steauy Bukareszt, z którą dwukrotnie awansował do Ligi Mistrzów oraz doszedł do półfinału Pucharu UEFA, zdecydował się na transfer do Utrechtu. Radził tam sobie na tyle dobrze, że odejście do silniejszej ekipy wydawało się kwestią czasu. Do końca sezonu 2010/11 pozostał już tylko jeden mecz ligowy, za chwilę razem z żoną mieli udać się na upragnione wakacje. Nic nie zwiastowało nadchodzącej tragedii.
Reszta w komentarzu...
32
@puyol_presidend5 Podczas zwykłej gierki treningowej Nesu oraz Alje Schut walczyli o piłkę. Rumun padł na murawę. Jan Wuytens który był jego kolegą z drużyny i świadkiem tamtych wydarzeń stwierdził że usłyszał wówczas najbardziej przerażający krzyk w swoim życiu. Wszyscy od razu poczuli że stało się coś strasznego. Szczęście w nieszczęściu że w pobliżu przejeżdżała karetka i możliwa była natychmiastowa pomoc, która uratowała życie Mihaia. Po pięciogodzinnej operacji, Nesu usłyszał wyrok - złamanie kręgów szyjnych skutkujące paraliżem rąk i nóg. Według lekarzy w takich sytuacjach przeżywa jedna osoba na sto. Piłkarz załamał się. Czuł się bezradny, wiedział że do końca życia będzie skazany na wózek inwalidzki. Niedługo później otrzymał wniosek rozwodowy od małżonki, w którym zażądała ona znacznej części ich wspólnego majątku. Wkrótce zmarła też jego matka, więc postanowił przeprowadzić się bliżej ojca. Wspólnie zamieszkali w miejscowości Oradei, unikali blasku fleszy i zainteresowania dziennikarzy. Mihai postanowił założyć fundacje dla dzieci dotkniętych niepełnosprawnością ruchową. Niestety, jeszcze w tym samym roku jego ojciec Mihaia zmarł po przedawkowaniu leków.
Nesu został sam ze swoimi problemami, ale nie poddał się. Pracował na tyle ciężko, że w ciągu kolejnego roku zdołał poruszyć prawą, a następnie lewą ręka. Lekarze do dziś nie potrafią zdiagnozować tego fenomenu, a w kwietniu podano informację o projekcie wszczepienia urządzenia wokół rdzenia kręgowego, który może pozwolić na poruszanie nogami. Oczywiście innowacyjna metoda jest dopiero w fazie testów, ale dotychczasowe wyniki są niezwykle obiecujące. Znalazł sens swojego życia - pomoc innym. Jego akcje charytatywne są wspierane przez popularnych europejskich piłkarzy, a w jego życiu pojawiła się także nowa kobieta, która pomaga mu w codziennym życiu. Jak sam przyznaje po latach - feralnego dnia umarł jako piłkarz, ale narodził się jako człowiek.
0
@puyol_presidend5 niesamowity charakter.