La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1079 Culés

5

Czy uważacie, że lekarze powinni podejmować się operacji obarczonych dużym ryzykiem, lub bardzo dużym, jeśli będzie to na wyraźne życzenie pacjenta?

Chodzi mi o śmiertelne choroby, niosące za sobą ryzyko np. paraliżu, wylewu, czy wprost śmierci.
Dzisiaj jest tak, że lekarze (co zrozumiałe) obawiają się takich operacji, bo np. ryzyko zgonu to 90%. Raz, że odpowiedzialność, a dwa - no...statystyki się psują, co też może ma znaczenie jakieś.

Uprzedze ewentualne sugestie. Pytam, ponieważ mam tego kumpla z guzem mózgu i żaden lekarz nie chce się podjąc operacji (guz rozległy, w tym w ciele modzelowatym)
@Nano22 @barcelonaLM @Kgorecki2500 @tomek8756 @Comentateiro @macio_944 @GeneralXavi @JimMorrisonFCB @Bykunn @Kondziubarca

14

@michal26 Uważam, że taki mają zawód i dobry lekarz musi mieć psychikę, która jest w stanie udźwignąć śmierć pacjenta. Jeżeli rodzina lub sam pacjent chce spróbować, podjąć ryzyko to dajemy im do podpisania dokument, że są świadomi tego ryzyka by nie było później roszczeń i próbujemy gościa ocalić.

7

@michal26 a strażak może odmówić gaszenia pożaru? A on naraża jeszcze swoje życie. Lekarze to ich zawód i nie powinni moc odmawiać, jeśli robią to państwowo. Jeśli robią prywatnie, powinni móc. Oczywiście jeśli ryzykowna operacja się nie powiedzie, to nie powinni ponosić żadnych konsekwencji.

6

@GeneralXavi oczywiście że strażak moze a nawet musi odmówić jeśli znacząco naraziłby to na jego życie. Szczególnie jeśli ratować miałby dobra materialne. Bo może odmówić nawet ratowania człowieka po pierwsze nie szkodzić.

2

@michal26 zdrowia dla kolegi. Odnośnie pytania ktoś wybierając zawód lekarza, a tym bardziej określoną specjalizacje musi się liczyć z tym, że nieraz będzie miał do czynienia z ciężkimi przypadkami. Jeśli jest jakakolwiek szansa uzasadniona naukowo na uratowanie komuś życia to jak najbardziej powinien podjąć się takiej operacji, tym bardziej jeśli pacjent zgadza się na takie rozwiązanie.

3

@GeneralXavi no, ale widzisz. Problem jest taki, że wprost odmawiają. Nie ma. Nikt, totalnie nikt się nie chce podjąc. Guz nieoperowalny i koniec. Chwilę wcześniej był, od 1,5 roku już nie jest, bo jakieś rozgałęzienia, czy coś.
Ja tego nie pojmuje. Kamil i tak żyje 3 lata ponad od wykrycia choroby. Dawali 13 miesięcy życia więc już "grubo po terminie". Rokowania żadne i jedyna szansa to operacja i tylko człowieka ogarnia wkur...nie i bezsilność.
I ja też staram się jakoś tych lekarzy zrozumieć, no ale kurde no...nie ma takiej chyba operacji, która nie daje choćby 5% szans na przeżycie. Tutaj ponoć 10-20% szans powodzenia, więc i tak lepsze to niż życie tak, jak teraz nie wiem...5-10 miesięcy?
@MesQueUnClub_87 no też tak uważam...

1

@BordowyPtak Ale co Ty cytujesz przysięgę Hipokratesa? od kiedy strażacy ją składają? ;D

0

@BordowyPtak tu kolega akurat zły przykład podał. Podobnie policjant. No, ale lekarzowi zdrowiu ani życiu taka operacja nie zagraża.
No chyba, że to wywali stresowo..no ale to wiadomo.

Niemniej powinien chyba zoperować "na żądanie". Tylko nie wiem co może tutaj stać jeszcze za tym. Może koszty? NFZ bilansuje...no, ale póki co wprost mówi się o ryzyku

0

@BordowyPtak No ale chodzi mi o to, że w praktyce narażają swoje życie bardzo często. Również przy wypadkach drogowych. Może czasami odmówią, ale jednak na tym polega ten zawód, że nie odmawiasz.

0

@Tabaluga37 Miejmy nadzieję, że będzie remisja, ale to zobaczymy :/

Szansa IMO jest. Byłem z nim u lekarza i słyszałem co mówił. Powiem szczerze, że najgorsze co może usłyszeć pacjent, to "guz nieoperacyjny". O tyle dobrze, że nie ma progresji. Jest stagnacja. Owszem remisja super, jakby była, ale przynajmniej nie rośnie.

4

@GeneralXavi Umówmy się, że jak trzeba jechać do wypadku, a Ty powiesz, że nie jedziesz bo nie chcesz oglądać rozczłonkowanych zwłok to już tam nie pracujesz. Tam biorą wyłącznie gości ze stalową psychiką. Za każdym razem, gdy strażak wchodzi w zadymiony budek to podejmuje świadome ryzyko i takich gości tam szukają. To jest zbyt poważny zawód, żeby ktoś sobie stanął przy wozie i się zastanawiał czy wejść czy nie wejść. Mają zadanie ugasić i wynieść poszkodowanych.

0

@michal26 Nie powinien. To dalej jest relacja ludzka a lekarz nie jest robotem i zabicie kogoś odciska się na psychice, niezależnie od tego czy była to próba ratowania życia w beznadziejnych przypadkach.
Jeżeli nie czuje się na siłach to odmowa jest słuszna.
Z resztą casus już przerabiany w przypadku kar śmierci, to niby tylko zabicie skazanego a jednak zawsze nastręczało katowi problemów psychicznych, dlatego tak długo walczono o zniesienie poczucia odpowiedzialności przez różne sztuczki typu rozstrzelanie plutonem egzekucyjnym, żeby nigdy nikt nie wiedział kto popełnił śmiertelny postrzał.

0

@michal26 Serio lekarze wtedy nie operują? Generalnie jeżeli pacjent chce (bo zawsze sam może nie chcieć operacji) to oczywiście, że pod nóż. Jak się boją to niech im jakąś kartkę podpisze, że to na jego prośbę było i już

1

@MesQueUnClub_87 no dokładnie, o to mi chodzi.

2

@Tasde Masz pojęcie ile zgonów zalicza lekarz z 30 letnim doświadczeniem? co chwile nakrywają kogoś prześcieradłem i zwożą windą do kostnicy. To właśnie Ci lekarze pchają do głowy młodym lekarzom, że należy się wyzbyć poczucia winy bo bez tego ciężko jest pracować w tym zawodzie. Nie wystarczy skończyć studia medyczne i już jesteś Pan doktor. Trzeba mieć predyspozycje psychiczne do wykonywanego zawodu.

2

@michal26 niby chciałoby się wierzyć że jak mówią guz nieoperacyjny to rzeczywiście nic nie da się zrobić ale znając życie w Ameryce za grubą kasę nagle już by się dało

1

@michal26 mi nawet ciężko sobie wyobrazić co taka osoba musi czuć przy takiej diagnozie, szczególnie jeśli nie daje jej się chociaż odrobiny nadziei :( gdzie przy takiej chorobie nastawienie psychiczne to podstawa
@Tasde nie do końca się zgodzę, bo kierując się takim uzasadnieniem to równie dobrze lekarz będący na dyżurze mógłby odmówić ratowania życia pacjenta w nagłym przypadku stanowiącym zagrożenie życia. Ryzyko jest przy każdej operacji i jeśli istnieje nawet niewielka szansa na uratowanie komuś życia to lekarz będący specjalistom w danym obszarze na zgodę pacjenta powinien podjąć się takiej operacji.

0

@MesQueUnClub_87 Mylisz się, nie istnieją predyspozycje do oglądania śmierci człowieka.
Lekarze bardzo często są pacjentami psychologów, wśród lekarzy zapadalność na zaburzenia psychiczne jest znamiennie wyższa od oczekiwanej, wśród lekarzy bardzo częstym jest nadużywanie narkotyków, są nawet badania które wskazywały, że wśród lekarzy (mężczyzn głównie) ilość samobójstw była dwukrotnie wyższa niż w ogóle populacji (możesz poczytać więcej w publikacjach Geoffreya Rileya).
Każda śmierć pacjenta to duży strzał psychiczny, ale jeszcze czym innym jest gdy umrze ktoś kogo nie dało się uratować a czym innym gdy podejmiesz się operacji i własnoręcznie zabijesz człowieka.

0

@Wojcio na moje zawsze się da. Przecież na logikę. Znajdź najlepszego lekarza na świecie, daj mu 100 milionów. Przykład skrajny, hipotetyczny, nierealny. No, ale pokazuje trochę rzeczywistość...

0

@Tasde Jeżeli ktoś nie ma predyspozycji psychicznej do ryzykowania życiem to niech nie pracuje jako policjant, jeżeli ktoś psychicznie nie dałby rady kogoś operować niech nie zostaje lekarzem/chirurgiem. Ja (pomijając, że jestem niedojda z biologii) nie mógłbym być chirurgiem bo nie zniósłbym tej odpowiedzialności i widoku rozcinanego człowieka. Dlatego nie próbuję nim zostać.

0

@Tasde zależy właśnie, czy to jest tylko to. Słyszałem, że lekarze nie chca psuć statystyk. Chodzi o renomę, itp.

Taki Profesor Religa miał w dupie statystyki. Liczyła się walka o pacjenta i walczył o każdego do samego końca, choć w tamtym czasie operacja transplantacji serca była wręcz wyrokiem śmierci.

1

@Kgorecki2500 no to jest autentyk. Sam na własne uszy słyszałem. Byłem w tym gabinecie. Kamil w wielu miejscach pytał i na ten moment jest to nierealne.
Każdy się boi.
Naprawdę super, jakby się trafił choć jeden taki lekarz..kur..a 40 milionowy naród. Tysiące chirurgów i brak chętnych.

1

@michal26 Chora sytuacja... A ze tak zapytam jak ten kolega się czuje przez te 3 lata? Mówisz że już żyje można powiedzieć długo po terminie, ma jakieś objawy? Zawsze ciekawią mnie takie przypadki.

1

@Kondziubarca 40 miesięcy już w sumie. Co jakiś czas ma atak padaczki. Łeb na...rwia dzień w dzień. Leci na marihuanie cały czas i na lekach przeciwbólowych. No i inne dolegliwości, ale to już nie będę publicznie wspominał.
Nie jest w stanie jakkolwiek pracować.

0

@GeneralXavi oczywiście że odmawiają wchodzenia w ogień, ba nawet nigdy takiego rozkazu nie dostaną, ich życie jest najważniejsze. @michal26 Co do operacji, ciężko powiedzieć, może poprostu nie ma jak wyciąć tego guza i nie tyle nie chcą co nie potrafią,nie ma sposobu go wyciac.

3

@michal26 Jak jakiś lekarz nie widzi żadnych szans na powodzenie operacji to zrozumiałe jest że nie podejmuje się operacji (może dzięki temu jeszcze Twój kolega żyje). Bo każda chwila zawachania może doprowadzić do tragedii. Poza tym każda operacja czy to głowy czy kręgosłupa jest sporym ryzykiem jakiś powikłań. Więc pisanie że nie chcą operować by statystyk nie popsuć jest tu niesprawiedliwym. Bo akurat w Polsce mamy wielu dobrych specjalistów.
A że w USA czasem wykonują operacje co w Polsce się nie da, może wynikać ze tam jest więcej nowinek medycznych.
Jeśli Twój kolega chce i nie zraził się kompletnie do chodzenia po specjalistach to mogę podać namiary na neurochirurga który mnie operował i który akurat w głowie grzebać lubi (w mojej 9 h). Bo zawsze opinia innego lekarza się przyda. Choć nie wiem u ilu już był. A byłem u 3 różnych zanim się na Niego zdecydowałem - a pierwsze wrażenie (choć bardziej przez szpital) nie było najlepsze.

0

@Gangol Stary. Podeślij. Może to uratować Jego życie przecież :) wyślij na priv oczywiście

0

@Gangol a co do mojego komentarza o statystykach. No wiesz. Ja zdaje sobie sprawę, że lekarze boją, lub nie chętnie podchodzą do bardzo trudnych operacji, które nie rokują i nie gwarantują efektów.

Wycięcie guza z ciała modzelowatego jest bardzo ciężkie z tego co mówił lekarz i w Polsce uchodzi za guz "nieoperowalny"

1

@michal26 Moim zdaniem lekarz powinien podjac sie operacji jesli takie jest wyrazne zyczenie pacjenta, nawet jezeli szansa powodzenia jest niewielka. Nie rozumiem podejscia tego lekarza... Byc moze dzieki @Gangolowi uda sie Twojemu znajomemu znalezc takiego lekarza, ktory podejmie sie tej operacji.

2

@michal26 Jeśli jakiś lekarz widzi jakąś nadzieje że operacja pozwoli wrócić do zdrowia to sądzę ze większość, a z pewnością specjaliści z dłuższym stażem/doświadczeniem takiej operacji się by podjął. Ze swojego doświadczenia wiem że nigdy nie dałbym się operować lekarzowi który nie widzi żadnych szans (może nie wierzy w swoje umiejętności) powidzenia operacji. Bo brak wiary w powodzenie, choć nie powinno może osłabić koncentracje w czasie operacji. A jak jeszcze wyżej piszą o jakiś oświadczeniach pacjentów że na ich prośbę to już kompletnie by ściągało by z nich całowitą odpowiedzialność a jakaś musi być bo to mobilizuje. Brzydko może to brzmi ale tacy z reguły jesteśmy, jeśli nie wierzysz że coś się uda przyłożysz się do tego, tak jakbyś wierzył.

1

@JimMorrisonFCB Jeśli lekarz nie widzi żadnych szans na powodzenie operacji to ja nigdy takiemu lekarzowi nie dałbym się operować. Proste jeśli widzi jakieś szanse to inaczej podejdzie do takiej operacji niż jak pacjent go o to poprosi. To lekarz ma wiedze medyczną, on zna swoje umiejętności więc dlatego On podejmuje decyzje.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: