Masferrer ściśle współpracował z Josepem Marią Bartomeu i był dyrektorem obszaru prezydenckiego. To właśnie on miał odpowiadać za podpisanie kontraktów z firmą I3 Ventures, której zadaniem było monitorowanie mediów społecznościowych za pośrednictwem utworzonych kont. Okazało się jednak, że kilka z nich dyskredytowało piłkarzy i inne osoby związane z klubem. Po wybuchu afery nawet niektórzy członkowie zarządu domagali się zwolnienia Masferrera, ale ostatecznie został on tylko zawieszony do lipca, kiedy to opublikowano audyt, który zaprzeczył, że doszło do korupcji i zniesławienia ze strony klubu. Mimo to wątpliwości ws. Barçagate pozostały, a Masferrer pożegnał się ze stanowiskiem dopiero dziś.
Według La Vanguardii decyzja przewodniczącego Komisji Zarządzającej Carlesa Tusquetsa była podyktowana przede wszystkim sytuacją finansową Barcelony i koniecznością cięcia wydatków. Masferrer zajmował bowiem stanowisko, które w obecnej sytuacji nie miało racji bytu, ponieważ był on bezpośrednio związany z byłym już prezydentem. Komisja poinformowała o tej decyzji pracowników klubu, a zdaniem La Vanguardii ma być to wyraźny gest świadczący o eliminowaniu wydatków uznawanych za zbędne. Może to mieć spore znaczenie zwłaszcza w kontekście negocjacji z piłkarzami ws. dostosowania wynagrodzeń. Przypomnijmy, że Gerard Piqué wprost powiedział w jednym z wywiadów, że nie podobała mu się decyzja o pozostaniu Masferrera w klubie.
La Vanguardia informuje, że były już dyrektor obszaru prezydenckiego od lat był zaufanym człowiekiem Bartomeu i odpowiadał za jego kampanię wyborczą w 2015 roku. Od tamtej pory był pracownikiem zewnętrznym ostatniego prezydenta, aż do 2018 roku, kiedy wszedł na listę płac klubu. Jako dyrektor obszaru prezydenckiego do jego kompetencji należały komunikacja, procedury i relacje instytucjonalne.
Komentarze (8)