- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1211 Culés
Gorące dyskusje
Kgorecki2500
21
Może to prezydent Ukrainy zdurniał ale to polski ma się starać ratować... » Czytaj dalej
43 odpowiedzi
Roobo
0
Najlepszy mundial według was w 21 wieku?Zdecydowanie RPA i Katar.W 2010r był mega klimat, otoczka... » Czytaj dalej
24 odpowiedzi
Arden
0
Wymień dziwny zapach, który lubisz.
29 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1211 Culés
4
Samochody są generalnie rewelacyjnym narzędziem, ale są fatalne jako fundament w organizacji miasta.
Zachęcam do obejrzenia/posłuchania we tle, bo jest dużo mięcha w jednym miejscu, ale bez agendy w stylu "zakazać aut" XD Autor głównie omawia ukryte koszty i przyczny takiego modelu projektowania samochodocentrycznych miast. Polska ma tu dużo do zrobienia, a jak coś się już dzieje na plus, to prowadzi to tylko do dosłownie walk i wydaje mi się, że jest tu kilka powodów. Od tego, że sensowna komunikacja i dyskusja władz nie istnieje, aż po to, że same władze i projektanci wprowadzają zmiany, których nie rozumieją. Dlatego myślę, że w naszym kręgu kulturowym wartościowy materiał do przyswojenia dla obu "stron", chociaż jest mocno z perspektywy USA.
Jak komuś się nie chce oglądać, to w pierwszym komentarzu wrzucę moim zdaniem najciekawsze punkty
4
Najważniejsze i najciekawsze moim zdaniem punkty (*z lekką pomocą AI):
- WHO szacuje ok. 1,3 mln ofiar rocznie w wypadkach drogowych, a od wynalezienia samochodu auta mogły zabić 60-80 mln ludzi. Do tego przez ostatnie 25 lat w rannych zostało ponad 2 mld ludzi. No i co ważne, to nie są tylko "wypadki" w sensie siły wyższej, bo duża duża część tych zdarzeń jest ograniczalna przez np. większe stosowanie się kierowców do przepisów, lepsze projektowanie ulic, niższe prędkości.
- Kategoria dzieci. W materiale pada, że zanieczyszczenia związane z ruchem samochodowym zwiększają u dzieci ryzyko astmy, białaczki i innych nowotworów, a także wiążą się z niższą masą urodzeniową i przedwczesnymi porodami. Pada też liczba blisko 4 mln przypadków astmy dziecięcej rocznie powiązanych z NO2 z ruchu drogowego. Do tego dochodzi mniej codziennego ruchu, mniejsza samodzielność i gorsza orientacja w swojej okolicy, bo zamiast normalnie funkcjonować w mieście, dzieci są wożone od punktu A do B.
- Opony to duży, a mało omawiany temat. Według badania z 2017 r. cząstki z opon i nawierzchni były największym źródłem mikroplastiku w europejskich rzekach. Z kolei w badaniu z Lipska z 2025 r. aż 65% mikro i nanoplastików w badanym powietrzu miejskim pochodziło ze ścierania opon. I co najciekawsze, nie wiemy nawet dokładnie, co siedzi w oponach, bo składy są chronione jako tajemnica handlowa producentów.
- Im więcej ruchu samochodowego na ulicy, tym słabsze więzi sąsiedzkie. Badanie z Bristolu pokazywało, że mieszkańcy ulic o większym ruchu znają mniej sąsiadów i mają mniej relacji po drugiej stronie ulicy. Pada tam świetny cytat, że duży ruch działa jak "pasmo górskie", które odcina ludzi od siebie.
- Samochodocentryczne miasto promuje duże sieciówki i niszczy lokalne biznesy. Jeśli wszystko projektuje się pod dojazd autem, to premiowane są formaty typu galeria handlowa i duże sieci, które stać na grunt i ogromny parking. Mały lokalny biznes dużo lepiej działa tam, gdzie jest gęstość, ruch pieszy i krótki dystans, czyli tam, gdzie klienci wpadają po drodze. Autor zestawia to z miastami typu Tokio, gdzie dzięki gęstości i ruchowi pieszemu są w stanie utrzymać się bardzo wyspecjalizowane, małe sklepy i usługi. W modelu samochodowym cenną przestrzeń przy ulicy zjadają jezdnie i parkingi, czynsze i koszty wejścia rosną, a na końcu zostają głównie marki, które potrafią to skapitalizować skalą. Czyli im bardziej miasto działa jak układ drogowy, tym gorzej ma się handel "po ludzku", a tym lepiej radzą sobie formaty, które wszędzie wyglądają tak samo.
- I na koniec podusmowania: autor mocno uderza w mit, że kierowcy "utrzymują system", bo płacą horrendalną akcyzę, ubezpieczenia itd., a reszta z tego korzysta. Teza filmu jest odwrotna: pełne koszty samochodocentrycznego modelu są tak duże, że rozlewają się na całe społeczeństwo.
Po pierwsze, są koszty bezpośrednie: dodatkowa policja drogowa, karetki, straż pożarna, SOR-y, szpitale, naprawa jezdni, barier, sygnalizacji i całej infrastruktury po wypadkach - za to nie płacą wyłącznie kierowcy, tylko wszyscy z podatków.
Po drugie, są koszty ukryte: obowiązkowe parkingi pod sklepami, biurami i mieszkaniami, które podbijają ceny wszystkiego, niezależnie od tego, czy ktoś przyjechał autem czy przyszedł pieszo. Parkingi to często kilkadziesiąt % kosztów inwestycji.
Po trzecie - koszt rozlewania się miasta: więcej dróg, rur, kabli, kanalizacji, odwodnienia, oświetlenia, śmieciarek, dojazdów służb i utrzymania wszystkiego na większym obszarze, przy mniejszej gęstości mieszkańców i biznesów. Czyli infrastruktury jest więcej do utrzymania, a wpływów podatkowych z powierzchni mnie
3
@ifoa Mocno idealistyczny vibe widzę w tym wszystkim. Ten argument z więzami sąsiedzkimi to też delikatnie mówiąc naciągany, choć niektóre argumenty są całkiem sensowne.
1
@ifoa Ze wszystkim się zgadzam, szczególnie z tym jak uciążliwę dla społeczeństwa są samochody i związane z nimi wypadki/kolizje etc.
2
@JimMorrisonFCB Kurcze, ja z tymi więzam sąsiedzkimi widzę to dość mocno. Mieszkam teraz na takiej dzielnicy, że mam np. supermarket (ale też inne tego typu miejsca) w takiej odległości, że opłaca się iść tylko pieszo i prawie za każdym razem przy okazji zakupów minę jakiegoś sąsiada i się coś pogada, albo chociaż kiwnie cześć. Wcześniej mieszkałem tak, że większe zakupy to było branie auta i sąsiadów ledwie z twarzy kojarzyłem jak się minęło w windzie.
Jak jestem też u rodziców w małym miasteczku dość ściśle zabudowanym, to bardzo to widzę. Dużo ludzi tam jeździ rowerami i chodzi pieszo, to też nieraz się przez płot z kimś zagada. Dzieci sobie też mogą same biegać od sąsiada do sąsiada, nie trzeba wozić i pilnować
2
@ifoa Dobra, w sumie zapomniałem, że mieszkam na wsi. Ale mimo wszystko w miastach ciężko o więzy sąsiedzkie, gdzie jest rotacja wynajmujących itp.