Clement Lenglet nie rozgrywa dobrego sezonu. Obrońca popełnia sporo błędów, a do tego często miewa pecha, co przekłada się na niepewne występy oraz, niestety, straty punktów przez Barcelonę.
Od momentu przejścia do Barçy latem 2018 roku Francuz niemal zawsze grywał w podstawowym składzie. Katalończycy zapłacili za niego Sevilli 35 milionów euro, a piłkarz szybko zadomowił się w drużynie, w czym pomogły też kontuzje kolegów, m.in. Samuela Umtitiego. W obecnym sezonie Lenglet ma na koncie już 3225 minut w 43 meczach, ale jego postawy nie można oceniać najlepiej. Whoscored podaje, że graczowi przytrafiły się cztery rodzaje negatywnych wydarzeń na boisku.
Lenglet jako jedyny zawodnik w pięciu najlepszych ligach w Europie strzelił już w tym sezonie gola samobójczego, otrzymał czerwoną kartkę, popełnił błąd bezpośrednio prowadzący do utraty bramki oraz sprowokował rzut karny. Po raz ostatni widzieliśmy to wczoraj, kiedy Francuz został trafiony piłką, a ta wpadła do bramki Ter Stegena, co doprowadziło do remisu 1:1. Na szczęście nie przełożyło się to na stratę punktów przez Barçę. Później jeszcze większą gafę popełnił piłkarz Getafe, przyćmiewając nieco pomyłkę Clementa.
W tym sezonie stoper sprowokował aż cztery rzuty karne – dwa w lidze i dwa w Lidze Mistrzów. Wszystkie drogo Barcelonę kosztowały. W El Clásico jedenastka była dość kontrowersyjna, ale oprócz tego drużyna straciła punkty także po 1:1 z Cádizem, 0:3 z Juventusem i 1:1 z PSG w Paryżu. Za każdym razem karny był odgwizdywany po przewinieniu Lengleta. Mundo Deportivo jest jednak zdania, że zalety zawodnika wciąż przeważają i sprawiają, że Ronald Koeman nie przestaje na niego stawiać.
Komentarze (103)