- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1591 Culés
Gorące dyskusje
martusiaaaa
2
a ja mam może takie głupie, dziwne i dziecinne pytanie ale zapytam kiedy macie urodziny ? to se... » Czytaj dalej
84 odpowiedzi
Nazio_87
1
Kwestia czasu kiedy Maja wyprzedzi Igę
19 odpowiedzi
FabianekMrozek
0
Dobra wytłumaczcie mi, bo nie znam się na tenisie, jak to możliwe, że ruskich dopuszczono do... » Czytaj dalej
24 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1591 Culés
5
Powiem Wam że co raz bardziej zaczyna mnie przerażać dzisiejszy świat i tempo w którym to wszystko pędzi. Ma dużą rozkmine odnośnie tego, ale może po kolei
Dawno nie miałem takiej chwili samemu wieczorem, więc siadłem sobie jak to miałem kiedyś w zwyczaju pokodować jakąś prywatną aplikację. Bez większego sensu, bez potencjału na zarobek, po prostu czysto dla rozruszania głowy, zawodowego rozwoju. Siedziałem może maksymalnie 1h (kiedyś 2-3h to była norma) i zrozumiałem kilka kwestii:
1. To co teraz robię, w dobie dzisiejszego świata nie ma zupełnie sensu - za rok może dwa kod produkowany przez AI po prostu będzie już na takim poziomie, że tylko puryści danych języków będą widzieć potencjał na ewentualne poprawki - co do standardowych potrzeb, takie wysiłki będą zupełnie zbędne.
2. Przeraża mnie to w jakim stopniu robię się zależny od tych narzędzi. Schemat jest bardzo prosty - firma w której pracuje wydaje miliony na subskrypcje llmow wiec oczekuje też określonego tempa, które realnie bez tych narzędzi jest nieosiągalne, skill pisania kodu w skutek tego po prostu się degraduje.
3. Nie wiem czy to kwestia wypalenia a może bombardowania głowy shortsami z yt, a może właśnie jakiejś trudności w akceptacji stanu rzeczy, że to co robię to już w sumie po prostu nie jest trudne. Znalezienie informacji żeby rozwiązać jakiś problem lub nawet już teraz znalezienie określonego rozwiązania to kwestia jednego prompta w porywach do 3. Mój mózg stety nie stety działa tak, że jak nie czuję wyzwania to po prostu skupienie spada pod poziom morza…
I tak mogę powiedzieć że ostatnie lata świat IT mnie rozpieszczał. Miałem ten przywilej, a wiem że nie każdy go ma, że ta praca to była esencja tego do czego czułem że zostałem stworzony. W tej chwili piruet o 180 - główna motywacja - utrzymanie rodziny. Nie zrozumcie mnie źle, to bardzo silna kotwica i pewnie dla wielu normalna, ale powiem że doświadczenie tej przyjemności spełnienia zawodowego spowodowało to że czuję po prostu mega duży smutek że coś straciłem… Mam wrażenie, że to zadowolenie które miałem z roboty na zawsze już uciekło i nigdy nie wróci.
Ktoś powie skoro tak źle - zmień zawód, niby proste, tylko że będąc bardzo blisko AIowa, mam bardzo dużą świadomość tego do czego to jest zdolne i o ile na start uderza to w IT to reszcie świata mogę tylko powiedzieć - brace yourself, winter is coming… Naprawdę na obecną chwilę ciężko mi wymyślić zawód którego to nie dotknie
Macie może jakieś swoje przemyślenia na ten temat? Niby jeszcze jestem młody (29 lat) a czuję jakbym w skutek tego uderzał w jakiś kryzys, który u innych widziałem grubo po 40…
1
@webber Jedyne przemyślenia jakie może mieć odpowiedzialny za rodzinę mężczyzna, to szybka adaptacja i bycie o krok przed resztą, z zachowaniem work-life balansu. Możliwie szybkie wyjście z rynku pracy, na poczet rynku inwestycji.
0
@webber idź na spawacza xd
Dobry hajs i można na ryczałcie dużo na podatku zaoszczędzić
0
@Peciak Tak jak wspomniałem, mam swoją kotwicę i w skutek tego niezależnie od samopoczucia będę się adaptował, nawet jeśli byłoby to nieprzyjemne powiedzmy.
Co do rynku inwestycji, być może w skutek za małej wiedzy, ciężko mi sobie wyobrazić, że bez ogromnego kapitału można zastąpić rynek pracy. Masz może własne jakieś doświadczenia, którymi mógłbyś mnie z takiego podejścia wyprowadzić?
0
@webber Całkowicie Cię rozumiem. Biłem się z takimi myślami wielokrotnie, najczęściej podczas jakichś prac około domowych. Z zawodu jestem spedytorem i wiem, że od kilku lat trwają próby stworzenia automatycznych giełd ładunków. Czułem, że coś tracę, jakąś swoją wartość zawodową i osobistą. Tak naprawdę, to jedna z niewielu rzeczy, którą potrafię, więc jeśli stałaby się zbędna, to miałbym naprawdę spory problem, żeby znaleźć i polubić jakieś nowe zajęcie. Jest też tak jak pisze @Peciak, tylko to bycie o krok przed resztą, to bardzo trudna rzecz.
Ja poszedłem na swoje i mam swoje ciężarówki. Jeśli automatyczna giełda ładunków powstanie, być może będzie dla mnie narzędziem, a nie moim zastępcą.
0
@Dankho94isback Kusząca perspektywa, gdyby nie fakt, że kończyłem robotykę i wiem jak mnie więcej wygląda statystyka robotyzacji co do spawalnictwa XX
0
@Nozyk to jest zdecydowanie zdrowe podejście. Zmiana perspektywy w taki sposób i u mnie pewnie byłaby możliwa. Nie mniej chyba myśląc nad odpowiedzią, zdałem sobie sprawę, że w jakimś sensie przejście dosłownie na swoje z jakiegoś powodu mnie przeraża. Może kwestia niepewności mojej właśnie, wrodzonej, a może tego że aplikacja czy też usługa IT jest mniej trwała niż środki o których jednak właśnie napisałeś - nie chcę narzekać czy biadolić bo tak, się nie da itp.
, ale chyba napisać że faktycznie żeby coś zmienić może to jest nieuniknione chociaż dla mnie personalnie bardzo trudne
1
@webber Każdy gdzieś zaczynał z inwestycjami. Kto tego nie zrobi, patrząc na demografie i brak zastępowalności pokoleń jest bardzo nieodpowiedzialny lub naiwny. Chyba, że postęp AI dojdzie do tego, że praca stanie się zbędna, długi znikną i uprzywilejowane społeczeństwa nie będą musiały już właściwie pracować (jak wieszczy wizjoner Musk).
Ja zacząłem podczas krachu marcowego wywołanego wiadomo czym sprzed kilku lat i inwestowałem możliwie maksymalny procent zarobków. Uzbierałem dość szybko niezłą sumkę, która się pomnożyła parę razy. Teraz już ciężej o okazje rynkowe, ale jak zajmujesz się programowaniem to jesteś kumaty, szybko sobie doczytasz co i jak. Obecnie wybieram bezpieczniejsze pozycje, obniżam sobie podatek IKZE i IKE.
Pamiętaj, że inwestowanie wiąże się z ryzykiem, więc jeżeli jesteś za kogoś odpowiedzialny, to raczej obracaj kapitałem, z którym możesz się rozstać na kilkanaście lat, bez większego uszczerbku, a potem można się miło zaskoczyć. Ja swoje inwestycje traktuję jako zabezpieczenie emerytalne, a jak dobrze pójdzie to może z dywidenty uda się nawet przeżyć miesiąc :P
0
@Nozyk siema od jakiegoś czasu zastanawiam się nad zakupem busa i jakimiś kursami w koło Komina. Ewentualnie czasem jakiś wyskok do De.
Początek chciałbym korzystać z logistyka czy spedytora żeby mi wyszukiwał kursy. Po jakimś czasie jak zobaczę czy to się kalkuluje. Sam chciałbym wykupić giełdę a w busa wstawić pracownika. Nie liczę na kokosy.
Jak z twojej perspektywy wiedzy itd wygląda ten pomysł. Jest to w jakiś sposób opłacalne.
Jakie są stawki za km plus minus itd itp
Dzięki za odp
0
@webber Taktyk. Tak AI przeraża i dużo zawodów zniknie trzeba się adaptować
1
@Krzysztof1987 Zakładam, że mieszkasz w Polsce i wg mnie coś takiego będzie działało tylko jako dodatkowe źródło dochodu. Niestety, ale bus musi kręcić kilometry często. Giełda typu trans.eu, choć będzie Ci oferowała tysiące ładunków to służy dziesiątkom tysięcy przewoźników (aut) i stawki nie będą rozpieszczały. U mnie auta jeżdżą w międzynarodówce. Od wybuchu wojny na Ukrainie podobno bardzo gęsto się zrobiło u nas na kraju. Jest naprawdę bardzo twarda konkurencja i przetrwają ci, którzy będą umieli optymalizować koszty. Może samemu jeździć, a może planować samemu. Trzeba szukać oszczędności, ale nie dziadować :)
Nowy bus, pracownik i usługi jakiegoś dyspo pochłoną wszystko, jeśli auto będzie jeździło w koło komina. Bo wtedy każda Twoja stawka będzie o połowę mniejsza, bo będziesz musiał wrócić codziennie (zakładam, że dlatego w koło komina, żeby kierowca był codziennie w domu). Chyba, że dwa ładunki na dzień, ale to naprawdę nie zawsze się uda. To jest droga.
Kolejna rzecz, o której sporo osób nie wie, a jest straszną wadą tej branży. Terminy płatności i problemy finansowe wielu firm. Terminy 45-60 dni od otrzymania oryginalnych dokumentów pocztą, to nierzadko 2,5 miesiąca czekania za swoimi pieniędzmi. To, że załadunek jest obok, nie znaczy, że spedycja też. Pocztą Polską 8 złotych każdy list, w miesiącu kilka stówek.
No i podatki- może Ty czekasz za swoimi pieniędzmi 2,5 miesiąca, ale Państwu musisz zapłacić do 20 dnia kolejnego miesiąca.
I nie daj Bóg, żeby auto się zepsuło, bo wtedy nie zarabia nikt. A kierowca są czuli.
Przepraszam, jeśli coś źle napisałem- dość szybko zbierałem myśli.