Real Madryt wygrał pełne polemiki El Clásico, które było dużo bardziej wyrównane, niż można stwierdzić po wyniku. Ekspert La Vanguardii przeanalizował to spotkanie i wymienił kluczowe wg niego aspekty taktyczne, które przesądziły o rezultacie.
Rewolucja z Ansu na „dziewiątce”
Koeman czekał na tak wyjątkowy dzień jak El Clásico, by przeprowadzić sporą roszadę: zostawił Griezmanna i Roberto na ławce, ustawiając Ansu Fatiego jako „fałszywą dziewiątkę”. Spowodowało to, że musiał na nowo przestawić pozostałe elementy układanki, rewolucjonizując atak. Leo Messi był klasycznym mediapunta, a Pedri i Coutinho grali dużo bliżej środka niż skrzydeł. Z 50 zagrań, które wspólnie zanotowali, aż 27 było z dala od boków boiska. Miało to wpływ na bocznych obrońców, którzy mieli dzięki temu wolny korytarz. Mimo to mecz był bardzo otwarty od samego początku. W 25. minucie posiadanie piłki wynosiło 52-48% na korzyść Realu, a obie drużyły oddały w sumie siedem strzałów.
Valverde i Kroos w środku pola
Zidane również oddalił się od oczekiwanego ustawienia 4-3-3 i postawił na czwórkę pomocników. Dwóch środkowych pomocników starało się zająć Busquetsem i De Jongiem w nieco odmienny sposób. Valverde próbował zagrywać za plecy Holendra, a Kroos skupiał się bardziej na organizacji gry. Z tego powodu w ciągu 67 minut spędzonych razem na boisku Niemiec zanotował 67 zagrań, a Urugajczyk 48. Wysokie ustawienie Valverde pomogło gościom w zdobyciu pierwszej bramki w momencie, gdy Busquets, Piqué i Lenglet popełnili błąd w obronie i zostawili wolny korytarz.
Pressing strefowy
Zmiany w składzie Barcelony sprawiły, że pressing również dział inaczej niż do tej pory. Barça nie wywierała presji wysoko, tylko zamknęła skrzydła i umiejscowiła się w środku boiska, zasłaniając przestrzeń umożliwiającą podania. Sprawiło to, że momentami Real miał często piłkę (nawet 62%), ale to Katalończycy częściej przebywali w tercji rywala (28,5%). Z 32 odzyskań piłki gospodarzy w pierwszej połowie tylko trzy miały miejsce w tercji Realu, a 18 w środkowej tercji. W drugiej części gry było podobnie aż do momentu podyktowania rzutu karnego, kiedy to Królewscy zaczęli grać dłuższymi piłkami i bardziej przesuwali się do przodu (155 do 114 podań w tej części gry).
Blokada przeciwko uporządkowanemu rywalowi
Barça nie przełożyła swojej wyższości na gole, ale prawdą jest, że w drugiej połowie, zarówno przed jedenastką, jak i po niej, częściej była przy piłce. Real wtedy zamknął się w średniej odległości od bramki, a gra Barcelony przestała być płynna. Przekazywanie piłki nie było wolne, ale i tak niedostateczne, by odblokować grę, a niewiele dryblingów kończyło się powodzeniem (5 z lewej strony). Do 62. minuty gospodarze czterokrotnie uderzali na bramkę, mając 49,9% posiadania piłki, a później nie strzelali już celnie ani razu, a ich posiadanie piłki wzrosło do 57,5%.
Późne i nieskuteczne zmiany
Koeman zareagował, próbując zmienić obraz gry, ale nie przyniosło to skutku. Roszady nastąpiły późno (81. minuta) i aż pięciu piłkarzy zostało zmienionych w ciągu sześciu minut. Nie zmieniło to jednak ustawienia 4-2-3-1. Zwiększenie liczby napastników (Messi, Griezmann, Trincão, Dembélé i Coutinho) zdezorganizowało grę, co wykorzystał Real. Większa liczba napastników nie równa się lepszemu atakowaniu. Późne zmiany uniemożliwiły stopniowe modyfikowanie gry.
Komentarze (13)