Marca wspomina dziś Josepa Lluísa Núñeza, byłego prezydenta Barçy, który zmarł półtora roku temu. Dziennik przytacza dziesięć anegdot związanych z tą słynącą z kontrowersji postacią.
O budynkach w Barcelonie
Núñez dorobił się majątku dzięki swojej firmie deweloperskiej Núñez y Navarro, którą przeistoczył w prawdziwe imperium budowlane. Ulice stolicy Katalonii pełne były plakatów reklamujących to przedsiębiorstwo. Dodatkową popularność zdobył po tym, jak został prezydentem Barçy. W centrum miasta wciąż jest wiele hoteli i parkingów, które są własnością jego spadkowiczów.
O dymisji
Po wygranej w Pucharze Zdobywców Pucharów w 1979 roku fani Barcelony zaczęli domagać się dymisji Núñeza, który zdecydował o nieprzedłużeniu umowy z gwiazdą klubu i ulubieńcem trybun, Holendrem Johanem Neeskensem. Część z nich krzyczała: "Neeskens tak, Núñez nie!". Prezydent ogłosił, że ustąpi ze stanowiska, jednak ostatecznie tak się nie stało.
O próbach kupna Hugo Sáncheza
Sprowadzenie Meksykanina było przez wiele lat głównym celem Núñeza. Kilkukrotnie napastnik był bliski przejścia na Camp Nou, na przykład w roku 1986, jednak ostatecznie do tego nie doszło. Sam Sánchez w pewnym momencie był zdecydowany na transfer, ale sprzeciw wyrazili socios Barcelony, dlatego Núñez musiał zrezygnować z transakcji.
O kibicach
Gdy Josep Lluis Núñez objął władzę w Barcelonie w 1978 roku, postanowił skupić się na zwiększaniu liczby fanów klubu na całym świecie. Udało mu się to dzięki sukcesom na boisku i wielkim transferom. Na początku jego prezydentury klub posiadał 96 fanklubów, a gdy ustępował ze stanowiska w 2000 roku, było ich już aż 1300, a liczba socios przekroczyła 100 tysięcy.
O łzach
Prezydenturze Núñeza zawsze towarzyszyły skrajne emocje. Przed finałem na Wembley w 1992 roku, na antenie TV3 biznesmen oznajmił, że ustąpi ze stanowiska, nawet jak Barcelona wygra. Dziennikarz prowadzący wywiad nie dowierzał. Katalończycy zwyciężyli w tym spotkaniu, jednak Núñez wciąż był prezydentem klubu.
O pieluchach
Pobyt Berndta Schustera w Barcelonie został zapamiętany nie tylko ze względów sportowych. Od razu po przybyciu do klubu Niemiec udał się do domu Núñeza, ponieważ potrzebował kupić pieluchy dla swojego dziecka. Żona zawodnika Gaby i małżonka prezydenta Maria Luisa pojechały razem na zakupy.
O Ronaldo
Brazylijczyk został kupiony przez Barcelonę w 1996 roku z PSV za bardzo dużą jak na tamte czasy sumę 2,5 miliarda peset (19,5 miliona dolarów). Po zaledwie roku na Camp Nou, w niemiłej atmosferze spowodowanej konfliktem z Núñezem, musiał przejść do Interu za kwotę 4 miliardów peset. Prezydent klubu oznajmił wtedy: "Nie mamy Ronaldo, ale mamy 15 miliardów peset w kasie".
O walizce z pieniędzmi
W 1981 roku zawodnik Barcelony Quini został porwany. Núñez przygotował walizkę z kwotą stu milionów peset na okup za piłkarza, mimo że policja odradzała mu to. Ostatecznie jednak nie doszło do wymiany, a sam Quini został wypuszczony po trzech tygodniach.
O milionie dla Maradony
Argentyńczyk szybko po pojawieniu się w Barcelonie dał znać o swoim charakterze i nietypowych zachowaniach. Pewnego razu drużyna przygotowywała się do meczu towarzyskiego z Bordeaux, a Maradona zażądał za ten występ miliona peset od klubu. Núñez nie zapłacił mu tej kwoty.
O Garcíi
Relacje Núñeza z José Marią Garcíą były bardzo burzliwe. Do tego stopnia, że w 1983 roku dziennikarz został nawet uznany persona non grata i nie był wpuszczany na Camp Nou. W późniejszych latach obydwaj panowie żyli już w przyjaźni.
Komentarze (3)