- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1173 Culés
Gorące dyskusje
pluszek
4
Jak wam się to podoba?https://x.com/coolfonpl/status/2072396819212947477
18 odpowiedzi
kamyk_23
0
Jak myślicie (tak bez wujka Google), ile procent ma najmocniejsze piwo na świecie i kto je... » Czytaj dalej
16 odpowiedzi
girlanda
2
Powiem Wam ze jako wieloletni kibic jestem rozczarowany podejsciem naszego klubu do rozgrywek UEFA... » Czytaj dalej
19 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1173 Culés
19
O Figo, wujku - alkoholiku i o tym, jak zostałem Boixos Nois w wieku 11 lat.
¡Hijo de puta! (tłumaczenie na j. hiszp. na potrzeby uniknięcia banicji i oddania iberyjskiej pasji) On tego nie zrobił! Przeczytaj to, Anna! Proszę cię, Aniu, kobieto, odłóż to i przeczytaj co tu jest napisane! "Luis Figo odszedł..." - zaczęła ciotka - To się nie dzieje! - przerwał wujek - hijo de puta, to się nie dzieje!
Do wujostwa przyjeżdżałem co roku, od 1997 do 2000, na końcówkę lipca i sierpień - gdy ojciec wyjeżdżał do Niemiec za chlebem. Dzień mojego przyjazdu w roku 2000 został jednak przyćmiony odejściem pewnego Portugalczyka. I tak przez resztę wieczoru skandowałem wyzwiska w stronę człowieka, który chwilę temu mi nieznany, teraz, w całym domu stał się wrogiem nr 1. Wujek wrzał. "Pawełek, ale powiedz mi, ty byś tak nie zrobił?" - Kiwam przecząco głową. "Bo wiesz, Pawełku, żeby tak zrobić to trzeba być naprawdę skurw*synem" (porzucam cenzurę tłumacza, zaryzykuję) " *Chwila ciszy okraszona pustką w oczach ciotki*. - Wujek nie odpuszcza: "Pawełku, wiesz kim trzeba być żeby tak zrobić?" - "Skurw*synem, wujek!" Odpowiadam pewnie, pomimo 10 lat na karku. Wujek kiwa głową zadowolony. Ciotka ukrywa twarz w dłoniach, szepcze coś, że "widzi dlaczego Bóg ci dzieci dać nie chciał" i wychodzi. "Pamiętaj, Paweł, w życiu nie chodzi o pieniądze. Chodzi o pasję." mawiał. Tłumaczyłoby to wydawanie większości wypłaty w monopolowym. Z tamtych wakacji wróciłem z moją pierwszą koszulką Barcelony - bez nadruku z tyłu, bo, jak twierdził wujek "Pawełek, ludziom ufać już nie można". Reszta wakacji upłynęła nam na pracy na polu i rozmowach o Cruyffie, Maradonie i Kubali. Tak rozpoczęła się moja przygoda jako kibica Azulgrany.
Kolejna wizyta u wujostwa zapowiadała katastrofę juz przed przyjazdem. Wujek zaprosił mnie, jako "kolegę - ultrasa" na październikowy klasyk na Camp Nou. Pierwszy, po słynnej zdradzie. Kilka godzin po przyjeździe, ku uciesze pijanego już wujka, rzucaliśmy w zacinający odbiornik (z nadzieją, że trafią w figo) kukurydzianymi chrupkami. figo kukurydzianymi chrupkami rzucanymi na północy Polski zbytnio się nie przejął, więc razem z wujkiem przeszliśmy do demolowania salonu. Bilans na boisku: 2:0 dla naszych (Lucho i Simão). Bilans w salonie: 1 zbity wazon, 2 stłuczone szklanki, 2 paczki chrupek na podłodze i min. 1 groźba rozwodem od ciotki. Gdy ciotka próbowała wujka położyć, ten krzyczał (możliwe przekłamanie, trudno było zrozumieć) - "proszę pokazać bilet - tutaj wstęp mają tylko ultrasi - my jesteśmy Boixos Nois!!" I tak mając 11 lat zostałem ultrasem naszej Dumy Katalonii.
Zmierzając już do końca, groźby rozwodem niestety się nasilały i nieco ponad rok później doszły do skutku. Ciotka zostawiła wujka chwilę przed wigilią 2001 r. Gdy kilka miesięcy po rozwodzie czytaliśmy razem z wujem Przegląd, powiedział, próbując jeszcze w swoim stylu żartować, - "widzisz, Pawełku, tak to jest w życiu, ciągle ktoś odchodzi - jak nie figo, to moja żona *dłuższa chwila ciszy*... żonę rozumiem." Niestety to chyba ostatnie zabawne (i jednocześnie smutne) wspomnienie z wujkiem. Odejście żony tylko pogorszyło nałóg, a wujek powoli przestał się uśmiechać. Ówczesna Barcelona też w tym nie pomagała. Tęsknota za żoną wraz z alkoholem i papierosami dopełniły dzieła. Wujek zmarł na raka płuc na chwilę przed przyjściem Rijkaarda. Przed nadchodzącą wielkimi krokami złotą erą Barcelony, którą dzięki niemu mogłem tak się ekscytować. Gdyby tylko wiedział...
To tyle ode mnie, wybaczcie ten wywód, może ktoś dotrwał, ale czasem najdą wspomnienia i trzeba je z siebie wyrzucić. Obiecuję, że dalej nie będę pisał za często. Pozdrawiam Was, Compadres.
1
@Compadre fajnie się to czytało, przykro z powodu wujka ale pozdrawiam mocno :D
2
@Compadre 1999/2000 to też moje lata rozpoczęcia przygody z Barceloną. Szkoda, że wuja taki kibic, a nie doczekał Ronaldinho, Messiego, ale za to sobie pooglądał Cruyffa. Pozdro.
1
@FCBMati10 Pozdrawiam i Ciebie! Dla uśmiechu to piszę wyłącznie, takie luźno zebrane wspomnienia. Staram się tak właśnie pamiętać wuja, mimo że całość życia niestety dość smutna. Historia jakich w Polsce wiele - głównie przez ten cholerny alkohol. Co zrobić, kibicować i tak trzeba!! @arasz1819 Pozdrawiam!
2
@Compadre takie są nałogi niestety, niemniej juz mi się jego postać spodobała patrząc na jego ekspresję, szkoda ze nie zobaczył takiego małego Argentyńczyka z 30 to wtedy byłby szczęśliwy :)