- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1355 Culés
Gorące dyskusje
Kgorecki2500
22
Może to prezydent Ukrainy zdurniał ale to polski ma się starać ratować... » Czytaj dalej
44 odpowiedzi
Roobo
2
Najlepszy mundial według was w 21 wieku?Zdecydowanie RPA i Katar.W 2010r był mega klimat, otoczka... » Czytaj dalej
26 odpowiedzi
Eklerek
9
Oglądam miodowe lata dla fabułyhttps://zapodaj.net/images/f978cd82a0b93.jpg
17 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1355 Culés
5
Zgodnie z zapowiedzią przedstawiam na chłodno swoją analizę zaczynającego się sezonu 2019/20.
WPROWADZENIE:
Ktoś powie, że to śmieszne i jak można oceniać po pierwszym meczu. Odpowiadając na takie pytanie wskazuję: zaczął się właśnie mój 14 sezon z Barceloną. To mało, wiem, ale mimo wszystko oglądałem Barcelonę kilku trenerów: Rijkaarda, Guardioli, Vilanovy, Martino, Enrique i teraz Valverde. Osobiście najbardziej podobała mi się gra pod wodzą Vilanovy, niestety siłą rzeczy wyższej trwało to zaledwie pół roku.
LIGA 2019/20 i LM 2019/20:
Zacznę od ligi, bo rozgrywki od wczoraj zainaugurowaliśmy. Jakoś jestem bardzo spokojny o tytuł ligowy. Kiedy widzę potencjalnych rywali, i to na przestrzeni ostatnich paru sezonów wnioski mam następujące:
- Real jest w sporym dołku po przesytach w LM i epoce Cristiano (to wielki piłkarz i wiele im dał), trzon zespołu jest wypalony a Florentino nie umie się odważyć tego zmienić,
- Atletico jest świetnym rywalem, ale nie na przestrzeni całej ligi, oni puchną w pewnym okresie i tracą punkty
- Valencia czy Sevilla (jakkolwiek by nie patrzeć mogą być jedynymi ewentualnymi pretendentami do tytułu) nie potrafią wytrzymać długiego dystansu Ligi.
A Barcelona Ernesto Valverde potrafi. To zespół który świetnie znosi długie dystansy, jakim jest sezon ligowy i 38 meczy, od których zależy wygranie tytułu. Ale jednocześnie ta sama Barcelona nie potrafi znieść tzw. sprintów, czyli meczy pojedynczych lub podwójnych, od których zależy awans do dalszej fazy. Przy czym przez sprinty rozumiem mecze z drużynami które zjadają murawę aby nam dorównać. Tak było 1,5 roku temu w Rzymie i tak było kilka miesięcy temu w Liverpoolu - nie wytrzymaliśmy sprintów.
Jak to jest zatem możliwe? Obiektywnie patrząc mamy top 3 albo wręcz najsilniejszą kadrę na świecie. Mamy genialnego Leo Messiego. W czym zatem leży problem, że nasza gra wygląda tak, że nas - cruyffistów - ona męczy, nudzi, i za przeproszeniem "szlag nas jasny trafia" jak uświadamiamy sobie jak słabo to wygląda?
TRANSFERY I ZAWODNICY:
Kiedyś odpowiedź na to pytanie można było zrzucić na słabą politykę transferową klubu. Ale już tak zrobić nie można, a dlaczego? Kupiliśmy Griezmanna, kupiliśmy de Jonga, kupiliśmy dobrego zastępcę dla Alby, kupiliśmy bardzo dobrego Lengleta, kupiliśmy bardzo perspektywicznego Todibo, kupiliśmy Coutinho i Dembele. Chciałoby się powiedzieć, że na papierze to wygląda jak "petarda". Czemu zatem wygląda to tak jak wygląda?
Oglądając presezon powiem szczerze, że nie rozumiem jaką rolę w zespole pełnić ma Griezmann. Ja nawet nie rozumiem do jakiej pozycji jest początkowo w zespole przypisany... Niby gra na skrzydle, pojawia się nagle w środku pola, a potem znajduje się na 9-ce. Przepraszam, ale to tak nie działa, znam jednego piłkarza który potrafi się przemieszczać między formacjami i być przydatnym w każdym miejscu i jest to Leo Messi. Jeżeli będziemy chcieli zrobić to samo z Griezmannem, to za rok większość tego forum będzie miała odruchy podobne do tych w stosunku do Coutinho. Wywołałem Brazylijczyka do tablicy. Transfer ciekawy, byłem bardzo za jego przyjściem i uważałem, że uzdrowi nasze problemy ofensywne. Rundę wiosenną miał bardzo dobrą i utwierdzałem się w przekonaniu, że trafiliśmy na dobrego zawodnika, przy tym chłopaka dość skromnego i nie robiącego wokół siebie szumu medialnego. Wydaliśmy na tego zawodnika ogromne pieniądze. Teraz odchodzi na wypożyczenie do... Bayernu. Przepraszam, ale co się z nim stało w ciągu roku, że upadł tak nisko, że jedyną opcją był wybitnie słaby Bayern? [odpowiedź pozostawiam każdemu jaką chce].
Kupiliśmy również Dembele. Zawodnik nieoszlifowany diament, świetny technicznie i dynamiczny, a jednak "coś nie hula". Zaczyna 3 sezon w Barcelonie a ja nadal widzę po nim tzw. podwórkowe granie, od niechcenia, "na odwal się". Nie wiem czy to kwestia jego charakteru. Raczej nie. Czy to kwestia znacznie mniejszych umiejętności niż je oceniliśmy w chwili jego zakupu? Na pewno nie. Czy to kwestia gorącej głowy i braku skupienia? Myślę, że tak. Ale jeśli chłopak ma problemy, z którymi nie potrafi sobie poradzić, to od tego oprócz psychologów jest również trener. Bo to z trenerem pracuje i trener jest niejako jego opiekunem. Taką rolę pełnił w Barcelonie Pep, który wręcz z butami wchodził w życie prywatne zawodników. A jednak jest to Barcelona najlepsza jaką oglądaliśmy, prawda?
Frenkie de Jong. Pomocnik wybitny, będzie no. 1 w niedługim czasie. Czy na pewno? Osobiście jestem zachwycony jego grą. Ale mam wątpliwości w jaki sposób ma nam dać co ma najlepszego jeżeli będziemy się bali wykorzystywać jego największe atuty, a w zamian będziemy chcieli zrobić z niego drugiego Rakiticia albo Busquetsa? Za role przypisane na boisku odpowiada trener i to on niejako "kształtuje" zawodnika wprowadzanego do zespołu. W ten sposób straciliśmy Malcoma, który nie znalazł nici porozumienia z trenerem, ale chyba bardziej nie znalazł szacunku do niego jako do człowieka, który bardzo chciał grać. A grał mało. Obiektywnie patrząc na przestrzeni całego minionego sezonu zagrał licząc na podstawie minut 11,5 meczu. A meczy zagraliśmy blisko 50. Czyli zagrał delikatnie ponad 20% tego co mógł.
MECZ Z BILBAO:
Statystyki powiedzą, że nie zagraliśmy źle. Oddaliśmy bodajże tyle samo strzałów co Baskowie, tworzyliśmy sytuacje, mieliśmy słupek i poprzeczkę. Zabrakło szczęścia. Ale ja entuzjazm z powodu startu ligi zamieniłem w ciągu 10 minut w marazm.. Ciężko się to oglądało, od razu przypomniał się poprzedni sezon i granie "do Leo". A Leo wczoraj nie było... w I połowie byłem w stanie wyróżnić 3 zawodników - Alenę (który pozwalał nam w ogóle podejść pod pole karne), ter Stegena (ratował nam skórę) i Pique (solidnie czyścił co mógł). Po czym został na boisku Roberto i "dociążyliśmy" środek pola Chorwatem, który nie ma wielkiej dynamiki gry w środku pola. Przejęliśmy może większą kontrolę, ale jak widać ta kontrola skończyła się przegraną 1-0, bo zapomnieliśmy o podstawowej rzeczy - kryciu...
WNIOSEK:
Średnio widzę ten sezon pod kątem sprintów, o ligę jestem spokojny. Gdyby można było dać Leo dwie złote piłki za to co dla nas robi, to bez zawahania bym mu je dał...
Proszę o nieodpowiadanie mi, to moja opinia i nie jestem w stanie jej zmienić. Nie marnujcie na mnie czasu i palców :)
Chciałbym jedynie, aby każdy kto to przeczyta zastanowił się - czy tu jednak nie ma trochę racji?
Visca el Barca!