- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1396 Culés
Gorące dyskusje
Kgorecki2500
23
Może to prezydent Ukrainy zdurniał ale to polski ma się starać ratować... » Czytaj dalej
44 odpowiedzi
Roobo
2
Najlepszy mundial według was w 21 wieku?Zdecydowanie RPA i Katar.W 2010r był mega klimat, otoczka... » Czytaj dalej
28 odpowiedzi
Eklerek
10
Oglądam miodowe lata dla fabułyhttps://zapodaj.net/images/f978cd82a0b93.jpg
18 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1396 Culés
1
Właśnie obejrzałem dziewiąty film z serii o Jamesie Bondzie - The Man With The Golden Gun (1974).
Jak narazie jest to dla mnie najsłabszy Bond z tych 9 które narazie obejrzałem, głównie przez bardzo chaotycznie prowadzenie opowieści (porównuje je do poprzednich Bondów), oraz dwie bardzo irytujące postaci - agentke Goodnight i Szeryfa JW.
Szeryf JW w irytujący i niestety nieśmieszny sposób parodiuje małomiasteczkowych amerykanów, można powiedzieć że takich amerykańskich Januszy - nie wiem czemu go tam wcisneli na siłe skoro zupełnie nie pasował do całego wątku i lokacji ale widocznie spodobał się im z jakiegoś powodu w poprzednim filmie.
Natomiast Agentka Goodnight jest blondynką, zachowuje aię jak blondynka, nie nadaje się do niczego, wszystko czego się dotknie to psuje a na dodatek od pierwszego momentu na ekranie jedyne o czym marzy to przespać się z Bondem - to również lekkie kopiuj wklej z poprzedniego filmu.
Same lokacje i zdjęcia są jak zawsze na świetnym poziomie, zwłaszcza zdjęcia z lotu ptaka które dzisiaj przy technologii dronów to pestka ale w tamtych czasach nie było o nie tak łatwo. Wyobrażam sobie że wtedy gdy nie było internetu i nie każdy mógł sobie zobaczyć jak to gdzieś w innym miejscu na świecie jest, to zobaczenie niektórych przepięknych lokacji na dużym ekranie musiało przynajmniej troche rozwalać mózg.
Jest oczywiście też troche humoru, dziwacznych pomagierów w postaci karła, absurdalnych walk i zachowań oraz fikołków logicznych przez które chwilami bardzo trudno nadążyć za tym co w zasadzie się stało - lepiej nie analizować na bierząco by nie zepsuć sobie filmu.
Wciąż jeszcze można wyczuć charakterystycznych dla tych bardzo starych Bondów rasizm, mysogynizm i tym podobne zjawiska chociaż z filmu na film jest tego coraz mniej.
Co do gadżetów i technologii to nadal mamy maksymalnie kreatywne pomysły ale nadal wygląda to na dzisiejsze standardy biednie - z)oty pistolet składany z zapalniczki, latający samochód, sztuczny trzeci sutek, technologia panelii słonecznych zapewniająca władze nad światem jako główny motyw filmu... czasy gadżetomanii Pierca Brosnana jeszcze nadejdą.
Co do scenografii, oświetlenia, pracy kamery... nadal widać że to dawne czasy - sceny walki nadal są troszke nieporadne (chociaż troszke mniej, z każdym filmem się to poprawia) i bez dynamiki z kiepską choreografią a w zdjęciach dominują szerokie plany i jednomierne, badzo jasne oświetlenie które nie buduje atmosfery.
Kamera nadal jest bardzo spokojna i nie robi gwałtownych ruchów, za to (na szczęście) znikneły (albo jest ich mniej) zoomy.
Nareszcie wszystkie pościgi są pokazane w pełni zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz samochodu (zapewne dzięki zmniejszeniu gabaryt9w kamer) i nie zauważyłem nigdzie tego felernego "dawnego greenscreenu" czyli obrazu puszczanego z projektora za aktorami który naprawde potwornie się zestarzał.
Co do samych scenografii to są jak zwykle genialnie zrobione, naprawde ilośc lokacji zwłaszcza wewnątrz i przeróżnych detali jest imponująca.
Ogólnie jak najbardziej zachęcam do obejrzenia, fajnie się jest czasem zagłębić w dawne, kultowe kino nawet jeśli akurat ta część jest raczej dość słaba.
TLDR: Stary Bond fajny hur dur łoglondajcie.
0
@don'T.R.I.P.e
Według mnie jest to jeden z lepszych Bondów, a już na pewno jest to top 2 obok Live and Let Die jeśli chodzi o filmy z Moore'em.
0
@Chakalaka Do Goldfingera nie ma nawet podjazdu, Panie :p
0
@don'T.R.I.P.e
U mnie Goldfinger to również ścisły top. Swoją drogą, który aktor jest Twoim ulubionym odtwórcą roli Bonda? U mnie niezmiennie jest to Connery.
1
@don'T.R.I.P.e
Jeden z 3 moich ulubionych, kwestia gustu.
0
@Chakalaka Hm trudne pytanie, do tego nie widziałem albo nie pamiętam wszystkich Bondów dlatego dopóki nie obejrze wszystkich 23 filmów po kolei to nie odpowiem definitywnie. Za dziecka nonstop w telewizji leciały Bondy z Brosnanem i mam do niego i jego gadżetów wielki sentyment.
Z kolei nowy Bond Daniela Craiga to powiew świeżości, swoisty "realistyczny" Bond który nie wchodzi w sam środek pułapki po to by następnie z niej uciec bez szwanku.
Sean Connery to totalmy superman, pokona i przechytrzy każdego jednocześnie pozostając dżentelmenem. Wybierze też najlepsze wino do obiadu i podobnie jak Wiedźmin Geralt - prześpi się z każdą kobietą, nawet lesbijką.
Roger Moore to w zasadzie ziennik 1:1 Seana Conneryego tylko wygląda i zachowuje się jeszcze bardziej brytyjsko.
Zatem moim faworytem póki co i będzie to niepopularną opinia jest George Lazenby. Oglądając jego Bonda poczułem niesamowity powiew świeżości, w tym filmie przełamano wiele ustalonych Bondowskich tradycji. Poraz pierwszy Bond faktycznie przejmował się zdaniem i emocjami kobiety oraz okazał emocje, poraz pierwszy był w pewnym momencie bezbronny i potrzebował pomocy (znowu kobiety). Można powiedzieć że w pewnym sensie taki daleki daleki dziadek Daniela Craiga.
Moje zdanie w miare oglądania jeszcze się pewnie zmieni. No i oczywiście do Conneryego mam ogromny sentyment ale nie dałbym go jako najlepszego Bonda, bardziej coś w stylu miejsca honorowego bo on tą serie rozpoczął i to jego później inni aktorzy naśladowali i jego poziomowi starali się dorównać.
0
@don'T.R.I.P.e Goldfinger top? To teraz streszczenie fabuły - Bond daje się złapać tytułowemu bohaterowi, który przedstawia agentowi cały swój plan przy drinku.
Cienko.
Gdzie wypatrzyłeś rasizm w Bondzie śnieżynko?
1
@Ghostface Jeśli obejrzysz pierwsze Bondy to bez problemu zauważysz rasizm no chyba nie powinno to zaskakiwać skoro sporo z nich jest z lat gdy w ameryce jeszcze obowiązywała segregacja a kolejne są z lat tuż po gdy w społeczeństwie zbyt wiele się jeszcze nie zmieniło. Zatem nazywanie mnie śnieżynką jest zupełnie bezpodstawne tym bardziej że ja się na to nie oburzam tylko stwierdzam fakt bo takie były czasy i to widać na ekranie.
Tak Goldfinger jest TOP ze starych Bondów które widziałem jak do tej pory a i ogólnie sporo ludzi ma do niego sentyment. Główny zły charakter jest dobrze zagrany, charakterystyczny i ma charyzme, tak samo jak jego milczący pomagier z dziwacznym kapeluszem. Historia jest dobrze poprowadzona i te typowe dziury i przeskoki fabularne nie są aż tak odczuwalne. Tytułowa piosenka jest świetna tak samo jak pomysłowe intro.
Dyskutuj ze mną na argumenty i porównuj stare filmy ze starymi albo zignoruj mój komentarz jeśli jedyne co masz do przekazania to marudzenie.
0
@don'T.R.I.P.e Ale z ciebie śnieżynka. Rozmawiam na argumenty - napisałem, że Goldfinger jest słaby ze względu na dość nudną fabułę.
Ty natomiast nie rozmawiasz na argumenty - stwierdzasz, że w Bondach jest rasizm. Na pytanie gdzie, odpowiadasz, że samemu mogę zauważyć. Ależ argument, co za odpowiedź. Dobranoc płateczku.
0
@Ghostface Widze że twoimi ulubionymi słowami to płatek i śnieżynka bo non stop to powtarzasz.
Rozmawiam na argumenty, odpowiedziałem Ci dlaczego moim zdaniem Goldfinger jest jednym z lepszych jeśli nie najlepszym ze tych starych Bondów ale się do tego nie odniosłeś w ogóle.
Twój argument o tym że fabuła Goldfingera jest nudna i dlatego jest słaby to inwalida bo każdy stary Bond ma prawie identyczną fabułe pod tym względem - Bond daje się złapać, złoczyńca przedstawia mu cały swój plan, następnie Bond ma umrzeć w najdziwniejszy możliwy sposób ale ucieka i pokonuje złoczyńce. Praktycznie wszystkie Bondy mają taką strukture fabuły więc nie można na tej podstawie oceniać który jest lepszy a który gorszy.
Tak, w starych Bondach jest mniej lub bardziej subtelny rasizm i nie trudno to zauważyć. Przykład w pierwszym Bondzie - Sean Connery mówi do losowego rybaka który mu pomaga żeby mu poszedł po buty "fetch my shoes" po czym sam rusza dalej w góre rzeki.
W innym Bondzie Roger Moore mówi do hindusa wręczając mu pieniądze że za tyle to będzie miał curry na kilka tygodni "that will keep you in curry for a few weeks". Innym razem bardzo wysoki, biały Sean Connery przechodzi śmieszny rytuał "japonizacji" aby jakimś cudem wtapiać się w tłumy rodowitych japończyków na swojej misji. Doczepiają mu peruke i skośne oczy i ostatecznie wygląda jak najgorsza karykatura japończyka.
W Bondzie Lazenbiego w scenie posiłku gdzie każda z kobiet dostaje swój indywidualny posiłek, na przykład kurczaka, jedna jest czarnoskóra i oczywiście co dostaje? Banany na talerzu.