Kluczowe aspekty taktyczne El Clásico wg La Vanguardii

Julia Cicha

25 października 2020, 14:00

La Vanguardia

13 komentarzy

Fot. Getty Images

Real Madryt wygrał pełne polemiki El Clásico, które było dużo bardziej wyrównane, niż można stwierdzić po wyniku. Ekspert La Vanguardii przeanalizował to spotkanie i wymienił kluczowe wg niego aspekty taktyczne, które przesądziły o rezultacie.

Rewolucja z Ansu na „dziewiątce”

Koeman czekał na tak wyjątkowy dzień jak El Clásico, by przeprowadzić sporą roszadę: zostawił Griezmanna i Roberto na ławce, ustawiając Ansu Fatiego jako „fałszywą dziewiątkę”. Spowodowało to, że musiał na nowo przestawić pozostałe elementy układanki, rewolucjonizując atak. Leo Messi był klasycznym mediapunta, a Pedri i Coutinho grali dużo bliżej środka niż skrzydeł. Z 50 zagrań, które wspólnie zanotowali, aż 27 było z dala od boków boiska. Miało to wpływ na bocznych obrońców, którzy mieli dzięki temu wolny korytarz. Mimo to mecz był bardzo otwarty od samego początku. W 25. minucie posiadanie piłki wynosiło 52-48% na korzyść Realu, a obie drużyły oddały w sumie siedem strzałów.

Valverde i Kroos w środku pola

Zidane również oddalił się od oczekiwanego ustawienia 4-3-3 i postawił na czwórkę pomocników. Dwóch środkowych pomocników starało się zająć Busquetsem i De Jongiem w nieco odmienny sposób. Valverde próbował zagrywać za plecy Holendra, a Kroos skupiał się bardziej na organizacji gry. Z tego powodu w ciągu 67 minut spędzonych razem na boisku Niemiec zanotował 67 zagrań, a Urugajczyk 48. Wysokie ustawienie Valverde pomogło gościom w zdobyciu pierwszej bramki w momencie, gdy Busquets, Piqué i Lenglet popełnili błąd w obronie i zostawili wolny korytarz.

Pressing strefowy

Zmiany w składzie Barcelony sprawiły, że pressing również dział inaczej niż do tej pory. Barça nie wywierała presji wysoko, tylko zamknęła skrzydła i umiejscowiła się w środku boiska, zasłaniając przestrzeń umożliwiającą podania. Sprawiło to, że momentami Real miał często piłkę (nawet 62%), ale to Katalończycy częściej przebywali w tercji rywala (28,5%). Z 32 odzyskań piłki gospodarzy w pierwszej połowie tylko trzy miały miejsce w tercji Realu, a 18 w środkowej tercji. W drugiej części gry było podobnie aż do momentu podyktowania rzutu karnego, kiedy to Królewscy zaczęli grać dłuższymi piłkami i bardziej przesuwali się do przodu (155 do 114 podań w tej części gry).

Blokada przeciwko uporządkowanemu rywalowi

Barça nie przełożyła swojej wyższości na gole, ale prawdą jest, że w drugiej połowie, zarówno przed jedenastką, jak i po niej, częściej była przy piłce. Real wtedy zamknął się w średniej odległości od bramki, a gra Barcelony przestała być płynna. Przekazywanie piłki nie było wolne, ale i tak niedostateczne, by odblokować grę, a niewiele dryblingów kończyło się powodzeniem (5 z lewej strony). Do 62. minuty gospodarze czterokrotnie uderzali na bramkę, mając 49,9% posiadania piłki, a później nie strzelali już celnie ani razu, a ich posiadanie piłki wzrosło do 57,5%.

Późne i nieskuteczne zmiany

Koeman zareagował, próbując zmienić obraz gry, ale nie przyniosło to skutku. Roszady nastąpiły późno (81. minuta) i aż pięciu piłkarzy zostało zmienionych w ciągu sześciu minut. Nie zmieniło to jednak ustawienia 4-2-3-1. Zwiększenie liczby napastników (Messi, Griezmann, Trincão, Dembélé i Coutinho) zdezorganizowało grę, co wykorzystał Real. Większa liczba napastników nie równa się lepszemu atakowaniu. Późne zmiany uniemożliwiły stopniowe modyfikowanie gry.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (13)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze