La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 751 Culés

9

"To się unosi i nie jest to samolot". Zaginięcie Fredericka Valenticha nad Cieśniną Bassa. Jak zawsze zapraszam. Opis sprawy w komentarzu. @JimMorrisonFCB @michal26 @Safrani @DragonxNF @DiSBlaDE @messicocacola @esem91 @Karamba @Sapos93

8

https://live-production.wcms.abc-cdn.net.au/92d314a55b25f356126d3213f8825875?impolicy=wcms_crop_resize&cropH=399&cropW=600&xPos=3&yPos=0&width=862&height=575
21 października 1978 roku, późnym popołudniem o godzinie 18:20, 20-letni Frederick Valentich wystartował z lotniska Moorabbin w Melbourne Cessną 182L o znakach rejestracyjnych VH-DSJ. Leciał samotnie na Tasmanię, na wyspę King Island, oficjalnie po to, by odebrać znajomych i przywieźć trochę homarów. Planował dotrzeć do miejsca docelowego około godziny 19:30. Pogoda była dobra, niewielkie zachmurzenie, widoczność doskonała, a Valentich miał za sobą około 150–200 godzin lotów, choć jego kariera pilota była dość burzliwa - kilkukrotnie oblał egzaminy na wyższe licencje. Jego słabą stroną była zdecydowanie teoria, a po czasie jego bliscy mówili, że czuł frustrację i był przybity z powodu niespełnionego marzenia o zostaniu pilotem maszyn liniowych. Trzy razy odrzucano również jego wnioski o przyjęcie do sił powietrznych.

Około 19:06 czasu lokalnego, już po zachodzie słońca, Valentich nawiązał kontakt z Melbourne Flight Service Unit i zapytał dyspozytora Stephena Robeya, czy pod nim na wysokości poniżej 1500 metrów jest jakiś ruch lotniczy. Robey odpowiedział, że nic mu o tym nie wiadomo. Wtedy pilot zaczął opisywać dziwny obiekt. Najpierw powiedział, że widzi duży samolot poniżej, a potem doprecyzował, że obiekt ma zielone światła, porusza się bardzo szybko i wydaje mu się, że go goni. Valentich kilkukrotnie zmieniał kurs, robił okrążenia. Mówił, że obiekt robi to samo. Opisał go jako metaliczny, lśniący, z jasnym zielonym światłem i czymś w rodzaju „świateł lądowania” albo czterech jasnych punktów. W pewnym momencie stwierdził, że obiekt przeleciał mu nad głową na wysokości co najmniej 300 metrów. W tle słychać było narastający niepokój w głosie. Valentich zgłosił, że silnik zaczął szarpać i pracować nierówno. Ostatnie zrozumiałe słowa, które wypowiedział, brzmiały mniej więcej tak: „Mój kierunek to... King Island... z Melbourne... ten dziwny samolot znów unosi się nade mną… unosi się i nie jest to samolot”. Po tych słowach nastąpiło 17 sekund metalicznych, szumiących dźwięków - jakby ktoś trzymał mikrofon blisko czegoś wibrującego albo metal uderzał o metal. Potem zapadła kompletna cisza. Kontakt urwał się o 19:12. Cessna nigdy nie doleciała na King Island, nie nadano sygnału mayday, nie było wezwania o pomoc. Samolot nigdy nie został odnaleziony. Mimo bardzo intensywnych poszukiwań morskich i lotniczych (włącznie z samolotami i okrętami) nie znaleziono ani wraku, ani plamy oleju, ani żadnego śladu na powierzchni Cieśniny Bassa. Głębokość wody w tym rejonie wynosi średnio 50–80 metrów, miejscami więcej. Teoretycznie więc wrak powinien być możliwy do zlokalizowania, ale do dziś nic nie znaleziono. Oficjalny raport Departamentu Transportu Australii (częściowo odtajniony w 1982 roku) kończy się wnioskiem, że najprawdopodobniej doszło do "controlled flight into terrain", czyli sytuacji, gdy sprawna maszyna pod kontrolą pilota zostaje nieumyślnie skierowana w ląd lub tafle wody. Drugą teorią była dezorientacja przestrzenna w ciemności nad wodą, czyli pilot stracił orientację, wszedł w lot nurkowy i uderzył w wodę. Jako przyczynę podają też możliwość, że Valentich mógł być w stanie silnego stresu lub miał epizod paniki, zakładano też samobójstwo. Żadna oficjalna instytucja australijska nigdy nie zaakceptowała hipotezy UFO jako przyczyny zdarzenia. Jednak tej samej nocy, 21 października 1978, w rejonie Cieśniny Bassa i południowej Victorii zgłoszono kilkanaście niezależnych obserwacji dziwnych świateł na niebie. Niektóre z nich były na tyle wiarygodne, że trafiły do akt Victorian UFO Research Society (VUFORS) i były badane przez ufologów. Ludzie opisywali jasne, zielonkawe obiekty poruszające się bezdźwięcznie, czasem zawisające, czasem wykonujące gwałtowne manewry i to w godzinach bardzo zbliżonych do relacji z lotu Valenticha. Departament Transportu zebrał te doniesienia, ale uznał je za niewystarczająco powiązane i sceptycznie podszedł do sugestii, że mogły mieć związek ze zniknięciem. Sprawa do dziś pozostaje jedną z najbardziej niepokojących w historii lotnictwa cywilnego, bo mamy tu twardy dowód w postaci oficjalnej taśmy (transkrypt jest publicznie dostępny, nagranie audio też krąży w sieci, choć jakość jest słaba). Nie ma wraku. Nie ma ciała. Czy Valentich miał do czynienia z nieopisanym zjawiskiem? Czy po prostu zawiodły go zmysły i rozbił się pod osłoną nocy? Jeśli tak to dlaczego nigdy nie znaleziono jego Cessny? Ta sprawa do dziś budzi mnóstwo pytań

0

@BorzyKrzys, taktyk.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?