La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1259 Culés

15

Nigdy nie zrozumiem co zarząd Barcelony miał w głowie, że przez lata zatrudniał samych przeciętniaków lub nowicjuszy w roli trenera, zamiast wybrać kogoś z topu. Pomyślcie sobie ile przez to Pucharów Europy przeszło nam koło nosa i jak bardzo zmarnował się potencjał tylu wspaniałych zawodników w latach 2012-2020 (nie licząc sezonu 2014/15).

Pierwszym błędem Barcelony było zatrudnienie Vilanovy zamiast topowego trenera, po odejściu Guardioli. Nie oszukujmy się, Vilanova to nigdy nie był trener na Barcelonę. On tylko kontynuował filozofię Guardioli, a w tamtym czasie potrzebowaliśmy zmodernizowania naszego stylu, bo wiele drużyn już miało na nas sposób. Wystarczyło że postawili autobus, a waliliśmy głową w mur i nic nie mogliśmy zrobić. Tak było w meczu z Celtikiem w Lidze Mistrzów, gdy przegraliśmy 2:1. Vilanova nie znalazł żadnego sposobu aby się temu przeciwstawić. Mieliśmy bardzo mocną drużynę, na miarę zwycięstwa w LM, a skończyło się eurowpierd*lem od Bayernu.

Rok później kolejna szansa na zatrudnienie topowego trenera, ale nie. Zarząd wolał wybrać się aż na inny kontynent i zatrudnić Martino, o którym mało kto w ogóle słyszał. W tym czasie Real zatrudnił Ancelottiego. Pamiętam jak wtedy byłem zażenowany takim obrotem sytuacji. Przecież równie dobrze to my mogliśmy sobie zatrudnić tego Ancelottiego i teraz historia wyglądałaby zupełnie inaczej. No bo pomyślcie, gdybyśmy to my zatrudnili Carlo, to on nigdy nie pojawiłby się w Realu, a Zidane nie zostałby jego asystentem i Real prawdopodobnie nie zdobyłby tylu Pucharów Europy. W tamtym czasie oni mieli 9 tych trofeów, a my 4, więc niewiele było do odrobienia, a z Ancelottim pewnie wygralibyśmy więcej. Ktoś powie, że nawet jak nie z nimi, to Real mógł wygrać LM z kimś innym. Ale czy na pewno? Oni tylko z Zidanem i Ancelottim potrafili wygrywać LM, a poza nimi nie mieli pomysłu, tylko zatrudniali Solariego i Lopeteguia, którzy szybko odpadali w Lidze Mistrzów.

W 2014 roku Barcelona zatrudniła Luisa Enrique i to był jedyny wybór, który się sprawdził, bo zdobyliśmy potrójną koronę. Ale też nie do końca, bo jego formuła szybko się wypaliła. Skład miał potencjał na długą dominację, a graliśmy na najwyższym poziomie tylko przez dwa sezony.

Rok 2017 - następna szansa na trenera z topu, ale zarząd wolał Valverde, który wcześniej trenował samych średniaków. Jak graliśmy za niego w Lidze Mistrzów każdy widział.

No i w efekcie przez te 8 lat, gdy mieliśmy wspaniały skład, wygraliśmy Ligę Mistrzów tylko raz. Potem nie było nas już stać na topowego trenera. A dlaczego? Ponieważ przez zatrudnianie trenerskich średniaków szybko odpadaliśmy z Ligi Mistrzów, co sprawiło że nie tylko puchary przeszły nam koło nosa, ale też wiele milionów euro nagrody za ich zdobycie.

konto usunięte

2

@Pawlak1992 świetny wpis w punkt można powiedzieć ;)

12

@Pawlak1992 Nie zgodzę się z Vilanovą. Przecież za jego czasów zespół wyglądał świetnie, wszystko się popsuło gdy zachorował. Kompletnie to pominąłeś a to kluczowa kwestia.

0

@Pawlak1992 A wszystko to się złożyło na czasy Rosella i Bartomeu. Gdyby nie oni, bylibyśmy w innym miejscu.

4

@partymaker co xd za Vilanovy graliśmy niesamowita padake i punktował nas każdy lepszy zespół. Już Superpuchar hiszpani na łeb od Realu, potem brak zwycięstwa z Realem w lidze. W samej lidze punktowali tylko cieniasow + sporo meczów wymęczonych w ostatnich minutach. Popatrz sobie na LM. Wymęczone zwycięstwo ze spartakiemi celticiem u siebie. Remis z Benfica u siebie i na łeb od Celticu w Szkocji, i rzeczywiście dwa zwycięstwa na wyjeździe takie pewniejsze. Potem faza pucharowa LM to była jedna wielka porażka. Od gonienia wyników z Milanem po fartowne remisy z PSG i na łeb od Bayernu

My za Vilanovy, od samego początku graliśmy jak końcówkę ostatniego sezonu Pepa. Zero pomysłu i brak intensywności. Nie rozumiem dlaczego na tej stronie panuje taki kult Tito.

konto usunięte

9

@Cvzx Ale manipulujesz. Z Realem nie przegrali w lidze tylko zremisowali a poza tym remisem wygrywali wszystko jak leci. W Superpucharze był remis w dwumeczu 4:4. Faze pucharową to już graliśmy z Jordi Rourą xd zamiast oczerniać Tito to sobie pamięć odśwież.

0

@Emhyr przeczytaj jeszcze raz co napisałem bo ty zaczynasz manipulować

W lidze przegrali i zremisowali

konto usunięte

0

@Cvzx Nie. Przegrali jak prowadził ich Jordi Roura.

1

@Emhyr @partymaker Vilanova wygrywał przez pół sezonu prawie wszystko, tylko z kim my wtedy graliśmy? Sami przeciętniacy w lidze i Lidze Mistrzów. Jesień to jest najłatwiejsza faza, bo wtedy jeszcze nie ma wielu mocnych przeciwników. Vilanova zagrał tylko z jednym silnym rywalem - Realem, i nie potrafił z nimi wygrać. A był to najsłabszy Real, który zakończył rok bez żadnego trofeum i na końcu dostał lanie od Borussi Dortmund.
Ale nie tylko wyniki są ważne, ale i styl. Tak jak już pisałem wcześniej, gdy przeciwnik postawił autobus, to Vilanova nic nie potrafił wymyślić i waliliśmy głową w mur. Potrzebowaliśmy trenera, który wprowadzi nowe rozwiązania i się temu przeciwstawi, a Tito tylko kontynuował to klepanie, które nie przynosiło już efektów, gdy przeciwnik wiedział jak z nami grać.

0

@Pawlak1992 Z jednej strony można było się starać o lepszych trenerów, chociaż np. Villanova w LL dawał radę ogólnie, mimo wszystko jeśli on by trenował dalej w tamtym sezonie to możliwe, że też odpadli byśmy z LM po dwumeczu z Bayernem, ale może nie było by tego blamażu w postaci 0-7, tylko lepszy rezultat. Martino początek miał nie najgorszy, jeśli pamięć mnie nie myli to przegrał w rundzie jesiennej w La Liga tylko jedno starcie (remisów tu nie biorę pod uwagę) a coś się zmieniło chyba niedługo po tym jak pokonaliśmy bodajże Real Sociedad 4-1 (jeśli się mylę to poprawcie mnie, bo piszę z pamięci) i dziennikarze zaczęli robić uwagi, że w tym meczu posiadanie piłki było mniejsze od przeciwnika, nie masz styl, itd.
W ogólnym rozrachunku w La Liga przez te lata nie było źle, ale biorąc pod uwagę LM to każdy wie, można było więcej osiągnąć a najwięcej możliwości zaprzepaścił Bartomeu podczas swojej kadencji.

konto usunięte

5

@Pawlak1992 18-1-1 do czasu jak Roura przejął zespół a ta jedna porażka była w ostatnim meczu który prowadził przed przerwą. 66:23 w bramkach co ci daje 3 gole na mecz strzelone. Liga Mistrzów grana na pół gwizdka mając grupę na poziomie tej co była w tej sezonie. Roura musiał psychicznie ogarnąć drużynę przed pucharami i udało mu się to pół na pół. Na Bayern już się nie dało normalnie przygotować jak Tito miał problemy ze zdrowiem.

konto usunięte

1

@Cvzx
Tak dlatego 100 pkt w Lidze to sie wzieło zniczego?

0

@negreanu W La Liga to do 2020 roku każdy trener Barcelony dawał radę, bo tam poza Realem nie było żadnej konkurencji. Za czasów Vilanovy nawet Atletico nie było jeszcze w czołówce. Dlatego lanie hiszpańskich średniaków nie jest dla mnie wyznacznikiem geniuszu trenera, bo to tak jakby chwalić trenerów PSG za to, że dominują w lidze francuskiej. To nie jest sukces, to obowiązek. Vilanova miał problemy już w fazie grupowej Ligi Mistrzów, a tam mieliśmy za przeciwników, Celtic Glasgow, Spartaka Moskę i w Benficę Lizbonę. Już w pierwszym meczu ze Spartakiem ledwo wygraliśmy 3:2, potem przyszła jeszcze porażka z Celtikiem 2:1. Z resztą z Glasgow waliliśmy głową w mur także u siebie, gdzie przez cały mecz utrzymywał się wynik 1:1 i dopiero na samym końcu w doliczonym czasie zdobyliśmy gola na 2:1. Drużyna z takim składem nie powinna się męczyć z takimi średniakami, tylko lać ich z różnicą co najmniej trzech goli.

1

@Pawlak1992 No te starcia m.in. z Celticiem pamiętam. Ogólnie zgodzę się z tym, że był potencjał, by w ostatnich latach zdobyć więcej LM albo chociaż w niektórych przypadkach zajść dalej.

0

@Emhyr No miał bilans świetny, ale jakich miał przeciwników? Samych leszczy poza Realem. Jak Roura przejął zespół w drugiej części sezonu, to bilans miał niewiele gorszy: 14-3-1. Więc czy to naprawdę taki sukces lać hiszpańskich średniaków? Liga Mistrzów nie była grana na pół gwizdka. Po prostu Vilanova nie był w stanie niczego wymyślić, gdy przeciwnicy stawiali autobus. Stąd takie wyniki.

0

@TaleOfUs Te 100 punktów to miał na spółkę z Rourą. Jeśli obwinia się Rourę o kiepskie wyniki wiosną, to należy też przypisać mu zasługi za dobre wyniki w lidze w tym okresie.

0

@Pawlak1992 nie zgodzę się z Tito. Sezon szedł idealnie i zespół przegrał będąc złamanym psychicznie bardzo ciężką chorobą trenera i na dodatek kontuzją Leo Messiego, która nas pozbawiła jakichkolwiek szans z Bayernem

0

A Valverde otarł się o ligę mistrzów w 2019 roku, każdy to potwierdzi, że to był przedwczesny finał z Liverpoolem w półfinale. Przygotował zespół idealnie. Jako trener nie popełnił żadnego błędu.

0

@Pawlak1992 jakich przeciwników ? Wtedy Liga hiszpańska była zdecydowanie najlepsza na świecie, opakowana wszystkimi najlepszymi piłkarzami świata, Sevilla to była potęga, to samo to był pierwszy sezon Atletico w roli giganta.

0

@kigani Jeśli sezon szedł idealnie to dlaczego tak męczyliśmy się ze średniakami w fazie grupowej Ligi Mistrzów? Dlaczego przegraliśmy z Celitkiem? Dlaczego przegraliśmy Superpuchar Hiszpanii? Dlaczego nie wygraliśmy w lidze na własnym stadionie z Realem?
A co do Valverde, to problem był z nim taki, że nie miał charyzmy, nie potrafił zmotywować zawodników do walki gdy nie wychodziło. A to dlatego, że wcześniej nie miał do czynienia z najlepszymi piłkarzami, bo trenował samych średniaków. Dlatego przegraliśmy z Liverpoolem, a rok wcześniej z Romą. To były blamaże. Gdybyśmy wtedy zatrudnili zamiast niego trenera z topu to myślę, że nie doszłoby do czegoś takiego.

0

@kigani To nie był pierwszy sezon Atletico w roli giganta. Oni wtedy przegrali Ligę Europy w 1/32 finału z Rubinem Kazań. Gigantem byli dopiero rok później, gdy dotarli do finału Ligi Mistrzów.
A Sevilla to była taka potęga, że nie grali nawet w europejskich pucharach, a w lidze zajęli 9 miejsce. Dopiero rok później wygrali Ligę Europy. W obu przypadkach pomyliły ci się lata.

0

@Pawlak1992 męczyliśmy się z Celticiem, bo wszystkich meczów nie da się wygrywać. Zespół miał absurdalnie dobre wyniki jesienią, najlepszy bilans w historii ligi 18-1-0. Z Realem był remis 2:2, ale byliśmy zdecydowanie lepsi. Na wiosnę zespół posypał się przez śmiertelną chorobę trenera, zabrakło jakiegoś asystenta z charyzmą, bo Jordi Roura nie podołał. Blamażem był mecz z Romą, ale z Liverpoolem to był turbo wyrównywany mecz, gdzie byliśmy w pierwszej połowie zdecydowanie lepsi. Piłkarze zmarnowali co najmniej 3 setki i to się zemściło. Ten gol na 4:0 był absurdalny, chory, dziwny.

0

@kigani Co z tego, że miał absurdalnie dobre wyniki jesienią, skoro mierzył się z samymi średniakami? Martino rok później miał niemal identyczny bilans w lidze 16-1-1. A w Lidze Mistrzów miał tyle samo punktów co Vilanova, ale lepszych rywali (Milan, Ajax, Celtic). Jak widać szału Tito nie zrobił jesienią, skoro Martino potrafił to powtórzyć.
Trener jest wielki nie dlatego, że nabije sobie rekord zwycięstw na leszczach, tylko dlatego, że potrafi wygrywać z najlepszymi. W innym przypadku trenerów PSG określano by jako wybitnych bo zdominowali ligę francuską. Vilanova wygrywał z przeciętniakami, a gdy zmierzył się z poważnym rywalem - Realem, to już nie było tak kolorowo, najpierw przegrał z nimi Superpuchar Hiszpanii, a potem tylko remis na Camp Nou. Byliśmy zdecydowanie lepsi? Nie sądzę. Statystki strzałów na bramkę były podobne, Real miał nawet jeden więcej:
https://www.fcbarca.com/mecz/456/fc-barcelona-real-madryt-cf
I przypomnę jeszcze raz, że to był słaby Real. Już w rundzie grupowej Ligi Mistrzów byli słabsi od Dortmundu, zajmując drugie miejsce. W fazie pucharowej też nie było lepiej, męczyli się z każdym rywalem, a na koniec dostali pamiętny łomot od Dortmundu 4:1 i ostatecznie zakończyli rok bez trofeów. Nie bez powodu Mourinho po tym sezonie został zwolniony.

0

@Pawlak1992 nie było takiej potrzeby by pokonywać Real skoro skończyliśmy ligę z 15 punktami przewagi i 100 punktami. To nie był zły sezon. Na pewno trzon drużyny się mocno zestarzał. Xavi, Valdes, Puyol, który był ciągle kontuzjowany, Villa który po kontuzji był cieniem zawodnika sprzed lat no i brak prawdziwej 9. Ja tamten sezon zapamiętałem pozytywnie ze względu na niewiarygodny sezon Messiego w lidze i remontadę z Milanem, te 4:0 to był jeden z najbardziej spektakularnych meczów tamtych lat. Ten dwumecz z Bayernem wyglądał jakby z drużyny uleciała dusza. Za to wszystkie starcia z Realem to były mecze bardzo wyrównane

0

@kigani Ale to 4:0 nie było zasługą Tito, lecz Roury. Jeśli obwiniamy Rourę za niepowodzenia wiosną bo Vilanova był wtedy chory, to i nie przypisujmy Vilanovie zwycięstw pod wodzą Roury.
A potrzeba żeby pokonać Real była, bo to był początek sezonu i nikt wtedy nie wiedział, że na końcu będziemy mieli nad nimi 15 punktów przewagi i można sobie ten mecz odpuścić. Mecze z nimi były wyrównane, ale gdyby to był Real Ancelottiego z 2014 roku, a nie ten słaby Real Mourinho, to zapewne by takie wyrównane nie były.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: