Wczorajszy mecz z Eibarem pod wieloma względami nie był dla Barcelony udany. Błędy popełnił zarówno Ronald Koeman, jak i zawodnicy, a z dobrej strony pokazał się Ousmane Dembélé.
Trener Barçy powtórzył ustawienie 3-5-2 ze spotkania z Realem Valladolid, mimo że wczorajszy rywal miał tylko jednego napastnika, Kike Garcíę. Koeman zareagował w przerwie, ale zdaniem Mundo Deportivo „podarował” Mendilibarowi całe 45 minut. Dembélé zmienił Desta, powracając do 4-2-3-1. Jak na ironię, pozornie bardziej poukładani Katalończycy stracili gola na 0:1, choć później to wprowadzony na boisko Francuz doprowadził do wyrównania. Mimo to pewien chaos taktyczny, także w końcówce, pojawił się u Koemana już po raz kolejny. Zdesperowany szkoleniowiec robi dziwne zmiany, co wywołuje bałagan.
Kolejnym niezrozumiałym momentem w meczu z Eibarem było wykonywanie rzutu karnego przez Martína Braithwaite’a. Duńczyk podszedł do jedenastki, mimo że na boisku przebywał Antoine Griezmann. Być może było to spowodowane ostatnią porażką Francuza z jedenastu metrów z meczu z Betisem, ale na pewno pokazuje, że z jego pewnością siebie nie jest najlepiej. W mediach szybko zauważono, że jeśli weźmiemy pod uwagę tylko rzuty karne w starciach ligowych, Braithwaite przestrzelił już czwarte uderzenie z rzędu.
Warto jednak podkreślić pewien pozytywny aspekt zremisowanego spotkania. Jest nim powrót do gry Dembélé, który zapewnił Barcelonie punkt. Oprócz tego zanotował kilka udanych podań oraz wyróżniał się szybkością w ataku. Francuz będzie teraz pracował na przedłużenie umowy, który kończy się w przyszłym sezonie.
Komentarze (131)