La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1541 Culés

2

Niepopularna opinia.

Przyjęło się mówić, że jeśli chcesz zmian, to idź na wybory, a jeśli na wybory nie chodzisz, a później narzekasz na stan państwa to sam jesteś sobie winien.

Ja osobiście nie oddałem głosu od lat, ponieważ nie widzę partii politycznej, która w moim mniemaniu godnie reprezentowałaby nas i nasz kraj. W konsekwencji powyższe hasło traci sens - bo niezależnie od tego, kogo wybierzemy, efekt końcowy i tak nie będzie taki, jaki być powinien.

PO? Polityka Zachodu, socjalizmu i ideologicznych eksperymentów.
PiS? Układy, układziki, rozdawnictwo, państwo policyjne i mentalne zacofanie.
Konfederacja? Dobrze zaczęli - i na tym się skończyło.

Wybory państwowe to dziś przede wszystkim branding. A jak każda marka, partie polityczne badają rynek, tworzą profile swoich „klientów” (tzw. avatary), a następnie dostrajają przekaz marketingowy (kampanie) tak, by zmaksymalizować poparcie.

Jak każdy rynek, także rynek wyborczy nie znosi próżni. I właśnie dlatego uważam, że naszą jedyną realną szansą jest masowa rezygnacja z udziału w wyborach, która stworzyłaby przestrzeń dla nowych ugrupowań - takich, które zauważą potencjał wejścia na rynek pozostawiony przez obywateli.

Na dzień dzisiejszy jest to praktycznie niemożliwe bez potężnych budżetów i układów, ponieważ większość elektoratu jest już „zaklepana”, a rynek polityczny skrajnie przesycony.

Dlatego jeśli naprawdę chcemy zmiany, warto, aby każdy z nas realnie rozważył taki scenariusz i pomógł zrobić miejsce dla nowej jakości. Czy byłaby to zmiana na lepsze? To zależałoby już wyłącznie od nas i naszych przyszłych wyborów.

Oczywiście pojawiłoby się wiele bytów będących jedynie sub-partiami większych graczy. Prawdopodobnie pojawiłyby się też ugrupowania jawnie anty-polskie - nie oszukujmy się, inne państwa szybko wyczułyby okazję do wykorzystania słabości systemu i obsadzenia swoich ludzi w strukturach władzy.

Mimo to nie widzę innej drogi dalszego rozwoju. A jeśli już mówić o „rewolucji politycznej”, to byłby to najmniej brutalny sposób jej przeprowadzenia w Polsce.

0

@MagFCB Nie będziesz głosował to większe poparcie będzie miała PO wraz ze swoimi przystawkami. Wystarczyło by nie głosować na PO wraz ze swoimi przystawkami i też nie głosować na Pis i układ polityczny by się zmienił. Oczywiście nie należało by też głosować na oszołomów którzy twierdzą że jest 56 płci. Pozostaje konfederacja.

3

@kocuur czyli zostaje nie głosować

2

@kocuur Rozumiem ten tok myślenia, ale on zakłada, że system faktycznie dopuszcza realną zmianę przez „wybranie trzeciej opcji”. Moja teza jest inna - obecny układ jest tak skonstruowany, że każda nowa siła bardzo szybko zostaje wchłonięta przez logikę rynku politycznego, niezależnie od początkowych intencji.

Konfederacja jest tu dobrym przykładem - miała być alternatywą dla PO-PiS, a skończyła jako kolejny byt grający pod segment elektoratu, z tym samym marketingiem, wewnętrznymi tarciami i kalkulacją poparcia. To nie jest zarzut ideologiczny, tylko systemowy.

Nie twierdzę, że niegłosowanie „automatycznie naprawi państwo”. Twierdzę, że masowa absencja byłaby jedynym sygnałem, którego ten system nie potrafi dziś zagospodarować PR-owo. Każdy inny wybór jest już wliczony w model.

Głosowanie „przeciwko komuś” działa tylko wtedy, gdy istnieje realna alternatywa. Ja jej obecnie nie widzę - i o tym jest ten post, nie o sympatii do PO, PiS czy kogokolwiek innego.

0

@MagFCB Ale jak tu zachęcić zwolenników PO i ich przystawek do nie głosowania ?

0

@kocuur Wszystkich się nie da. Natomiast nie chodzi o przekonanie jednej konkretnej grupy, tylko o sytuację, w której większość społeczeństwa, niezależnie czy to wyborcy PO, PiS, Konfederacji czy ktokolwiek inny, przestaje brać udział w tym mechanizmie.

To nie jest kwestia sympatii politycznych, tylko odmowy legitymizowania systemu, który od lat odtwarza te same układy pod różnymi szyldami. Przy masowej absencji rynek polityczny zostaje zmuszony do reakcji - nie da się „sprzedać” narracji, gdy klienci wychodzą ze sklepu.

I to byłby sygnał, którego nie da się zagłuszyć kampanią ani PR-em.

0

@MagFCB "Przy masowej absencji rynek polityczny zostaje zmuszony do reakcji - nie da się „sprzedać” narracji, gdy klienci wychodzą ze sklepu."
Jaka miała by być reakcja ?
Ja polityki mam dość, nie chce mi się tego oglądać bo to mnie denerwuje, usłyszę 20 sekund obecnych wiadomości o 19:30 i już nieraz szlag mnie trafia bo propaganda się wylewa. Ale mam swój typ, partię której postulaty mi się podobają - Konfederacja. Oczywiście wiem że każda partia przed objęciem władzy może mieć słuszne postulaty, w przypadku Konfederacji też wierzę że są szczere a po objęciu władzy perspektywa się niemal zawsze z czasem zmienia i są afery. Taka partia w pierwszej kadencji jeszcze może sporo zmienić na lepsze ale z czasem coraz bardziej patrzy by wyciągnąć jak najwięcej dla siebie. Przykład Pis którego pierwszą kadencję oceniam dobrze i ich popierałem, w drugiej się to wszystko rozjechało. No ale do rzeczy. Dlaczego na obecną chwilę nie cenisz Konfederacji - popsuli się zanim doszli do władzy ? Myślę że z czasem może i by się popsuli trochę ale pierwszą ewentualną kadencję myślę że by mieli świetną i by wiele zrobili żeby było lepiej, cofneli by głupoty itp.

0

@kocuur Dobre pytanie. Reakcja nie byłaby jednorazowa ani spektakularna, tylko systemowa.

Masowa absencja oznaczałaby, że dotychczasowy model przestaje działać: kampanie nie mobilizują, narracje nie chwytają, a kolejne „nowe twarze” nie przekładają się na frekwencję. W takim scenariuszu partie musiałyby albo realnie zmienić sposób funkcjonowania, albo zrobić miejsce podmiotom, które nie są tylko kolejną wersją tego samego układu.

Co do Konfederacji - nie chodzi o to, że „popsuli się zanim doszli do władzy”. Chodzi o to, że weszli dokładnie w tę samą logikę, którą krytykowali: segmentowanie elektoratu, granie emocjami, wewnętrzne walki i podporządkowanie przekazu pod słupki. To naturalne w obecnym systemie i właśnie dlatego uważam, że problem nie leży w konkretnej partii, tylko w mechanizmie, który każdą partię w końcu mieli.

Zgadzam się z Tobą w jednym - pierwsza kadencja „nowej siły” często bywa najlepsza. Tylko że to nadal jest leczenie objawów, a nie przyczyny. Po jednej kadencji system wraca do swojego naturalnego stanu.

Dlatego nie twierdzę, że głosowanie na Konfederację jest „błędem”. Twierdzę, że nie jest to trwałe rozwiązanie, jeśli chcemy zmiany głębszej niż rotacja szyldów. Masowa absencja byłaby jedynym ruchem, który uderza bezpośrednio w fundamenty tego układu, a nie w jego aktualnych beneficjentów.

0

@MagFCB Kilka lat temu Paweł Kukiz chciał zmienić system, chciał żeby posłów nie wybierano obecnym systemem partyjnym tylko żeby były JOW-y. Teraz posłowie muszą być posłuszni swoim liderom żeby otrzymać miejsce na liście a dobre miejsce na liście zwiększa szanse na wejście do parlamentu. Przy JOW-ach posłowie byli by bardziej niezależni. Jak to by wpłynęło nie wiadomo. Ale i teraz jeżeli lider/kierownictwo partii rządzącej ma dobre intencje to podejmą dobre decyzje a dyscyplina partyjna w przypadku podejmowania dobrych decyzji też jest pozytywna. Wogóle i dyktatura była by dobra pod warunkiem że wódz by miał dobre intencje i był sprawiedliwy ale nigdy tak nie jest. Dla samej gospodarki ( nie dla ogólnej sprawiedliwości) to dobra jest dyktatura w Chinach bo mocno postawili na gospodarkę i nie wejdzie inna opcja która to zaburzy ani zechce reprezentować interesy innego kraju. W Rosji także w ostatnich latach postawiono na gospodarkę, Putin ( lub ewentualnie ten kto rządzi pod jego imieniem) wiadomo zbrodniarz, ale kraj się powoli rozwija.

Rozumiem co masz na myśli. Dobrze by było gdyby mógł wejść system żeby nie było korupcji, żeby kraj musiał reprezentować swoje interesy a nie inne itp. No ale żeby weszła taka zmiana to partia rządząca musiała by chyba mieć wielką przewagę i ludzi też musiała by do tego przekonać. I musiały by nie być nacisków z zewnątrz. I sama główna partia musiała by utrzymać taką wizję mimo dużego poparcia. Utopia ...
Ja póki co wolę wybierać opcję która jest najbardziej pozytywna ( na szczęście na razie taka jest-przynajmniej tak mi się wydaje). A że patrzą na słupki, grają emocjami - idealnych nie będzie. Jeżeli ktoś byłby idealny i nie patrzył na słupki to też by osłabiał swoją pozycję. Wiem że nawet gdyby Konfederacja objęła samodzielne rządy to byłby wielki opór zagranicznego lobby przed zmianami, media opłacane z zagranicy wściekle by ich atakowały. Puszczano by fałszywy przekaz żeby zachęcić ludzi do demonstracji. No i w efekcie mogli by niezbyt dużo zrealizować z tego co by sobie zakładali i mogli by się trochę upodobnić do dotychczasowych rządzących. Ale i tak wolę to niż to co do tej pory. Trochę by poprawili, może na przykład w szkołach nie uczono by dzieci masturbacji co jest debilizmem.
Dużo by dało żeby ludzie myśleli i analizowali tylko czyny rządzących a nie patrzyli na to co mówią ani na propagadnę. W 2005 roku wyborcy pokazali czerwoną kartkę dotychczasowym rządzącym SLD. Nie weszli do parlamentu mimo że wcześniej rządzili. Media wtedy nie były zagarnięte przez rządzących tak jak od kadencji Pis i mówiły o tych wielu aferach które wtedy były. Dzisiaj także powinno tak być że ten kto narobi dużo afer tak jak wtedy nie wchodzi w następnej kadencji do parlamentu. I żeby wiedzieli wcześniej że tak będzie. No ale można pomarzyć ...
Obstawiam że studiowałaś/eś politologię że masz takie rozkminy ?

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: