- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1581 Culés
Gorące dyskusje
Arkon
9
Kogo typujecie do ostatecznego zwycięstwa?Mistrz Świata?Czarny Koń? Największe rozczarowanie?... » Czytaj dalej
70 odpowiedzi
Pawlak1992
3
Ktoś tu wcześniej pisał o komentarzach sprzed 6 lat. Ja pójdę dalej.Mój pierwszy komentarz na... » Czytaj dalej
23 odpowiedzi
Zbyszard
0
Mam bardzo ładną Panią dentystkę. Jak ją poderwać?
28 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1581 Culés
12
Kiedy mówi się, że Valverde nie pasuje do Barcelony najczęściej wypomina się jego styl i oszczędne korzystanie z rezerwowych. Ja zwykle wspominam jeszcze o jego wątpliwej reputacji i autorytecie, toteż postanowiłem teraz sprawdzić ile znaczy nazwisko trenera w klubowej piłce na najwyższym poziomie (patrząc w statystyki).
W ciągu ostatnich 20 lat po Ligę Mistrzów sięgnęło dwunastu trenerów (warto też przytoczyć ciekawostkę, że w tym czasie aż 11 dzbanków trafiło do klubów prowadzonych przez ich ex-zawodników). Ta dwunastka to - Heynckes, Ancelotti, Ferguson, del Bosque, Hitzfeld, Mourinho, Benitez, Rijkaard, Guardiola, Di Matteo, Enrique i Zidane.
Większa połowa z wyżej wymienionych jeszcze za czasów gry w piłkę była gwiazdami albo przynajmniej ważnymi zawodnikami w dużych klubach. Z tej listy większej kariery piłkarskiej nie zrobili właściwie chyba tylko Sir Alex, Hitzfeld, Mou, Benitez i Di Matteo. Niemiec na tamte czasy był trenerskim topem, wygrał dwie ligi i LM z Borussią, a potem odniósł sukces w Bayernie, Mourinho był fenomenem, który w swoich początkach wygrał LM z Porto, Benitez przed Liverpoolem miał wygrane dwa mistrzostwa Hiszpanii i puchar UEFA z Valencią, a Ferguson zanim objął United miał już na swoim koncie Puchar Zdobywców Pucharów z Aberdeen (choć to była jeszcze zupełnie inna epoka dla piłki).
Każdy z tych trenerów (no prawie każdy) w jakiś sposób się wyróżnił - albo już na boisku, albo swoim charakterem, albo odnosząc najpierw sukces w mniejszym klubie. Jedyną osobą jaka nie pasuje do tego zestawienia jest łysy z Chelsea, ale umówmy się jednak, że to był wyjątkowo specyficzny przypadek.
I teraz spójrzmy na kariery, sukcesy, doświadczenie na najwyższym poziomie, charyzmę i to z jakimi piłkarzami mieli do czynienia ci trenerzy przez lata, a potem zestawmy to z Ernestem. Patrząc pod tym kątem zdecydowanie bliżej mu do Di Matteo, niż do kogokolwiek innego z tej listy.
Jak dla mnie analogia jest prosta. Jeśli chcesz triumfować w Lidze Mistrzów i aspirujesz do bycia najlepszym klubem na świecie, musisz mieć wielkie nazwiska nie tylko na boisku, ale też na ławce trenerskiej. Tym bardziej frustrują mnie wybory tego zarządu. Najpierw chcą ciągnąć na siłę wypalony projekt, później biorą Argentyńczyka z dupy, żeby podlizać się Leo, a na koniec zatrudniają faceta, dla którego największym osiągnięciem w karierze piłkarskiej było granie ogonów w Barcelonie Johana, a największe sukcesy szkoleniowe to finał pucharu UEFA i mistrzostwa Grecji. Barto wrzucił go do szatni, w której ilość zdobytych pucharów niektórych zawodników była większa od liczby poważnych meczów w jakich Valdek brał udział przez całą karierę. IMO wszedł w zdecydowanie za duże buty i dlatego też myślę, że przy pierwszym większym schodku znowu się wypie*doli, jak rok temu na Romie.