- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 677 Culés
Gorące dyskusje
Faro
10
W Irlandii zamieszkihttps://x.com/i/status/2064618664423305538
31 odpowiedzi
Eklerek
6
Oddałem raz i mi się odechciałohttps://x.com/i/status/2064460908722585916
22 odpowiedzi
BorzyKrzys
5
Szukam kobiety, która będzie mnie smarować dolgitem i voltarenem po piłce z kumplami. Tak żeby... » Czytaj dalej
12 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 677 Culés
33
Lata 90. ubiegłego stulecia. Włoskie trzecioligowe boiska podbija 18-letni obrońca-Andrea Fortunato, który już od roku gra regularnie w Como. Chłopak sprawia wrażenie wielkiego talentu, co oczywiście zwraca uwagę większych klubów, a największe zainteresowanie przejawia Genoa, która w 91. roku dopina transferu. Rok wypożyczenia do Pisy i wraca do Rossoblu. Nie zawodzi, gra świetnie, tylko potwierdza wielki potencjał, a jego gra jest na tyle dobra, że sam Juventus postanawia go ściągnąć. Tak młody Włoch przywdziewa legendarną koszulkę z "trójką" i nie przestaje zachwycać. We Włoszech podnoszą się głosy o nowym Cabrinim i to nie tylko przez numer na koszulce, choć sam Andrea tonuje nastroje i zaznacza, że do poziomu Cabriniego mu jeszcze daleko. Zbiera jednak kolejne pochwały, zyskuje sympatię kibiców, słynie z pięknych rajdów lewą stroną i precyzyjnych dośrodkowań. Aż Arrigo Sacchi, zafascynowany jego talentem, powołuje go do kadry. 22-letni obrońca 22 września 1993 r debiutuje w meczu z Estonią, a trener już snuje plany na MŚ 1994, bo wtedy nikt jeszcze nie przypuszczał, że ów mecz z Estonią będzie jedynym meczem Andrei w błękitnej koszulce. Było już właściwie pewne: ogromne umiejętności i to nie tylko w obronie, poukładany, ambitny, pracowity chłopak-to początki wielkiej kariery niesamowitego piłkarza. Przyszłość Juventusu i reprezentacji, prawdziwa legenda rodzi się naszych oczach!...
Jego kariera nabiera coraz większego tempa, chłopak się w ogóle nie zatrzymuje.
Aż do pewnej chwili...Jego forma nagle drastycznie spada, wszystko znika, na boisku jest cieniem samego siebie, talent jakby wyparowuje... Bez jakiejkolwiek przyczyny, a przynajmniej tak się na początku wydaje... Co się dzieje z tym poukładanym chłopakiem? Niektórzy uważają, że po prostu osiągnął to, co chciał i osiadł na laurach. Kibice na ostatnim meczu witają go buczeniem i gwizdami. Na jednym z treningów jeden z fanów nawet podbiega i policzkuje zawodnika za zbyt słabą kondycję. Wkrótce jednak lekarze poznali przyczynę wycieńczenia organizmu Andrei. Mamy maj roku 94. A ambitne cele i złote sny obrońcy, wielke nadzieje trenerów i kibiców zostają brutalnie zniszczone. Diagnoza to białaczka... Brzmi jak wyrok, jak koniec. Nie można jednak po prostu się poddać... Najpierw chemia, potem przeszczep szpiku od siotry-Paoli. Niestety nieudany... Teraz jest bardzo źle...
Kolejna próba, znowu chemia i kolejny przeszczep-tym razem od taty... I teraz jest wspaniale! Jest naprawdę pięknie, bo wszystko przebiegło pomyślnie, Fortunato wygrał walkę o życie! Wszystko wraca do normy i idzie w dobrym kierunku. On sam nawet wraca do drużyny na mecz z Sampą, dzięki powołaniu Marcelo Lippiego(choć sam mecz ogląda z trybun), ciesząc się jak dziecko. Wszystkie marzenia i nadzieje, wszystkie emocje rozpalają się na nowo! Cóż za piękna i niesamowita historia! Teraz będzie już tylko lepiej!
Niestety nie będzie... Bo i tym razem coś przerywa ten złoty sen. Organizm i przede wszystkim układ odpornościowy Andrei nie działa jeszcze w pełni tak, jak powinien, a to w połączeniu z infekcją nie może skończyć się dobrze. Fortunato zarażony grypą, a potem także zapaleniem płuc trafia do szpitala, by stoczyć kolejną walkę. Tym razem jednak nie miał większych szans. To był już koniec. Zmarł w wieku ledwie 23 lat. Tego dnia, dokładnie 24 lata temu...
Pozostało po nim Scudetto Fortunato(95\96), pozostała pamięć, pozostał lekki niedosyt i ogromny smutek.
I choć on sam pozostał niespełnionym talentem, a jego kariera trwała ledwie 4 lata, zdążył wryć się w serca włoskich kibiców. Na zawsze. Fino alla fine.
1
@Forza_Juve Szkoda chłopaka, takie było jego przeznaczenie
1
@Aaron10 Może i tak, ale... to jest po prostu przykre, wygrał walkę z białaczką, żeby umrzeć przez głupią grypę, a uważany był za jeden z największych talentów, w jakim miejscu byłby dzisiaj, gdyby nie ta paskudna choroba? Miał tylko 23 lata...