La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1472 Culés

1

Panowie co myślicie o samobójcach? Odważnik czy strach? W sensie że świadomie sobie odbierają życie i robią krzywdę rodzinie , znałem kilku kolegów co znaleźli przyjaciela w sznurku a też kilku postanowiło się tak bez powodu rozj..ac samochodem w lesie. Mam ponad 3 dychy lat a kolegów pochowałem w uj i tak się zastanawiam czego zabrakło. Ja sam nigdy w życiu bym nie posunął się do takiego kroku bo wiedział bym że bardzo dużo ludzi bym zranił, i w sumie nie wiem co musiał bym czuć żeby to zrobić ale jednak oni to czują . Nie chcą już żyć dalej i to robią , ciężko to pojąć wszystko.

2

@Lukikiki Dwie strony medalu. Mimo wszystko uważam, że nie podjęcie walki o samego siebie jest oznaką ucieczki, prostego rozwiązania.

konto usunięte

14

@Lukikiki Nie będę oceniał, bo w nikogo buty nie wszedłem. Wiele osób ma tak zrytą psychikę, chociażby toksycznymi rodzicami, partnerami, że widzą to jako jedyny sposób na zeznanie spokoju. Chociaż sam po sobie myślę, że walczyłbym do końca, bez względu na wszystko. Swoją drogą miałeś "pecha" do znajomych, u mnie nikt nie strzelił samobója.

5

@Lukikiki Nie wiem co o tym myśleć, bo każdy ma swoje życie i powody, więc ciężko to oceniać nie będąc w czyichś butach. Ale śmierć przez powieszenie się czy rozbicie samochodem? Masakra. W sensie chwile to zajmuje nim odetnie Ci tlen, więc to chyba nie jest przyjemne, a z samochodem możesz zostać warzywem z jakimś kontaktem...

4

@Lukikiki Zdecydowanie strach, ewentualnie zrezygnowanie, Odwagą jest mierzyć się codziennie z tym .....

konto usunięte

1

@misterio Myślę, że znaczna większość przed powieszeniem wali litra na hejnał przed.

1

@Marian_Pazdzioch nigdy w życiu nie nazwał bym to pechem bo cieszę się że ich poznałem , to byli wspaniali ludzie, uśmiechnięci, towarzyscy i wgl . Nie pokazywali tego na zewnątrz jak było i to mnie boli że te nasze uczucia się chowa w kieszeń a jak coś pęknie to już na dobre

3

@Lukikiki Sama forma, tzn. powiesić się to dla mnie akt odwagi. Trzeba mieć jaja, by się temu poddać. Ja z pewnością bym nie miał jaj się powiesić, podciąć sobie żył, czy skoczyć pod pociąg*. Jedynie pociągnięcie za spust, bo to jest potrzeba chwili.
Jednak już samo samobójstwo, jako akt to skomplikowana sprawa. Dla niektórych przejaw tchórzostwa, ale to są kwestie indywidualne.
*skoczyć pod pociąg to według mnie jednak też przejaw bycia samolubnym. Chcesz się zabić - śmiało, ale nie narażaj na traumę maszynistę, a ludzi na kilkugodzinne oczekiwanie w pociągu, lub na pociąg na stacji.

13

@Lukikiki jak chcesz się zabić, to nie myślisz o tym, że możesz zranić tym kogoś. Bardziej myślisz o tym, jak inni ranią Ciebie.
Zabicie się to szczyt odwagi. To jest krok nieodwracalny i naprawdę trzeba mieć cojones, by "pociągnąć za spust".
Wielu myśli, że to jest ucieczka od problemów, ale psychiatrzy co raz częściej mają odmienną opinię. Zwyczajnie wynika to z nieumiejętności radzenia sobie w życiu i po prostu powiedzenia "dość". Takie poczucie niesprawiedliwości, bezsensowności życia.

konto usunięte

1

@Lukikiki Dlatego dałem w cudzysłów :-)

1

@maroon strach też na pewno, ale bym powiedział, że bardziej przed śmiercią hamował decyzję i pogłębiał "nastrój". Żyć po prostu nie chcą już.

0

@michal26 jeden kolega 17 latek ponad 10 lat temu powiesił się przez dziewczynę , podobno trzymał sznur i chciał się ratować ale słyszałem pogłoski że jak założysz na szyję to już kaplica i diabeł dusi , jeszcze jeden kolega balował do rana w 1 dzień świąt by na 2 znaleść go w stodole i łeb mi pęka bo minęło już kilka lat ale znałem chłopaków i bardzo ciężko jest mi to pojąć

0

@Lukikiki jak założysz na szyję, to nie odratujesz się. Nie ma praktycznie techicznej możliwości. Ktoś musiałby przeciąć linę.
No a ten drugi to nie skomentuje..
Ogólnie spora część ludzi nawet jak nie zabija się, to myśli często o samobójstwie. Mówiąc szczerze to chyba nie znam nikogo z mojego pokolenia, które zapytane przeze mnie - nie miała takich myśli. Nawet jeśli były to tylko "przebłyski", to miał je każdy.

2

@Lukikiki Takich ludzi to mi chyba najbardziej szkoda,młodych którzy sobie odbierają życie z powodu prawdopodobnie 1 miłości,którzy nie zaznali jeszcze dorosłego życia,że będzie następna.Inna sprawa to już ludzie starsi,którym naprawdę się porobiło w życiu problemów a nie było nikogo wokół aby pomóc

0

@michal26 No tak,ale na pewno nie nazwałbym przezwyciężenia tego strachu odwagą.

1

@michal26 kiedyś jak miałem gorsze momenty to też takie myśli do mnie dochodziły ale zawsze po pierwsze dzwoniłem do przyjacieli i gadałem całą noc , aż się wygadałem i po drugie miałem z tyłu głowy swoją najukochańszą mamę dla której nigdy w życiu nie mógł bym czegoś takiego zrobić , rodzice mają ból podwójny przy takich sytuacjach.

0

@maroon nie uważasz za odwagę czynu ostatniego w swoim życiu i to świadomie ?

0

@maroon dlaczego to nie jest odwaga? Odwaga, to właśnie przezwyciężenie lęków kiedy sytuacja tego wymaga. Inna kwestia czy to rozsądne, czy też nie.

0

@Lukikiki Zdecydowanie nie. Odwaga to także przyjęcie konsekwencji swego czynu na klatę, a tu tego nie ma. Zostają z tym bliscy i znajomi.

6

@Lukikiki opowiem z mojego życia jako że przeszedłem depresję i te nieszczęsne myśli samobójcze.
Pogubiłem się w życiu odciąłem od wszystkich i to dosłownie. Wyprowadzka do innego miasta itd. Na początku było ok ale z czasem zaczęła doskwierać samotność. Alkohol pomagał jak dobrze wszedł lecz gdy przychodził etap rozmyśleń było co raz gorzej. Im dłużej w tym siedziałem myśli były mocniejsze i mocniejsze. Miałem etap że jadę autem i w głowie myśli "to tylko moment, jeden ruch kierownicą i ulżę sobie i całemu swiatu". Miałem takie myśli kilka, kilkanaście razy lecz na całe szczęście miałem w domu psa i o niego się bałem. Co z nim będzie itd Bałem się rozmawiać o moich problemach gdyż uważałem że nikogo to nie interesuje, że ludzie mają mnie w dupie.

Pewnego dnia zadzwonił do mnie kumpel z zapytaniem co słychać itd . Odpowiedziałem że mam dołek psychiczny więc stwierdził że wpadnie do mnie w odwiedziny. To było ok 6o km od jego domu. Więc miałem trochę czasu żeby se podrinkować.

Skończyło się tak że się nawaliłem, rozpłakałem, opowiedziałem wszystko, dosłownie wszystko co się ze mną dzieję i poszedłem rzygać. Zasnąłem przy kiblu. Kumpel ogarnąć trochę na chacie i psa. Jak się obudziłem moja psychika się uwolniła. Nie byłem więźniem samego siebie. Odpowiednią osobą mnie wysłuchała i to mi dużo pomogło. Teraz nie trzymam problemów w sobie gdyz6to prowadzi do złych rzeczy.

Dlatego uważam że osoby który jednak zdecywaly skończyć ze sobą są odważne i pogubione jednocześnie. Mi zabrakło odwagi i jeszcze miałem gdzieś resztki świadomości. Ile osoby może by tego nie zrobiło gdyby zostały wysłuchane? Odpowiednio ktoś się nimi zajął? Traktował ich problemy poważnie? Ktoś ich dowartościowywał, doceniał, pocieszał?

Dla nas to mogą być śmieszne problemy ale nie znamy co myśli ta inna osoba. Każdy z nas inaczej reaguje na problemy.

Dlatego uważam do za odwagę.

Sorry za tak długą odpowiedź.


1

@Lukikiki, to jest bardzo trudne pytanie. Psychika ludzka jest tak skomplikowana, że nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Przerażający temat kiedy ktoś sam do siebie mówi, że to czas żeby odejść. Zwłaszcza, że samobójstw jest naprawdę bardzo dużo

0

@Lukikiki Strach i głupota.

0

@piterheh86 Właśnie odwagą było to że udało ci się to wyrzucić z siebie. Moim zdaniem to wymaga więcej odwagi niż ten jeden ruch kierownicą.

0

@Lukikiki to jest zmieniony stan psychiczny i inna chemia w mózgu, ktoś z tym naturalnym stanem nie jest w stanie zrozumieć

0

@maroon ale ten ruch dla niektórych jest łatwiejszy niż pokonanie swojej głowy i uczucia że nikomu na nas nie zależy.

U nas facetów jest ten zjebany stereotyp jest jesteśmy silni, twardzi bla bla bla no kufa istne skały. Lecz kropla drąży i drąży. Trzeba znaleźć koło siebie osoby tzw prawdziwych przyjaciół (z reguły nie ma ich dużo u mnie są 2 osoby) którzy chcą naprawdę pomóc. Czasami "przytula" a czasami dadzą w pysk i sprowadzą na ziemię.

Gdyby człowiek całe życie miał wokół siebie takie osoby szczere, serdeczne i takie komu może opowiedzieć wszystkie swoje "demony" w głowie to nikt by się tak nie męczył.

0

@piterheh86 a jak ktoś naprawdę nie ma się komu wyżalić?

0

@Lukikiki Miałem podobnie ..juz kilku się powiesiło i prawie większość w listopadzie.
Mój ojciec miał depresję (zwiazana z choroba) jak mialem może z 11 lat i mi powiedział dopiero po 20latach,że gdyby nie żona i rodzina to rozumie samobójców. Szczęka mi opadłą.On nie dawał rady ? Masakra mi się w głowie zrobila.Kazdego można złamać. Mnie wkurza ,że teraz wszystko się wrzuca pod depresje.Ktos umrze to depresja a to żałoba... i mógłbym tak wymieniać.
Zgadzam się, że rodzina i rozmowa to podstawa.
No i wszyscy,którzy się powiesieli to mężczyźni.Bo kobieta to się rozpłacze i sobie ulży a mężczyzna nie może płakać,bo powinien być silny.Gowno prawda.


1

@piterheh86 Tak - wiadomo, że to jest łatwiejsze bo jeden ruch i koniec ze wszystkim. Dlatego też dla mnie te jednorazowe przełamanie strachu przed śmiercią to nie jest odwaga.

0

@Lukikiki Ani odważnik, ani strach. Poczucie przytłoczenia prowadzące do utraty zdrowego rozsądku i wywołujące totalną obojętność. To co nas trzyma przy życiu to poczucie jakiegoś sensu bytu. Osoba, która to traci zaczyna popadać w paranoję.

0

@wojopancer no to musi szukać pomocy np u psychologa, może pójść na jakieś spotkanie gdzie pracuje się w grupie. Tak się może wydawać ale dużo ludzi potrzebuje takiej pomocy/spotkań.

1

@Lukikiki
Myślę, że trudno to zaklasyfikować. Strach i odwaga to cechy, zachowania czy reakcje, które mieszczą się w ramach jakiegoś logicznego myślenia/klasyfikowania. To cechy, które przypisujemy osobm, których zachowanie jesteśmy w stanie wytłumaczyć jakimiś normami. A osoba popełniająca samobójstwo? Bazując na tym, co mówi nauka, co mówią psychoterapeuci i wreszcie - co mówią same te osoby, które próbowały odebrać sobie życie - to jest tak silny ból, tak silne cierpienie, tak potężny brak nadziei, że w moim odczuciu to nie mieści się w żadnych normach. Dlatego trudno mówić o strachu czy odwadze w kontekście osób, które są tak zniszczone i tak mocno cierpią, że nie widzą ani krzty, ani płomyczka, ani drobinki wielkości ziarna piasku szans, nadziei na to, że to się zmieni. Wtedy wyłącza się instynkt, wyłącza się myślenie o innych, człowiek nie zastanawia się, co będzie z innymi czy będą cierpieć. Liczy się tylko to, by ból wreszcie się skończył. Nie daję sobie prawa do tego, by człowieka, który mógł przejść przez piekło, chcieć klasyfikować jako tchórza czy herosa.

1

@maroon wszystko naprawdę zależy od miejsca w którym się znajdujemy.

Nie zmienia to faktu że żyjemy w ciężkich czasach i trzeba ludziom okazywać trochę szacunku, troski, empatii gdyż nie wiemy co druga osoba może w tym momencie przechodzić. Odrobina uśmiechu nic nie kosztuje :))

Normalnie starzeje się :))

0

@Lukikiki Dwóch moich sąsiadów się powiesiło, w podobnym wieku byli około 27-28 lat. Jeden miał nawiedzoną mamuśkę, która go kontrolowała, mocno naciskała na znalezienie żony, ojciec go lał. Ostatecznie znalazł sobie żonę... tylko cudzą i to go już kompletnie złamało. Znaleźli go w lesie.
Drugi, miał ojca psychopatę, jak już się wydawało że spie...lił od tego wariata i założył własną rodzinę, trochę na skutek wpadki, ale miał pracę i wynajmowali mały domek na wsi. Tylko problemy się nawarstwiały, zawsze brak pieniędzy, wsparcia od bliskich i w końcu pękł.
Kolejny to znajomy alkoholik, kiedyś pamiętam jak mówił że jak zabraknie mu pieniędzy na wódki i wszystko już przepije to się powiesi... niestety dotrzymał słowa. To był chory człowiek, bez wódki już nie był w stanie funkcjonować trudno go ocenić. Jego ojciec też chlał.
Plus jeszcze dwóch kolegów, jeden to był świr i czasem myślałem że to lepiej że sam się zabrał zanim komuś w otoczeniu krzywdę zrobił, a był zdolny do wszystkiego. Drugiego trochę mniej znałem, czasem przez znajomych go widywałem, z tego co wiem to przez dziewczynę się powiesił. Tego to akurat szkoda mi było, wydawał się zupełnie normalnym facetem z porządnego domu, ale głowa nie chciała zaakceptować odrzucenia. Przykry przypadek.
Każdy przypadek jest trochę inny, ale duży wpływ wydaję się mieć to jak traktowani byli w dzieciństwie i czy mieli w miarę ułożone relacje z rodziną. Reszta to chyba tylko czynnik zapalny. To zawsze jest ucieczka do problemów.

PS przypomniałem sobie jeszcze o dwóch, jeden mieszkał niedaleko mnie pewien czas, później się wyprowadził, ale to dziwna historia i chyba nie chce jej opisywać, a z kolejnym nie wiem co się stało, mieszkał już za granicą i tylko doszły mnie słuchy że targnął się na życie.

0

@Lukikiki Jako osoba ktora miala problemy z depresja i myslami samobojczymi nie powiedzialbym ze to jest tak ze nie mysli sie o rodzinie. Za kazdym razem jak bylem blisko to myslenie o siostrze mnie odwodzilo od tego. Zazwyczaj jest to decyzja podejmowana pod wplywem naglych emocji. Kiedys mialem slaby okres i musialem isc pozno do pobliskiej wioski zeby cos zalatwic, szedlem wzdluz torow, ale w pewnym momencie sie zatrzymalem i walczylem ze soba zeby sie nie rzucic, nikt by mnie i tak nie zauwazyl i szybko bym uciekl od moich problemow ktorych mialem juz dosyc i nic nie pomagalo. Na szczescie ogarnalem sie i zyje duzo lepiej teraz.

0

@Lukikiki jak o zaburzeniach i chorobach psychicznych można myśleć w kategoriach odwaga/strach?

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: