- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1541 Culés
Gorące dyskusje
martusiaaaa
2
a ja mam może takie głupie, dziwne i dziecinne pytanie ale zapytam kiedy macie urodziny ? to se... » Czytaj dalej
79 odpowiedzi
Nazio_87
1
Kwestia czasu kiedy Maja wyprzedzi Igę
18 odpowiedzi
FabianekMrozek
0
Dobra wytłumaczcie mi, bo nie znam się na tenisie, jak to możliwe, że ruskich dopuszczono do... » Czytaj dalej
23 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1541 Culés
13
Avicii popełnił samobójstwo. Potwierdzają najbliższi..
No nieźle.
1
@Zip Rok wcześniej i byłby w klubie 27....
8
@Zip Gardze samobójcami
0
@GenerałXavi Kiedyś czytałem, że "artyści" często są bardzo wrażliwi na wszystko co ich otacza, przynajmniej przy Cobainie tak pisali.
0
@Socjopata Zależy. Kurt miał traume po rozwodzie rodziców i przykrych zajściach w jednej szkół, gdzie trafił. Jak to się nawarstwiło po zdobyciu sławy, to kaplica.
1
@sebasek99 Nie tylko, chodziło również o fanów i muzyke, a może i głównie o to chodziło, stracił radość z tego co kochał robić.
Mówię do was językiem doświadczonego prostaka, który zdecydowanie wolałby być zniewieściałym, infantylnym, wiecznie niezadowolonym typem. Dlatego tez nie powinniście mieć problemów ze zrozumieniem tego listu. Wszystkie ostrzeżenia ze strony punk rocka w ciągu tych wszystkich lat, od czasu gdy po raz pierwszy zaznajomiłem się z tą tak zwaną etyką, związaną Z niezależnością i przyłączeniem się do społeczności, okazały się jak najbardziej prawdziwe. Już od zbyt dawna obce jest mi podniecenie płynące ze słuchania i tworzenia muzyki. Od wielu lat towarzyszy mi poczucie winy, które trudno wyrazić słowami. Kiedy stoimy za sceną, gasną światła i w ciemności rozlega się maniakalny wrzask tłumu, nie robi to na mnie takiego wrażenia jak na przykład na Freddiem Mercurym, który kochał uwielbienie mas i rozkoszował się nim. To coś, co bezgranicznie podziwiam i czego zazdroszczę innym. Chodzi mi o to, ze nie potrafię was oszukiwać. Nikogo z was. Nie byłoby to fair ani w stosunku do was, ani wobec mnie samego. Najgorsza dla mnie zbrodnią byłoby oszukiwanie ludzi i udawanie, ze doskonale się bawię i ze sprawia mi to ogromną przyjemność. Czasami czuję, ze powinienem przed wejściem na scenę włączać stoper. Próbowałem, naprawdę bardzo się starałem, by móc to docenić i naprawdę tak jest. Boże, uwierz mi, ze tak naprawdę jest - ale to nie wystarcza. Doceniam fakt, ze wywieraliśmy wpływ na mnóstwo osób i pozwalaliśmy się bawić wielu, wielu z nich. Jestem chyba jednak jednym z tych narcystycznych osobników, którzy potrafią docenić wartość pewnych rzeczy tylko wtedy, gdy ich już nie ma. Jestem zbyt wrażliwy. Muszę być lekko odrętwiały, by odzyskać entuzjazm, który odczuwałem jeszcze w dzieciństwie. W czasie naszych ostatnich trzech tras aułem się znacznie lepiej w towarzystwie wszystkich przyjaciół i fanów naszej muzyki, ale wciąż nie potrafię poradzie sobie z frustracją, poczuciem winy i empatią, którą odczuwam w stosunku do wszystkich ludzi- We wszystkich z nas drzemie dobro, a ja po prostu za bardzo kocham ludzi. Tak bardzo, ze przez to odczuwam jeszcze większy smutek... jestem takim małym, smutnym, nie potrafiącym niczego docenić facetem. Jezu, człowieku! Dlaczego nie potrafisz po prostu się z tego cieszyć? Nie wiem! Mam cudowną żonę, pełną ambicji i empatii... i córeczkę, która za bardzo przypomina mnie takiego, jakim kiedyś byłem. Pełna miłości i radości, całuje wszystkich, których poznaje, bo wszyscy są przecież dobrzy i nikt nie zrobi jej krzywdy. A to przeraża mnie tak bardzo, ze niemal przestaję w ogóle funkcjonować. Nie mogę znieść myśli, ze Frances może stać się kiedyś godnym pożałowania, dążącym do samodestrukcji death rockerem, jakim stałem się ja. Było mi dobrze, bardzo dobrze i jestem za to wdzięczny. Ale już w wieku siedmiu lat zacząłem odczuwać nienawiść w stosunku do ludzi w ogóle... tylko dlatego, ze lak łatwo przychodzi im okazywać innym empatię. Empatię! Chyba tylko dlatego, ze kocham ludzi za bardzo i za bardzo ich żałuję. Dziękuję wam bardzo z głębi mojego płonącego, skręcającego się z bólu żołądka za wasze listy i troskę przejawianą w ciągu tych ostatnich lat. Jestem osobnikiem zbyt kapryśnym, zwariowanym i ulegającym nastrojom. Nie mam już w sobie ani krzty pasji, więc pamiętajcie - lepiej jest szybko wypalić się niż znikać powoli.
Długo nie trzeba nad myśleć żeby dojsć do właściwych konkluzji.
0
@Socjopata Oglądnij sobie filmy dokumentalne o Cobainie. Wcale to nie takie jasne, że popełnił samobójstwo...
3
@Socjopata Ludzie dążą do sławy a tak na prawdę na cholerę im ona. Miło być docenionym, ale to zupełnie inna sprawa. Najlepiej sprawę chyba rozwiązał Banksy (o ile to jedna osoba), jak chce mieć spokój prywatnie - to ma spokój, a jak chce się pokazać - to pseudonim i jazda. Świat sław jest popieprzony i świadczą o tym właśnie wszystkie śmierci w stylu Avicii ego, lidera Linkin Park (głupio mówić, ale zapomniałem imienia), Whitney Houston 2Paca czy Michaela Jacksona. Wszyscy w młodym wieku..
0
@robsesh Wiem o tym doskonale, jednak tak czy siak w końcu, by przedawkował.
1
@sebasek99 No wydaje mi się, że Cobain był postacią tak złożoną, że zdecydowanie nie zabił się ani przez rozwód rodziców, ani też przez problemy w szkole. On przede wszystkim był narkomanem, którego stan zdrowia był tragiczny. Gnijące dziąsła i poważnie chory żołądek.
Do tego miał dużo problemów prywatnych. Związek z Courtney był porażką, chcieli mu odebrać córkę. Do tego był artystą wyjątkowym po prostu. Nadzwyczajnie wrażliwy człowiek, który tak jak śpiewał tak się spalił.
0
@Socjopata No, sama muzyka też. On nigdy nie chciał być popularny. Gardził przecież wywiadami, gwiazdorstwem itp. Miał taką dziwną fobię przed ocenianiem. No, a od tego zależy życie róznych mediów (plotki o jego związku itp.). Courtney też nie pomogła, bo ciągle był o nią zazdrosny. Na jego koniec wpłyneło wiele tragicznych czynników. Bardzo potrzebny był mu psycholog.
0
@sidzej A w narkomanie popadł właśnie przez te problemy. To po prostu skutek tego wszystkiego. Musiał uciec jakoś od ostracyzmu rówieśników i ciągłych przeprowadzek. A narkotyki były jedyną opcją. I to bodajże pomagało mu z ostrym bólem brzucha.
0
@Filip_10 Najlepsze jest to, że Banksy jak pewnego czasu robił 30 dzieł każdego dnia w Nowym Jorku to pewnego razu namalował jakieś obrazy małe na ścianę, postawił jakiegoś staruszka na stoisku i sprzedawał swoje prace po 60-80$. Ludzie jeszcze nie wiedzieli, że nabywają obrazy po te 80$, które są warte 250k $. Większość przechodziła obok, a mieli go pod nosem.
0
@Filip_10 Chester Bennington, o którym wspomniałeś, walczył z depresją od najmłodszych lat, był molestowany przez przyjaciela rodziny w dzieciństwie. Wystarczy się wsłuchać w teksty, żeby choć w małym stopniu spróbować wyobrazić sobie jak czuł się sam ze sobą. Inny przykład - Robert Enke. Od dziecka nie potrafił poradzić sobie z presją, którą chyba najbardziej na boisku obciążeni się bramkarze. Im wyższy poziom osiągał jako piłkarz, tym trudniej mu było sobie z tym radzić.
Wiadomo, są przypadki, gdzie ludziom od sławy odbija i kończy się to w wiadomy sposób, ale często te problemy zaczynają się już w bardzo młodym wieku, niekoniecznie dzieje się tak od popularności czy posiadania "wszystkiego".
Z resztą, nie oszukujmy się, w Polsce codziennie wiele osób odbiera sobie życie, ale nie mówi się o tym i nie odbija się to tak szerokim echem jak właśnie w przypadku gwiazd. W ciągu ostatnich 3-4 lat tylko w kręgu osób, które skądinąd znałam aż piątka odebrała sobie życie. Problem jest ogromny.
0
@sebasek99 Narkotyki w tamtych jak i tych czasach to codzienność u raperów/gwiazd rocka/metalu i popu
0
@robsesh Wiem, wiem :D.
0
@sebasek99 Nie, on nie popadł w narkomanie dlatego, że miał problemy w szkole. To było już później, po szkole i miało związek owszem, z rozwodem rodziców, ze swoim żołądkiem, po części też z homoseksualnością swojej siostry, czego nie akceptowali ich rodzice. Kurt nie akceptował swoich rówieśników, nie odwrotnie. Polecam zresztą 'Pod ciężarem nieba' Charlesa Crossa. Wszystko tam jest bardzo dobrze opisane. Świetny opis unplugged z 93 czy 94 roku, czy jego konflikt Axlem z GnR.
1
@sidzej Może coś myle. Ja z biografii to dawno, tylko film oglądałem ;p
0
@sidzej A ja zawsze wolalem Alice in Chains..
Layne Staley (Alice IN Chains) - RIP
Scott Weiland (Stone Temple Pilots) RIP
Criss Cornell (Soundgarden )RIP
Andrew Wood (Mother Love Bone) RIP (pierwsza znana ofiara wybrykow narkotykowych sceny Seattle)
0
@Colon A ja nigdy szczerze mówiąc nie przepadałam za żadnym innym zespołem grungeowym tak jak 100 lat temu w gimnazjum za Nirvaną. Byłam straszną psychofanką i do tej pory potrafię w głowie odtworzyć Pennyroyal Tea z Unplugged w Nowym Yorku :P
0
@sidzej Lubie Nirvane, a jej Unplugged to jest cos niesamowitego.
Posluchaj moze UNplugged Alice jest uznawany za najlepszy, ktory sie odbyl.
Posypali sie troche wszyscy.
To troche inna beczka, ale Peter Steela (Ratajczyk) tez nie ma wsrod nas
ps. nosilas flanelowa koszule?
0
@Colon Koszul chyba nie, ale miałam rude włosy, dziurawiłam sobie spodnie i nosiłam conversy, chyba nawet miałam tę edycję z pożegnalnym listem Cobaina
0
@sidzej Mam Cie pewnie za to wyzywala. Za te spodnie.
0
@Colon Niee, moi rodzice zawsze byli wyluzowani i wszystkie moje koleżanki do tej pory mi tego zazdroszczą :P