- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1537 Culés
Gorące dyskusje
martusiaaaa
2
a ja mam może takie głupie, dziwne i dziecinne pytanie ale zapytam kiedy macie urodziny ? to se... » Czytaj dalej
35 odpowiedzi
BorzyKrzys
28
Kiedy oni zrozumieją, że ośmieszają na razie siebie, a nie Skolima. "Żyłem w ciągłym lęku,... » Czytaj dalej
19 odpowiedzi
Kozinho.
4
@FcPortoFan1999 bedziesz dzisiaj nosił głośnik na procesji?
17 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1537 Culés
34
Podsumowując
Partia wolnościowa
Zabrania
-aborcji,
-in vitro
- związków partnerskich
- edukacji seksualnej
No to niezła ta wolność
27
@Odesseiron bo to jest wolnościowa prawica, a nie wolność :)
24
@Odesseiron "wolność" odnosi się do gospodarki.
17
@Odesseiron podobnie jest z Prawem i Sprawiedliwością, gdzie najmniej jest praworządności i sprawiedliwości.
Komentarz usunięty
29
@Odesseiron A w Lewicy najmniej jest tolerancji i akceptacji, chociaż ciągle o tym mówią.
3
@sidzej
A może tak wygląda wolność a la prawica :)
2
@Odesseiron wolnościowa , za własne pieniądze nikt nikomu nie broni opłacenia aborcji czy in vitro.
42
@Odesseiron Z tego co wymieniłeś zabrania tylko aborcji. Poza tym wszystko dozwolone. In Vitro dozwolone, tylko nie sponsorowane z naszych podatków. Podobnie związki partnerskie i edukacja seksualna nie będą zabronione, ani NARZUCANE na siłę przez państwo. To właśnie jest wolność.
1
@sidzej nie przesadzaj z tą prawicą xD
13
@FC1899Barca No Ty byś nie chciał
A ja bym chciał, zeby mojego syna uczono w szkole czym jest odpowiedzialny sex. Czym jest antykoncepcja. Co to są choroby przenoszone drogą płciową i jak się przed nimi bronić. Chciałbym, zeby odpowiedzialna i przygotowana osoba nauczyła go, że homoseksualizm nie jest chorobą, czy dewiacją. Chciałbym
Komentarz usunięty
18
@FC1899Barca
Uważasz że metoda in vitro jest nie na miejscu bo... ?? daje szanse na potomstwo małżeństwom, które z powodów chorobowych nie mogę takiego się doczekać.
Mówisz o związakch partnerskiech a piszesz o paradach (sic). U nas w Polsce nie ma takich parad aby się osoby na paradach często robiły na pokaz to co robią. Więc nie piszesz na temat. Związki partnerskie mogą oznaczac wspólne rozliczanie PITu czy dostęp do informacji medycznej.
edukacja seksualna to wypaczanie i grzebanie w głowach małych dzieci? Lepiej kalendarzyk do końca świata
10
@FC1899Barca
Wysuwasz się na prowadzenia jeśli chodzi o najbardziej ograniczoną osobę na La Rambli.
Gratulacje!!
Ps.
Weź jeszcze trochę poopowiadaj o swoich poglądach:)
22
@Odesseiron - nie zabrania in vitro, tylko nie chce finansować in vitro z pieniędzy publicznych (jak i wielu innych rzeczy). W końcu każdy może robić ze swoimi komórkami co chce, ale nie każdy musi to finansować, więc na tym polega wolność,
- nie zabrania związków partnerskich, tylko nie chce tworzyć zbędnej konstrukcji prawnej. Wiązać możesz się z kim chcesz, w końcu to jest właśnie wolność,
- nie zabrania edukacji seksualnej, tylko zabrania przymusowej edukacji seksualnej w szkołach. Możesz uczyć swoje dziecko czego chcesz, ale inni mogą nie chcieć, więc po raz kolejny wolność nie ucierpi, a wręcz przeciwnie. Ponadto postulują bon edukacyjny, żebyś mógł posyłać dzieci do szkół jakie chcesz, bez narzucone przez ministra programu.
Oczywiście leming jak zwykle musi wszystko pięknie przekręcić, żeby wyszło na jego.
9
@ProMILs ale już na KK to wszyscy z podatków muszą płacić, co? Przecież to jest taka hipokryzja, że aż przykro.
2
@FC1899Barca Kocham twoją hipokryzję. Odmieńcach pisze osoba, która przeczy lądowaniu człowieka na Księżycu :D
6
@pax Czy ja napisałem ze in vitro jest złe? Słowo nie na miejscu chodziło dosłownie o to że PiS nie zabrania tego tylko ma być to fundowane z pieniędzy prywatnych nie publicznych. Każdy kto się wypowiada powinien wiedzieć o czym mówi...
Ręce opadają... I tak własnie wygląda dyskusja... Ludzie wmawiają innym coś czego nie powiedzieli lub nie potrafią czytać i odpowiednio interpretować tego co przeczytali... Litości...
Komentarz usunięty
3
@FC1899Barca
-aborcji,
"nie na miejscu"
-in vitro
"nie na miejscu"
- związków partnerskich
"odmieńcy paradujący na ulicach"
- edukacji seksualnej
"każde dziecko dowiaduje się samo" (od kolegów czy z Internetu?)
To twoje odpowiedzi na wymienione kwestie, co zostało nie odpowiednio zinterpretowane?
4
@Odesseiron aborcja to zabójstwo, związki partnerskie są legalne, edukacja seksualna pod przymusem to zdecydowanie nie wolność. Co do in vitro to nie wiem jaki powód.
3
@ProMILs
"Ponadto postulują bon edukacyjny, żebyś mógł posyłać dzieci do szkół jakie chcesz, bez narzucone przez ministra programu".
Najbardziej utopijny pomysł jaki czytałem od lat. Wymyslony przez populistów nie mających pojęcia o systemie edukacji w Polsce.
2
@pax powiedz pax jak dowiedziałeś się o menstruacji u kobiet i jak dowiedziałeś się jak zakłada się prezerwatywę? Pytam z ciekawości, ale myśle, że nie powiesz tego tutaj nikomu :) Ja wiem z kolei, że nikt tych rzeczy Cię nie nauczył ani Cię o nich nie wydedukował :)
2
@Xavifcb6
Wiesz za moich czasów, a jestem tu zapewne jednym z najstarszych użytkowników, nie było czegoś takiego jak wdzr, teraz jest. Miałem koleżanke w klasie które w wieku 13 lat zaszła w ciążę z kolega z klasy, bo nie wiedzieli że tak można mieć dziecko.
To, że kiedyś czegos nie było, nie oznacza że jak coś jest teraz to jest to złe.
4
@Odesseiron In vitro? Raczej opowiada się przeciwko finansowaniu tego z budżetu a to różni się od zabraniania. Czemu mam się składać w podatkach na czyjąś bezpłodność, tak samo czemu mam się składać w podatkach na czyjąś jakąkolwiek dysfunkcję zdrowia. Związki partnerskie nie są w Polsce zakazane i jest to prywatna kwestia, polecam posłuchać wypowiedzi min. Konrada Berkowicza czy Jacka Wilka, gdzie tam słyszysz o zakazywaniu związków partnerskich? Konfederacja opowiada się, za bonem edukacyjnym, w którym to rodzic decyduje czego uczy się jego dziecko. Masz wybór nad tym czy twoje dziecko uczy się matematyki czy masturbacji. A jeśli bredzisz o wolności nie wiedząc, że kończy się tam gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka, to rzeczywiście zamordystyczna ta partia wolnościowa, która broni zabijania nienarodzonych dzieci.
0
@paxniby co jest utopijnego w bonie edukacyjnym?
1
@Rzetafi
Wszystko.
Bon edukacyjny zakłada, że uczeń/rodzic wybierać ma sam szkołę do której ma chodzić/posyłać dziecko. W tym względzie ma w teorii promować lepsze szkoły a gorsze czy po prostu ze słabą ofertą edukazyjną mają odpaść z rynku. Taka jest utopia wolno rynkowa.
W szkołach średnich taki system istnieje od lat, nie nazywa się bonem edukacyjnym co po prostu finansowaniem MEN i samorządu do edukacji ucznia. Uczeń sam wybiera szkołę średnią ze względu na to kim chce zostać w przyszłości, zainteresowania, specjalizacje, oferte edukacyjna, poziom, zdawalność egzaminów. Tu następuje naturalna selekcja od lat, słabe szkoły lub uczące mało popularnych specjalności po prostu odpadaja. Po co bon edukacyjny? Populistyczne hasło.
1
@Rzetafi
W szkołach podstawowych jest podobnie, choca nie do końca, Jest rejonizacja, czyli z zasady uczeń jest przypisany do szkoły ze swojego rejonu, dzielnicy, miejscowośc, ale ma pełne prawo zmienić szkołę, wystarczy że Rada Pedagogiczna pozytywnie rozpatrzy wniosek rodzica o wpisanie na listę uczniów szkoły. Rodzic więc może sobie wybrac szkołe, a dotacje i tak idą. Więc po co bon edukacyjny? Problem jest taki, że dzisiaj wielu rodziców nie ma możliwości wyboru szkoły podstawowej bo w mniejszych miejscowościach czy wsiach jest jedna szkoła a druga jest w odległości np. 15 kilometrów, więc rodzic musiałby zawozić codziennie i odbierać dziecko ze szkoły bo tamta druga ma lepsze np. zajęcia z plastyki. Poza tym dziecko posyłane w wieku 7 lat ma etap wczesnoszkolny, który nie jest weryfikowany egzaminacyjnie, więc nie ma tu rankingu poziomu nauczania, bo jak? Jak chcesz sprawdzić poziom w pierwszej czy drugiej klasie szkoły podstawowej? Z rysowania zygzaka, szlaczków, recytacji wierszy?
5
@pax przecież bon to nie wybór szkoły jak w liceum. Bon to pieniądze, którymi będzie można pokryć czesne albo ich część. Czyli rodzic może wykorzystać ten bon, żeby zapłacić za naukę w danej szkole. A obecnie tak nie jest, więc po to bon. Nie byłoby szkół publicznych najprawdopodobniej, a teraz są - kolejna różnica. Gdzie tu populizm i utopia? Bo rozumiem, że dla ciebie populizm - głoszenie idei, żeby przypodobać się większości lub bardzo dużej części społeczeństwa. Jakoś wątpię, żeby większość popierała bon. W ogóle większość nie wie na pewno, co to bon edukacyjny jest. Natomiast utopia - coś niemożliwego do zrealizowania. Co tu jest niemożliwe do zrealizowania?
4
@Odesseiron Ja napawde zaczynam podejrzewac, ze Ty sie niczym nie intersuejsz, tak jak czesto to podkreslasz.
No chyba, ze ten wpis, to taki satytyczny mial byc, bo inaczej, to po prostu nie zrozumiales, o czym mowil Berkowicz.
@sidzej moja ulubienica zreszta tez.
Tylko jeste pytanie - glosno mysle - po co ja to napisalem?
0
@Colon A ja nie słuchałem Berkowicza.
1
@pax po co dotacje, skoro rodzice sami mogą dysponować pieniędzmi? Zwolni się urzędników, więc więcej pieniędzy będzie można wydać na szkoły.
2
@Odesseiron Przeraza mnie Twoj poziom ignorancji lub niezrozumienia tematu, manipulowania. Mam uzyc argumentu wieku?
0
@Rzetafi
Czyli rozumiem totalna prywatyzacja szkół? Kogo nie stać na edukacje ma być analfabetą (oczywiście nadinterpretacja- ale mniej więcej o to chodzi)?
"bon to nie wybór szkoły"ale.... "rodzic może wykorzystać ten bon, żeby zapłacić za naukę w danej szkole" - sam potwierdziłes to czemu zaprzeczyłeś.
A obecnie tak nie jest" - podałem Ci jak jest rozwiązany w Polsce system i tak jest - rodzic może wybrac szkołe dla swojego dziecka od poczatku edukacji. Po co bon skoro on dziła na tych samych zasadach - płacisz podatki to część idzie na edukację z której korzystają Twoje dzieci.Tutaj płacisz podatki z którtych część idzie na bon z którego korzystają twoje dzieci.
Podałem Ci dlaczego jest utopijny, nie odniosłeś się do tego.
Wskaż pozytywy wprowadzenia bonu w szkołach podstawowych i sposoby jego wprowadzenia, wskaż wskażniki konkurencyjności i poziomu nauczania w nauczaniu wczesnoszoklnym - rodzic przeciez dla swojej pociechy chce wybierać jak najlepsza szkołę. Jedyna zgoda że pewne sprawy w kwestiach odbiurokratyzowania edukacji mogły by sie pojawić, ale tak samo mozna zastować przy innych rozwiązaniach, ale nie miałoby to wpływu na konkurencyjnośc szkól, wybór szkoł przez rodzica, czy poziom nauczania.
3
@pax niby gdzie to zaprzeczenie? "Wybór szkoły" odnosi się do pojęcia z twojego komentarza dotyczącego liceum. Nie do tego, co ja napisałem.
Tak, prywatyzacja i środki przeznaczane obecnie na edukacje są dzielone na każde dziecko i rodzic tym bonem opłaca naukę dziecka. Czyli nadal finansujemy edukację środkami publicznymi, ale sposób, w jaki środki są przekazywane jest inny, bo tymi środkami od państwa dysponują rodzice w postaci bonu.
Nie podałeś, co jest utopijne przecież. Podałem ci definicje, przez którą ja widzę twoją wypowiedź i nie widzę powiązania.
0
@Colon Jaka ignorancja? Jaka manipulacja? Nie oglądałem debaty, bo mam lepsze rzeczy do roboty, niż oglądanie reklamujących się polityków. Ja wiem przy jakim nazwisku postawię znak krzyża i tyle. Nie potrzeba mi tego wszystkiego oglądać.
5
@Odesseiron tobie i tak już niczego nie da się wytlumaczyc- skoro sam nie widzisz , tracimy czas
1
@pax 1) Pozytywy masz przeze mnie podane, choć nie wypunktowane. Nie wiem, czy wymyślę teraz wszystkie. Rodzice płacą, a nie państwo, urzędnicy. Urzędników jest mniej - mniej płacimy na państwo i inne korzyści z tym związane. Program naucznia jest bardziej zróżnicowany, tak wydaje mi się, że będzie, kiedy szkoły będą prywatne.
2) Sposób wprowadzenia. Ustawa, głosowanie posłów w Sejmie? Nie wiem za bardzo, co masz na myśli.
3) Ale po co jakiś wskaźnik konkurencyjności, bo nie rozumiem? Teraz nie masz wskaźnika i żyjemy jakoś, prawda? Po co jakiś wskaźnik?
4) Wydaje mi się, że jesteś przeciwko, bo nie lubisz Konfederacji lub Korwina i tylko z tego powodu jesteś przeciwko. A gdyby jakaś inna partia to zaproponowała, to nie byłbyś przeciwny.
1
@pax nie wiem czy jesteś najstarszy czy nie, natomiast ja do młodzieży tez nie należę i mysle, że to co napisałeś „To, że kiedyś czegos nie było, nie oznacza że jak coś jest teraz to jest to złe” działa dokładnie z takim samym skutkiem w druga stronę. Koleżanka z kolegą „zaszli” a Ty z drugą koleżanka nie :) Myśle, że rozkładanie nóg niektórzy mogą mieć w naturze i robią to chętnie. Dzisiaj słyszy się z kolei o 12 latkach rodzących dzieci i tez nie wiadomo dlaczego. A może wiadomo... Spojrzał bym na te sprawy również z punktu widzenia takiego, że niby ta edukacja ma pomagać, a w zasadzie to ucząc 14 latka o antykoncepcji i tak dalej zachęcamy go do działania, bo przecież już wiem z czym to się je i jak się bronić przed zostaniem ojcem czy matka :)
0
@Colon Ja Ci od dawna piszę, że Konfederacja i ja to zupełnie inne bieguny. Tak tracisz czas przekonując mnie do tej utopii
4
@Odesseiron to Chociaz nie manipuluj
0
@Rzetafi
"przecież bon to nie wybór szkoły jak w liceum. Bon to pieniądze, którymi będzie można pokryć czesne albo ich część. Czyli rodzic może wykorzystać ten bon, żeby zapłacić za naukę w danej szkole".
Bon to wybór szkoły - sam (czy rodzice) decydujesz gdzie pójdzie do szkoły a tym samym gdzie zostana skierowane pieniądze.
"Tak, prywatyzacja i środki przeznaczane obecnie na edukacje są dzielone na każde dziecko i rodzic tym bonem opłaca naukę dziecka".
Czyli rodzice slabo zarabiający mogę nie mieć gwarancji, że ich dziecko będzie przyjete do szkoły podstawowej? No bo prywatyzacja, a w prywatyzacji płacimy wąłsnymi pieinędzmi, a jak ktos ich nie ma to może zapomnieć o jakimkolwiek wykształceniu swoich dzieci.
Bon edukacyjny jest po prostu częścią kwoty rodzica z jego podatków, jeżeli mało zarabiasz to nie stać Cię na bon i Twoje dziecko się nie edukuje. Proste.
Przeczytaj co napisałem - napisałem dokładnie dlaczego jest utopijny. Bo jest teoretyczny i nie da sie go wptrowadzić. Zakłada utopijne rozwiązania, że bon edukacyjny spowoduje iz na rynku zostaną tylko dobre szkoły a złe/gorsze odpadną. Pokazałem, że bez bonu tak się dzieje w szkolnictwie średnim a w podstawowym nie da sie go zrealizować, bo jest utopijny (podałem przykłady szkolnictwa na wsiach czy szkolnictwa wczesnoszkolnego). To jest utopia, dlatego poprosiłem abyś odpowiedział na moje pytania jak ja odpowiedziałem na Twoje. Jak odpowiesz na moje pytania wtedy zrozumiesz dlaczego jest utopijny.
0
@Rzetafi
1. Rodzice płacą a nie państwo. W obecnym systemie tez rodzice płacą podatki z których finansowana jest edukacja. Chodzi Ci, że rodzice konkretnie decydują na co ta konkretna kwota jest wydawana jesli chodzi o edukację, czyli wszystko sprowadza się do wyboru szokoły, a tu już omawiałem.
2. np. sposób wprowadzenia na wsiach, w małych miejscowościach, gdzie jest jedna szkoła?
3. "Teraz nie masz wskaźnika i żyjemy jakoś, prawda? Po co jakiś wskaźnik?" To chcesz zmian systemu czy nie? Chcesz polepszenia konkurencyjności i urynkowienia edukacij czy nie, bo już sam nie wiem? Bon w teorii ma dawać możliwośc wyboru rodzicowi posyłania swojego dziecka do takiej szkoły która zapewni lepsza edukację. Więc pytam jak sprawdzisz poziom edukacji w klasach 1-3, aby rodzic wybrał tą najlepszą?
4. Nie mam nic do Korwina, po prostu odnoszę się do utopii którą w tej dziedzinie rozgłasza.
1
@Xavifcb6
Chyba lepiej jak sie ma to zrobić to aby wiedziec jakie są konsekwencje niż tego nie wiedzieć.
2
@pax 1) No to jaki jest problem z wyborem szkoły? Coś jest z tym nie tak czy nie?
2) Ale bon jest taki sam i na wsi, i w mieście. Jaka jest różnica, gdzie ta szkoła się znajduje? Rodzic opłaca tym po prostu szkołę. Bon nie ma związku z kontrolowaniem liczby szkół, bo są one prywatne.
3) Chcę zmian na bon. To jest zmiana. Nie wiem, co wskaźniki szkół mają z wolnym rynkiem. Sposób dokonywania decyzji przez rodzica by się nie zmienił.
Zaraz, może tobie się wydaje, że obecnie to nie rodzic wybiera szkołę dla swojego dziecka, tylko urzędnicy? O to chodzi? Przecież nie musisz iść do szkoły w swoim rejonie. Skoro teraz nie ma problemu rodziców z wyborem szkoły, to dlaczego miałby taki powstać z powodu bonu? Nie rozumiem.
4) To nie Korwin wymyślił, a nawet jakby wymyślił, to nie byłoby w tym nic złego. Pomysł wziął od Miltona Friedmana.
4
@pax wcale tak nie jest obecnie. Istnieją szkoły, do których nie chodzi żaden uczeń, a mimo to są otwarte. W inny sposób działa system dotacji dla szkół a bonu.
Płacisz pieniędzmi z bonu - czyli od państwa. Zamiast przez państwo, te pieniądze są zarządzanie przez rodziców.
Ty piszesz teoretyczne rzeczy - np. że upadną złe szkoły. Przecież obecnie masz prywatne restauracje - są dobre i są złe. Jak są bardzo złe, to upadają. Tak działa świat. To nie jest tak proste, że świat jest czarno - biały. Szkoły miałyby zróżnicowany poziom. Nic nie ma w tym utopijnego. Na pytania odpowiadam, tak jak tylko potrafię.
6
@KamQiX Tak jak kolega napisał. Jedynie czego zabraniają to aborcja i jest to spowodowane ochroną życia, więc jest to wolnościowy postulat. Reszta to zupełna dowolność tylko za swoje pieniądze bo nie każdy ma ochotę współfinansować wybory innych tym bardziej takie z którymi się nie zgadza.
Ale fajny wątek zaczął autor tej pogadanki, w sam raz by złapać trochę zielonych. Gratulacje ;)
1
@Rzetafi
Zanim odpowiem na całość to odpowiedz na jedno pytanie.
Czy jesteś za tym, aby dzieci z biedniejszych rodzin nie uczestniczyły w systemie edukacji? Rodzice nie wykazując dochodów i nie płacąc odpowiedniej sumy do budżetu nie mialyby bonu. Uważasz, że dobrym rozwiązaniem jest pozbawienie dużej części społeczeństwa dostępu do edukacji ?
1
@pax 1) "No to jaki jest problem z wyborem szkoły? Coś jest z tym nie tak czy nie?"
No właśnie, nie jest. Ty chcąc wprowadzenie bonu twierdzisz, że jest. Ja od początku piszę, że przy wyborze szkoły bon jedynie dubluje rozwiązanie już funkcjonujące. Więc po co bon?
2) "Ale bon jest taki sam i na wsi, i w mieście. Jaka jest różnica, gdzie ta szkoła się znajduje? Rodzic opłaca tym po prostu szkołę. Bon nie ma związku z kontrolowaniem liczby szkół, bo są one prywatne".
To widocznie nie czytałeś na stronie Konfederacji o co chodzi w bonie edukacyjnym. A twierdzenie, że bon nie ma związku z kontrolowaniem liczby szkół jest nie tylko nierzeczywiste co wprost zaprzecza słowom Korwina. Rodzic opłaca szkołę która funkcjonuje dzięki pieniądzom z bonu rodzica, jeśli jest mało uczniów wtedy prowadzenie szkoły jest nieopłacalne i szkoła upada. To, że jest coś prywatne to nie może upaść? To właśnie jest podstawowa kwestia, że w systemie wolnorynkowym może upaść i upada, to nie socjalizm, że dotuje się nie dochodowe sektory czy instytucje. Dzisiaj jest podobnie, samorządy zamykają szkoły i łączą gdy ze względu na małą liczbę uczniów prowadzenie szkoły jest nieopłacalne, więc ten system funkcjonuje. Po co bon? Bon miał wprowadzić konkurencyjną tam gdzie ta konkurencyjność istnieje (głównie miasta) lub gdzie fizycznie jest nie do przeprowadzenia (wieś). Jaka jest różnica na wsi a w dużym mieście. Taka, że rodzic posle dziecko do najbliższej szkoły, a nie tej oddalonej o 15 kilometrów bo jest ciut bardziej konkurencyjna. Więc bon ma zadanie utopijne, bo jego wprowadzenie nie zwiększa w tym przypadku konkurencyjności i poprawy systemu.
3) "Chcę zmian na bon. To jest zmiana. Nie wiem, co wskaźniki szkół mają z wolnym rynkiem. Sposób dokonywania decyzji przez rodzica by się nie zmienił.
Zaraz, może tobie się wydaje, że obecnie to nie rodzic wybiera szkołę dla swojego dziecka, tylko urzędnicy? O to chodzi? Przecież nie musisz iść do szkoły w swoim rejonie. Skoro teraz nie ma problemu rodziców z wyborem szkoły, to dlaczego miałby taki powstać z powodu bonu? Nie rozumiem".
Na jakich podstawie rodzic wybiera szkołę? Skoro piszesz, że sposób dokonywania wyboru przez rodzica by sie nie zmienił, to nie ma zmian w systemie. Uczeń idzie do tej samej szkoły do której i tak by poszedł bez bonu. Nie liczy sie konkurencyjnośc, poziom szkoły, zdawalność egzaminów.
O urzędnikach, coś wymyślasz. Nie rozumiem, ale zostawię to. Nie napisałem, że z powodu bonu byłby problem z wyborem szkoły, ale że wprowadzenie bonu by niczego nie zmieniło bo taki system funkcjonuje. Więc po co bon.
4) 'To nie Korwin wymyślił, a nawet jakby wymyślił, to nie byłoby w tym nic złego. Pomysł wziął od Miltona Friedmana".
Nie zawsze da się wolny rynek wprowadzić w każdej dziedzinie 1 do 1.
5. "wcale tak nie jest obecnie. Istnieją szkoły, do których nie chodzi żaden uczeń, a mimo to są otwarte. W inny sposób działa system dotacji dla szkół a bonu".
Podaj przykłady kilku takich szkół w Polsce, które opłacają dyrektora, całe grono, sprzątaczki, budynek, media ale nie jest tam zapisany ani jeden uczeń.
6. "Płacisz pieniędzmi z bonu - czyli od państwa. Zamiast przez państwo, te pieniądze są zarządzanie przez rodziców".
Rozumiem, zasadę, ale to niczego w systemie edukacji nie zmienia – nie wpływa na konkurencyjność i zmianę jakościową a to tym mówi Korwin. To zmiana w systemie finansowania szkolnictwa, ale nie w jakości szkolnictwa.
7. "Ty piszesz teoretyczne rzeczy - np. że upadną złe szkoły. Przecież obecnie masz prywatne restauracje - są dobre i są złe. Jak są bardzo złe, to upadają. Tak działa świat. To nie jest tak proste, że świat jest czarno - biały. Szkoły miałyby zróżnicowany poziom. Nic nie ma w tym utopijnego. Na pytania odpowiadam, tak jak tylko potrafię".
To, że szkoły miałyby upaść to hasła Korwina. On chce aby był w edukacji wolny rynek i słabe szkoły z mało popularnymi kierunkami wypadały z rynku i były likwidowane. Sam ciągle sobie zaprzeczasz. Raz, że upadanie szkół byłoby tylko w teorii a potem dodajesz że w paraleli do restauracji, tak samo by upadały jak byłyby złe.
Dodam jeszcze coś, kiedyś prowadząc zajęcia na politologii na Uniwersytecie, rozmawiałem ze studentami na temat programów partii. I ponad połowa z 50 osób podniosła rękę że utożsamia się z hasłami Korwina. Jak powiedziałem, że Korwin chce wprowadzenia opłacania studiów przez studentów, zostały 3 ręce w górze :)
2
@Odesseiron
Podsumowując
Partia wolnościowa
NIE zabrania
- aborcji (po prostu zabrania zabijania płodu gdy nie doszło do gwałtu lub zagrożenia życia)
- in vitro (po prostu nie chce refundować, bo chce obniżyć podatki i niech se sami ludzie refundują)
- związków partnerskich (po prostu nie chce się wtrącać w życie prywatne ludzi)
- edukacji seksualnej (po prostu chce by to rodzice decydowali)
Tak, niezła ta wolność, masz rację kolego ;)
Także możesz spokojnie głosować na Konfederację - po prostu TV wprowadziła cię w błąd. EOT
6
@pax Jestem ciekaw ilu z Twoich studentów pracuje w wyuczonym zawodzie politologa, na darmowym elitarnym Uniwersytecie? Ilu z nich wybrało sie na ten kierunek, ponieważ był darmowy? Nie wymagam od studentów politologii wiedzy w zakresie funkcjonowania makroekonomii w skali państwowej, ani tej o wyższości prywatnej edukacji nad państwową, ale jeżeli przestali utożsamiać się z hasłami Korwina po Twoim wystąpieniu to znaczy, że nigdy ich tak naprwadę albo nie znali, albo. co jest dużo bardziej prawdopodobne, nigdy nawet nie rozumieli. Podobnie zresztą jak ich profesor.
Jeżeli uważasz, że możemy teraz płacić na kuratoria, ministerstwa edukacji i armie biurokratów i dla wszystkich dzieci jest powrzechny i łatwy dostęp do wiedzy, a jak nagle pozbędziemy się tego zbędnego balastu to biedne dzieci nie będą przyjmowane do prywatnych szkół, które teraz dostaną dużo więcej pieniędzy na swoją działalność to nie bardzo jest sens prowadzenia dalszej dyskusji i tłumaczenia w jaki sposób to miałoby działać.
Bon edukacyjny bardzo szybko by zrewolucjonizował edukacje w Polsce. Wystarczy się przejść do jakiejkolwiek prywatnej szkoły w Polsce, żeby zobaczyć różnicę. Już nawet pomijając kwestie infrastruktury i zaplecza pedagogicznego, takie placówki są po prostu zarządzane jak mała firma. Muszą konkurować z innymi szkołami, żeby to właśnie do ich placówki rodzice chętniej posyłali swoje pociechy. Największą jednak zaletą takiego rozwiązania jest pozbycie się ogólnopolskiej podstawy programowej, która z roku na rok staje się gorsza. Uczymy dzieci o starożytnej Grecji, a potem na wydarzenia z najnowszej historii Polski nie starcza już czasu. Gdyby puszczali film "nocna zmiana" zamiast "quo vadis" sytuacja w kraju byłaby inna.
Ja osobiście już jestem zmęczony płaceniem ponad połowy swoich zarobków w formie podatków i potem dostawać taką edukację, taką służbę zdrowia i takie państwo. Sam sie ubezpiecze, sam odłoże na emeryturę, sam wybiorę najlepszego lekarza, który mnie przyjmie tego samego dnia, którego potrzebuje, a nie za 10 lat.
0
@ProMILs Jest pewien wymóg cywilizacyjny. Ja teoretycznie mógłbym nie chcieć, żeby moje dziecko uczyło się w szkole..... no powiedzmy matematyki. Albo fizyki. Albo historii. Ale chcenie to jedno, a zachowanie pewnych minimalnych standardów nauczania to drugie. Tak samo z edukacją seksualną. To nie jest kwestia wolności. To kwestia rozwoju cywilizacyjnego. Skąd w wielu krajach (głównie afrykańskich) plaga AIDS? Wśród wielu czynników jednym z ważniejszych jest brak odpowiedniej edukacji. Jak wspomniał któryś z przedmówców, chciałbym aby moje dziecko wiedział jak jak dobrze napisać słowo "mężczyzna", ile to jest pierwiastek z 9, w którym roku rozpoczęła się II wojna światowa, którą planetą od Słońca jest Ziemia, co jest stolicą Hiszpanii (choć to może nie najlepszy przykład), ale także skąd się biorą dzieci i jak zabezpieczyć się przed różnymi chorobami przenoszonymi drogą płciową. Mówię, to nie kwestia wolności czy zakazów, to kwestia wymogów cywilizacyjnych.
1
@Peciak
1. Jak widć pierwszy Twój wywód jest personalny. Do tego sie tutaj zdążyłem przyzwyczaić, że brak argumentów nadrabiany jest personalnym tekstem. Podałem sytuację, Ty wyciągnąłeś wnioski, Ty oceniłeś studentów i wykładowcę. Czemu? Pokazałem jedynie, że hasła Korwina są populistyczne, łatwo trafiają w podatny grunt wmawiając iż wszystko reguluje wolny rynek, wielu się na to łapie.
2. Likwidacja ministerstwa , kuratoriów ma się przełożyć na poprawę edukacji, super. Jedynie w kwestiach zmmniejszenia środków ale reszta? Korwin chce aby to rodzice kierowali szkołą za pomoca bonu - niejako oni zatrudniają dyrektora - klient płaci, klient wymaga. Bez nadzoru merytorycznegpo (nadzorem są rodzice - którzy zawsze wiedzą najlepiej). Dzieci z mało majętnych rodzin sa pozbawione edukacji bo... ich nie stać na edukację. Ok, można i tak - produkujemy analfabetów, bo nie każdego będezie stać na prywatne szkoły (nie piszę że to większosć, bo większość będzie stać przynajmniej na część szkół, skoro częśc podatków do nich wraca), są grupy spoęłczne. Zaczynasz dyskusję, wchodzisz do do niej pierwszy tekst i piszesz że; "nie bardzo jest sens prowadzenia dalszej dyskusji i tłumaczenia w jaki sposób to miałoby działać". Skoro uważasz że nie ma sensu to po co wchodzisz w dyskusję, jeśli chcesz narzucic swój sposób myślenia, poglądów to nie wiem co to ma wspólnego z Korwinem?
3. Jak rozumiem Ty uczysz w szkole i wiesz jaki materiał uczniowie przerabiają., Wiesz, że dzieci uczą się tylko o starożytnej Grecji a nie o filmach z Magdalenki gdzie np. Wałęsa i Kaczyński pili wódkę z Kiszczakiem. Nie wiesz, jaki jest program szkół, ale zabierasz glos i podajesz bzdurny przykład, już nie będę mówił nic na temat puszczania dzieciom "nocnej zmiany", "Smoleńsk" też lektura obowiązkowa na historii? Świetny argument zmieńmy sysem edukacji w szkole bo nie ogladana jest "nocna zmiana" na historii xd.
4. Jasne że tak byłoby fajnie, tylko to tak nie funkcjonuje. Kto zarabia ten żyje - ma na leczenie, edukację. To co piszesz to fikcja, pewien stan teoretyczny, który zakłada, wykluczenia społeczne, podziały społeczne.
Ja nie twierdzę, że obecny system jest dobry, ale bon edukacyjny nie jest alternatywą, ale mamieniem osób, które nie mają pojęcia o edukacij, że on zbawi system.
Bon ma być sprywatyzowniem szkolnictwa, czyli płaceniem za edukację bezpośrednio z części podatków rodziców. Nie ma szkół państwowych no bo jak, na wolnym rynku - gdyby była chociaż jedna to i tak socjalizm? W założeniach szkoły biją się ucznia, który jest towarem.
W jaki sposób sprawdzasz konkurencyjnośc nauczania wczesnoszkolnego (wtedy następuje jedyny w miarę wybór konkurencyjności który jeszcze nie funkcjonuje) gdy zaplecza szkół w miarę porównywalne? Jak wprowadzasz konkurencyjność szkół podstawowych gdzie na wsiach szkoły oddalone są od siebie o kilkanaście kilometrów ? Rodzic traci pieniądze aby zapewnić swojemu dziecku dojazd do szkoły spoza rejonu bo tamta jest bardziej według niego konkurencyjna, traci czas więc nie zarabia w tym czasie, dziecko jest przemęczone taką podróżą (wstaje wcześniej, później spędza w aucie np. 30 minut). Likwidujemy maturę? Brak podstawy programowej daje możliwość położenia nacisku jedynie na wybrane przedmioty. Czuje się humanistą nie uczy się matematyki, czuje się ścisłowcem po co mu język polski, zadeklaruje że nie potrzebuje języka obcego to po co mu on w życiu. I czy zawsze w szkole podstawowej od razu sprawdzisz zainteresowania ucznia. Nie ma egzaminów zewnętrznych bo to nie jest związane ze szkoła ale instytucję okołoszkolną CKE, więc do likwidacji.
Wprowadzenie bonu nie jest bezposrednio powiązany z likwidacja podstawy programowej, to inny postulat Korwina, likwidacja ministerstw czy kuratoriów jest bo strumień finansowania idzie bezposrednio do wybranej szkoły z pominięciem ministerstwa którego nie ma, kuratoriów i wydziałów oświaty organu prowadzącego. Jednak nie ma nadzoru merytorycznego nad szkołą
0
@kolagadawid
- związków partnerskich (po prostu nie chce się wtrącać w życie prywatne ludzi)
Nie zrozumiałes czy są związki partnerskie. tu nie chodzi o zaglądania komus pod kołdrę, ale brak zgody na związki poartnerskie oznacza:
- brak decyzji kto może zostac poinformowany o naszym stanie zdrowia
- brak poinformowania kogo chcemy w chwili wypadku
- przy braku spisania testamentu majatku brak realnego wpływu na jego podział
to też wolność ??
3
@pax na 30 osób w klasie 28 wiedziało, a oni nie, czy po prostu nie chodziło o konsekwencje tylko o bezmyślne zachowanie mające na celu wyżycie/ zaspokojenie żądzy poprzez sex? Chyba, że chcesz nam powiedzieć, że kochali się jak stare małżeństwo i coś im się przytrafiło, ot tak, bo nie wiedzieli jakie mogą być tego konsekwencje. Nie odpływajmy tak z tą edukacją. Może warto postulować żeby dzieci zaczęły uczyć się dzisiaj czytać i liczyć, bo 90% społeczeństwa tego dzisiaj w średniozaawansowany stopniu nie potrafi. Wtedy odczytają instrukcje obsługi prezerwatyw, wibratora, tabletek itd.
1
@Xavifcb6 Wiesz, chyba zapomnieli zrobic ankiety wśród reszty klasy czy wiedzieli czy nie wiedzieli.
"Chyba że chcesz powiedziec" - narzucasz swoją interpretację.
"Może warto postulować żeby dzieci zaczęły uczyć się dzisiaj czytać i liczyć" - czyli dwa przedmioty w szkole i ewentualnie wf?
Aby odczytac instrukcje prezerwatywy musze się dowiedziec o jej istnieniu.
0
@pax "ale brak zgody na związki poartnerskie oznacza:
- brak decyzji kto może zostac poinformowany o naszym stanie zdrowia
- brak poinformowania kogo chcemy w chwili wypadku
- przy braku spisania testamentu majatku brak realnego wpływu na jego podział
to też wolność ??"
- Otóż TY nie zrozumiałeś.
Berkowicz to idealnie wczoraj wytłumaczył w debacie w Polsat News. Związki partnerskie ludzie JAK NAJBARDZIEJ będą mogli zawiązywać - i to zarówno homoseksualne, jak i nawet heteroseksualne (jeśli para nie chce ślubu).
Będą oni mogli iść do notariusza i podpisać odpowiednie dokumenty, które umożliwią im te wszystkie biurokratyczne ułatwienia, o których wspomniałeś.
Konfederacja jest jedynie przeciwna REGULOWANIU związków partnerskich przez państwo. Chodzi o to by nie uruchamiać kolejnej machiny biurokratycznej i pozostawić te związki ludziom i notariuszom.
Tak, to jest wolność.
0
@Odesseiron To czym wg. Ciebie jest homoseksualizm?
1
@kolagadawid
To jest teraz taka możliwość ?? Czy to Państwo musi zmienić kilka ustaw, wydać kilka rozporządzeń aby notariusz miał podstawy prawne działania.
Wytłumacz co to za różnica - spisanie związku partnerskiego przez urzędnikiem państwowym któremu państwo nadaje uprawnienia w tej kwestii a spisanie związku partnerskiego przed notariuszem któremu państwo daje uprawnienia w tek kwestii?
Co tzn.? regulowaniu związków partnerskich przez państwo. jak ktoś nie chce związku partnerskiego to go nie zawiera.
Procedura w przypadku notariusza i urzędnika byłaby taka sama, więc jaka machina biurokratyczna?
0
@pax Nie wiem czy jest taka możliwość teraz, ale Konfederacja opowiada się takiej możliwości jeśli będzie rządzić. Konfederacja chce jedynie debiurokratyzacji państwa i dlatego państwowe związki partnerskie nie wchodzą w grę.
Według tego co powiedział Berkowicz - Konfederacja chce te związki pozostawić ludziom by mieli te biurokratyczne ułatwienia bez ingerencji państwa. I nie tyczy się to tylko par homo czy hetero, ale też wielu różnych konfiguracji, np. trójkątów.
Tak, Konfederacja to partia wolnościowa.
0
@Odesseiron "Ja Ci od dawna piszę, że Konfederacja i ja to zupełnie inne bieguny. Tak tracisz czas przekonując mnie do tej utopii"
- To po cholerę dzieciaku zaczynasz ten temat? Dyskusje tworzy się kiedy się jest niezdecydowanym, a nie kiedy ma się już z góry ustaloną i żelazną opinię.
Nie chcesz głosować na Konfederację, to nie głosuj - ale NIE RÓB jej czarnego PR-u takimi gównianymi pomówieniami jakie tutaj tworzysz.
Konfederacja to jedyna anty-systemowa i anty-komunistyczna partia startująca w tych wyborach. Nie chcesz głosować na nią, to nie głosuj, ale zamknij przy tym gębę i nic na jej temat nie pisz, bo mącisz innym ludziom w głowach.
0
@kolagadawid Ale dzieciakiem to już mnie dawno nie nazwano
@Grzesior667 Synek. Ojca masz dzieciaka.
1
@kolagadawid
Nie odpowiedziałeś mi na moje pytania :)
1
@Odesseiron W końcu nazwisko Ibisz zobowiązuje. ;)
1
@pax Dzieci uczestniczą w systemie edukacji, bo rodzice płacą bonem. Mówisz o sytuacji, która mogłaby powstać, gdyby nie było bonu.
Bon niczego nie dubluje. Bon jest zarządzany przez rodziców bez udziału urzędników. Nie ma szkół publicznych, a są prywatne, ale płaci się za pomocą bonu. To nie jest to samo. Dziś istnieją szkoły publiczne. Wydaje mi się, że nie rozumiesz tego pojęcia i z tego powodu nie możemy ustalić pewnych rzeczy. W roku 2019 państwo wydaje x pieniędzy na sektor edukacji, a dzieci chodzących do szkół jest y. Dzielimy x pieniędzy na y uczniów i tyle wynosi bon.
Przecież Konfederacja nie będzie kontrolować ilości szkół. Skoro dla ciebie nie ma różnicy pomiędzy bonem a obecną sytuacją, to powinieneś być za bonem, bo sam mi przyznałeś, że zmniejszy to biurokrację i koszty z nią związane. Więc i tak z twojego punktu widzenia na plus, nie patrząc na inne argumenty.
Zwiększa się konkurencyjność. Masz prywatne szkoły, które mają bardziej zróżnicowane programy niż obecne. Może powstać np. szkoła, gdzie jest wiele lekcji muzyki i matematyki oraz inna, w której dzieci uczą się 3 języków, itp., itd.
Zamykanie szkoły przez samorząd a upadek prywatnej placówki to dwie różne rzeczy. W Gibach jest publiczna szkoła, której władze nie mogą zamknąć z powodu przepisów i kosztuje to 1 mln zł rocznie. Nauczycieli ze szkoły nie można zwolnić, dostają pensję.
Na wsi dzieci są zwyczajnie dowożone z odległości większej niż 15 km. Piszę poważnie.
Skąd wiesz, że rodzic pośle do bliższej szkoły? Przecież nie znasz wszystkich rodziców na świecie. To argument totalnie wyssany z palca. Kiedy szedłem do podstawówki, rodzice pokazali mi kilka szkół i spytali, która najbardziej mi się podoba, z jakimi kolegami chciałbym być w szkole/klasie. Nie wiem, czy masz dzieci lub zastanawiasz się nad tym, ale to są np. rzeczy, którymi kierują się rodzice i dzieci podczas wyboru. Kiedy szedłem do gimnazjum to też sprawdziłem z rodzicami kilka szkół, jedną oddaloną bardzo, ale miała dobre opinie, sprawdzona (bo syn znajomych rodziców w niej był). Ja wybrałem moje gimnazjum, bo miało dobrą opinię i miało klasy dwujęzyczne. W taki sposób rodzice oceniają poziom szkoły. Pytają znajomych, patrzą na wyniki egzaminów z poprzednich lat, jakieś progi punktowe, itp. To są chyba te wskaźniki, o które mnie prosiłeś. Czyli rzeczy, którymi kierują się rodzice przy wyborze szkoły dla dziecka.
"Nie zawsze da się wolny rynek wprowadzić" - przecież ludzie żyli bez państwowych organów przez setki lat. To raczej na odwrót - nie wszystko można kontrolować przez państwo. Pierwsze szkoły europejskie były w klasztorach prowadzone przez księży. To chyba były prywatne, tak? Sprzeciwianie się czemuś tylko dlatego, że doda się hasło "wolny rynek" jest bez sensu.
W którym punkcie sobie zaprzeczam? Niektóre słabe restauracje upadają, a niektóre nie. Tak samo szkoły. Jeśli napiszę "słaba restauracja upada", to nie znaczy, że każda upada. To nie jest matematyka. Poza tym to ty od początku pisałeś, że Korwin chce wprowadzić system, w którym słabe upada, a dobre nie. To ty tak piszesz od początku dyskusji, a nie ja. To nie jest tak proste, świat nie jest zero-jedynkowy. Część szkół upadnie, a część nie - i tyle. To nie jest zbyt ważne w tej dyskusji.
Ta ostatnia anegdota niezbyt się moim zdaniem odnosi do dyskusji. Bo po pierwsze szkolnictwo wyższe to zupełnie inny temat. Ludzie na studiach mogą sami zarabiać i opłacać studia, więc finansowanie uczelni można by całkowicie zlikwidować. Masa uczniów chodzi na płatne studia - zaoczne, sobotnio-niedzielne, dzienne są opłacane, chociaż to pewnie zależy od uczelni. Miałoby to pozytywny wpływ na gospodarkę, bo więcej młodych ludzi szłoby do pracy, żeby zarobić na studia i też z większym szacunkiem traktowaliby naukę na uczelni. Tu jest oczywiście o wiele więcej rzeczy do rozpatrzenia, ale skłaniam się ku braku finansowania uczelni. I tak, wiem, ile kosztują studia i jest możliwe opłacenie ich przez uczniów po pracy np. w Maku albo roznoszeniu kawy :). Do tego trzeba oczywiście doliczyć wsparcie od rodziców i ogólną obniżkę podatków, którą zrealizowałaby partia mojego wyboru. Więc ceny czesnego by jeszcze spadły.
Po drugie, Korwin nie proponuje "wprowadzenia" opłat, bo opłaty są. Nauczyciele nie pracują za darmo, szkoła nie działa za darmo, tylko jest finansowana ze środków publicznych. Może ci młodzi ludzie tego nie rozumieją.
Tak poza główną dyskusją: uczniowie mogą zgadzać się z niektórymi poglądami, ale nie z prywatyzacją szkolnictwa. Może podobać się jednemu likwidacja PIT i CIT, drugi może lubić Wolność, bo proponuje ona zmniejszenie biurokracji i łatwości zakładania firmy. Są różne powody. Więc znowu muszę cię skrytykować za to samo - za patrzenie zero-jedynkowe.
0
@pax
1. „Chyba że” to niestety nie jest narzucaniem. Używanie partykuł i spójników nie jest narzucaniem. Trzeba czytać uważnie zdania, żeby zrozumieć co autor ma na myśli.
2. Kto napisał, że mają być 2 przedmioty i wychowanie fizyczne? (w ogóle nawet o tym nikt nie rozmawia). O istnieniu prezerwatyw przed 13 rokiem życia można dowiedzieć się na przykład w przerwie meczu LM albo w przerwie podczas skrótów całej kolejki LM w danym tygodniu, wiec nie rozumiem skąd przekonanie, że miałby to robić jakiś edukator?
Obydwoje dobrze wiemy, że nijak się ma przykład, który podałeś z koleżanka i kolegą którzy stoliki, do edukacji seksualnej. Skoro nic nie wiedzieli, to niby skąd mieli wiedzieć co zrobić z gadżetami, które posiadają w majtkach? Paranoja.
1
@Rzetafi
Troche nie mam czasu na dyskusje która niczego nie wnosi bo nie odpowiadaczsz na pytania.
Twój przykład: wchodze na stronę szkoły w Gibach która według Ciebie jest otwarta ale nie ma w niej dzieci a tu niespodzianka, na placu stoi specjalny samochód do czyszczenia zębów dla dzieci ze szkoly, a na kolejnej stronie zdjęcia obchodów 100 lecia niepodległości z zeszłego roku. W tej akademii brały udział duchy?
kolejny Twój wspaniały przykład
"Pierwsze szkoły europejskie były w klasztorach prowadzone przez księży. To chyba były prywatne, tak? Sprzeciwianie się czemuś tylko dlatego, że doda się hasło "wolny rynek" jest bez sensu". - rozumiem że postulujesz powrót do średniowiecza, tak szkoły wtedy tak funkcjonowały - 5% umiało czytac a 95% było analfabetami bo tylko synów rycerzy (i to nie wszystkich) wysyłano do nauki w szkole przyklasztornej. Chcesz rozwiązania i powrotu do analfabetyzmu?
Podaj kolejny przykład w którym dzieci maja zapewniony transport do szkoły jak piszesz oddalonej powyżej 15 kilometrów (i nie jest to najbliższa szkoła).
"Pytają znajomych, patrzą na wyniki egzaminów z poprzednich lat, jakieś progi punktowe, itp. To są chyba te wskaźniki, o które mnie prosiłeś. Czyli rzeczy, którymi kierują się rodzice przy wyborze szkoły dla dziecka". - tu nie odpowiedziałeś na pytanie, mówiłem o nauczaniu wczesnoszokolnym, wybór szkoły podstawowej ze względu na konkurencyjnośc w klasach 1-3. o to prosiłem, Ty piszesz o gimnazjum.
"Pytają znajomych, patrzą na wyniki egzaminów z poprzednich lat, jakieś progi punktowe, itp. To są chyba te wskaźniki, o które mnie prosiłeś. Czyli rzeczy, którymi kierują się rodzice przy wyborze szkoły dla dziecka" - no popatrz, jaka konkurencyjnośc teraz funkcjonuje. Rodzice sprawdzaja wskaźniki, zdawalność egzminów, zaplecze, specjalizacje i wybierają bez bonu - ojoj, po co bon, skoro konkurencyjnośc istnieje w szkołach średnich.
Słuchaj Korwina, bon to okres przejściowy, bo on chce pełnej prywatyzacji, czyli kogo nie stać na edukacje dziecka ten ma dziecko analfabetę.
1
@Xavifcb6
1. "Chyba, że chcesz nam powiedzieć" - uwielbiam gdy ktoś wykraja z cytatu kawałek i buduje na tym swój dialog.
2. Mówiłeś że dziecko ma sie uczyc czytac i liczyć czyli dwa przedmioty.
Gratuluję, że dla Ciebie najlepszym źródłem wiedzy o konsekwencjach seksu, sposobach zabezpieczania się, chorobach wenerycznych jest reklama w przerwie meczu. Zamiast nauczyciela który skończył przynajmniej studia podyplomowe.
Oni nie stronili od edukacji seksualnej, to były czasy gdy nie było takiego przedmiotu i jak widać byłby przydatny.
0
@pax
1. Przecież to Ty wyrwałeś zdanie z kontekstu i zacząłeś budować na nim argumenty. Rozbraja mnie to, że wypowiadasz się tutaj o swoim wieku i tak dalej, a giniesz od własnego miecza i ani razu nie odpowiadasz na zadane pytania. Merytoryczna dyskusja nie tak według mnie wyglada.
2. Mówiłeś - pisałeś ;) jak czepiasz się pierdół to tak jak wyżej wspomniałem - od nich tutaj publicznie giniesz. Nie rozumiem czemu ma służyć „lanie wody” i obchodzenie tematu, który konkretnie poruszamy. Kolejna kwestia, napisałem o czytaniu i pisaniu, zapomniałem dodać, że powinny oddychać, by żyć, może muszę o tym wspomnieć? A co z wychowaniem fizycznym, które mi sam wcisnąłeś w kontekst? Słabo to wyglada i nie o to mi chodziło poruszając temat, bo Ciebie zawsze szanowałem i uznawałem, przynajmniej ze względów czysto piłkarskich biadać pod uwagę poglądy.
Dla mnie najlepszym źródłem? Niby kto Ci to znowu powiedział??? Pisałeś, skąd mogą się dowiedzieć o istnieniu prezerwatywy, wiec o co Ci chodzi? Dziecko w wieku przed pierwsza komunią świętą wie co to jest prezerwatywa, bo wszystko to widzi na ekranach, na przystankach autobusowych, u rodziców w szafce, dzisiaj nawet w radio słyszę reklamy o „higienie intymnej dla dzieci kilkuletnich” - dla dziewczynek. Dla mnie to patologia. Za chwile ten edukator będzie pokazywał na córce któregoś z ramblowiczow jak wmasować w pochwę żel do higieny, albo jak umyć okolice intymne nowym iladianem direct plus dla niemowlaków. Może wiekiem się pochwaliłeś, ale nie wiem czy masz dzieci, bo to tez ważna kwestia - być biernym teoretykiem a kimś, kto widzi pewne sprawy z perspektywy rodzica.
A jeszcze tak z tym nauczycielem po studiach podyplomowych... serio? Kim niby ten nauczyciel wtedy jest? Rozumiem, że możesz należeć do grona pedagogicznego, ale nie zmienia to faktu, że te papiery nawet dobrze dupy nie podetrą. Sorki, boli, ale tak jest. Nie zmieniajmy tematów, proszę.
1
@Xavifcb6
1. "Przecież to Ty wyrwałeś zdanie z kontekstu i zacząłeś budować na nim argumenty. Rozbraja mnie to, że wypowiadasz się tutaj o swoim wieku i tak dalej, a giniesz od własnego miecza i ani razu nie odpowiadasz na zadane pytania. Merytoryczna dyskusja nie tak według mnie wyglada".
Piszesz o mnie, zamiast na temat dyskusji. Merytoryczna dyskusja? Przeciez piszesz o mnie a nie o przedmiocie dyskusji.
Chyba widocznie nie wiesz na czym polega dyskusja merytoryczna.
2. "Mówiłeś - pisałeś ;) jak czepiasz się pierdół to tak jak wyżej wspomniałem - od nich tutaj publicznie giniesz. Nie rozumiem czemu ma służyć „lanie wody” i obchodzenie tematu, który konkretnie poruszamy. Kolejna kwestia, napisałem o czytaniu i pisaniu, zapomniałem dodać, że powinny oddychać, by żyć, może muszę o tym wspomnieć? A co z wychowaniem fizycznym, które mi sam wcisnąłeś w kontekst? Słabo to wyglada i nie o to mi chodziło poruszając temat, bo Ciebie zawsze szanowałem i uznawałem, przynajmniej ze względów czysto piłkarskich biadać pod uwagę poglądy".
Słabo to wygląda, dodajesz nowe watki, piszesz o reklamach, wyrywasz fragmenty zdania. Chciałem porozmawiać merytorycznie a Ty znowu piszesz o mnie. Chcesz merytorycznej dyskusji, ale piszesz o mnie.
"Dla mnie najlepszym źródłem? Niby kto Ci to znowu powiedział??? "
Nie ja pisałem o wiedzy dla dzieci czerpanej z reklam telewizyjnych o antykoncepcji zamiast fachowej edukacji przez przeszkolonego nauczyciela z programem dostosowanym do wieku.
"Pisałeś, skąd mogą się dowiedzieć o istnieniu prezerwatywy, wiec o co Ci chodzi?
Dziecko w wieku przed pierwsza komunią świętą wie co to jest prezerwatywa, bo wszystko to widzi na ekranach, na przystankach autobusowych, u rodziców w szafce, dzisiaj nawet w radio słyszę reklamy o „higienie intymnej dla dzieci kilkuletnich” - dla dziewczynek. Dla mnie to patologia".
Higiena ciała to patologia? Uważasz że nie powinno się dbać o higienę pewnych miejsc a zacząć się myć w tamtych okolicach dopiero w okresie dojrzewania? Wiele infekcji jest w wieku kilku lat. Nie każde mycie się ma związek z seksem.
"Za chwile ten edukator będzie pokazywał na córce któregoś z ramblowiczow jak wmasować w pochwę żel do higieny, albo jak umyć okolice intymne nowym iladianem direct plus dla niemowlaków. Może wiekiem się pochwaliłeś, ale nie wiem czy masz dzieci, bo to tez ważna kwestia - być biernym teoretykiem a kimś, kto widzi pewne sprawy z perspektywy rodzica".
Jak rozumiem znasz podstawę programową nauczania edukacji seksualnej że się o niej wypowiadasz. Bo przecież piszesz merytorycznie a nie wymyślasz coś na potrzeby dyskusji. Możesz podać linka do podstawy programowej zatwierdzonej przez ministerstwo?
"A jeszcze tak z tym nauczycielem po studiach podyplomowych... serio? Kim niby ten nauczyciel wtedy jest? Rozumiem, że możesz należeć do grona pedagogicznego, ale nie zmienia to faktu, że te papiery nawet dobrze dupy nie podetrą. Sorki, boli, ale tak jest. Nie zmieniajmy tematów, proszę".
Coś merytorycznego potrafisz napisać. Nie uznajesz wiedzy nauczycieli którzy musieli skończyć PRZYNAJMNIEJ studia podyplomowe z nauczanego przedmiotu. Obrażasz nauczycieli bo nikt nie potrafi w Polsce uczyć, ale najlepiej czerpać wiedzę z reklam i radia.
Cały czas uciekasz od dyskusji, głównie skupiasz się na mnie. Dyskutuj merytorycznie. Nie podawaj wyssanych z palca rzeczy bo je łatwo sprawdzić, nie wymyślaj co będzie na tym przedmiocie jesli tego nie wiesz.
Sprowadziłeś wątek do gównoburzy, zabrakło argumentów to wolisz ¾ dyskusji pisac personalnie o mnie.
Słabe to.
0
@pax najprościej jak się da: patrzymy ile procent budżetu idzie na edukację, bierzemy te kwotę, dzielimy w danym roku na wszystkie dzieci w wieku szkolnym i dajemy te pieniądze rodzicom. Pieniądze nie mogą zostać przepite, a jakbyś policzyl ile to będzie na dzieciaka, to by się okazało, że dzięki temu właśnie Ci najbiedniejsi najwięcej zyskają. Szkoły konkurują i kończą się patologie, gdzie uczniowie są mądrzejsi od nauczycieli. Nawet na wsiach, czy małych miejscowościach poziom by poszedł do góry, bo słaby nauczyciel zostanie zwolniony i dyrektor zatrudni nowego, nauczyciele nie będą strajkowac, bo skończy się to dla nich zwolnieniem.
Tak owszem, sam kończyłem 10 lat temu świetne liceum i sam większość wiedzy historycznej czy kwestii ekonomicznych douczalem się sam. Od tamtego czasu regularnie udzielam korepetycji i śledzę podstawę programowa, która jest rozdmuchana, zła i co gorsza - niemożliwa do zrealizowania.
Można naprawiać edukację na róż ę sposóby, ale nie zgodze się, że Korwin ma cokolwiek wspólnego z populizmem, gdyby tak było to on by miał w sondażach 50% poparcia. Bon jest jedną z opcji, jest to do zrobienia i nie ma w tym żadnej utopii. Utopia można by nazwać społeczeństwo libertarianskie.
Pewnie uważasz, że likwidacja podatków dochodowych to też utopia? Albo podniesienie kwoty wolnej od podatku 12 krotnie? A system singapurski w służbie zdrowia? Niemożliwe, żeby to się udało powtórzyć? Już wiele krajów na świecie idzie ta droga. Islandia, Rumunia, Estonia, Czechy, Węgry.
0
@pax a teraz zrobię screeny i będę się uczył jak to ktoś nachalnie próbuje odwrócić kota ogonem. Napisałeś milion znaków i tak patrzę na pierwsze moje pytanie, wciąż brak odpowiedzi i ktoś tutaj zaczął wypowiadać się nie o wątku a o innej osobie... jesteś przykładem...
W ogóle jaki dziwny jesteś człowieku, zacząłeś mnie cytować, i chwile później krytykujesz cytowanie... szok.
Argumentów mi nie brakuje, na razie na ani jeden nie odpowiedziałeś, bo jak widać wyżej, wszystko wypadłeś najpierw na koleżankę z klasy, a później już tylko na mnie. Nadal nie wiem skąd wiesz o menstruacji u kobiet, jak zakłada się prezerwatywę. Skończysz dyskusje odpowiedzią, czy po prostu nie znasz odpowiedzi.
Co do studiów, to mam prawo mieć własne zdanie o nich i określić co według mnie dają, nie według wszystkich, statystycznie czy według Ciebie.
Swoją droga, dobrze podchwytujesz teksty gimnazjalistów, „gownoburza” „słabe to” jeszcze tylko „zal.pl” i komplet będzie także czekam i na to.
Wymagasz od kolegów wyżej odpowiedzi na pytania, a sam na nie nie odpowiadasz, zachowujesz się jak nauczyciel :)
0
@Peciak Otóż to, widzę, że nie tylko ja mam dosyć płacenia pieniędzy za coś z czego fizycznie nie można po prostu nawet skorzystać. Gdyby chociaż same składki, które opłacam co miesiąc mogły być przeze mnie odłożone, miałbym godne życie i nie martwił się o zdrowie i wczasy w wieku emerytalnym. Nie wspomnę, że za te właśnie pieniądze w razie moich potrzeb, chodził bym do najdroższych lekarzy i może najlepszych, bo miałbym no nich odłożone pieniądze. I dostęp „na już”.
1
@Peciak
ja zadaje konkretne pytania a zawsze dostaję po kilka razy te same ogólniki które już zostały napisane.
"najprościej jak się da: patrzymy ile procent budżetu idzie na edukację, bierzemy te kwotę, dzielimy w danym roku na wszystkie dzieci w wieku szkolnym i dajemy te pieniądze rodzicom. Pieniądze nie mogą zostać przepite, a jakbyś policzyl ile to będzie na dzieciaka, to by się okazało, że dzięki temu właśnie Ci najbiedniejsi najwięcej zyskają".
Jeśli śledzisz wypowiedzi Korwina, to bon jest okresem przejściowym do pełnej prywatyzacji, likwidacji państwowego szkolnictwa i wyborem przez rodzica szkoły z własnej kasy (lub części własnych podatków). Korwin chce pełnej prywatyzacji, uczą się Ci których na to stać.
"Szkoły konkurują i kończą się patologie, gdzie uczniowie są mądrzejsi od nauczycieli".
Teraz szkoły średnie nie konkurują? Uczniowie nie wybierają szkoły średniej ze względu na zaplecze, zdawalnośc egzaminów, uczone nowatorskie zawody, rozszerzenia, profile itd.?
"Nawet na wsiach, czy małych miejscowościach poziom by poszedł do góry, bo słaby nauczyciel zostanie zwolniony i dyrektor zatrudni nowego, nauczyciele nie będą strajkowac, bo skończy się to dla nich zwolnieniem".
Pytałem, nie wyjaśniłeś. W jaki sposób zwiększy się konkurencyjność np. w gminie gdzie jest jedna czy dwie szkoły?
Pytałem jak wprowadzić konkurencyjnośc w klasach 1-3 szkoły podstawowej bo głównie tym sugerują się rodzice posyłając dziecko do pierwszej klasy, czy w podstawówkach na wsi.
W szkołach średnich jest pełna konkurencyjnośc obecnie - uczeń wybiera sam szkołę dostosowaną do jego zainteresowań, poziomu, zaplecza, zajęć dodatkowych.
W szkołach podstawowych jest rejonizacja ale i tak rodzic ma pełne prawo wybrac szkołę dla swojego dziecka sugerując się własnym widzimisię.
Szkoły z większa ilościa uczniów, większa ilością klas dostają więcej kasy a te "słabsze" dostają mniej. Gdy uczniowie wybierają jedną szkołę zamiast innej to ta druga jest zamykana albo ograniczane jest jej funkcjonowanie a nauczyciele zwalniani, bo nie mają godzin.
"nauczyciele nie będą strajkowac, bo skończy się to dla nich zwolnieniem".
Rozumiem, że likwidujemy prawo do strajku.
Mam jeszcze jedno pytanie. Jedni rodzice pracują, inni nie, jedni mają swoje firmy które prosperują i przynosza dochód dla właścicieli i gospodarki, inni rodzice zyja tylko z socjalu, bo tak im wygodnie. Pytanie czy według haseł Korwina podział wszystkich kosztów państwa na edukację i równe rozłożenie ich na każdego ucznia jest sprawiedliwy czy to zaprzeczenie wolnego rynku i scheda po socjalizmie.
0
@pax Na które pytanie konkretnie nie odpowiedziałem? :)
W każdym razie - Konfederacja to partia wolnościowa.
- Nie ma problemu z In Vitro (tylko niech sobie sami ludzie to finansują)
- Nie ma problemu z aborcją (gdy doszło do gwałtu lub zagrożenia życia matki)
- Nie ma problemu ze związkami partnerskimi (tylko niech sobie sami to ludzie ustalają, bez ingerencji państwa)
- Nie ma problemu z edukacją seksualną (tylko niech sobie sami to rodzice ustalają do jakiej szkoły posłać dziecko)
1
@Xavifcb6
90% wypowiedzi personalnej i chcesz merytorycznej rozmowy?
Uwielbiam takie dyskusje, gdy ktos nie ma argumentów, zmienia temat, daje wątki poboczne a potem i tak personalnie atakuje.
"a teraz zrobię screeny i będę się uczył jak to ktoś nachalnie próbuje odwrócić kota ogonem".
Rób screeny. Po prostu zabrakło argumentów i szukasz jakiś niemerytorycznych kwestii.
"Napisałeś milion znaków i tak patrzę na pierwsze moje pytanie, wciąż brak odpowiedzi" - odpowiedź jest, ale nie ja jej udzieliłem. Zadajesz pytanie a w kolejnym zdaniu sam na nie odpowiadasz. Po co mam odpowiadać, jak Ty wiesz lepiej i lepiej mnie znasz. Chyba że kłamałeś, że znasz odpowiedź?
i ktoś tutaj zaczął wypowiadać się nie o wątku a o innej osobie... jesteś przykładem...
W ogóle jaki dziwny jesteś człowieku, zacząłeś mnie cytować, i chwile później krytykujesz cytowanie... szok.
Tylko personalnie, naprawdę dyskutujmy merytorycznie, teraz juz zaczynasz obrażać,. Naprawdę nie potrafisz znaleźć argumentów w dyskusji tylko piszesz "dziwny jesteś człowieku".
"Argumentów mi nie brakuje, na razie na ani jeden nie odpowiedziałeś, bo jak widać wyżej, wszystko wypadłeś najpierw na koleżankę z klasy, a później już tylko na mnie. Nadal nie wiem skąd wiesz o menstruacji u kobiet, jak zakłada się prezerwatywę. Skończysz dyskusje odpowiedzią, czy po prostu nie znasz odpowiedzi".
Pisałeś bzdury o nauce seksualności z reklam (to jest Twój argument) i radia, o stosowaniu płynów do mycia się (kolejny argument), krytykowałeś nauczycieli tylko dlatego że są nauczycielami, na te wszystkei kwestie odpowiedziałem merytorycznie. Na pytanie "skąd wiem" sam odpowiedziałeś. Rozwinę Twój wątek, mimo że przeciez znasz odpowiedź bo prowadzisz dyskusje wmawiając innym skąd czerpią lub nie czerpia swoja wiedzę - ze szkoły, na lekcji.
Co do studiów, to mam prawo mieć własne zdanie o nich i określić co według mnie dają, nie według wszystkich, statystycznie czy według Ciebie.
Jasne masz prawo mieć własnwe zdanie, skoro uważasz że lepiej czerpać wiedzę z reklam niz od nauczyciela po studiach to Twoja sprawa i nie będę tego komentował.
Szukam tutaj Twojej odpowiedzi na temat znajomości podstawy programowej edukacji seksualnej, tak szeroko pisząc jaką wiedze nauczyciel będzie przekazywał uczniom i jakoś ine zauważyłęm odpowiedzi? Mozesz jej udzielić?
Swoją droga, dobrze podchwytujesz teksty gimnazjalistów, „gownoburza” „słabe to” jeszcze tylko „zal.pl” i komplet będzie także czekam i na to.
A już myslalem że czekasz na merytoryczną dyskujsję, hmmm, pomyliłem się tym razem. Gównoburza jest potocznym hasłem na rambli gdy ktoś rozpoczyna personalną nawalankę, gdy brakuje mu argumentów merytorycznych i wtedy właśnie zaczyna atak personalny.
"Wymagasz od kolegów wyżej odpowiedzi na pytania, a sam na nie nie odpowiadasz, zachowujesz się jak nauczyciel :)"
Zgadza się, Ci wredni nauczyciele, całe zło świata przez nich. Każde spotkanie z nimi to trauma :)
1
@kolagadawid
Czasem tak bywa, że jak jest za dużo dyskusji w jednym watku to potem się miesza:)
Ze mną rozmawialeś tylko o związkach partnerskich i nie doczekałem się odpowiedzi. Więc ponawiam ten sam post:
To jest teraz taka możliwość (tylko tu odpisałeś że nie wiesz)?? Czy to Państwo musi zmienić kilka ustaw, wydać kilka rozporządzeń aby notariusz miał podstawy prawne działania.
Wytłumacz co to za różnica - spisanie związku partnerskiego przez urzędnikiem państwowym któremu państwo nadaje uprawnienia w tej kwestii a spisanie związku partnerskiego przed notariuszem któremu państwo daje uprawnienia w tek kwestii?
Co tzn.? regulowaniu związków partnerskich przez państwo. jak ktoś nie chce związku partnerskiego to go nie zawiera.
Procedura w przypadku notariusza i urzędnika byłaby taka sama, więc jaka machina biurokratyczna?
0
@pax
- "Teraz szkoły średnie nie konkurują?" Konkurują połowicznie. Nauczyciele mają za dużą władzę nad uczniami, a jednocześnie za małą władzę w kwestii programu nauczania ustalanego odgórnie. W efekcie mamy świetnego fachowca, który ma zamrożoną pensje przez ustawy i zarabia tyle samo co mający wszystko w nosie pseudonauczyciel. Przez to, że nauczyciele mają za dużo przywilejów i chronią ich związki zawodowe - mamy na tym polu liczne patologie. Wyobraź sobie, że wódka jest państwowa i możesz ją kupić tylko w jednej sieci sklepów - niby poszczególne sklepy konkurują, ale wszystko sprowadza się do jednego podmiotu. Podonie jest z edukacją.
- "Jeśli śledzisz wypowiedzi Korwina, to bon jest okresem przejściowym do pełnej prywatyzacji"
Ale my nie rozmawiamy o tym co ma być później, tylko czym jest bon i czy ma szanse się sprawdzić jako okres przejściowy, stały, czy jednak należy z niego zrezygnować tu i teraz, po tych wyborach. Ja nie jestem aż takim radykałem w kwestii prywatyzacji wszystkiego - ale ta idea bonu mi pasuje. Jakby Korwin hipotetycznie wygrał i wprowadził te bony i by sie okazało, że np miał rację i poprawa jest zauważalna to warto się potem zastanawiac co dalej. Na chwilę obecną kupuję ten pomysł.
- " W jaki sposób zwiększy się konkurencyjność np. w gminie gdzie jest jedna czy dwie szkoły?"
Wyjaśniłem tylko chyba nie zrozumiałeś... Teraz nauczyciel to święta krowa - szara eminecja - a na takiej wsi to nawet jest ważniejszy od sołtysa. Jakby szkoła była prywatna i by się okazało, że jej poziom spada to rodzice wraz z dyrektorem szukają nowych rozwiązań, nowych nauczycieli. A jak dyrektor to pała - to otwierają własną szkołe, zatrudniają paru nauczycieli i błyskawicznie konkurencja rośnie. Wystarczy zobaczyć ile masz sklepików na wsiach i każdy jakos się utrzymuje. Jakby państwo nie miało monopolu na szkoły - błyskawicznie powstałyby nowe.
- "Pytałem jak wprowadzić konkurencyjnośc w klasach 1-3 szkoły podstawowej "
Otwierać nowe szkoły, które oferują innego rodzaju zajęcia, chociażby szkoła popołudniowa - dlaczego zajęcia sa od 8 do 16? Może jakiś rodzic woli szkołe, gdzie zajęcia są po południu? Bo wówczas pracuje i wygodniej mu posłać pociechę do takiej szkoły? Obecnie czegoś takiego nie ma. Możliwości jest wiele - brakuje Ci jedynie wyobraźni.
- "Szkoły z większa ilościa uczniów, większa ilością klas dostają więcej kasy a te "słabsze" dostają mniej. Gdy uczniowie wybierają jedną szkołę zamiast innej to ta druga jest zamykana albo ograniczane jest jej funkcjonowanie a nauczyciele zwalniani, bo nie mają godzin."
Poproszę o źródło takich rewelecji, jedyne o czym słyszałem to to, że poprzez zamykanie gimnazjów część nauczycieli straciła prace, a nie że nikt nie chodził do danej szkoły.
- "Rozumiem, że likwidujemy prawo do strajku."
Z zasady nie ma czegoś takiego jak strajk więc nie ma czego likwidować. Kodeks pracy to reguluje, jak przestaniesz pracować to pracodawca może Ci wypowiedzieć umowe dyscyplinarnie i do widzenia. Nie rozumiem dlaczego nauczyciele, górnicy, czy pielęgniarki mają miec jakieś przywileje z tym związane. Jest to niesprawiedliwość społeczna.
Co do ostatniego pytania to Korwin dotrzymuje umów. Jeżeli jest zapisane, że każdy ma prawo do bezpłatnej edukacji w Konstytucji to trzeba to respektować. Podobnie do tych, którzy zaczęli pracować mając zapewnienie, że przejdą na emeryturę w określonym wieku. Prawo nie działa wstecz i trzeba się tego trzymać. Może w przyszłości jak się zmieni ustrój bądź Konstytucja to nowonarodzone dzieci będą żyły w innych warunkach prawnych i będziemy sie na nowo zastanawiać jak to będzie wyglądać. Moim zdaniem jest to obywatelskie - mało sprawiedliwe, ale doszliśmy do takiego poziomu cywilizacji, że chcemy dopłacić żeby społeczeństwo było dobrze wyedukowane.
Mam nadzieję, że rozwiałem Twoje wątpliwości. Wiadomo, że ciężko sobie to wyobrazić, ale nie jest to ani utopia, ani populizm. To samo można zrobić ze służbą zdrowia - prywatne kliniki i ubezpieczenia sa w atrakcyjnych cenach - miesięczne pakiety zaczynają się od 300 pln, to o wiele mniej niz Twoja składka zdrowotna na średniej krajowej - porównaj sobie jakość usług tu i tu.
0
@pax Różnica jest taka, że państwo się tym zwyczajnie nie zajmuje, odcina się od życia prywatnego ludzi w kwestii tych związków. To jest postulat Konfederacji. Machina biurokratyczna polega na zwyczajnie większej pracy administracji publicznej.
W każdym razie Konfederacja nie sprzeciwia się związkom partnerskim i tyle chciałem w tej dyskusji przekazać.
0
@Odesseiron bo najwidoczniej dawno nie dałeś ku temu powodu. Teraz dałeś. Także nie pisz już nic więcej na temat Konfederacji.
0
@kolagadawid Będę pisał co i kiedy będę chciał.
0
@kolagadawid
Nie odpowiadasz na pytania.
czym sie państwo nie zajmuje?
Czy to państwo musi stworzyć procedury umożliwiający zawarcie związku partnerskiego?
"Machina biurokratyczna polega na zwyczajnie większej pracy administracji publicznej". Nie odpowiedziałeś w jaki sposób. Na czym ma polegać większa praca administracji? Spisanie nazwijmy to umowy przed notariuszem który działa w zakresie nadanym przez państwo a spisanie nazwijmy to umowy przed urzędnikiem który działa w zakresie nadanym przez państwo. Nie wyjaśniłeś na czym ta biurokracja miałaby polegać. Praca byłaby taka sama, procedura byłaby taka sama.
1
@Peciak
- "Teraz szkoły średnie nie konkurują?" Konkurują połowicznie. Nauczyciele mają za dużą władzę nad uczniami, a jednocześnie za małą władzę w kwestii programu nauczania ustalanego odgórnie. W efekcie mamy świetnego fachowca, który ma zamrożoną pensje przez ustawy i zarabia tyle samo co mający wszystko w nosie pseudonauczyciel. Przez to, że nauczyciele mają za dużo przywilejów i chronią ich związki zawodowe - mamy na tym polu liczne patologie. Wyobraź sobie, że wódka jest państwowa i możesz ją kupić tylko w jednej sieci sklepów - niby poszczególne sklepy konkurują, ale wszystko sprowadza się do jednego podmiotu. Podonie jest z edukacją.
- Nauczyciele maja władze nad uczniami?/ tzn., jaką, prosze wymień.
- Konkuruja połowicznie? wyjaśniałem w jaki sposób konkurują, czym jest oferta eduakcja szkoły, zajęcia dodatkowe, wskażniki, zdawalnośc egzmianów, zaplecze, wyjazdy, specjalności, profile itd...
- nauczyciele mają za dużo przywilejów? Wymień te które uważasz, że sa nienaleznymi.
- wszystko sprowadza się do jednego podmiotu? dziwne, bo u mnie w moim mieście sa dwie szkoły prywatne i jedna tzw. społeczna. Jak ktos chce to idzie do prywatnej, formalnie nie ma monopolu, faktycznie jest, ale czy to wina państwowych szkół że prywatne nie sa dla nich konkurencją
"Wyjaśniłem tylko chyba nie zrozumiałeś... Teraz nauczyciel to święta krowa - szara eminecja - a na takiej wsi to nawet jest ważniejszy od sołtysa. Jakby szkoła była prywatna i by się okazało, że jej poziom spada to rodzice wraz z dyrektorem szukają nowych rozwiązań, nowych nauczycieli. A jak dyrektor to pała - to otwierają własną szkołe, zatrudniają paru nauczycieli i błyskawicznie konkurencja rośnie. Wystarczy zobaczyć ile masz sklepików na wsiach i każdy jakos się utrzymuje. Jakby państwo nie miało monopolu na szkoły - błyskawicznie powstałyby nowe".
To jest teoria. W praktyce w jest to nie wykonalne. Jeśli chcesz podzielić równo pieniądze z wydatków na oświatę i przeznaczyć w formie bonu na każdego ucznia to w małych wiejskch szkołach nauczanie będzie nie opłacalne. Duża szkoła mająca np. 700-800 (4 oddziały na poziom po 20 uczniów), bedzie miała mniejsze koszty niż wiejska szkoła z 100 uczniów (1 oddział na poziom po 12-13 uczniów), dlatego taki podział bonu nie zda rezultatów, potrzeba byłaby subwencja z samorządu a tu nie o to przeciez chodzi. Na takim terenie nie ma konkurencyjności bo się nie da. Odpowiem tak jak Ty jakimś przykładem. Załózmy że jest taka wiejska szkoła która funkcjonuje na granicy oplacalności i część rodziców chce innego profilu szkoły a część uważa że jest ok. Funkcjonowanie dwóch szkół jest nieopłacalne bo tworzenie szkoły dla 50 uczniów byłoby nie opłacalne. Jak wprowadzisz konkurencyjność?
-""Szkoły z większa ilościa uczniów, większa ilością klas dostają więcej kasy a te "słabsze" dostają mniej. Gdy uczniowie wybierają jedną szkołę zamiast innej to ta druga jest zamykana albo ograniczane jest jej funkcjonowanie a nauczyciele zwalniani, bo nie mają godzin"".
"Poproszę o źródło takich rewelecji, jedyne o czym słyszałem to to, że poprzez zamykanie gimnazjów część nauczycieli straciła prace, a nie że nikt nie chodził do danej szkoły".
To jest normalne i nie rozumiem dlaczego nazywasz to rewelkacjami skoro to codzienna sytuacja w szoklnictwie. Widzę, że muszę wyjaśnić jak funkcjonuje szkoła, nauczyciel ma pensum dydaktyczne i musi miec conajmniej 18 godzin dydaktycznych aby mozna mówić o etacie. Te 18 godzin to godizny lekcyjne z poszczególnymi klasami. Jesli ilść klas sie zmniejsz to logiczna jest kwestia zmniejszajacych się godzin nauczyciela - są zwolnienia albo ograniczenia etatu. Nie ma mozliwośc wprowadzenia nagle 6 godzin historii w jednej klasie bo nauczycielowi brakuje do pensum. Zmniejszenie oddziałów powoduje natychmiastowe zmniejszenie etatu. Dlatego kilka lat temu na szkolnictwie bardzo odbił się niz demograficzny. Chyba jasno wyjaśniłem.
"Otwierać nowe szkoły, które oferują innego rodzaju zajęcia, chociażby szkoła popołudniowa - dlaczego zajęcia sa od 8 do 16? Może jakiś rodzic woli szkołe, gdzie zajęcia są po południu? Bo wówczas pracuje i wygodniej mu posłać pociechę do takiej szkoły? Obecnie czegoś takiego nie ma. Możliwości jest wiele - brakuje Ci jedynie wyobraźni".
Jak sądzisz dlaczego szkoły sa rano a nie popołudniu (z wyjatkami jesli jest niemozliwe do spełnienia)? Dlatego, że kwestia poznawcza młodego człowieka jest dostosoawna, wlasnie w godzinach rannych umysł jest najbardziej chłonny, najbardziej wypoczety i uczenie jest najbardziej efektywne. czemu nie spróbować szkół nocnych, Rodzic ma na nocną zmiane, przed pracą zawozi dziecko do szkoły a po nocce o 6.00 je odbiera z szkoły. Kryterium ma być wygoda rodzica czy dobro ucznia? MOżliwości ejst wiele? Przedstaw kolejne oprócz szkół popołudniowo-wieczorowych dla 7-10 latków chciałbym poznać więcej pomysłów.
0
@pax tak sobie myśle, ale jestem głupi i tępy. Chciałbym prosić o wybaczenie i prosić o jedną rzecz. Odpowiedz mi proszę na pytanie:
Skad dowiedziałeś się o menstruacji u kobiet i jak zakłada się prezerwatywę? Tylko tyle :)
1
@Xavifcb6
"tak sobie myśle, ale jestem głupi i tępy. Chciałbym prosić o wybaczenie i prosić o jedną rzecz".
ja tego nie powiedziałem, ale każdy ma prawo do własnego zdania na swój temat.
wybaczam: )
"Skad dowiedziałeś się o menstruacji u kobiet i jak zakłada się prezerwatywę? Tylko tyle :)"
Jak pisałem sam udzieliłeś w tym samym poście na to odpowiedź - "Ja wiem z kolei, że nikt tych rzeczy Cię nie nauczył ani Cię o nich nie wydedukował". Czyli znasz mój życiorys, wiedzę przekazywana od rodziców czy podworka itd... Po co miałem odpowiadac skoro Ty wiesz wszystko na mój temat?
Jednak dążąc do merytorycznej dyskusji, przynajmniej mi na tym zależało odpowiedziałem na to 10 godzin temu: "ze szkoły, na lekcji".
Wystarczy czytać.
0
@pax Twoja odpowiedz na moje pytanie gdy je zadałem brzmiała:
Wiesz za moich czasów, a jestem tu zapewne jednym z najstarszych użytkowników, nie było czegoś takiego jak wdzr, teraz jest. Miałem koleżanke w klasie które w wieku 13 lat zaszła w ciążę z kolega z klasy, bo nie wiedzieli że tak można mieć dziecko.
To, że kiedyś czegos nie było, nie oznacza że jak coś jest teraz to jest to złe.”
Możesz wskazać miejsce gdzie jest napisane: „w szkole na lekcji”?
A Twój życiorys mnie nie interesuje, kolejny raz z uporem osła wmawiasz mi niewypowiedziane słowa. Nie znam i nie interesuje mnie Twój życiorys :)
0
@Xavifcb6
jak widzisz nie piszesz merytorycznie tylko jak zawsze osobiście, ale odpowiem na Twój wpis.
"A Twój życiorys mnie nie interesuje, kolejny raz z uporem osła wmawiasz mi niewypowiedziane słowa. Nie znam i nie interesuje mnie Twój życiorys :)"
Ja wiem z kolei, że nikt tych rzeczy Cię nie nauczył ani Cię o nich nie wydedukował :) - interesuje Cie kto mnie czego w zyciu nauczył, skąd czerpałem wiedzę. Nie sama wiedza i poglądy.
"Może wiekiem się pochwaliłeś, ale nie wiem czy masz dzieci, bo to tez ważna kwestia - być biernym teoretykiem a kimś, kto widzi pewne sprawy z perspektywy rodzica". - interesujesz się czy mam dzieci czy nie mam.
Prosiłbym o wpisy metrytoryczne a przynajmniej nie zaprzeczaj sam sobie.
Jak piszę, braki marytoryczne nadrabiasz szukaniem jakiś nieścisłości co kompletnie Ci nie wychodzi.
1. Zadałeś pytanie a następnie na nie sam odpowiedziałeś, czyli mnie zwolniłes odpowiedzi, bo przecież wiesz lepiej ode mnie, skąd ja czerpałem wiedzę..
2. Jednak zdecydowałeś się że jednak chcesz poznać tą odpowiedź i ponownie napisałeś aby jednak odpowiedział.
3. Odpowiedź uzyskałeś po kilkunastu minutach i to było 13 godzin temu. "Na pytanie "skąd wiem" sam odpowiedziałeś. Rozwinę Twój wątek, mimo że przeciez znasz odpowiedź bo prowadzisz dyskusje wmawiając innym skąd czerpią lub nie czerpia swoja wiedzę - "ze szkoły, na lekcji".
4. Po 12 godzinach od odpowiedzi udajesz że nie widzisz odpowiedzi i szukasz ją tam gdzie wiesz że jej nie ma (nawet z logicznego punktu widzenia nie zadawałbyś ponownie pytania gdyby ta odpowiedź tam była). Tutaj każdy wpis jest i można do niego powrócić. Zadajesz pytanie po niespełna godzinie dostajesz odpowiedz a po 12 godzinach udajesz że nie wiesz o coc chodzi. Pozostawiam to Tobie do przemyślenia, jak mówiłem nie oceniam tego jak sam siebie oceniasz, jesli piszesz o sobie "jestem głupi i tępy" chyba sam wiesz najlepiej.
0
@pax
- "Nauczyciele maja władze nad uczniami?/ tzn., jaką, prosze wymień."
Ty tak na serio? :D czyli w Twojej opinii to uczniowie mają władzę w szkole? :D Bo już się pogubiłem :P Nauczycielie decydują o kształcie zajęć, ilości i trudności sprawdzianów, odpytań i kartkówek. Mają totalną władzę. Nie wiem o co Ci chodzi.
- "Konkuruja połowicznie? wyjaśniałem w jaki sposób konkurują"
Ja natomiast wyjaśniłem, że konkurują połowicznie. Mogą konkurować tym co wymieniłeś, ale np. żadna państwowa szkoła nie konkuruje programem nauczania, który jest odgórnie narzucany przez kuratoria i ministerstwo. Szach mat.
- "nauczyciele mają za dużo przywilejów? Wymień te które uważasz, że sa nienaleznymi."
Wszystkie, które znajdują się w karcie nauczyciela, możesz sobie wygooglować jeżeli ich nie znasz. Jest to niesprawiedliwość społeczna, że ludzie niebądący nauczycielami są podporządkowani kodeskowi pracy, a nauczyciele nie, nieprawdaż? Czy może według Ciebie jest to jak najbardziej sprawiedliwe względem chociażby kierowców?
- "u mnie w moim mieście sa dwie szkoły prywatne i jedna tzw. społeczna. Jak ktos chce to idzie do prywatnej, formalnie nie ma monopolu, faktycznie jest, ale czy to wina państwowych szkół że prywatne nie sa dla nich konkurencją"
Jak ktoś chce to idzie do prywatnej, czyli monopolu nie ma. Jest konkurencja. Sam sobie zaprzeczasz. Dlaczego faktycznie niby jest ten monopol? Bo ludzi nie stać na tę prywatną? Skoro te szkoły tam są, to znaczy, że jednak mają klientów, w przeciwnym wypadku zostałyby zamknięte. Istnieje więc konkurencja.
- "To jest teoria. W praktyce w jest to nie wykonalne."" Na takim terenie nie ma konkurencyjności bo się nie da."
Niby dlaczego to teoria i się nie da? W Twoim mieście sa 2 prytwatne szkoły, więc się da. Zobacz ile jest prywatnych żłobków, które się co chwile otwierają. Podobnie jest z uczelniami wyższymi, jest ich mnóstwo na rynku. Gdyby rozszerzyć to na całą edukacje momentalnie by powstały setki szkół. Tak samo jak powstaje setki sklepów, salonów fryzjerskich, domów pogrzebowych, kebabów - często nawet jeden obok drugiego. To, że Ty tego "nie widzisz" nie znaczy, że się nie da. Kiedyś premier Tusk mówił, że się nie da płacić 500+ dla dzieci, a przyszło PiS i się jakoś dało. Wyobraź sobie, że są nawet prywatne więzienia w niektórych krajach, w Polsce też sie nie da wprowadzić prywatnych więzień? ps niewykonalne piszemy razem.
- "To jest normalne i nie rozumiem dlaczego nazywasz to rewelkacjami skoro to codzienna sytuacja w szkolnictwie. "
Prosiłem o źródło - podstawę prawną, artykuły, cokolwiek czym możesz poprzeć swoje stwierdzenia. Nie otrzymałem ich. W jaki sposób mogę prowadzić merytoryczną dyskusję w takich warunkach? Natomiast ja przeczytałem dzisiaj o minium 3 szkołach państwowych, które stoją wręcz puste i gminy i państwo je utrzymuje, dozorców, dyrektora, ochronę. Nie można ich zamknąć bo albo zabrania tego prawo w ciągu roku szkolnego, albo nie zgadza sie na to kurator. Pieniądze są marnowane. Widzisz patologię tego systemu? Nierentowne szkoły są na siłe utrzymywane przy zyciu. Można było wykorzystać te pieniądze na zbudowanie kolejnej w miejscu, gdzie jest ich za mało. Wystarczy, że wpiszesz sobie hasło w wyszukiwarce: pusta szkoła - nie można jej zamknąć
- "Dlatego, że kwestia poznawcza młodego człowieka jest dostosoawna, wlasnie w godzinach rannych umysł jest najbardziej chłonny"
Bzdura, to zależy od tego czy jest się w typie skowronka czy sowy. Sowy szczyt swojej zdolności uczenia mają wieczorem, skowronki rano. Nie znalazłem badań jaki procent nastolatków stanowią sowy i czy jest to wystarczająca liczba na stworzenie wieczorowych szkół, ale daje to podstawy do tego, aby takowe odniosły sukces na rynku. Ogólnie wstawanie rano i praca w trakcie dnia wynika z uwarunkowań historycznych, kiedy światło słoneczne było jedynym jego źródłem i warunkowało funkcjowanie świata. Dlatego również wprowadzono zmianę czasu z zimowy na letni. Obecnie możemy swobodnie funkcjonować o różnych porach dnia i nocy, stąd popularność 2 czy nawet 3 zmian w wielu zawodach. Myślisz, że 300 lat temu ludzie uczyli się rano dlatego, że im się lepiej przyswajało wiedzę czy może dlatego, że wieczorami nie mogli tego robić z uwagi na brak dobrego światła i warunków? Może już wtedy były badania nad zdolnością poznawczą ludzkiego umysłu?
- "Przedstaw kolejne oprócz szkół popołudniowo-wieczorowych dla 7-10 latków chciałbym poznać więcej pomysłów."
Mam ich trochę, ale nie chcę ich wszystkich zdradzać. Jak będę mógł otworzyć taką szkołę w Polsce wykorzystam je w celu otworzenia szkoły na swoim osiedlu. Zachęcam jednak do kreatywności w tej kwestii i wymyślenia czegoś we własnym zakresie. Jeszcze 2 posty temu nie wpadłbyś na pomysł wieczorowych szkół podstawowych i twierdziłeś, że nie da się konkurować w tej materii.
Jak mniemam moje stwierdzenia, co do których nie miałeś pytań czy kontry, są jasne i się z nimi zgadzasz? Mam wrażenie, że odpowiedziałem na wszystkie pytania, czekam na odpowiedzi na moje. Konkretnie te zakończone znakiem zapytania.
0
@pax nie odpowiedziałeś na moje pytanie? Czy możesz odpowiedzieć?
I prosiłbym po raz kolejny, nie wmawiaj mi, że wypowiedziałem czy napisałem coś, czego w rzeczywistości nigdy nie było. Powtarzam po raz kolejny.
1
@Xavifcb6
Uwielbiam takie dyskusje, jak ktos nie ma argumentów i szuka nieudolnie jakis nieścisłości.
"I prosiłbym po raz kolejny, nie wmawiaj mi, że wypowiedziałem czy napisałem coś, czego w rzeczywistości nigdy nie było. Powtarzam po raz kolejny".
Zaprzeczasz, że pytałeś o to czy mam dzieci?? Ciagle sie zapętlasz, klamiesz i zaprzeczasz sam sobie.
"nie odpowiedziałeś na moje pytanie? Czy możesz odpowiedzieć?"
Które pytanie? Z czego czerpałem wiedzę? Wszystko masz w ostnim komentarzu i wystarczy zrozumieć co tam jest napisane, chyba że znowu za kilkanaście godzin napiszesz "nie odpowiedziaeś na pytanie" mimo że odpowiedź padal kilkanascie godzin wcześniej. Jak dojdziesz już do tego to juz daruj sobie myslenie o sobie "jestem głupi i tępy".
0
@pax możesz odpowiedzieć na pytanie?
Ponadto, proszę Pana, nie pisze się „jakiś” tylko „jakichś” w kontekście zdanie jakie wyżej napisałeś.
0
@Xavifcb6
tak jak sądziłem, nie zrozumiałeś tekstu.
Skoro nie zrozumiałes tekstu, bo jak sam o sobie piszesz "jestem głupi i tępy" to poproszę Cię o powtórzenie pytania?
Mam nadzieję że odpowiedź na to pytanie nie jest w tym co już napisałem, bo to naprawdę by o Tobie dużo mówiło i o tym co sam sądzisz o sobie.
Jeszcze raz wyślę po kolei dyskusję, sądzę że tam znajdziesz na wszystko odpowiedz.
1. Zadałeś pytanie a następnie na nie sam odpowiedziałeś, czyli mnie zwolniłes odpowiedzi, bo przecież wiesz lepiej ode mnie, skąd ja czerpałem wiedzę..
2. Jednak zdecydowałeś się że jednak chcesz poznać tą odpowiedź i ponownie napisałeś aby jednak odpowiedział.
3. Odpowiedź uzyskałeś po kilkunastu minutach i to było 13 godzin temu. "Na pytanie "skąd wiem" sam odpowiedziałeś. Rozwinę Twój wątek, mimo że przeciez znasz odpowiedź bo prowadzisz dyskusje wmawiając innym skąd czerpią lub nie czerpia swoja wiedzę - "ze szkoły, na lekcji".
4. Po 12 godzinach od odpowiedzi udajesz że nie widzisz odpowiedzi i szukasz ją tam gdzie wiesz że jej nie ma (nawet z logicznego punktu widzenia nie zadawałbyś ponownie pytania gdyby ta odpowiedź tam była). Tutaj każdy wpis jest i można do niego powrócić. Zadajesz pytanie po niespełna godzinie dostajesz odpowiedz a po 12 godzinach udajesz że nie wiesz o coc chodzi. Pozostawiam to Tobie do przemyślenia, jak mówiłem nie oceniam tego jak sam siebie oceniasz, jesli piszesz o sobie "jestem głupi i tępy" chyba sam wiesz najlepiej.
Pozdrawiam :)
1
@Peciak
"Ty tak na serio? :D czyli w Twojej opinii to uczniowie mają władzę w szkole? :D Bo już się pogubiłem :P Nauczycielie decydują o kształcie zajęć, ilości i trudności sprawdzianów, odpytań i kartkówek. Mają totalną władzę. Nie wiem o co Ci chodzi".
O to, że wypowiedziałeś to jako zarzut do obecnego systemu. Taki system że nauczyciele sprawdzają wiedzę za pomocą testów jest w każdym państwie nawet w USA. Po prostu nie rozumiem tego przedstawionego w taki sposób jak to zrobiłeś, że to wina polskiego systemu.
"Ja natomiast wyjaśniłem, że konkurują połowicznie. Mogą konkurować tym co wymieniłeś, ale np. żadna państwowa szkoła nie konkuruje programem nauczania, który jest odgórnie narzucany przez kuratoria i ministerstwo. Szach mat".
Co zmiana czy likwidacja podstawy programowej ma związek z bonem edukacyjnym ? Szah Mat :) Mówiłem, że kwestia zmiany pp, może to być nie do końca zły pomysł, ale że jest to inny pomysł, niezależny od bonu.
"Wszystkie, które znajdują się w karcie nauczyciela, możesz sobie wygooglować jeżeli ich nie znasz. Jest to niesprawiedliwość społeczna, że ludzie niebądący nauczycielami są podporządkowani kodeskowi pracy, a nauczyciele nie, nieprawdaż? Czy może według Ciebie jest to jak najbardziej sprawiedliwe względem chociażby kierowców?
".
Hmmm, przyznam, że nie znam nauczyciela, który byłby z góry przeciwny przejściu na Kodeks Pracy. Większość by chciała pracować 7.30-15.30 i w domu już nic nie robić, bez wycieczek, zielonych szkół, wieczornych dyskotek, konferencji, szkoleń, warsztatów,, euroweeków itd... Są przywileje które są systematycznie ograniczane (wiek emerytalny, ograniczenia urlopu dla poratowania zdrowia) lub sam charakter uprawnień też nie zawsze jest tak korzystny jak przy Kodeksie Pracy – nauczyciel ma więcej urlopu to korzystne, jednak z góry narzuconym terminie bez jakiejkolwiek możliwości wzięcia normalnego urlopu w trakcie roku szkolnego, nie ma możliwości wzięcia tzw. urlopu na żądanie.
- "u mnie w moim mieście sa dwie szkoły prywatne i jedna tzw. społeczna. Jak ktos chce to idzie do prywatnej, formalnie nie ma monopolu, faktycznie jest, ale czy to wina państwowych szkół że prywatne nie sa dla nich konkurencją"
Jak ktoś chce to idzie do prywatnej, czyli monopolu nie ma. Jest konkurencja. Sam sobie zaprzeczasz".
Nie wiem gdzie tu widzisz zaprzeczenie – formalnie nie ma monopolu bo jest mozliwość założenie prywatnej szkoły, ale skoro 95% szkół to szkoły państwowe to monopol jest.
"Dlaczego faktycznie niby jest ten monopol? Bo ludzi nie stać na tę prywatną"?
Z wielu powodów, od kosztów, poziomu, bliskości od domu, zaplecza.
- "To jest teoria. W praktyce w jest to nie wykonalne."" Na takim terenie nie ma konkurencyjności bo się nie da."
Niby dlaczego to teoria i się nie da? W Twoim mieście sa 2 prytwatne szkoły, więc się da. Zobacz ile jest prywatnych żłobków, które się co chwile otwierają. Podobnie jest z uczelniami wyższymi, jest ich mnóstwo na rynku. Gdyby rozszerzyć to na całą edukacje momentalnie by powstały setki szkół. Tak samo jak powstaje setki sklepów, salonów fryzjerskich, domów pogrzebowych, kebabów - często nawet jeden obok drugiego. To, że Ty tego "nie widzisz" nie znaczy, że się nie da. Kiedyś premier Tusk mówił, że się nie da płacić 500+ dla dzieci, a przyszło PiS i się jakoś dało. Wyobraź sobie, że są nawet prywatne więzienia w niektórych krajach, w Polsce też sie nie da wprowadzić prywatnych więzień? ps niewykonalne piszemy razem".
Nie odniosłeś się do konkretnej podanej przeze mnie sytuacji, finansowania z bonu edukacjnego w dużej szkole miejskiej i małej wiejskiej, gdzie koszty kształcenia ucznia będą różne. Piszesz o wszystkim – szkole w dużym mieście, Tusku, kebabach, salonach fryzjerskich ale na temat nic.
Z 500+ Tusk mówił, że przy obecnym na tamten czas jest to niewykonalne, na początku miało być na każde dziecko, potem zmieniono jednak jedynie na drugie. Gdyby było 1000+ to tez Tusk powiedziałby że to niewykonalne a przyszłoby PiS zapożyczyłoby Polskę na kolejny miliardy i wtedy też byś napisał że się dało? (tylko jakim kosztem)
0
@Peciak
- "To jest normalne i nie rozumiem dlaczego nazywasz to rewelkacjami skoro to codzienna sytuacja w szkolnictwie. "
Prosiłem o źródło - podstawę prawną, artykuły, cokolwiek czym możesz poprzeć swoje stwierdzenia. Nie otrzymałem ich. W jaki sposób mogę prowadzić merytoryczną dyskusję w takich warunkach?
To normalna sytuacja i skoro sam jak pisałes jakieś tam pojęcie o ekonomii posiadasz to powinno być dla Ciebie logiczne. Jesli nie ma uczniów, nie ma klas, jeśli nie ma klas nauczyciel nie ma godzin w tych klasach bo ich nie ma, jeśli nie ma godzin ogranicza się jego etat lub zwalnia, bo wypłata nauczyciela wynika z przeprowadzonych godzin. Podstawa ekonomii – nie ma pracy, nie ma wypłaty. Sam znam osobiście kilkanaście takich przykładów. https://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/865938,likwidacja-szkoly-kiedy-wreczyc-wypowiedzenie-nauczycielowi.html
"Natomiast ja przeczytałem dzisiaj o minimum 3 szkołach państwowych, które stoją wręcz puste i gminy i państwo je utrzymuje, dozorców, dyrektora, ochronę. Nie można ich zamknąć bo albo zabrania tego prawo w ciągu roku szkolnego, albo nie zgadza sie na to kurator. Pieniądze są marnowane. Widzisz patologię tego systemu? Nierentowne szkoły są na siłe utrzymywane przy zyciu. Można było wykorzystać te pieniądze na zbudowanie kolejnej w miejscu, gdzie jest ich za mało. Wystarczy, że wpiszesz sobie hasło w wyszukiwarce: pusta szkoła - nie można jej zamknąć"
To nie jest kwestia bonu a nawet Karty Nauczyciela, ale ogólnej organizacji struktury szkolnej. Nie myśl, że nie dostrzegam wad w systemie szkolnictwa, ale rozmawiamy o bonie edukacyjnym.
„Bzdura, to zależy od tego czy jest się w typie skowronka czy sowy. Sowy szczyt swojej zdolności uczenia mają wieczorem, skowronki rano. Nie znalazłem badań jaki procent nastolatków stanowią sowy i czy jest to wystarczająca liczba na stworzenie wieczorowych szkół, ale daje to podstawy do tego, aby takowe odniosły sukces na rynku (tu dłuższy tekst twój o porach uczenia się)”.
Przedstaw badania dotyczące szkoły podstawowej, artykuły naukowe wskazują że chłonność jest większa gdy dziecko jest wypoczęte, wyspane, gdy nie jest zmęczone innymi bodźcami w ciągu dnia. Z powodów czysto zawodowych i rodzinnych taki artykuł który mówiłby o lepszej przyswajalności wiedzy w godzinach popołudniowo-wieczornych chętnie przeczytam. Dodam z doświadczenia, że jest praktyka w szkołach ograniczania takich przedmiotów jak matematyka na 7-8 lekcjach bo dziecko jest zmęczone i ciężko już nie jest w stanie przyswoić wiedzy. Nie chodzi tu tylko o to że miał już kilka lekcja za sobą, ale że już mózg przyjął dużą liczbę bodźców. Dziecko posyłane do szkoły na 16.00 tez już przyjęło duża liczbę bodźców zanim do szkoły by trafiło.
"Mam ich trochę, ale nie chcę ich wszystkich zdradzać. Jak będę mógł otworzyć taką szkołę w Polsce wykorzystam je w celu otworzenia szkoły na swoim osiedlu. Zachęcam jednak do kreatywności w tej kwestii i wymyślenia czegoś we własnym zakresie. Jeszcze 2 posty temu nie wpadłbyś na pomysł wieczorowych szkół podstawowych i twierdziłeś, że nie da się konkurować w tej materii".
Dalej sądzę, że szkoła w godzinach 16-22, nie zdałaby rezulatatu, innych pomysłów nie przytoczyłeś.
0
@Peciak
Spróbowałem zebrać Twoje pytania.
- "Nauczyciele maja władze nad uczniami?/ - odpowiedziałem
Jest to niesprawiedliwość społeczna, że ludzie niebądący nauczycielami są podporządkowani kodeskowi pracy, a nauczyciele nie, nieprawdaż? odpowiedziałem
Czy może według Ciebie jest to jak najbardziej sprawiedliwe względem chociażby kierowców? Nie pisałem że jest bardziej sprawiewdliwe, Ty to napisałeś.
Dlaczego faktycznie niby jest ten monopol? Z wielu względów, z powodów finansowania ale i z powodu struktury, administarcji.
Bo ludzi nie stać na tę prywatną? odpowiedziałem
Wyobraź sobie, że są nawet prywatne więzienia w niektórych krajach, w Polsce też sie nie da wprowadzić prywatnych więzień? Tego nie powiedziałem, ale nie chcę tak jak przy Twoim wtrąceniu o Tusku i 500+ schodzić na kolejny watek poboczny.
W jaki sposób mogę prowadzić merytoryczną dyskusję w takich warunkach? Sądziłem że podstawowa wiedza o edukacji i z zakresu ekonomii nie jest Ci obca i wiesz, że mniejsza liczba godzin lekcyjnych oznacza mniejszą liczbę godzin pracy nauczyciela, ale wysłałem jeden artykuł których sa setki bo to wiedza taka jak 2+2=4
Widzisz patologię tego systemu? Widzę, system w którym pewne elementy powinne być zmienione.
Myślisz, że 300 lat temu ludzie uczyli się rano dlatego, że im się lepiej przyswajało wiedzę czy może dlatego, że wieczorami nie mogli tego robić z uwagi na brak dobrego światła i warunków? Myślę że oczywistość czyli lepsze doświetlenie rano nie oznaczało że rano nie było lepszej zdolności poznawczej ludzkiego umysłu. Jedno nie wykluczało drugiego.
Może już wtedy były badania nad zdolnością poznawczą ludzkiego umysłu? Sądzę, że nie było. A skoro uczyli sie rano to nie ma porównania, czy wieczorem uczyliby się równie efektywnie.
Jak mniemam moje stwierdzenia, co do których nie miałeś pytań czy kontry, są jasne i się z nimi zgadzasz? Mysiałbym sie z nimi zapoznać, a prowadze kilka dyskusji co jest czasochłonne:) Powiem, że dostrzegam wady obecnego systemu, ale nie uważam że bon edukacyjny jest lekarstwem.
Mam wrażenie, że odpowiedziałem na wszystkie pytania, czekam na odpowiedzi na moje. Konkretnie te zakończone znakiem zapytania.
Starałem się tu na wszystkie odpowiedzi – czekam na Twoje bo ominąłeś kilka kwestii.
0
@pax Twoja odpowiedz na moje pytanie gdy je zadałem brzmiała:
Wiesz za moich czasów, a jestem tu zapewne jednym z najstarszych użytkowników, nie było czegoś takiego jak wdzr, teraz jest. Miałem koleżanke w klasie które w wieku 13 lat zaszła w ciążę z kolega z klasy, bo nie wiedzieli że tak można mieć dziecko.
To, że kiedyś czegos nie było, nie oznacza że jak coś jest teraz to jest to złe.”
Możesz wskazać miejsce gdzie jest napisane: „w szkole na lekcji”?
Nikt nie zwolnił Cię z odpowiedzi.
Po drugie, w pierwszej wypowiedzi stwierdzasz, że za Twoich czasów nie było wdzr, wiec chce zapytać czy aby nie przeczysz, że na lekcji nie miałeś szans się o tym dowiedzieć?
1
@Xavifcb6
Po co później pisałeś:
"Nadal nie wiem skąd wiesz o menstruacji u kobiet, jak zakłada się prezerwatywę. Skończysz dyskusje odpowiedzią, czy po prostu nie znasz odpowiedzi".
Możesz odpowiedzieć po co to napisałeś?? I czy uzyskałeś odpowiedź?
Śmieszy mnie dyskusja z Tobą, dlatego ją kontynuję, bo po prostu jest zabawna, infantylna.
"Po drugie, w pierwszej wypowiedzi stwierdzasz, że za Twoich czasów nie było wdzr, wiec chce zapytać czy aby nie przeczysz, że na lekcji nie miałeś szans się o tym dowiedzieć"? Była biologia w 4 klasie.
Jedyną osobą która zaprzecza swoim wpisom jestes TY, no może oprócz tego gdy piszesz o sobie "jestem głupi i tępy".
Skąd wziąłeś pomysł, że udzieliłem odpowiedzi w pierwszym komentarzu do Ciebie na Twoje pytanie, gdyby tak było nie zadawałbys pytania ponownie. Logika. Znowu coś sam zinterpretowałeś, wmówiłeś sobie i robisz swoją wypowiedź na swojej interpretacji. Dlatego lubie takie dyskusje, bo potem widze konstrukcje myslowe, które są tak karkołomne, że tylko zostaje uśmiech. Skomentowałem Twój wpis . Chciałeś uzyskać jednak odpowiedź więc spytałes ponownie (po co pytasz teraz gdzie jest ta odpowiedź skoro pytałes o nią dwa razy) i dostałeś odpowiedź, ale że masz problem z czytaniem ze zrozumieniem to szukasz odpowiedzi nie w tym miejscu, co juz kilkukrotnie wskazywałem.. Fajnie, sie dyskutuje z osoba która sama przyznaje o sobie mysli : "jestem głupi i tępy".
Dostałeś odpowiedź, a po 12 godzinach od udzielenia nie potrafiąc czytac ze zrozumieniem, masz pretensje że nie widzisz odpowiedzi.
W jednym mnie przekonałeś - tu masz mój szacun - "warto postulować żeby dzieci zaczęły uczyć się dzisiaj czytać i liczyć, bo 90% społeczeństwa tego dzisiaj w średniozaawansowany stopniu nie potrafi". Brak umiejetnosci czytania ze zrozumieniem całkowicie zmienia dyskusję. W sumie jednak warto inwestować w edukację seksualną, bo jak ktoś dostanie prezerwatywę z instrukcją obsługi i nie przeczyta ze zrozumieniem to sobie na głowę załozy :)
0
@pax https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2019-09-06/szkola-bez-uczniow-na-podlasiu-jej-utrzymanie-bedzie-kosztowalo-ponad-milion-zlotych/
Niby kiedy nie odpowiedziałem.
Nie da się wrócić do średniowiecza. Nie da się sprawić ustawą, żeby 95% było niepiśmienne. To jest niemożliwe.
Dzieci mają transport zapewniony przez rodziców. Rodzic zawozi dziecko samochodem, a starsze dzieci na wsi same jeżdżą samochodami.
Napisałem i o szkole podstawowej, i o gimnazjum. Gimnazjum tak sobie dodałem, ale o szkole podstawowej jest napisane wcześniej.
Teraz szkoły są publiczne, po wprowadzeniu bonu nie byłoby szkół publicznych, tylko same prywatne. Konkurencyjność i różnorodność byłaby inna. Cały czas nie rozumiesz istoty bonu. Środkami na edukację w przypadku bonu zarządzają rodzice, a nie urzędnicy.
Nie wiem, czego chce Korwin. W Konfederacji są różni ludzie i nie wiem, kto podpisałby się pod projektem ustawy znoszącej bon, i czy Sejm zaakceptowałby takie zmiany. Korwin może tego chcieć, ale nie rozumiem, jaki to ma związek z tym, co wydarzyłoby się naprawdę. Poza tym śmieszne jest twierdzenie, że ludzi nie byłoby stać na szkołę po prywatyzacji, śmieszne jest twierdzenie, że trzeba szkoły, żeby nauczyć się czytać i pisać, śmieszne jest myślenie, że dostęp dla każdego do edukacji to jest coś niezbędnego dla ciebie, żeby każdy musiał posłać dziecko do szkoły.
0
@Rzetafi
O średniowieczu Ty zacząłeś pisać, że taki (podobny) system jaki chce Korwin juz funkcjonował i sie sprawdzał. Sprawdzał sie tylko dla wybranych.
"Dzieci mają transport zapewniony przez rodziców. Rodzic zawozi dziecko samochodem, a starsze dzieci na wsi same jeżdżą samochodami".
Rozmawiamy o podstawówce cały czas - dzieci z podstawówki same jeżdżą samochodami?? To nie jest zapewnienie transportu a transport na własną rękę. Gdzie rodzic jak pisałem zamiast zarabiac pieniądze musi przez 8 lat wozić dziecko do oddalonej o kilkanaście kilometrów szkoły podstawowej.
Po co piszesz, że nie rozumiem istoty bonu. Chodzi o to, że właśnie rozumiem i sprawdzam czy ktoś wytłumaczy mi moje wątpliwości wobec niego. Podaję więc kwestie jak dla mnie najbardziej niezrozumiałe i tutaj nigdy nie uzyskuje odpowiedzi. Powtarzasz jak mantrę, że środkami zarządzają rodzice gdy nikt temu nie zaprzeczał, ja pytałem raczej o konkurencyjnośc szkół podstawowych która miała być tego następstwem i w jaki sposób weryfikować w klasach 1-3 poziom nauczania. Jak realizować bon na wsiach i tam zwiększac konkurencyjnośc. Jeśli bon miałby wartość sumy wszystkich pieniędzy przeznaczonych na edukację i podzielonych przez liczbę uczniów. Co z małymi wiejskimi szkołami, które są droższe w prowadzeniu w przeliczeniu na ucznia niż duże szkoły miejskie. A bon przecież ma taką samą wartość? I tych wątpliwości moge wymieniać.
To nie jest śmieszne twierdzenie, gdy chciałbys sprywatyzować wszystkie szkoły to część sposłeczeństwa nie byłoby stac na edukację dzieci. Są osoby bezrobotne, są osoby niepełnosprawne, są rózne inne których dochód osiaga niezbędne minimum do egzystencji i co wtedy?
"śmieszne jest twierdzenie, że trzeba szkoły, żeby nauczyć się czytać i pisać, śmieszne jest myślenie, że dostęp dla każdego do edukacji to jest coś niezbędnego dla ciebie, żeby każdy musiał posłać dziecko do szkoły".
Po co bon? Zlikwidujmy wszystkie szkoły, po co edukacja?
Złamanie regulaminu serwisu pkt. 9.3.2.
0
@pax Ale dlaczego miałbym to wyjaśniać? Ja w tej dyskusji pojawiłem się tylko po to żeby rozwiać wątpliwości co do Konfederacji i obalić mit jakoby "Konfederacja chciała zabraniać związków partnerskich". To wszystko.
Nic nie muszę Ci więcej wyjaśniać, bo reszta Twoich pytań wykracza już poza temat dyskusji, a mi się rozwijać na inne tematy tutaj nie chce.
0
@pax Wciąż drętwo nie wskazujesz gdzie jest odpowiedz, mnie tez śmieszy Twoje bezsensowne pisanie i tłumaczenie się jak to wszystko świetnie rozumiesz i interpretujesz. Dlatego z Tobą kontynuuję proces w którym ośmiesz się i wybiórczo starasz się znajdować wątki do obrażania mnie.
„jak ktoś dostanie prezerwatywę z instrukcją obsługi i nie przeczyta ze zrozumieniem to sobie na głowę złoży :)”
Ooo, proszę czyli nie zaliczyłeś wtopy, bo założyłeś prezerwatywę na głowę :)))) dobre :)
A kontynuując proces uczenia Ciebie czytania ze zrozumieniem:
Wiesz za moich czasów, a jestem tu zapewne jednym z najstarszych użytkowników, nie było czegoś takiego jak wdzr, teraz jest. Miałem koleżanke w klasie które w wieku 13 lat zaszła w ciążę z kolega z klasy, bo nie wiedzieli że tak można mieć dziecko.
To, że kiedyś czegos nie było, nie oznacza że jak coś jest teraz to jest to złe.”
Możesz wskazać miejsce gdzie jest napisane: „w szkole na lekcji”?
PYTANIE BRZMI: gdzie jest napisane W SZKOLE NA LEKCJI?
Naprawdę trzeba do Ciebie pisać drukowanymi literami? Nie rozumiesz prostego pytania? Mogę Ci ewentualnie podpowiedzieć gdzie to jest napisane :)
Przeczytaj spokojnie pytanie, zastanów się kilka razy co napisać, ewentualnie wydrukuj sobie i poproś o pomoc kolego czy koleżanki.
Powtórzę: Gdzie w tekście cytowanym poniżej jest napisane „w szkole na lekcji”
„Wiesz za moich czasów, a jestem tu zapewne jednym z najstarszych użytkowników, nie było czegoś takiego jak wdzr, teraz jest. Miałem koleżanke w klasie które w wieku 13 lat zaszła w ciążę z kolega z klasy, bo nie wiedzieli że tak można mieć dziecko.
To, że kiedyś czegos nie było, nie oznacza że jak coś jest teraz to jest to złe.”
Miłego sprawdzania :)
0
@Xavifcb6
Doskonale wiesz, że to co sam o sobie myslisz jest prawdą, cieszę się że gdy piszesz "jestem głupi i tępy" uświadamiasz innych o tym.
Wszystko masz wypisane i powtórzone kilkukrotnie, nie moja wina że jak sam o sobie mówisz "głupi i tępy" masz problem z czytaniem ze zrozumieniem. Pozostaje mi tylko litość i wiara że nie cala twoja wiedza pochodzi z reklam prezerwatyw.
"Ooo, proszę czyli nie zaliczyłeś wtopy, bo założyłeś prezerwatywę na głowę :)))) dobre :)"
Więc dla Ciebie wtopą byłoby założenie na penisa, no widzisz jakie te reklamy sa fajne, oglądasz.oglądsz i nic nie rozumiesz, no ale "głupi i tępy" to jakby miał rekalmy rozumieć. buhahahahahaha
0
@pax nadal nie odpowiadasz na pytanie.
Skorzystaj może jednak z pomocy kogoś rozumnego :) koledzy, rodzice? Kogoś na pewno masz, choć tych pierwszych pewnie nie za wiele z takim zachowaniem i ubliżaniem.
Gratuluje, że dla Ciebie zakładanie gumy na głowę to poprawne zachowanie. Szkoda, że nie nauczyli Cię zakładać jej na dedykowany do tego organ :)
Ubliżył bym Ci, ale ja mam do siebie duży dystans i nie uda Ci się mnie odradzić czy rozjuszyć tym ciągłym wyzywaniem mnie :)
Jeśli jesteś jakimkolwiek „edukatorem” to jesteś klasycznym przykładem dlaczego takich ludzi po prostu lubić się nie da, bo pycha i zadufanie w sobie na nic więcej im nie pozwalają :)
W swojej firmie mam nawet takiego pracownika, bardzo podobnie dyskutuje, chłop ma różne talenty, ale niestety dla takich ludzi jak on czy Ty trzeba wszystko tłumaczyć jak krowie na granicy. I pod żadnym pozorem nie wolno im dawać choćby odrobiny władzy na stanowisku :) Wszystko by padło :)
0
@Xavifcb6
Jak sam widzisz, niemiłosiernie punktuję Twój brak wiedzu i brak umiejętności czytania ze zrozumieniem.
Jak mówiłem nie masz własnego zdania, każdy temat merytoryczny w dyskusji sprowadzasz do personalnego ataku, to bardzo dużo pokazuje o Tobie, jakim jesteś człowiekiem, co Toba kieruje.
Gdy ja merytorycznie pisze o edukacji seksualnej TY uciekasz od merytorycznej dyskusji i robisz atak personalny.
"W sumie jednak warto inwestować w edukację seksualną, bo jak ktoś dostanie prezerwatywę z instrukcją obsługi i nie przeczyta ze zrozumieniem to sobie na głowę załozy :)" (nie byłem złośliwy i nie pisałem o Tobie, złośliwość to twoja cecha charakteru, ja chciałem merytorycznej dyskusji).
Twoja odpowiedź
"Ooo, proszę czyli nie zaliczyłeś wtopy, bo założyłeś prezerwatywę na głowę :)))) dobre :)"
jak zwykle przy okazji wyszło u Ciebie brak umiejętności czytania ze zrozumieniem i zaprzeczanie samemu sobie. Nawet probując mnie obrazić, nie potrafisz tego zrobić. Mam ubaw po pachy. hahahaha. Jak można ciągle sobie samemu zaprzeczać.
"Ooo, proszę czyli nie zaliczyłeś wtopy, bo założyłeś prezerwatywę na głowę"
czy prezerwatywę według Ciebie zakłada się na głowę.
"Gratuluje, że dla Ciebie zakładanie gumy na głowę to poprawne zachowanie. Szkoda, że nie nauczyli Cię zakładać jej na dedykowany do tego organ :)"
Czyli jednak nie na głowę? Jak będziesz chciał mnie obrazić ustal najpierw jedną wersję, bo nie wiem z której się śmiać.
Wskaż gdzie ja Cie obrażam? Jedyną osoba która tu kogokolwiek obraża jesteś Ty, dlaczego? Bo nie potrafisz merytorycznie dyskutować a braki w czytaniu ze zrozumieniem, logicznym mysleniu, formułowaniu wnioskow nadrabiasz agresją złośliwością, głupotą.
Komu ja ubliżam? Wskaż moje słowa (nie cytaty Twoich) gdzie w obraźliwy sposób Cie nazwałem. Ja mogę w Twoich odnaleźć wobec mnie kilka obraźliwych określeń, obrażanie kogoś świadczy o człowieku, o wychowaniu, o jego rodzicach, wartościach którymi sie człowiek kieruje. Rodzice pewnie się wstydzą, jesli człowiek ich dziecko zyje z wyzwisk wobec innych osób. Słowa "głupi i tepy" wobec Ciebie sam użyłeś i fajnie że się do tego przyznałeś, przynajmniej wiesz o czym piszesz. Stwierdzenie "głupi i tepy" zapewne było poprzedzone latami doświadczeń, prob czytania ze zrozumieniem, prób formułowania logicznych zdań, jednak ciągłe zaprzeczanie samemu sobie skończyło sie traumą i takim stwierdzeniem. Naprawdę żal mi Ciebie, mówie to jak zatroskany Polak o Polaku.
Pisz dalej, świetnie się bawię, hahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha :)))))
0
@pax nadal nie odpowiadasz na pytanie, nie posiadasz wsparcia? Rozumiem, że wstydzisz się zapytać kogokolwiek, ale może chociaż ktoś z rodziny mógłby pomóc? Taki banał, ale serio spróbuj jeszcze raz, tym razem się nie udało.
Wiesz za moich czasów, a jestem tu zapewne jednym z najstarszych użytkowników, nie było czegoś takiego jak wdzr, teraz jest. Miałem koleżanke w klasie które w wieku 13 lat zaszła w ciążę z kolega z klasy, bo nie wiedzieli że tak można mieć dziecko.
To, że kiedyś czegos nie było, nie oznacza że jak coś jest teraz to jest to złe.”
Możesz wskazać miejsce gdzie jest napisane: „w szkole na lekcji”?
PYTANIE BRZMI: gdzie jest napisane W SZKOLE NA LEKCJI?
Nie ma sensu pisać Ci o dodatkowych aspektach Twoich wypowiedzi, bo próbujesz omamiać na wszelkie sposoby, takie coś niemówienia być napiętnowane tylko tępione :)
„Czyli jednak nie na głowę? Jak będziesz chciał mnie obrazić ustal najpierw jedną wersję, bo nie wiem z której się śmiać.”
Ja nie chce Cię obrażać, przykro się robi, gdy ktoś wpada na pomysł zakładania prezerwatywy na głowę :) Być może dlatego postulujesz za edukacją sekularną, bo chciałbyś nadrobić jakieś braki :)
„Stwierdzenie "głupi i tepy" zapewne było poprzedzone latami doświadczeń, prob czytania ze zrozumieniem, prób formułowania logicznych zdań, jednak ciągłe zaprzeczanie samemu sobie skończyło sie traumą i takim stwierdzeniem. Naprawdę żal mi Ciebie, mówie to jak zatroskany Polak o Polaku.”
Używasz w swoich wypowiedziach słowa „mantra” :) przestań się zapętlać, bo pijesz ciagle do jednego i tego samego. Myślałem sobie, że poczujesz się spełniony, gdy przyzna Ci się wyższość intelektualną, ale to nie była dobra droga. O moim czytaniu ze zrozumiem i próbach tworzenia logicznych zdań mogą się wypowiedzieć ludzie, którzy mnie znają, którzy coś o mnie wiedzą i przebywają ze mną na codzień, choć dla Ciebie czyjeś zdanie i opinia nie są niczego warte, pokazujesz to do teraz. Wspomniałeś coś o studiach podyplomowych, na których zapewne ktoś musiał potrafić chociaż czytać liczyć właśnie.
Pech chce, że ja skończyłem studia nie podyplomowe a magisterskie i inżyniera, a teraz muszę się zastanawiać czego oczekiwać od edukatora, który zwyczajnie nie potrafi odpowiedzieć na pytanie zadane kilka akapitów wyżej i skończyć wymianę zdań ( choć jest fascynująca) :)
PS sporo się uśmiałeś w tym ostatnim komentarzu :)
1
@Xavifcb6
"nadal nie odpowiadasz na pytanie, nie posiadasz wsparcia? Rozumiem, że wstydzisz się zapytać kogokolwiek, ale może chociaż ktoś z rodziny mógłby pomóc? Taki banał, ale serio spróbuj jeszcze raz, tym razem się nie udało".
Na pytanie odpowiedziełm kilkukrotnie, ale niestety nie masz posiadanych umiejętności czytania ze zrozumieniem, fajnie że zdajesz sobie z tego sprawę pisząc o sobie "jestem głupi i tępy".
"Możesz wskazać miejsce gdzie jest napisane: „w szkole na lekcji”?"
Ja wskazałem to miejsce. Możesz napisac dlaczego powtórnie pytałeś skąd czerpie wiedzę? (widząc sposób Twojej dedukcji i procesu myślowego nie odpowiesz, bo byś sie znowu pogrążył). Skoro teraz doszukujesz się odpowiedzi, nie w tym miejscu? Skoro tam byłaby odpowiedź to głupotą i tępactwem byłoby powtórnie o to pytać, no ale skoro jak sam o sobie piszesz " jestem głupi i tepy", to już mnie nic nie zdziwi. hahahahahaha
"Nie ma sensu pisać Ci o dodatkowych aspektach Twoich wypowiedzi, bo próbujesz omamiać na wszelkie sposoby, takie coś niemówienia być napiętnowane tylko tępione :)"
Po prostu nie rozumiesz tego co piszę, czytanie ze zrozumieniem sprawia Ci problem, no ale jak ktoś sam zdaje sobie sprawę ze swoich ułomności pisząc o sobie "jestem głupi i tępy" to czemu się dziwić.
"Ja nie chce Cię obrażać, przykro się robi, gdy ktoś wpada na pomysł zakładania prezerwatywy na głowę :) Być może dlatego postulujesz za edukacją sekularną, bo chciałbyś nadrobić jakieś braki :)"
Jest coś takiego jak hiperbola, sprawdź w słowniku co to słowo oznacza, bo jak widzę, masz problem nie tylko z czytaniem ze zrozumieniem, logicznym mysleniem ale i znaczeniem słów. Akurat za edukację sekularną nie postuluję, no ale co ja tam wiem, Ty wmawiasz w dyskusji wszystko, to i możesz wmówić że postuluję edukację sekularną. hahahahaha
"Używasz w swoich wypowiedziach słowa „mantra” :)"
Wskaż gdzie takiego słowa używam. No ale jak sam o sobie myslisz mówiąc "jestem głupi i tępy", to sie nie dziwię, że widzisz coś czego nie ma. Chociaż jak ktoś widzi rzeczy których nie ma to nie tylko objaw tępoty a ciężkiej choroby.
"Myślałem sobie, że poczujesz się spełniony, gdy przyzna Ci się wyższość intelektualną, ale to nie była dobra droga".
Znam swoją wartość, ale dobrze że Ty też to przyznałeś, jeszcze lepiej że określiłeś się "głupi i tępy", przynajminej poprawnie wartościujesz wyższość intelektualną.
"O moim czytaniu ze zrozumiem i próbach tworzenia logicznych zdań mogą się wypowiedzieć ludzie, którzy mnie znają, którzy coś o mnie wiedzą i przebywają ze mną na codzień, choć dla Ciebie czyjeś zdanie i opinia nie są niczego warte, pokazujesz to do teraz".
Ludzie którzy dobrze Cię znają i przebywają z Tobą znają Twój charakter, osobowość jednak o Twoim czytaniu ze zrozumiem i próbach tworzenia logicznych zdań może wypowiedzieć sie każdy z kim dyskutujesz. Więc znowu sie mylisz. Hahahaha. To jest umiejetność którą pokazujesz w dyskusji. Tak jakbyś zagrał z 4 spotkania ze mną w piłkę to bym stwierdził czy jesteś szybki, czy potrafisz dryblować itd. i nie potrzebowałbym sie o tym dowiadywać od ludzi którzy Cię znają. Znowu wychodzą Twoje braki logicznego myślenia.
"choć dla Ciebie czyjeś zdanie i opinia nie są niczego warte, pokazujesz to do teraz"
Tu się mylisz. Jeśli ktoś pisze coś wartościowego to przyklaskuję. Dla Ciebie mogę przyznać że jedyna wartościowa jest Twoja opinia o samym sobie, gdy pisałes o sobie "jestem głupi i tępy". Brawo.
"Pech chce, że ja skończyłem studia nie podyplomowe a magisterskie i inżyniera, a teraz muszę się zastanawiać czego oczekiwać od edukatora, który zwyczajnie nie potrafi odpowiedzieć na pytanie zadane kilka akapitów wyżej i skończyć wymianę zdań ( choć jest fascynująca) :)".
I znowu wychodzą Twoje braki edukacyjne. Skończyłeś studia magisterskie i inżyniera, muszę Cię zmartwić - prawidłowa kolejność to studia inżynierskie a następnie magisterskie. Kolejna sprawa "ja skończyłem studia nie podyplomowe a magisterskie i inżyniera" - studia podyplomowe można zrobić tylko wtedy gdy się już ma wyższe wykształcenie, więc trzeba mieć conajmniej studia pierwszego stopnia inżynier/licencjat a przeważnie magistra już obronionego. Jednak jak pisałeś o sobie "głupi i tępy" to mogłes tego nie wiedzić i ciesze się że ktos Cie w tym uświadomił.
"skończyć wymianę zdań ( choć jest fascynująca) :):.
Drugi raz przyznaję Ci rację, jest fascynująca, mam ubaw po pachy. Fajnie nie nazwałeś się "głupi i tępy".
Buhahahahahaha
0
@pax 9 października 23.52 -
„...Powtarzasz jak mantrę, że środkami zarządzają rodzice gdy nikt temu nie zaprzeczał...”
Jesteś słabo rozgarnięty, bo nie pamiętasz co piszesz i jakich słów używasz, a może nawet nie znasz ich znaczenia, a Twoje zapętlenie trwa dalej :)
Fascynuje mnie Twoje rozkiminianie i próby odwracania kota ogonem od tego, co jest zwyczajnym faktem. Próbujesz nawet dyskredytować czyjeś osiągnięcia wmawiając, że nie można czegoś mieć, bo podał coś w złej kolejności, kiedy nie ma to nic do rzeczy. To dosłownie jakbym napisał, że wziąłem ślub i byłem również u bierzmowania, ale według Ciebie jest to niemożliwe, bo kolejność powinna być odwrotna, ale przecież tak w ogólne to jeszcze powinienem się urodzić i być ochrzczony i pójść do komunii i tak dalej. Nie używaj pojęć „hiperbola” skoro sam jej wcześniej nie znalazłeś :)
Chełp się dalej, jednak cały czas nie potrafisz wskazać miejsca gdzie napisane jest: „w szkole na lekcji”. Cofnij się odrobine wyżej i spróbuj znaleźć odpowiedz :)
„Ludzie którzy dobrze Cię znają i przebywają z Tobą znają Twój charakter, osobowość jednak o Twoim czytaniu ze zrozumiem i próbach tworzenia logicznych zdań może wypowiedzieć sie każdy z kim dyskutujesz. Więc znowu sie mylisz. Hahahaha. To jest umiejetność którą pokazujesz w dyskusji. Tak jakbyś zagrał z 4 spotkania ze mną w piłkę to bym stwierdził czy jesteś szybki, czy potrafisz dryblować itd. i nie potrzebowałbym sie o tym dowiadywać od ludzi którzy Cię znają. Znowu wychodzą Twoje braki logicznego myślenia.”
To w końcu mogą wiedzieć czy tworze logiczne zdania czy nie? Zaprzeczasz sam sobie.
2
@pax Pierwszy raz widzę żeby ktoś pisał sam ze sobą. Z cyklu gdy faza wejdzie za bardzo ;)
@Coutinho007 @LeoMessi1994
@Chwytliwy @Rewolucja123
@myscooter Sami zobaczcie :D
1
@Barca_Big_Moment
Nic nie poradzę. W sumie jak pisalem mam ubaw po pachy ;)
1
@Xavifcb6
"Używasz w swoich wypowiedziach słowa „mantra” :) przestań się zapętlać, bo pijesz ciagle do jednego i tego samego".
Nigdy z Tobą takiego słowa nie użyłem. Posługujesz się moimi wypowiedziami na zupełnie inny temat z innym uzytkownikiem zestawiajac do naszej dyskusji. Bardzo to kreatywne (sprawdź w słowniku znaczenei słowa:).
"Fascynuje mnie Twoje rozkiminianie i próby odwracania kota ogonem od tego, co jest zwyczajnym faktem. Próbujesz nawet dyskredytować czyjeś osiągnięcia wmawiając, że nie można czegoś mieć, bo podał coś w złej kolejności, kiedy nie ma to nic do rzeczy. To dosłownie jakbym napisał, że wziąłem ślub i byłem również u bierzmowania, ale według Ciebie jest to niemożliwe, bo kolejność powinna być odwrotna, ale przecież tak w ogólne to jeszcze powinienem się urodzić i być ochrzczony i pójść do komunii i tak dalej".
No to jak? Ty masz magistra i inizyniera a inni zrobili tylko studia podyplomowe?? napisz kiedy można zrobić studia podyplomowe?
"Chełp się dalej, jednak cały czas nie potrafisz wskazać miejsca gdzie napisane jest: „w szkole na lekcji”. Cofnij się odrobine wyżej i spróbuj znaleźć odpowiedz :)"
Wskazalem to wielokrotnie. Cikawe kiedy Ty zaczniesz odpowiadać na pytanie? Strach obleciał bo znowu wyjdzie jak piszesz o sobie "głupi i tępy" i będzie wstyd.
Zrobić listę pytań na które nie odpowiedziałeś??
„Ludzie którzy dobrze Cię znają i przebywają z Tobą znają Twój charakter, osobowość jednak o Twoim czytaniu ze zrozumiem i próbach tworzenia logicznych zdań może wypowiedzieć sie każdy z kim dyskutujesz. Więc znowu sie mylisz. Hahahaha. To jest umiejetność którą pokazujesz w dyskusji. Tak jakbyś zagrał z 4 spotkania ze mną w piłkę to bym stwierdził czy jesteś szybki, czy potrafisz dryblować itd. i nie potrzebowałbym sie o tym dowiadywać od ludzi którzy Cię znają. Znowu wychodzą Twoje braki logicznego myślenia.”
- "To w końcu mogą wiedzieć czy tworze logiczne zdania czy nie? Zaprzeczasz sam sobie".
Wskaż gdzie tu jest zaprzeczenie? Jak piszesz "głupi i tępy" to nic nie poradzę, że masz świadomośc jaki jesteś. Wskaż gdzie napisałem że znajomi nie mogą wiedzieć czy tworzysz logiczne zdania czy nie? Wskaż - czy znowu ominiesz tą kwestię, jak wiele wcześniejszych.
Znowu gafa, znowu brak czytania ze zrozumieniem, no ale " samoświadomość "głupi i tępy" zobowiązuje aby się nie popisać inteligencją.
Złamanie regulaminu serwisu pkt. 9.3.2.
0
@pax
"Używasz w swoich wypowiedziach słowa „mantra” :) przestań się zapętlać, bo pijesz ciagle do jednego i tego samego".
Nigdy z Tobą takiego słowa nie użyłem. Posługujesz się moimi wypowiedziami na zupełnie inny temat z innym uzytkownikiem zestawiajac do naszej dyskusji. Bardzo to kreatywne (sprawdź w słowniku znaczenei słowa:).”
Wskaż gdzie napisałem, że użyłeś tego słowa w rozmowie ze mną? Używanie takiego słowa (nie ważne gdzie i z kim), raczej obliguje do rozumienia jego znaczenia. Ty jednak tutaj ciagle ubliżasz mi i chcesz się wywyższać swoją inteligencją, ale tylko powtarzając zapętlenie o „głupim i tępym” użytkowniku, który użył stwierdzenia, by dać Ci się poczuć mądrym i liczył na to, że będziesz potrafił odpowiedzieć na pytanie. Ciagle nic z tego.
„No to jak? Ty masz magistra i inizyniera a inni zrobili tylko studia podyplomowe?? napisz kiedy można zrobić studia podyplomowe?”
Po pierwsze, po znaku zapytania zdania rozpoczyna się wielką literą. Żeby to wiedzieć, trzeba skończyć nie studia, a chociaż podstawówkę, do której nie wiem już teraz czy uczęszczałeś, bo czytać ze zrozumieniem nie potrafisz (nie odpowiedziałeś w dalszym ściągu na pytanie zadane już ileś dni temu), a w dodatku nie używasz poprawnej konstrukcji zdań chociażby ze względów ortograficznych. A gdzie za tym jest poziom formułowanie ich w logiczny sposób czy chociażby zrozumiały... Co do samego pytania, studia podyplomowe można rozpocząć posiadając ukończone studia magisterkie, inżyniera lub licencjat. Nie są to natomiast studia doktoranckie czy wyższe, bo stanowią inną formę w oświacie. W wydawnictwie MAC uczą nas takich rzeczy i wszelkich innych aspektów związanych ze szkolnictwem, bo jesteśmy pionierami w dziedzinach edukacji, technologii i dydaktyki. Firma ma ponad 30 lat i o edukacji coś wiem, dokładając do rozwoju przedsiębiorstwa swoje doświadczenie i inne „3 grosze”. Co ogólnie ma to do rzeczy w aspekcie dyskredytowania czyjegoś wykształcenia czy umiejętności czytania i pisania w logiczny sposób?
„Zrobić listę pytań na które nie odpowiedziałeś??”
Nie musisz, wiem na ile nie odpowiedziałem i wiem też, że sporadycznie odpowiadam na zadawane przez Ciebie, ale nie chce i nie muszę na nie odpowiadać, bo jesteśmy cały czas w punkcie wyjścia. Chciałem żebyś wskazał miejsce w swojej odpowiedzi w którym znajduje się stwierdzenie „w szkole na lekcji”.
Nie odpowiadasz czy jest to tam napisane, co mam myśleć, skoro nie potrafisz tylko odpowiedzieć? Tylko odpowiedzieć. To jest proste, ale rozumiem, że czasami proste rzeczy sprawiają największe problemy.
„Wiesz za moich czasów, a jestem tu zapewne jednym z najstarszych użytkowników, nie było czegoś takiego jak wdzr, teraz jest. Miałem koleżanke w klasie które w wieku 13 lat zaszła w ciążę z kolega z klasy, bo nie wiedzieli że tak można mieć dziecko.
To, że kiedyś czegos nie było, nie oznacza że jak coś jest teraz to jest to złe.”
Przed tym komentarzem, zadałem znane nam już pytanie, które za chwile stanie się legendą La Rambli, zinterpretowałeś wszystko po swojemu, zamiast tylko odpowiedzieć. Uznałeś, że zostałeś zwolniony z odpowiedzi, a tak nie było, bo ja napisałem, że uważam tak a nie inaczej. Także było to moje zdanie, na temat tego kto nauczył Cię o tych sprawach. Mniem, że nie pasowało Ci, że moja wypowiedz i pytanie nie skłania się do pochwalenia edukacji sexualnej wśród młodych osób. Nie mam zamiaru tego tłumaczyć, chciałem tylko odpowiedzi.
1
@pax Ja tak samo, ale jednak ładnie gościa wyjaśniłeś ;)
0
@Xavifcb6
Po kolei będę Cie punktował, chociaz nic i tak nie dotrze.
„Po pierwsze, po znaku zapytania zdania rozpoczyna się wielką literą. Żeby to wiedzieć, trzeba skończyć nie studia, a chociaż podstawówkę, do której nie wiem już teraz czy uczęszczałeś...”
Każdy czasem popełnia błędy językowe, nawet ortograficzne bo nikt nie robi własnej korekty pisząc, gdzieś na szybko, na telefonie. Na Rambli używamy języka potocznego, skróceń itd., to nie język dysertacji naukowych. Ja sam z tego powodu nie wypominam przeważnie komuś jego błędów, ale skoro nie masz nic merytorycznego do napisania i chcesz mi napisać takie rzeczy to w porządku - że nie rozpocząłem zdania z dużej litery to bardzo proszę. Tylko sam ledwo potrafisz pisać po polsku: użyłeś słowa „mniem” – które nie istnieje w języku polskim (nawet polsku nie umiesz pisać?), słowa „stoliki”, które nie widomo jaki miało sens w zdaniu, 9-krotnie rozpoczynałeś dyskusję zdaniem w którym pierwszy wyraz był pisany z małej litery, sexualnej pisze się w języku polskim seksualnej, nie rozumiem tych naleciałości kosmopolitycznych. O co chodzi w Twoim wyrażeniu: „wszystko wypadłeś najpierw na koleżankę z klasy”? O to: „kontynuuję proces w którym ośmiesz się i wybiórczo starasz się” – też fatalnie napisane. Już nie piszę o literówkach, błędach interpunkcyjnych, językowych czy ortograficznych np. na codzień jak napisałeś, pisze się na co dzień (czyli osobno). Ja nie mówię, że ja piszę zawsze idealnie, ale daleko by mi było aby pouczać kogoś z poprawnej pisowni. Jak widać, znowu giniesz od własnej broni. Hahahahahaha
Po prostu czasem pomyśl nad czyms co chcesz napisać bo potem zawsze wychodzi to że jak piszesz o sobie "głupi i tepy" wychodzi.
0
@pax W sumie o to mi właśnie chodziło.
„Ja nie mówię, że ja piszę zawsze idealnie, ale daleko by mi było aby pouczać kogoś z poprawnej pisowni.”
„Każdy czasem popełnia błędy językowe, nawet ortograficzne bo nikt nie robi własnej korekty pisząc, gdzieś na szybko, na telefonie.”
Ja tez tego nie robiłem i nie będę robił. Nie skopiuje natomiast Twoich nieskładnych zdań, sformułowań i błędów - nie ważne jakich. Mógłbym to nazwać „punktowaniem Ciebie”, ale po prostu nie zrobię tego, bo nudno się zrobi, a i wiele tego jest. W tym momencie ja ginę od własnej broni, ale jest jedna różnica, ja to rozumiem, Ty cały czas od swojej ginąłeś, ale nie chciałeś i nie chcesz pewnych rzeczy zrozumieć.
1
@Xavifcb6
Odpowiedź na Twoje pytanie
powiedz pax jak dowiedziałeś się o menstruacji u kobiet i jak dowiedziałeś się jak zakłada się prezerwatywę? 7 października 2019, 22:30
Nie uzyskując odpowiedzi powtórzyłeś pytanie. Nadal nie wiem skąd wiesz o menstruacji u kobiet, jak zakłada się prezerwatywę. Skończysz dyskusje odpowiedzią, czy po prostu nie znasz odpowiedzi. 8 października 2019, 23:31
Uzyskałeś odpowiedź po niespełna godzinie – „Ze szkoły na lekcji” - 9 października 2019, 00:25
Ty jednak powtórzysłeś pytanie nie widząc odpowiedzi, no bo nie czytasz ze zrozumieniem i po 11 godzinach zadałes je ponownie.
Skąd dowiedziałeś się o menstruacji u kobiet i jak zakłada się prezerwatywę? Tylko tyle :) 9 października 2019, 11:22
Uzyskałeś po raz kolejny odpowiedź – „ze szkoły na lekcji” - 9 października 2019, 11:37.
Teraz robisz z siebie osobę o której sam piszesz „głupi i tępy”. Wskaż gdzie napisałem że odpowiedź jest w pierwszym komentarzu do Ciebie? Zadaj sobie pytanie po co zadawałeś kolejne pytanie o to samo skoro uważasz że odpowiedź znajdowała się już w pierwszym komentarzu? Oboje wiemy, że nie uzyskam odpowiedzi bo zrobiłeś z sobie tego o kim zawsze do lustra mówisz „jestem głupi i tępy”.
Pytałeś skąd czerpałem wiedzę, uzyskałeś tą odpowiedź. Potem niezbyt mądrze posługiwałeś sie moją odpowiedzią cytujac jaą z pytaniem gdzie ona sie znajduje. Jakby sie nie znadowała to nie mógłys jej cytować - ale jak mówisz "głupi i tępy". hahahahahahahahaha
1
@Xavifcb6
Zaprzeczanie
„A Twój życiorys mnie nie interesuje, kolejny raz z uporem osła wmawiasz mi niewypowiedziane słowa. Nie znam i nie interesuje mnie Twój życiorys :)”
Pytasz mnie o moją edukację, pytasz skąd czerpię wiedzę pytasz o moją rodzinę, o moje przedmioty w szkole czy mam dzieci, a potem kłamiesz że nie interesuje Cię mój życiorys. Lubisz zaprzeczać sam sobie.
Lubisz kłamać :)
"Ooo, proszę czyli nie zaliczyłeś wtopy, bo założyłeś prezerwatywę na głowę"
Czy prezerwatywę według Ciebie zakłada się na głowę?
"Gratuluje, że dla Ciebie zakładanie gumy na głowę to poprawne zachowanie. Szkoda, że nie nauczyli Cię zakładać jej na dedykowany do tego organ :)"
Czyli jednak nie na głowę? Raz piszesz że prawidłowe zakładanie prezerwatywy jest na głowę a potem na dedykowany organ – zastanów się nad jedną wersją.
Wskaż gdzie napisałem że zakładanie gumy na głowę to poprawne zachowanie? Ja pisałem wprost odwrotnie ("W sumie jednak warto inwestować w edukację seksualną, bo jak ktoś dostanie prezerwatywę z instrukcją obsługi i nie przeczyta ze zrozumieniem to sobie na głowę załozy :)"). Zdenie ma zupełnie inne znaczenie - no, ale do tego trzeba umieć czytać ze zrozumieniem ale jak twierdzisz że jesteś "głupi i tępy" to w sumie nie powinienem miec pretensji że nie rozumiesz prostego zdania. Lubisz kłamać i na swoich kłamstwach budujesz swoje zakłamane tekściki.
„„Ludzie którzy dobrze Cię znają i przebywają z Tobą znają Twój charakter, osobowość jednak o Twoim czytaniu ze zrozumiem i próbach tworzenia logicznych zdań może wypowiedzieć sie każdy z kim dyskutujesz. Więc znowu sie mylisz. Hahahaha. To jest umiejetność którą pokazujesz w dyskusji. Tak jakbyś zagrał z 4 spotkania ze mną w piłkę to bym stwierdził czy jesteś szybki, czy potrafisz dryblować itd. i nie potrzebowałbym sie o tym dowiadywać od ludzi którzy Cię znają. Znowu wychodzą Twoje braki logicznego myślenia.””
„To w końcu mogą wiedzieć czy tworze logiczne zdania czy nie? Zaprzeczasz sam sobie”.
Wskaż gdzie tu masz zaprzeczenie z mojej strony? Nigdzie nie jest napisane, że Twoi znajomi nie mogą wiedzieć czy czytasz ze zrozumieniem i tworzysz logiczne zdania.
Jest jedynie napisane, że każdy z kim rozmawiasz może sprawdzić czy to potrafisz (znajomi mogą jeszcze dodatkowo znać charakter i osobowość). Naprawdę co raz bardziej się przekonuję, o Twoich twierdzeniach o sobie „głupi i tępy”. Nie czytasz ze zrozumieniem, nie rozumiesz znaczenia słów, pogrążasz się w każdym poście. Buhahahaha.
0
@pax każde z tych „wyjaśnień” i tłumaczeń się mi, jak to ja nic nie rozumiem i nie czytam ze zrozumieniem, a również nie tworzę według Ciebie logicznych zdań jest zupełnie bez sensu.
Każdy normalny i potrafiący czytać ze zrozumiem człowiek, wie, że jeśli ktoś zadaje komuś pytanie, to po prostu oczekuje na nie odpowiedzi. Zazwyczaj tak jest. Nic w tym dziwnego, że zadając Ci pytania po kilkanaście razy w każdym z postów, można było czuć poirytowanie, skoro za każdym razem prowadziłeś ataki na moje czytanie ze zrozumiem i jak tworze logiczne zdania. Używałeś słowa tępy i głupi, aby mi ubliżać. A dlaczego za żadnym z tych kilkunastu razy po prostu nie odpowiedziałeś jednym zdaniem na pytanie?
To Ty jako pierwszy rozpocząłeś (nie wiem nawet jak opisać Twoje intencje), prowadzenie gierek typu: „gratuluje, że wiedzę o prezerwatywach czerpiesz z reklam”, a później dziwisz się, że gdy piszesz o zakładaniu prezerwatywy na głowę, to można Ci to przypisać w równy sposób jak Ty zrobiłeś to wobec rozmówcy mówiącym o tym, że o istnieniu prezerwatywy spokojnie można dowiedzieć się w dobie Facebooka choćby z reklam w przerwie meczów. Ani ja nie napisałem, że czerpie z tego wiedzę, ani Ty, że zakładasz prezerwatywy na głowę, jednak ktoś rozpoczął wymianę zdań w określony sposób.
Rozmowa miała szanse zakończyć się po 2 góra 3 wymianach zdań, a Ty nadal „buczysz” - Buhahaaha. To wiele o Tobie świadczy, i nie wracaj do wcześniejszych postów, bo nie ma to najmniejszego sensu. Gdybym Ci teraz zadał pytanie o to jaki jest Twój ulubiony kolor, to aż boje się rozmowy o takiej tematyce. Nawet nie jestem w stanie pojąć co taki człowiek jak Ty może odpowiedzieć na tak proste pytanie.
Nadal mnie nie sprowokowałeś. Używasz stwierdzenia tępy i głupi, kiedy uznałem, że zdajesz spbie sprawę w jakim celu tak napisałem, nie pytam czy tak jest czy nie, ale proszę nie używaj więcej takich zwrotów, bo wtedy ja tez będę zmuszony zacząć używać Twoich słów przeciwko Tobie. A jest ich tutaj bardzo dużo.
1
@Xavifcb6
"każde z tych „wyjaśnień” i tłumaczeń się mi, jak to ja nic nie rozumiem i nie czytam ze zrozumieniem, a również nie tworzę według Ciebie logicznych zdań jest zupełnie bez sensu".
Większośc tych wyjaśnień kończy sie pytaniem do Ciebie, które skrzętnie omijasz, a oprócz napisania "bez sensu" nie ma odpowiedzi. Ja zadaję po kilka razy te same pytania, Ty nie odpowiadasz, ale ja nie robię z tego afery, bo zdaję sobie sprawę, że nie masz nic do powiedzenia.
"Każdy normalny i potrafiący czytać ze zrozumiem człowiek, wie, że jeśli ktoś zadaje komuś pytanie, to po prostu oczekuje na nie odpowiedzi. Zazwyczaj tak jest. Nic w tym dziwnego, że zadając Ci pytania po kilkanaście razy w każdym z postów [...] A dlaczego za żadnym z tych kilkunastu razy po prostu nie odpowiedziałeś jednym zdaniem na pytanie?"
Sądzxiłem, że inżynier i magister potarfi liczyć, gdy zadałeś drugi raz pytanie to od razu na nie odpowiedziałem, nie wiem skąd u Ciebie to kilknaście razy? Do dwóch umiesz liczyć (tak zakladam). Napisałeś komentarz w którym było pytanie, ja skomentowałem Twój, wpis, po kilku postach przypominałeś sobie o pytaniu i zadałeś je drugi raz i dostałeś od razu odpowiedź. O jakim poirytowaniu piszesz i dwukrotnie o kilkunastu razach zadaniu tego samego pytania?
"To Ty jako pierwszy rozpocząłeś (nie wiem nawet jak opisać Twoje intencje), prowadzenie gierek typu: „gratuluje, że wiedzę o prezerwatywach czerpiesz z reklam”, a później dziwisz się, że gdy piszesz o zakładaniu prezerwatywy na głowę, to można Ci to przypisać w równy sposób jak Ty zrobiłeś to wobec rozmówcy mówiącym o tym, że o istnieniu prezerwatywy spokojnie można dowiedzieć się w dobie Facebooka choćby z reklam w przerwie meczów. Ani ja nie napisałem, że czerpie z tego wiedzę, ani Ty, że zakładasz prezerwatywy na głowę, jednak ktoś rozpoczął wymianę zdań w określony sposób".
Twój pierwszy post do mnie był juz nacechowany wmawianiem mi pewnych kwestii: " Ja wiem z kolei, że nikt tych rzeczy Cię nie nauczył ani Cię o nich nie wydedukował", potem znowu zacząłeś wmawiać: "Chyba, że chcesz nam powiedzieć". Jak mówię w pierwszym swoim komentarzu narzuciłeś pewną narrację, długo nie reagowałem na Twoje zaczepki.
"Rozmowa miała szanse zakończyć się po 2 góra 3 wymianach zdań, a Ty nadal „buczysz” - Buhahaaha. To wiele o Tobie świadczy, i nie wracaj do wcześniejszych postów, bo nie ma to najmniejszego sensu".
To, że punktuję Twoje wpisy, bo są niemerytoryczne, często sprzeczne ze soba i mało logiczne to jest "buczenie"? Zgadza się po dwóch postach chciałem w normalnej atmosferze skończyć krótkim wpisem "Chyba lepiej jak sie ma to zrobić to aby wiedziec jakie są konsekwencje niż tego nie wiedzieć", jednak wolałeś pociągnąc dyskusję na swój sposób.
"Nadal mnie nie sprowokowałeś. Używasz stwierdzenia tępy i głupi, kiedy uznałem, że zdajesz spbie sprawę w jakim celu tak napisałem, nie pytam czy tak jest czy nie, ale proszę nie używaj więcej takich zwrotów, bo wtedy ja tez będę zmuszony zacząć używać Twoich słów przeciwko Tobie. A jest ich tutaj bardzo dużo".
Nie miałem zamiaru Cię sprowokować, bo z każdym wpisem sam się pogrążąłeś. Skoro mnie poprosiłeś, to w tym wpisie nie użyję Twoich słów. Chciałbym jednak poznać moje okreslenia które mógłbyś uzywac wobec mnie, którymi sam siebie określałem. Skoro ja spełniam Twoja prośbę, więc Ty spełnij moją i wypisz określenia które uzyłbys przeciwko mnie, którymi sam siebie określałem.Ja określając Ciebie, używałem tylko określeń którymi sam siebie określiłeś.
0
@pax według Ciebie się pogrążałem, ale jest to tylko Twoje zdanie. Tylko Twoje.
Wyżej piszesz kolejne wyjaśnienia o zakładaniu prezerwatywy na głowę i tłumaczysz mi tutaj, że ja nie rozumiem poprawnie zdania i ze nigdzie nie napisałeś, że zakładasz prezerwatywy na głowę. A gdzie ja napisałem, że ja czerpie wiedzę z reklam? Możemy się tak przepychać wieczność.
Ostatni akapit, określiłeś w pewnym momencie nasza rozmowę, jako że rozpętałem „gównoburzę”. Gownoburza to zażarta dyskusja na mało ważny temat, jak kiedyś określił Profesor Miodek, często „uprawiana” przez gimnazjalistów. Bierzesz w tym udział a wręcz z mojej perspektywy rozdmuchujesz to jeszcze bardziej i bardziej, śmiało mógłbym określić Ciebie gimbusem i zwracać się do Ciebie tak od kilku dni. Ja nie mam w zwyczaju wyzywać kogoś. Przykładowo. Nie było to określenie siebie samego bezpośrednie, ale do tego poziomu nas (wiec i siebie samego) sprowadziłeś.
0
@pax nigdy nie napisałem, że Korwin chciałby powrotu do takiego sposobu życia obywateli, organizacji, struktury zatrudnienia, jaka była w średniowieczu. Wytłumaczyłem ci, podając przykład, że szkoły powstają bez pomocy państwa i było to możliwe NAWET wtedy, czyli tym bardziej teraz byłoby to możliwe.
To ty się skupiasz na konkurencyjności, która widocznie jest przez ciebie widziana inaczej niż przeze mnie. Wprowadzenie bonu spowodowało by większą różnorodność programów szkół, nie byłyby tak jednolite jak dziś, więc nawet jeśli TY tego nie uznajesz, dla mnie jest to poprawa konkurencyjności. Czyli już masz przykład zwiększenia konkurencyjności po wprowadzeniu bonu. Dalej, pensje nauczycieli nie byłyby ustalane przez państwo, tylko przez to, jaką umowę nauczyciel podpisze z właścicielem szkoły. Tak jak to działa w przypadku kelnera w restauracji - państwo nie ustala pensji każdego kelnera restauracji, prawda? Tak samo w szkołach prywatnych pensja zależałaby od negocjacji pracownika z pracodawcą. Tak samo dziś jakiś nauczyciel w szkole języków EF nie zarabia dokładnie tyle samo co nauczyciel w szkole Cambridge School of English. Czyli masz kolejną zmianę.
Skoro twierdzisz, że teraz na wsiach jest konkurencyjnie i po wprowadzeniu bonu nie wzrosłaby konkurencyjność, to jaką to dla ciebie robi różnicę? Nie powinieneś się sprzeciwiać bonowi, jeśli nie pogorszy on obecnej konkurencyjności na wsi.
Po co ci wiadomość na temat "konkurencyjności w klasach 1-3". Jeśli daję ci na to odpowiedź i nie jesteś z niej zadowolony, to widocznie inaczej rozumiemy ten termin. Podaj mi swoją definicję słowa "konkurencyjność", to spróbuję podać przykład, w jaki zostanie to zwiększone.
Skąd wiesz, że szkoły wiejskie są droższe w utrzymaniu? I jak to się ma do bonu? I dlaczego mielibyśmy więcej płacić na szkoły wiejskie?
Wątpliwości, które chcesz, żebym rozwiał, nie mogę rozwiać, jeśli ich nie wymienisz.
W jaki sposób ktoś miałby zlikwidować wszystkie szkoły? Teraz chcesz zasugerować, że Konfederacja by tego dokonała, gdyby miała władzę? Do czego to się w ogóle odnosi? I niby w jaki sposób miałoby to zostać przeprowadzone? Posłowie Konfederacji czy jacyś inni, z jakiejś fikcyjnej pratii, przegłosowaliby ustawę pt. "zakaz prowadzenia działalności związanej z nauczaniem"? W jaki sposób można zlikwidować wszystkie szkoły? Wytłumaczysz mi?
0
@Rzetafi
Dlaczego uważasz, że wprowadzenie bonu spowodowałoby różnorodność programów nauczania? Bon to kwestia rodzaju finansowania a nie jakości kształcenia czy treści kształcenia. To dwie odrębne kwestie. Jednolity program można przecież znieść nie wprowadzając bonu i odwrotnie, można zachować wprowadzajac bon. Podobnie np. likwidacja kuratoriów, można to zrobić bez wprowadzania bonu.
Kto twierdzi że na wsiach jest konkurencyjnie? NIe wmawiajmy czegoś czego nie było. Pisałem, że na wsiach nie da się za bardzo wprowadzić konkurencyjności ze względu na strukturę szkolną i podawałem przykład, że nikt nie będzie wysyłał dziecka 15 kilometrów do innej szokły gdy swoją w rejonie ma pól kilometra od domu. To generowałoby dodatkowe niemałe koszty dla rodzica (czasu i pieniędzy).
Skąd wiem, że koszt wiejskiej szkoły byłby droższy? Prosta ekonomia. W dużych szkołach mających np. 22-25 uczniów w klasie z ich bonu za roboczogodzinę nauczyciela byłoby przekazywane mniej pieniędzy niż w kalsie gdzie jest 10-12 uczniów jak w szkole wiejskiej - koszty lekcji byłby juz o połowę droższy bo o połowę uczniów by sie dokoładało do wypłaty nauczyciela. Dalej - koszty energii, ogólnie mediów nie rozkładałby się równomiernie - koszt oświetlenia klasy, sali gimnastycznej, korytarzy byłby w miarę porównywalny (nawet przy założeniu że sam budynek szkoły wiejskiej jest mniejszy), ale gdy w jednej szkole jest dużo mniejsza liczba dzieci generowałoby to nieporównywalna różnicę w utrzymaniu.
Nie zauważyłem abyś napisał o konkurencyjności i sprawdzaniu tej konkurencyjności w klasach 1-3, możesz powtórzyć? Pisałeś: "W taki sposób rodzice oceniają poziom szkoły. Pytają znajomych, patrzą na wyniki egzaminów z poprzednich lat, jakieś progi punktowe, itp. To są chyba te wskaźniki, o które mnie prosiłeś. Czyli rzeczy, którymi kierują się rodzice przy wyborze szkoły dla dziecka".
Nie ma czegoś takiego jak progi punktowe, są wyniki egzaminów ale w klasach ósmych najwcześniej, pytają rodziców - jeden powie że Pani jest zbyt surowa , a drugi że fajnie że jest wymagająca - opinia rodziców jest taka jak nasza dyskusja - subiektywna. Zadałem proste pytanie - jak sprawdzisz konkurencyjność w klasach 1-3 szkoły podstawowej bo to jest najważniejszy wybór rodziców - dalej nie mam odpowiedzi (oprócz tego że pytają rodziców). Jak przyjade do jakiegos miasta i będę chciał wybrac szkołe dla mojego dziecka mam dac ogłoszenie w prasie z prośba aby rodzice mi opowiadali o szkole lub szukac opinii na instagramie?
Jeśli sugeruję, że Konfederacja chciałaby zlikwidować szkoły, to oczywiście zlikwidować szkoły publiczne, Korwin wielokrotnie mówił że bon jest etapem przejściowym do pełnej prywatyzacji. Nigdzie nie napsiałem o likwidacji systemu nauczania. Słuchałem jego konferencji prasowej w trakcie protestu nauczycieli. Wtedy jeszcze mowił (z tego co pamietam), że wartość bonu miałbybyc śliśle powiązana z płaconymi podatkami przez rodzica.
1
@Xavifcb6
"według Ciebie się pogrążałem, ale jest to tylko Twoje zdanie. Tylko Twoje".
Oj, tu się mylisz:)
"Wyżej piszesz kolejne wyjaśnienia o zakładaniu prezerwatywy na głowę i tłumaczysz mi tutaj, że ja nie rozumiem poprawnie zdania i ze nigdzie nie napisałeś, że zakładasz prezerwatywy na głowę".
Po pierwsze nie zrozumiałeś zdania, bo jak ktos pisze o sobie "głupi i tepy" to juz nic nie poradzę. Ja za pomocą hiperboli pisałem ogólnie o użyciu przez kogoś kto nie zna instrukcji obsługi prezerwatywy (nie pisałem personalnie o Tobie. Ty wykorzystałeś to do ataku personalnego ). Oczywiście w kolejnej wiadomości sam sobie zaprzeczyłeś. Jakoś do swoich zaprzeczeń sie nie odnosisz, może dlatego że wiesz to czym piszesz "głupi i tępy".
Gównoburza do sprowadzenie merytorycznej dyskusji do pozimu personalnej nawalanki - tak jak ostrzegałem i wskazywałem abyś zaprzestał takiego uprawania rozmowy bo sprowadzisz dyskusję do gównoburzy. Tak się stało - sprowadziłes dyskusję do poziomu gównoburzy, gdzie rozmowa na temat edukacji seksualnej (chociaz według Ciebie sakralnej) jest pominięta a skupiasz się głównie na personalnym ataku. No ale jak ktos o sobie myśli "głupi i tępy" i nie ma nic merytorycznego do powiedzenia rozpoczyna wtedy wątek personalny.
"Bierzesz w tym udział a wręcz z mojej perspektywy rozdmuchujesz to jeszcze bardziej i bardziej, śmiało mógłbym określić Ciebie gimbusem i zwracać się do Ciebie tak od kilku dni. Ja nie mam w zwyczaju wyzywać kogoś. Przykładowo. Nie było to określenie siebie samego bezpośrednie, ale do tego poziomu nas (wiec i siebie samego) sprowadziłeś".
Zacząłeś wyzwywać i obrażać, zacząłeś atak personalny co pokazło jakim jesteś człowiekiem - nie określiłem Ciebie ani jednym określeniem negatywnym, nie odpowiedziałem gdy pisałeś - "dziwny jesteś człowieku". Jeżeli uzyłem jakiegos zwrotu wobec Ciebie które mógłbys uznać za negatywne to był cytat z Twoich słów względem samego siebie który zawsze był w cudzysłowie, aby pokazać że to nie moje słowa o Tobie ale Twoje własne i to w znaczeniu takim jakim zostały użyte.
NIgdzie nie określiłem siebie jako ucznia zlikwidowanej szokły ponadpodstawowej, więc na jakiej podstawie mógłbys mnie tak nazwać? Miotasz się, ale nie masz jakichkolwiek argumentów.
Napisałeś prośbę, abym w Twoim kontekście nie pisał "głupi i tępy", czyli zwrotów którymi sam siebie określiłeś, zgodziłem sie na to (i w poprzednim poście nie było tego cytatu) - jednak w ramach wzajemności poprosiłem Cię abyś: "Skoro ja spełniam Twoja prośbę, więc Ty spełnij moją i wypisz określenia które uzyłbys przeciwko mnie, którymi sam siebie określałem".
NIe zrobiłes tego, może dlatego że jak sam piszesz o sobie "głupi i tępy".
Nie chcę Cie obrażać i nie robie tego, jedynie pisze wyrażenia którymi sam się okreslasz, chyba sam siebie nie obrażasz, a określasz siebie w pełni świadomie pokazując realnie Twoja wartośc ocenianą przez Ciebie. Ta rozmowa byłaby inna, gdybyś zaczał odpowiadac na pytania, pisać w temacie itd..., narzuciłes pewną narrację, szkoda.
0
@Xavifcb6
Ja pokazałem dobre wychowanie i odpowiedziałem na pytania które zadawałeś. Pytałeś „skąd się dowiedziałem”, pytałeś gdzie jest: „odpowiedź w szkole, na lekcji”. Na wszystko odpowiedziałem. Teraz Twoja kolej, czy jednak stchórzysz, pokażesz to jak piszesz o sobie „głupi i tępy”. Sprawdźmy czy zmienisz temat, będziesz się wykręcał, czy jednak choć raz pokażesz, że jesteś dobrze wychowany i potrafisz napisać cos merytorycznie, od Ciebie będzie zależało jak ludzie będą Cie postrzegali.
1. Grozisz, że jak będę cytował Twoje wpisy odnoszące się do Twojej osoby, to będziesz cytował moje wpisy odnoszące się do mnie. Wskaż jakimi określeniami sam siebie określiłem w dyskusji z Tobą? Zacytuj dokładnie moje wyrażenie określające mnie, inaczej będziesz zwykłym kłamcą. Pisałeś : „bo wtedy ja tez będę zmuszony zacząć używać Twoich słów przeciwko Tobie. A jest ich tutaj bardzo dużo”. Podaj jak wielokrotnie ja siebie nazwałem.
2. Pisałeś, że wiesz co będzie nauczane na przedmiocie edukacja seksualna, możesz podać numer zatwierdzonej podstawy programowej przez ministerstwo? Inaczej wyjdziesz na osobę, która wymyśla rzeczy, o których nie ma bladego pojęcia, tylko po to aby trollować dyskusję.
3. Czy higiena ciała jest czymś złym, że uważasz za patologię reklamy ze środkami do higieny? Nawet jeśli ta higiena dotyczy młodych osób i miejsc intymnych, czy to znaczy że one nie powinny dbać o higienę i używać odpowiednich środków?
4. Czy nie pytałeś się o moje przedmioty w szkole, o to w jaki sposób zdobywam wiedzę, jakie mam potomstwo? Więc czy pytałeś o mój życiorys?
5. Wyjaśnij po co zadałeś drugi raz pytanie, skąd czerpałem wiedzę na temat menstruacji i prezerwatyw skoro później odpowiedzi szukałeś pod pierwszym pytaniem? Więc pytając ponownie wiedząc że odpowiedź jest już pod pierwszym komentarzem wyszło to co o sobie myślisz „głupi i tępy”, albo potem wiedząc, że tam nie ma odpowiedzi a dopytując się czy ona tam jest i tak zrobiłeś z siebie tego co o sobie myślisz „głupi i tępy”.
6. Czy zakładanie prezerwatywy na głowę jest prawidłowe, bo stwierdziłeś że jest prawidłowe i zakładając prezerwatywę na głowę nie zalicza się wtopy?
Czy jak odpowiesz że jednak nie na głowę to nie przyznasz, że wtedy zaliczyłes wtopę piszac, że na głowę?
7. Wskaż jakimi moimi słowami Ci ubliżam? To, że pisze słowa które sam o sobie napisałeś to chyba nie jest ubliżanie, bo sam byś sobie nie ubliżał, chyba że się mylę?
8. „Ludzie którzy dobrze Cię znają i przebywają z Tobą znają Twój charakter, osobowość jednak o Twoim czytaniu ze zrozumiem i próbach tworzenia logicznych zdań może wypowiedzieć sie każdy z kim dyskutujesz. Więc znowu sie mylisz. Hahahaha. To jest umiejetność którą pokazujesz w dyskusji. Tak jakbyś zagrał z 4 spotkania ze mną w piłkę to bym stwierdził czy jesteś szybki, czy potrafisz dryblować itd. i nie potrzebowałbym sie o tym dowiadywać od ludzi którzy Cię znają. Znowu wychodzą Twoje braki logicznego myślenia.” To w końcu mogą wiedzieć czy tworze logiczne zdania czy nie? Zaprzeczasz sam sobie”. Wskaż, gdzie jest tu zaprzeczenie?
9. Piszesz, że jestes inżynierem , czyli studia techniczne, więc liczyć powinieneś umieć, czy powtórzenie drugi raz pytania oznacza powtórzenie go kilkanaście razy?
Zobaczymy, czy będzisz zmieniał temat czy chociaż raz pokażesz że sam się mylisz oceniając siebie jako "głupi i tępy". Od Ciebie zalezy jak Cie inni będą postrzegać, tak jak ty sam siebie postrzegasz, czy jednak lepiej.
0
@pax wraz z bonem zlikwidowane będą kuratoria, właściciel szkoły będzie decydował o programie nauczania, nie kurator - to kolejna różnica po wprowadzeniu bonu. Kuratora powołuje państwo a menedżera, właściciela szkoły nie będzie powoływać państwo, żaden minister, itp.
Przecież płace na wsi i w mieście nie muszą być równe. Na wsi i w mieście są różne ceny, więc normalnym jest, że na wsi przeciętnie nauczyciel na wolnym rynku będzie zarabiał mniej. Koszt energii też nie byłby taki sam w różnych rejonach polski, tym bardziej, jeśli zliberalizuje się prawo do produkcji energii.
Konkurencyjność - zdolność konkurowania - jeśli płace nie będą ustalane z góry przez państwo, tylko przez popyt i podaż na rynku pracy, to zwiększy się konkurencyjność szkół, jedne będą płacić więcej nauczycielom, jedne mniej, szkoły będą miały większe możliwości zwalniania i zatrudniania pracowników niż dziś, co zwiększy konkurencyjność.
Program szkół będzie bardziej zróżnicowany, bo nie będzie narzucany przez państwo, więc powstaną szkoły w których jest np. dużo nauczania języka polskiego i mniej matematyki niż w innych, czyli będzie większa różnorodność, czyli zwiększy się konkurencyjność. Rodzic może chcieć wybrać szkołę, w której jest proponowana przez lewicę edukacja seksualna i poparcie dla LGBT, a może chcieć wybrać szkołę, w której nauczana jest religia i wartości chrześcijańskie i kurator nie będzie decydował o programie prywatnych szkół.
Nie napisałem, że będzie narzucony system szkolnictwa taki, że będzie 8 klas i 4 liceum, równie dobrze prywatna szkoła może prowadzić klasy w szkole podstawowej do 4. lub 5.
Masz odpowiedź, że wskaźnikiem konkurencyjności, którego tak bardzo wymagasz ode mnie, będą egzaminy. Po co mam podawać inny wskaźnik? Po co mam podawać wskaźniki? Daj argument, że do wprowadzenia bonu potrzebne są "wskaźniki konkurencyjności", bo na razie nie dałeś żadnego. Dlaczego bez tych wskaźników nie można wprowadzić bonu? Argumenty.
Tak, jak teraz wybierałbyś szkołę dla swojego dziecka, to zrobiłbyś to w taki sam sposób. Czytając opinie na instagramie lub google, lub facebooku. Bon tego nie zmienia.
Przecież bon zakłada likwidację szkół publicznych. Nie będzie szkół zarządzanych przez państwo. Więc będzie pełna prywatyzacja.
Nie podałeś nawet argumentu przeciwko bonom. Ani jednego.
0
@Rzetafi
'wraz z bonem zlikwidowane będą kuratoria, właściciel szkoły będzie decydował o programie nauczania, nie kurator - to kolejna różnica po wprowadzeniu bonu. Kuratora powołuje państwo a menedżera, właściciela szkoły nie będzie powoływać państwo, żaden minister, itp".
Widzisz, że nie rozumiesz o czym ja piszę. Bony i likwidacja kuratoriów to dwie różne kwestie. Gdyby obecnie zlikwidować kuratorium i podstawę programową a dac program nauczania opracować radzie pedagogicznej danej szkoły nie potrzebny byłby bon. NIe rozumiesz więc co ja piszę. Czy mozna wprowadzić bon nie likwidując podstawy programowej? Czy można zlikwidować podstawę programową nie wprowadzając bonu? To co piszesz nie odnosi się do tego o czym piszemy.
"Przecież płace na wsi i w mieście nie muszą być równe. Na wsi i w mieście są różne ceny, więc normalnym jest, że na wsi przeciętnie nauczyciel na wolnym rynku będzie zarabiał mniej. Koszt energii też nie byłby taki sam w różnych rejonach polski, tym bardziej, jeśli zliberalizuje się prawo do produkcji energii".
Przecież mówiłeś że bon to liczba kosztów na oświatę podzieolona przez ilośc dzieci. Dlaczego nauczyciel na wsi musi zarabić mniej? Czemu nauczyciel mieszkający w mieście a pracujący na wsi ma być nierówno traktowany? To chyba nie jest wolnośc i wolny rynek?
Czemu narzucasz z góry wartość wypłaty, czemu podważasz konkurencyjność. Czemu lepszy nauczyciel na wsi ma zarabiać mniej od gorszego w miescie? Dlatego, że bon nie daje możliwości sprawiedliwego podziału? Koszt energii na wsiach ze względu na linie przesyłowe pewnie jest droższy a nie tańszy, ale nie o to chodzi. O czym Ty piszesz, że w różnych rejonach sa różne ceny prądu? Co to ma do ilości zużywanego prądu w przeliczeniu na ucznia? Ja pokazuje konkretne przykłady które bon edukacyjny nie rozwiązuje (a wręcz przeciwnie tworzy nierównomierne podziały) a Ty piszesz że z góry trzeba płacić nauczycielom na wsi mniej, nie ze względu na ich jakość ale ze względu że pracują na wsi.
"Konkurencyjność - zdolność konkurowania - jeśli płace nie będą ustalane z góry przez państwo, tylko przez popyt i podaż na rynku pracy, to zwiększy się konkurencyjność szkół, jedne będą płacić więcej nauczycielom, jedne mniej, szkoły będą miały większe możliwości zwalniania i zatrudniania pracowników niż dziś, co zwiększy konkurencyjność".
To teoria, pokazałem na przykladzie szkół wiejskich że to się nie sprawdzi z czysto ekonomicznych przyczyn.
"Program szkół będzie bardziej zróżnicowany, bo nie będzie narzucany przez państwo, więc powstaną szkoły w których jest np. dużo nauczania języka polskiego i mniej matematyki niż w innych, czyli będzie większa różnorodność, czyli zwiększy się konkurencyjność. Rodzic może chcieć wybrać szkołę, w której jest proponowana przez lewicę edukacja seksualna i poparcie dla LGBT, a może chcieć wybrać szkołę, w której nauczana jest religia i wartości chrześcijańskie i kurator nie będzie decydował o programie prywatnych szkół".
Po raz kolejny to piszesz, ale jak przechodzimy do konkretów to jakoś już nie do końca wszystko się zgadza. Na wsiach z różnych powodów rodzic nie wybierze szokły jaką chce dla dziecka z czysto logistycznych przyczyn. Jak mówiłem likwiadacja programu nauczania to inny pomysł Korwina, nie mający bezposredniego związku z bonem.
"Nie napisałem, że będzie narzucony system szkolnictwa taki, że będzie 8 klas i 4 liceum, równie dobrze prywatna szkoła może prowadzić klasy w szkole podstawowej do 4. lub 5".
Teraz też tak może być, jedna ustawa, jedno rozporządzenie i już. Co ma do tego bon?
"Masz odpowiedź, że wskaźnikiem konkurencyjności, którego tak bardzo wymagasz ode mnie, będą egzaminy. Po co mam podawać inny wskaźnik?'
I przechodzimy do meritum, egzamin zewnętrzny w trzeciej klasie szkoły podstawowej? Gratuluje pomysłu.
Po co mam podawać wskaźniki? Daj argument, że do wprowadzenia bonu potrzebne są "wskaźniki konkurencyjności", bo na razie nie dałeś żadnego. Dlaczego bez tych wskaźników nie można wprowadzić bonu? Argumenty.
NIe mówiłem o wprowadzeniu bonu, ale o konkurencyjności. Wskażniki, zdawalności egzaminów, potrzebne są po to aby rodzic wybrał najlepsza szkołę dla swojego dziecka, z największa jakością, w pewien sposób gwarantującą wysoki poziom. Więc ciagle piszę, w jaki sposób sprawdzałbyś jakość kształcenia w klasach 1-3 szokły podstawowej, ale uzyskałem odpowiedź - przeprowadzałbys egzmain zewnętrzny. Super. Kto by go organizował skoro CKE byłoby pewnie zlikwidowana?
"Tak, jak teraz wybierałbyś szkołę dla swojego dziecka, to zrobiłbyś to w taki sam sposób. Czytając opinie na instagramie lub google, lub facebooku. Bon tego nie zmienia".
Świetnie wprowadzanie jakości i konkurencyjności - nie jest ważna jakość szkoły ale lepszy PR na fejsie.
A to jest istota bonu ?
"Przecież bon zakłada likwidację szkół publicznych. Nie będzie szkół zarządzanych przez państwo. Więc będzie pełna prywatyzacja".
To nie jest pełna prywatyzacja (systemu) ale tylko jego jednej części. Korwin chciałby pełnej prywatyzacji. Prywatyzacja systemu szkolnictwa według Korwina (Konfederacji) miałaby sie opierać na bezposrednim płaceniu przez rodzica za edukację dziecka. Wprowadzenie bonu tego nie wprowadza, sam o tym piszesz, że całośc pieniędzy przeznaczonych na edukację byłaby dzielona przez państwo po równo na wszystkich uczniów. To jest kontynuacja obecnego systemu jedynie z bezpośrednią transza do wybranej szkoły, ale nie zmienia się kwestia równości w wpływie własnego finansowania. Wyjaśnię, obecnie przedsiębiorca która cięzko pracuje i dużo zarabia płaci wysokie podatki, dostanie od państwa bon takiej samej wartości na edukację dla dziecka jak rodzic niepracujący który żyje z socjalu i praktycznie nie opłaca podatków.
"Nie podałeś nawet argumentu przeciwko bonom. Ani jednego".
Skoro nie podałem to na co tyle tekstu poświęciłeś?
- brak konkurencyjności na pierwszym etapie edukacyjnym w klasach 1-3, którą bon miał tworzyć.
- krzywdzący system opłacania szkolnictwa na wsi i mniejszych miejscowościach
- faworyzowanie finansowe dużych szkół (gdyż kwota bonu na każdego ucznia jest taka sama).
itd.
0
@pax
„Ta rozmowa byłaby inna, gdybyś zaczał odpowiadac na pytania, pisać w temacie itd..., narzuciłes pewną narrację, szkoda.”
Pisze to ktoś, kto nie odpowiedział na zwykle pytanie, zadane już w pierwszym moim komentarzu, a zamiast tego rozpętał „gównoburzę”.
Chociażby z tego właśnie powodu, „głupi i tępy” pasuje tutaj wyłącznie do jednej osoby. Nie widzę sensu kontynuacji rozmowy z kimś, kto pisze o drugiej osobie, że nie odpowiada na pytania, a sam nie odpowiedział na zadane mu już na początku. Błaźnisz siebie po całości.
Podsumowaniem Twojego czytania ze zrozumiem niech będzie fakt, że nie odróżniasz jednego pytania od drugiego.
„Skad się dowiedziałeś” a „Wskaż gdzie jest napisane...” to dwa różne pytania. Do tej pory nie odpowiedziałeś na to drugie pytanie, i dziwisz sie, że zadaje Ci się je kilkanaście razy, a Ty liczysz jakimś swoim algorytmem, że zadał Ci ktoś pytanie 2 razy a nie więcej.
Twoje „dobre wychowanie” to Twoja wyimaginowana opinia. Ja nie muszę i absolutnie nie mam zamiaru niczego tutaj udowadniać czy pokazywać, jak to napisałeś, żeby ktoś mnie jakoś postrzegał, bo tak sobie powiedział Pax, który nie wiadomo kim jest i co tutaj robi, prócz wykłócanie się i wywyższania nad innych.
1
@Xavifcb6
Byłem pewny że nie odpowiesz, hahahahahahahahahahahahahahahahahahaha. Ja na obydwa pytania odpowiedziałem - TY nie masz tyle odwagi, wiedzy. Ty stchórzyłeś od odpowiedzi. hahahahahahahahahaha. To smutne w sumie, gdy patrzysz w lustro i mówisz sam do siebie "jestem głupi i tępy". hahahahahahahaha.
NIe ja się wywyższam tylko ty sie poniżasz, hahahahahahahahahaha
Na pierwsze pytanie odpowiedziałem po drugim pytaniu, na drugie po pierwszym. Dla Ciebie powtórze moje pytania bo jak sam uważasz "głupi i tępy" to musze pytania powtórzyć, hahahahahahahaha. I tak pewnie nie odpowiesz, tylko będziesz "buczał" hahahahahahaha.
1. Grozisz, że jak będę cytował Twoje wpisy odnoszące się do Twojej osoby, to będziesz cytował moje wpisy odnoszące się do mnie. Wskaż jakimi określeniami sam siebie określiłem w dyskusji z Tobą? Zacytuj dokładnie moje wyrażenie określające mnie, inaczej będziesz zwykłym kłamcą. Pisałeś : „bo wtedy ja tez będę zmuszony zacząć używać Twoich słów przeciwko Tobie. A jest ich tutaj bardzo dużo”. Podaj jak wielokrotnie ja siebie nazwałem.
2. Pisałeś, że wiesz co będzie nauczane na przedmiocie edukacja seksualna, możesz podać numer zatwierdzonej podstawy programowej przez ministerstwo? Inaczej wyjdziesz na osobę, która wymyśla rzeczy, o których nie ma bladego pojęcia, tylko po to aby trollować dyskusję.
3. Czy higiena ciała jest czymś złym, że uważasz za patologię reklamy ze środkami do higieny? Nawet jeśli ta higiena dotyczy młodych osób i miejsc intymnych, czy to znaczy że one nie powinny dbać o higienę i używać odpowiednich środków?
4. Czy nie pytałeś się o moje przedmioty w szkole, o to w jaki sposób zdobywam wiedzę, jakie mam potomstwo? Więc czy pytałeś o mój życiorys?
5. Wyjaśnij po co zadałeś drugi raz pytanie, skąd czerpałem wiedzę na temat menstruacji i prezerwatyw skoro później odpowiedzi szukałeś pod pierwszym pytaniem? Więc pytając ponownie wiedząc że odpowiedź jest już pod pierwszym komentarzem wyszło to co o sobie myślisz „głupi i tępy”, albo potem wiedząc, że tam nie ma odpowiedzi a dopytując się czy ona tam jest i tak zrobiłeś z siebie tego co o sobie myślisz „głupi i tępy”.
6. Czy zakładanie prezerwatywy na głowę jest prawidłowe, bo stwierdziłeś że jest prawidłowe i zakładając prezerwatywę na głowę nie zalicza się wtopy?
Czy jak odpowiesz że jednak nie na głowę to nie przyznasz, że wtedy zaliczyłes wtopę piszac, że na głowę?
7. Wskaż jakimi moimi słowami Ci ubliżam? To, że pisze słowa które sam o sobie napisałeś to chyba nie jest ubliżanie, bo sam byś sobie nie ubliżał, chyba że się mylę?
8. „Ludzie którzy dobrze Cię znają i przebywają z Tobą znają Twój charakter, osobowość jednak o Twoim czytaniu ze zrozumiem i próbach tworzenia logicznych zdań może wypowiedzieć sie każdy z kim dyskutujesz. Więc znowu sie mylisz. Hahahaha. To jest umiejetność którą pokazujesz w dyskusji. Tak jakbyś zagrał z 4 spotkania ze mną w piłkę to bym stwierdził czy jesteś szybki, czy potrafisz dryblować itd. i nie potrzebowałbym sie o tym dowiadywać od ludzi którzy Cię znają. Znowu wychodzą Twoje braki logicznego myślenia.” To w końcu mogą wiedzieć czy tworze logiczne zdania czy nie? Zaprzeczasz sam sobie”. Wskaż, gdzie jest tu zaprzeczenie?
9. Piszesz, że jestes inżynierem , czyli studia techniczne, więc liczyć powinieneś umieć, czy powtórzenie drugi raz pytania oznacza powtórzenie go kilkanaście razy?
Uwierz, poprawiasz mi humor, hahahahaha, z każdym wpisem się pogrążasz. hahahahaha.
Odpowiesz? Wiadomo że jak ktos pisz o sobie "jestem głupi i tępy" to nie opanuje odpowiedzi na 9 pytań. hahahahahahahaha
1
@Xavifcb6
„Pisze to ktoś, kto nie odpowiedział na zwykle pytanie, zadane już w pierwszym moim komentarzu, a zamiast tego rozpętał „gównoburzę””.
Gównoburzę rozpętałeś tylko Ty z powodu barku argumentów, rozpocząłeś pisać personalne teksty bo wiadomo, że jak ktoś wie sam wie i pisze „ jestem głupi i tępy” to jedyne co ma do powiedzenia to atak personalny bo merytorycznie nie potrafi.
Już tydzień temu mówiłem o tym: 6 dni temu - 8 października 2019, 22:08
„Piszesz o mnie, zamiast na temat dyskusji. Merytoryczna dyskusja? Przeciez piszesz o mnie a nie o przedmiocie dyskusji. Sprowadziłeś wątek do gównoburzy, zabrakło argumentów to wolisz ¾ dyskusji pisac personalnie o mnie”.
Jak widzisz, każdą twoją bzdurę punktuję, wskazuję gdzie się mijasz z prawda, no ale sam wiesz co myślisz o sobie „głupi i tępy”
„Chociażby z tego właśnie powodu, „głupi i tępy” pasuje tutaj wyłącznie do jednej osoby”.
W pełni się z tym zgadzam. Dobrze, że sam przyznałeś że określenie „głupi i tępy” według Ciebie pasuje tylko i wyłącznie do Ciebie. Przytoczę fragment gdzie całej rambli ogłosiłeś to : „jestem głupi i tępy. Chciałbym prosić o wybaczenie”. Dla mnie to nie jest coś czym można się szczycić, ale widocznie od człowieka zależy czym się chce chwalić. Jeden logicznym myśleniem, inny poprawną polszczyzną a trzeci głupotą i tępotą.
„Nie widzę sensu kontynuacji rozmowy z kimś, kto pisze o drugiej osobie, że nie odpowiada na pytania, a sam nie odpowiedział na zadane mu już na początku. Błaźnisz siebie po całości’.
Jak mówiłeś sam do siebie „jestem głupi i tępy” to dalej do tego momentu nie dostrzegasz odpowiedzi. Odpowiedź była podana kilka razy, brzmiała „w szkole, na lekcji”, to naprawdę nie moja wina, że nie rozumiesz większości słów po polsku, no ale wybaczam, przecież nie mogę tego wymagać od osoby która sama o sobie mówi „jestem głupi i tępy”.
"Podsumowaniem Twojego czytania ze zrozumiem niech będzie fakt, że nie odróżniasz jednego pytania od drugiego. „Skad się dowiedziałeś” a „Wskaż gdzie jest napisane...” to dwa różne pytania. Do tej pory nie odpowiedziałeś na to drugie pytanie, i dziwisz sie, że zadaje Ci się je kilkanaście razy, a Ty liczysz jakimś swoim algorytmem, że zadał Ci ktoś pytanie 2 razy a nie więcej".
Uwielbiam czytać Twoje dyrdymały i kłamstewka, wtedy wychodzi to co sam piszesz o sobie „jestem głupi i tępy” to widać po tym co piszesz. Prześledźmy więc wpisy. Znowu będziesz mówił do lustra „jestem głupi i tępy” hahahahaha.
Pierwszy raz zadane pierwsze pytanie
7 października 2019, 22:30 powiedz pax jak dowiedziałeś się o menstruacji u kobiet i jak dowiedziałeś się jak zakłada się prezerwatywę?
Powtórzone pierwsze pytanie
8 października 2019, 23:31 Nadal nie wiem skąd wiesz o menstruacji u kobiet, jak zakłada się prezerwatywę.
Odpowiedź po godzinie po jednokrotnym powtórzeniu pytania.
9 października 2019, 00:25 Na pytanie "skąd wiem" sam odpowiedziałeś. Rozwinę Twój wątek, mimo że przecież znasz odpowiedź bo prowadzisz dyskusje wmawiając innym skąd czerpią lub nie czerpią swoja wiedzę - ze szkoły, na lekcji.
Mimo, że dostałeś odpowiedź to nie byłeś w stanie jej przeczytać, bo nie czytasz ze zrozumieniem, bo sam wiesz o sobie „jestem głupi i tępy” i mimo uzyskania odpowiedzi zadałeś pytanie po raz trzeci po 12 godzinach, (aby przez 12 godzin nie móc zrozumieć prostego tekstu to naprawdę musisz codziennie powtarzać sobie do lustra „jestem głupi i tępy”).
9 października 2019, 11:22 Skad dowiedziałeś się o menstruacji u kobiet i jak zakłada się prezerwatywę?
Ponownie musiałem Ci napisać odpowiedź która już była.
9 października 2019, 11:37 „Jednak dążąc do merytorycznej dyskusji, przynajmniej mi na tym zależało odpowiedziałem na to 10 godzin temu: "ze szkoły, na lekcji".
Wystarczy czytać”.
Jak sam widzisz, masz wielki problem z nie tylko z zrozumieniem prostego tekstu ale z samym czytaniem.
Pytanie numer dwa pokazuje to co sam o sobie myślisz „jestem głupi i tępy”. Ja wskazałem miejsce gdzie znajduje się odpowiedź, odpowiedziałem dwukrotnie. Gdyby odpowiedź była po pierwszym pytaniu nie pytałbyś ponownie, bo to nie miałoby sensu, bo miałbyś już odpowiedź. No, ale jak się myśli o sobie „jestem głupi i tępy” to już nic nie poradzę. Nigdzie nie napisałem, że odpowiedź jest po pierwszym pytaniu, sam uznałeś że jej tam nie ma skoro zadałeś pytanie ponownie. Pokazałeś Tą sytuację że masz rację pisząc o sobie „jestem głupi i tępy”, że szukasz jej tam gdzie jej nie ma, wiedząc że jej tam nie ma. hahahahaha
„Twoje „dobre wychowanie” to Twoja wyimaginowana opinia. Ja nie muszę i absolutnie nie mam zamiaru niczego tutaj udowadniać czy pokazywać, jak to napisałeś, żeby ktoś mnie jakoś postrzegał, bo tak sobie powiedział Pax, który nie wiadomo kim jest i co tutaj robi, prócz wykłócanie się i wywyższania nad innych”.
Udowodniłeś swoimi wpisami tylko jedną rzecz, to że się nie pomyliłeś pisząc o sobie „jestem głupi i tępy”. Było wiadomo, że nie odpowiesz. Łatwo było to przewidzieć,. hahahahahaha
Jak chcesz powtórzę jeszcze raz te 9 pytań? Może tym razem je zrozumiesz. hahahahaha
Komentarz usunięty
1
@Xavifcb6
A gdzie odpowiedź na 9 pytań, buhahahahahaha, stanąłeś przed lusterm i znowu powiedziałeś "jestem głupi i tępy" i znowu dyskusja Cie przerosła, znowu stchorzyłeś, buhahaha. Mam mega ubaw :))
Komentarz usunięty
1
@Xavifcb6
Odpowiesz na te 9 pytań, czy wolisz iśc w atak personalny?? buhahahaha. Wiadomo, że wolisz atak personalny, bo oprócz prób obraźliwch wpisów nic innego nie potrafisz, ale to kwestia, wiedzy, wychowania, nie mi oceniać. hahaha
Wiesz jak ktoś sam twierdzi że jest "głupi i tępy" i w dyskusji sam sobie wielokrotnie zaprzecza to cokolwiek by napisał, jak bardzo by próbował kogoś obrazić to zawsze widzę ten Twój wpis na Twój temat "głupi i tępy", a od kogos takiego to ciężko uzyskać coś merytorycznego. buhahahaha
To jak z tymi pytaniami?? Odpowiesz? Czy dalej będziesz tchórzył? buhahahaha
1
@Xavifcb6
"proponuje zdejmij gumę z głowy, bo nie przejrzysz na oczy :)"
Chciałes byś zbawny i uszczypliwy, a wyszło tylko Twoje wychowanie, no i to co myślisz o sobie -"głupi i tępy" hahahah. Nie dla mnie zakładanie gumy na głowę nie jest wtopą, dla Ciebie zakładanie prezerwatywy na głowę to poprawne zachowanie, przeciez twierdziłeś: "nie zaliczyłeś wtopy, bo założyłeś prezerwatywę na głowę". buhahahaha.
"Ja również mam spory ubaw :)"
Tego jestem pewien, za każdym razem jak myślisz o sobie "głupi i tepy" i czytasz swoje cytaty na swój temat, to sie świetnie z tym czujesz. :))) NIektórzy wolą sie podszkolić, zacząć czytać ze zrozumieniem, pokazac się z lepszej strony, Ty jednak wolisz "głupi i tepy", po prostu działasz zgodnie ze swoją naturą. buhahahaha
Złamanie regulaminu serwisu pkt. 9.3.3.
1
@Xavifcb6
Wij sie dalej, ja mam ubaw. Ja odpowiedziałem na Twoje pytania, Ty nie potrafisz na moje, bo nie tylko tchórzysz, ale potwierdzasz to co rozgłaszasz na rambli o sobie "głupi i tępy". Oczywiście zgłoszę Twoje wyzwiska bo to nadaje się na bana, złamanie regulaminu serwisu. Ja nie ubliżam Ci, sam napsiałeś o sobie: "jestem głupi i tępy" a ja tylko cytuję Twoją wypowiedź, nic nie dodając, tylko ją piszę w kontekście osoby wobec której te słowa zostały użyte. Wskaż gdzie nazwałem kogos tchórzem ??
Zrezygnowałem w jednym poście z cytowania Twojej wypowiedzi mając swoją prośbę do Ciebie. Ty nie wywiązałeś się z swojej, hahaha, no ale "głupi i tępy" to jakby miał sie wywiązać hahahaha.
Nie umiesz czytać ze zrozumieniem, ale to wiemy, jak ktoś "głupi i tępy" to wiadomo, że nie czyta ze zrozumieniem, hahahaha. Nie nazwałem nikogo tchórzem, znowu kłamiesz. A Twoje kłamastwa mają krótkie nóżki, ale jak "głupi i tępy", to sam sie pogrążasz się w kłamstwach. buhahahaha
Powtarzam pytania, nie wierzę że ktoś kto ma świadomość i ogłasza "jestem głupi i tępy" zrozumie je napisane po raz trzeci, no ale nigdy nie tracę wiary w ludzi , nawet jak ktoś "głupi i tępy".
1. Grozisz, że jak będę cytował Twoje wpisy odnoszące się do Twojej osoby, to będziesz cytował moje wpisy odnoszące się do mnie. Wskaż jakimi określeniami sam siebie określiłem w dyskusji z Tobą? Zacytuj dokładnie moje wyrażenie określające mnie, inaczej będziesz zwykłym kłamcą. Pisałeś : „bo wtedy ja tez będę zmuszony zacząć używać Twoich słów przeciwko Tobie. A jest ich tutaj bardzo dużo”. Podaj jak wielokrotnie ja siebie nazwałem.
2. Pisałeś, że wiesz co będzie nauczane na przedmiocie edukacja seksualna, możesz podać numer zatwierdzonej podstawy programowej przez ministerstwo? Inaczej wyjdziesz na osobę, która wymyśla rzeczy, o których nie ma bladego pojęcia, tylko po to aby trollować dyskusję.
3. Czy higiena ciała jest czymś złym, że uważasz za patologię reklamy ze środkami do higieny? Nawet jeśli ta higiena dotyczy młodych osób i miejsc intymnych, czy to znaczy że one nie powinny dbać o higienę i używać odpowiednich środków?
4. Czy nie pytałeś się o moje przedmioty w szkole, o to w jaki sposób zdobywam wiedzę, jakie mam potomstwo? Więc czy pytałeś o mój życiorys?
5. Wyjaśnij po co zadałeś drugi raz pytanie, skąd czerpałem wiedzę na temat menstruacji i prezerwatyw skoro później odpowiedzi szukałeś pod pierwszym pytaniem? Więc pytając ponownie wiedząc że odpowiedź jest już pod pierwszym komentarzem wyszło to co o sobie myślisz „głupi i tępy”, albo potem wiedząc, że tam nie ma odpowiedzi a dopytując się czy ona tam jest i tak zrobiłeś z siebie tego co o sobie myślisz „głupi i tępy”.
6. Czy zakładanie prezerwatywy na głowę jest prawidłowe, bo stwierdziłeś że jest prawidłowe i zakładając prezerwatywę na głowę nie zalicza się wtopy?
Czy jak odpowiesz że jednak nie na głowę to nie przyznasz, że wtedy zaliczyłes wtopę piszac, że na głowę?
7. Wskaż jakimi moimi słowami Ci ubliżam? To, że pisze słowa które sam o sobie napisałeś to chyba nie jest ubliżanie, bo sam byś sobie nie ubliżał, chyba że się mylę?
8. „Ludzie którzy dobrze Cię znają i przebywają z Tobą znają Twój charakter, osobowość jednak o Twoim czytaniu ze zrozumiem i próbach tworzenia logicznych zdań może wypowiedzieć sie każdy z kim dyskutujesz. Więc znowu sie mylisz. Hahahaha. To jest umiejetność którą pokazujesz w dyskusji. Tak jakbyś zagrał z 4 spotkania ze mną w piłkę to bym stwierdził czy jesteś szybki, czy potrafisz dryblować itd. i nie potrzebowałbym sie o tym dowiadywać od ludzi którzy Cię znają. Znowu wychodzą Twoje braki logicznego myślenia.” To w końcu mogą wiedzieć czy tworze logiczne zdania czy nie? Zaprzeczasz sam sobie”. Wskaż, gdzie jest tu zaprzeczenie?
9. Piszesz, że jestes inżynierem , czyli studia techniczne, więc liczyć powinieneś umieć, czy powtórzenie drugi raz pytania oznacza powtórzenie go kilkanaście razy?
Zobaczymy, czy będzisz zmieniał temat czy chociaż raz pokażesz że sam się mylisz oceniając siebie jako "głupi i tępy". Od Ciebie zalezy jak Cie inni będą postrzegać, tak jak ty sam siebie postrzegasz, czy jednak lepiej.
Komentarz usunięty
0
@pax no to nie rozumiesz chyba, że Konfederacja chce prywatyzacji szkół i wprowadzenia bonu, a nie jednej z tych rzeczy. Przecież cały czas rozmawiamy o tym w kontekście poparcia wprowadzenia bonu przez Konfederację, która nie chce pozostawienia szkół publicznych. Być może o tym zapomniałeś i stąd wynikają niektóre nasze nieporozumienia.
Nie napisałem, że nauczyciel na wsi MUSI zarabiać mniej, tylko wynika to z działania rynku, a nie właśnie ingerencji państwa. Zrozum, że za tę samą kwotę kupisz różną ilość towarów w mieście i na wsi. Więc gdyby nauczyciel na wsi zarabiał 200 paciorków, a nauczyciel w mieście 300 paciorków, to nie znaczy, że ten ze wsi ma gorzej od tego z miasta.
"Czemu nauczyciel mieszkający w mieście a pracujący na wsi ma być nierówno traktowany?" - a masz dowód, że jest lepszy? Jak to sprawdziłeś? Konkrety. Argumenty. Jak chce zarabiać więcej, to przenosi się do miasta, tak jak to ludzie dziś robią.
Jeśli chodzi o koszty energii, to tylko twoja hipoteza, nie przekonałeś mnie, że ceny energii na wsi są wyższe, i że byłyby takie, jak są dziś, gdyby Konfederacja zrealizowała swój program. Przecież obniżka różnych podatków zmniejszyłaby cenę prądu, tak samo ułatwienie otwierania elektrowni. Więc ceny nie byłyby tak wysokie jak dziś, choć część elektrowni byłaby nadal państwowa. Poza tym w każdej wsi ceny są zapewne różne, to zależy od różnych czynników, np. poprowadzenie prądu do szkoły w górach kosztuje więcej niż na płaskim terenie, temperatura w zimie na Podlasiu osiąga niższe wartości niż na Pomorzu, więc trzeba więcej energii zużyć na wsi podlaskiej niż na wis pomorskiej. Musisz uwzględnić takie rzeczy, a ty piszesz, że na KAŻDEJ wsi ceny prądu są wyższe. I co z tego nawet, jeśli byłyby wyższe o 1 paciorek za daną ilość energii? To trzeba natychmiast pchać dofinansowanie czy co? Jaki jest w ogóle twój cel w dyskusji nad tym?
Jakie nierównomierne podziały powoduje bon? Dziś ich nie ma? Dlaczego państwo miałoby likwidować podziały, jeśli one by istniały?
Konkurencyjność to nie jest teoria, tylko kiedy wyjdziesz z domu na ulicę i będziesz chciał kupić jakiś produkt albo usługę, to zrozumiesz, że coś takiego istnieje. Podałem ci przykład szkół językowych. Wśród nich nie panuje konkurencja? Podałem ci przykład knajp lub kebabów. Wśród nich nie panuje konkurencja? Wyjaśnij. Argumenty. Na przykładzie szkół wiejskich niczego nie pokazałeś.
Niby dlaczego na wsi rodzic miałby nie wybrać szkoły dla dziecka? Przecież udowodniłem ci, że może. Twoim zdaniem lepsze jest narzucanie przez państwo lekcji religii lub uczenie dzieci, że homoseksualizm jest normalny, jeśli ich rodzice sobie tego nie życzą? Dlaczego? Argumenty.
Teraz też tak może być, ale nie jest. Żadna inna partia oprócz Konfederacji tego nie proponuje i musisz sobie to po prostu uświadomić. Musisz zrozumieć, że Konfederacja proponuje i likwidację podziału na klasy, i prywatyzację szkół, i bon. A nie tylko bon.
Dlaczego egzamin w trzeciej klasie? O co chodzi, kiedy tak napisałem? I dlaczego "gratulujesz pomysłu"? Nie ma mowy o narzuceniu egzaminu w trzeciej klasie, jestem wolnościowcem.
Nigdy nie napisałem, że musi być wskaźnik. To ty cały czas o tym piszesz. Nie podałeś argumentu, że musi istnieć wskaźnik, żeby wprowadzić bon.
To wytłumacz rodzicom, jak mają sprawdzić jakość szkoły i powiedz mi, jak robią to dziś. Pewnie napiszesz o rejonizacji. Dlaczego rejonizacja niby jest dobra? Argumenty.
Niby gdzie masz w programie Konfederacji prywatyzację bez bonu? Wymyśliłeś bajkę na podstawie wypowiedzi jednego polityka tej partii. Przecież socjal będzie zlikwidowany. Znowu muszę ci przypomnić, że nie bierzesz pod uwagę innych zmian, które wprowadziłaby Konfederacja.
- brak konkurencyjności - co to za argument? Kilka razy wytłumaczyłem ci, że to nie jest argument.
- krzywdzący system... - w jaki sposób krzywdzący?
- faworyzowanie... - i co w tym złego?
- itd. - potężny argument.
Na podstawie tych argumentów wychodzi na to, że jesteś za całkowitą prywatyzacją + nie wprowadzeniem bonu.
Problemem twoich ataków w moją stronę jest to, że z jednej strony atakujesz wolny rynek, a z drugiej wypominasz mi, że coś, o czym piszę, jest za mało wolnorynkowe (np. to o płacach nauczycieli). Powinieneś przyjąć jedną linię argumentacyjną. Zdecyduj się na jedną stronę.
0
@Rzetafi
„no to nie rozumiesz chyba, że Konfederacja chce prywatyzacji szkół i wprowadzenia bonu, a nie jednej z tych rzeczy. Przecież cały czas rozmawiamy o tym w kontekście poparcia wprowadzenia bonu przez Konfederację, która nie chce pozostawienia szkół publicznych. Być może o tym zapomniałeś i stąd wynikają niektóre nasze nieporozumienia”.
Strasznie się miotasz. Powtarzasz cos po kilka razy, nie wiem po co. Wiem co chce Konfederacja. Czy powtarzanie tego samego po kilka razy daje jakieś argumenty? Żadnych.
„Nie napisałem, że nauczyciel na wsi MUSI zarabiać mniej, tylko wynika to z działania rynku, a nie właśnie ingerencji państwa. Zrozum, że za tę samą kwotę kupisz różną ilość towarów w mieście i na wsi. Więc gdyby nauczyciel na wsi zarabiał 200 paciorków, a nauczyciel w mieście 300 paciorków, to nie znaczy, że ten ze wsi ma gorzej od tego z miasta”.
Widzę, że nic nie rozumiesz. Daje Ci argumenty, że to nie sprawdzi się w Polsce, podaje Ci dlaczego a Ty i tak piszesz kolejny raz nie prezentując kontrargumentów. To nie wynika z działania rynku, ale z kosztów prowadzenia szkoły. Staram Ci się to tłumaczyć, ale Ty piszesz dziwne rzeczy. Rozumiem, że na wsi telewizory, laptopy czy smartfony są o 1/3 tańsze niż w mieście. Jeśli nie są tańsze – to dlaczego? Przecież jak piszesz na wolnym rynku towary na wsi są tańsze niż w mieście. Spożywcze rzeczy na wsi sa droższe bo nie ma dyskontów a bardzo często jeździ samochód z spożywką i sprzedawany jest towar z sklepu, który jest droższy niż w mieście (wiem z praktyki).
"Czemu nauczyciel mieszkający w mieście a pracujący na wsi ma być nierówno traktowany?" - a masz dowód, że jest lepszy? Jak to sprawdziłeś? Konkrety. Argumenty. Jak chce zarabiać więcej, to przenosi się do miasta, tak jak to ludzie dziś robią.
Widzisz, że nie masz argumentów? To napiszę inaczej, dlaczego nauczyciel uczący tak samo, z takim samym wykształceniem i zaangażowaniem ma zarabiać na wsi mniej niż w mieście? Podaj argumenty? Bo jak napiszesz, że jak chce równych zarobków to ma się przenieść do miasta, to rozumiem że zamykamy wszystkie szkoły na wsiach, bo każdy chce zarabiać więcej.
„Jeśli chodzi o koszty energii, to tylko twoja hipoteza, nie przekonałeś mnie, że ceny energii na wsi są wyższe, i że byłyby takie, jak są dziś, gdyby Konfederacja zrealizowała swój program. Przecież obniżka różnych podatków zmniejszyłaby cenę prądu, tak samo ułatwienie otwierania elektrowni. Więc ceny nie byłyby tak wysokie jak dziś, choć część elektrowni byłaby nadal państwowa. Poza tym w każdej wsi ceny są zapewne różne, to zależy od różnych czynników, np. poprowadzenie prądu do szkoły w górach kosztuje więcej niż na płaskim terenie, temperatura w zimie na Podlasiu osiąga niższe wartości niż na Pomorzu, więc trzeba więcej energii zużyć na wsi podlaskiej niż na wis pomorskiej. Musisz uwzględnić takie rzeczy, a ty piszesz, że na KAŻDEJ wsi ceny prądu są wyższe. I co z tego nawet, jeśli byłyby wyższe o 1 paciorek za daną ilość energii? To trzeba natychmiast pchać dofinansowanie czy co? Jaki jest w ogóle twój cel w dyskusji nad tym?”
Ty zróżnicowałeś ceny prądu na wsi i w mieście, ja tylko pociągnąłem wątek. Chodziło o to (czego nie chcesz zrozumieć i wypierasz się oczywistości) że przy tych samych cenach prądu koszt utrzymania szkoły na wsi jest wyższy niż w mieście. Nie potrafiłeś odpowiedzieć na to i nie znalazłeś kontrargumentu. A pisanie bzdur nie na temat o Podlasiu, Pomorzu jak ma cel? Konkurencja powinna opierać się na równych prawach a nie faworyzowaniu większych szkół. Poza tym co w chwili gdy właściciel szkoły stwierdzi, że na danym terenie funkcjonowanie szkoły jest nie opłacalne? Koszty szkoły nie są pokrywane środkami z bonów. Zamykamy jedyną szkołę w gminie?
„Jakie nierównomierne podziały powoduje bon? Dziś ich nie ma? Dlaczego państwo miałoby likwidować podziały, jeśli one by istniały?”
Cięgle sobie zaprzeczasz. Jakie nierównomierne podziały powoduje bon? – właśnie je od kilku wpisów wypisuję, ale TY ich nie przyjmujesz. Wartość bonu byłaby taka sama, ale koszty ucznia na wsi i w mieście byłyby różne. Co ma to do dzisiejszych podziałów?
Przecież piszemy co by było gdyby wprowadzić bon. Znów brak argumentów.
„Konkurencyjność to nie jest teoria, tylko kiedy wyjdziesz z domu na ulicę i będziesz chciał kupić jakiś produkt albo usługę, to zrozumiesz, że coś takiego istnieje. Podałem ci przykład szkół językowych. Wśród nich nie panuje konkurencja? Podałem ci przykład knajp lub kebabów. Wśród nich nie panuje konkurencja? Wyjaśnij. Argumenty. Na przykładzie szkół wiejskich niczego nie pokazałeś”.
Rozmawiamy o bonie edukacyjnym a Ty piszesz o kebabach, knajpach. Szkoły językowe nie dają podstawowego wykształcenia, więc przykład z kosmosu. Tak jakby porównywać zajęcia z szachów czy grę na gitarze do szkoły podstawowej. Chcesz porównania szkoły językowej z szkoła podstawową? Proszę bardzo – porównaj sobie koszt jednej i drugiej. Srednio w miesiącu dziecko ma 100-150 godzin miesięcznie nauki podstawowej z dodatkowymi zajęciami (kółkami zainteresowań, zajęciami kompensacyjnymi, wyrównawczymi, zajęciami świetlicowymi) powiedzmy 120-160 godzin. Chyba nie chcesz porównywać kosztów? Szkoła prywatna dzisiaj kosztuje 1000zł miesięcznie (praktycznie najtańsza opcja) na dziecko. Chcesz prywatyzacji szkół? Wyjaśnij skąd ma rodzina z trójką dzieci brać pieniądze na podstawowe wykształcenie? Przy obniżce podatków czego chce Konfederacja, bon nie ma podstaw bytu, no bo z czego byłby opłacany. Mieszasz wiele haseł, wiele kwestii. Albo bon, albo zmniejszenie podatków. Jak zmniejszenie podatków to rodzic sam opłaca szkołę dziecku z własnej wypłaty którą ma podwyższona o zmniejszone podatki – jednak nigdy nie będzie średnio-zarabiający 3 tysięcy zwrotu podatku na opłacenie szkoły. Na przykładzie szkół wiejskich pokazałem wiele ale nie chcesz tego zaakceptować.
0
@Rzetafi
„Niby dlaczego na wsi rodzic miałby nie wybrać szkoły dla dziecka? Przecież udowodniłem ci, że może. Twoim zdaniem lepsze jest narzucanie przez państwo lekcji religii lub uczenie dzieci, że homoseksualizm jest normalny, jeśli ich rodzice sobie tego nie życzą? Dlaczego? Argumenty”.
Pisz merytorycznie i na argumenty a nie wymyślaj. Kto pisze o homoseksualizmie czy religii w kontekście bonu – tylko Ty? Wyjaśniłem czemu na wsiach bon by się nie sprawdził. Czemu w kolebce wolnego rynku USA – nie są wprowadzone rozwiązania głoszone przez Konfederacje, a 90% dzieci uczy się w szkołach publicznych? Bo pełna prywatyzacja to utopia.
Teraz też tak może być, ale nie jest. Żadna inna partia oprócz Konfederacji tego nie proponuje i musisz sobie to po prostu uświadomić. Musisz zrozumieć, że Konfederacja proponuje i likwidację podziału na klasy, i prywatyzację szkół, i bon. A nie tylko bon.
Jasne że może miec różne pomysły na rózne elementy edukacji. Co nie oznacza, że nie mogą one funkcjonować oddzielnie na co mi nie odpowiedziałeś.
‘Dlaczego egzamin w trzeciej klasie? O co chodzi, kiedy tak napisałem? I dlaczego "gratulujesz pomysłu"? Nie ma mowy o narzuceniu egzaminu w trzeciej klasie, jestem wolnościowcem’.
Ciagle uciekasz od odpowiedzi. Powtórzę, dzięki jakim determinantom rodzic wybierze najlepszą szkołę dla swojego dziecka na etapie nauczania wczesnoszkolnego. Skąd mam wiedzieć posyłając moje dziecko do pierwszej klasy, że ta szkoła lepiej nauczy mojego pierwszoklasistę od tej drugiej szkoły.
„Nigdy nie napisałem, że musi być wskaźnik. To ty cały czas o tym piszesz. Nie podałeś argumentu, że musi istnieć wskaźnik, żeby wprowadzić bon”.
Ciagle narzucasz słowa których nie powiedziałem i zmieniasz znaczenie mojej wypowiedzi. Komentujesz wypowiedź „Nie mówiłem o wprowadzeniu bonu, ale o konkurencyjności”. Kolejny raz piszesz to samo mimo, że nie o to chodziło. Pytałem się cały czas jak sprawdzisz konkurencyjność edukacji wczesnoszkolnej w szkołach.
„To wytłumacz rodzicom, jak mają sprawdzić jakość szkoły i powiedz mi, jak robią to dziś. Pewnie napiszesz o rejonizacji. Dlaczego rejonizacja niby jest dobra? Argumenty”.
Odpowiadasz pytaniem na pytanie, nie udzielając odpowiedzi. To bon miał wprowadzić konkurencyjność ze względu min. na jakość nauczania. Nie przerzucaj pytań na mnie jeśli sam nie potrafisz odpowiedzieć.
Niby gdzie masz w programie Konfederacji prywatyzację bez bonu? Wymyśliłeś bajkę na podstawie wypowiedzi jednego polityka tej partii. Przecież socjal będzie zlikwidowany. Znowu muszę ci przypomnić, że nie bierzesz pod uwagę innych zmian, które wprowadziłaby Konfederacja.
Przeczytaj program, posłuchaj wypowiedzi Korwina. On sam wielokrotnie mówił, że jest za pełną prywatyzacją, ale zdaje sobie sprawę że w Polsce obecnie jest to niemożliwe i proponuje bon jako etap przejściowy.
- brak konkurencyjności - co to za argument? Kilka razy wytłumaczyłem ci, że to nie jest argument. – przecież bon miał wprowadzać konkurencyjność i dzięki temu poprawiłaby się jakość szkół. Uczeń z bonem traktowany jako klient, który płaci za najlepsze wykształcenie. Dziwne, że najpier starasz się udowodnic konkurencyjność kebabów a potem uważasz że brak konkurencyjności nie jest argumentem.
- krzywdzący system... - w jaki sposób krzywdzący? Wyjaśniłem, przeczytaj, chociażby w kwestii finansowania szkół miejskich i wiejskich.
- faworyzowanie... - i co w tym złego? (faworyzowanie pewnych podmiotów prywatnych (miejskich) kosztem innych prywatnych podmiotów (wiejskich) przez państwowy system rozdziału funduszy uważasz że jest w porządku?
- itd. - potężny argument.
Na podstawie tych argumentów wychodzi na to, że jesteś za całkowitą prywatyzacją + nie wprowadzeniem bonu.
„Problemem twoich ataków w moją stronę jest to, że z jednej strony atakujesz wolny rynek, a z drugiej wypominasz mi, że coś, o czym piszę, jest za mało wolnorynkowe (np. to o płacach nauczycieli). Powinieneś przyjąć jedną linię argumentacyjną. Zdecyduj się na jedną stronę”.
Nie atakuję wolnego rynku jako takiego, ale utopijne elementy które ktoś chce wprowadzić i twierdzi że zbawią system, nie dostrzegając podstawowych elementów mających wpływ na brak możliwości wprowadzenia takich rozwiązań.
Komentarz usunięty