Uzgodnienie obniżenia wynagrodzeń zajęło Barcelonie dostatecznie dużo czasu, by wywołało to krytykę ze strony mediów. Po osiągnięciu porozumienia i publikacji komunikatu większość źródeł chwali jednak piłkarzy, którzy zdecydowali się na dodatkowe obcięcie pensji w celu wsparcia pracowników klubu. Inaczej sytuację opisuje El Mundo.
Zawodnicy zrezygnowali z 5,75% pensji w skali roku, jeśli stan alarmowy utrzyma się przez miesiąc. Jeśli sytuacja się przedłuży, „straty” graczy bądą proporcjonalnie większe. Warto przypomnieć, że w komunikacie Leo Messiego zawarto pewnego rodzaju krytykę zarządu: „nie przestaje nas dziwić, że wewnątrz klubu pojawiły się osoby starające się wywierać na nas presję, byśmy zrobili coś, co zawsze planowaliśmy zrobić”.
Cytowane przez El Mundo źródła z zarządu miały powiedzieć po tym komunikacie, że „Bartomeu objął złe stanowisko wobec piłkarzy i dalej będzie starał się działać w porozumieniu z nimi. Wszystko opisze jako sukces”. Tak też się stało i w późniejszych wywiadach prezydent zapewnił, że od początku chciał uzgodnić wszystko z zawodnikami, mimo że mógł narzucić obcięcie pensji odgórnie. Część zarządu nie jest jednak zadowolona z działań Bartomeu i Oscara Grau, ale przede wszystkim jest oburzona zachowaniem graczy.
„Bohaterowie? Piłkarze nie dali ani mniej, ani więcej, niż zmusiłoby ich do tego prawo. To tak jakby zaakceptowali opłacenie podatku dochodowego, a my im dziękujemy za hojność. Nie byli hojni. Jedyne, co zrobili, to opłacenie pensji pracownikom klubu, których dotknęło ERTE. To około 300 tysięcy euro miesięcznie do podziału między wszystkich graczy. Oczekiwaliśmy po nich dużo więcej. Nie zdają sobie sprawy, że nie mamy rezerw, by przetrwać ten kryzys. Wpływ ekonomiczny w klubie będzie przeogromny” – miał powiedzieć jeden z członków zarządu.
Warto dodać, że wg Sportu na początku aż czterech członków pierwszego zespołu było przeciwnych obniżeniu pensji o 70%. Nie podobało im się, że zarząd wypuścił informacje o obniżkach przed poinformowaniem ich o tym, a do tego byli oni wciąż dotknięci sprawą Barcagate. Gracze nie rozumieli, dlaczego mieli współpracować z zarządem, który zainicjował kampanię w mediach społecznościowych przeciwko nim. Jeden z piłkarzy miał zapytać: „nasze pieniądze posłużą zapłaceniu miliona euro za Barcagate?”. Ostatecznie ta czwórka została przekonana w trakcie rozmów z kapitanami. Kluczem okazało się wdrożenie pomysłu przekazania części pieniędzy pracownikom klubu. Zrozumieli też, że porozumienie zawsze będzie lepsze niż odgórna obniżka ze strony klubu.
Tymczasem zarząd oczekiwał ponoć więcej niż 70%, którego wymaga prawo. „Chcieliśmy od zawodników dodatkowego wysiłku” – mówią przedstawiciele klubu. „Nie mamy za sobą potentata finansowego, nie mamy też aktywów na giełdzie, nie możemy powiększyć kapitału. Ten kryzys może wpędzić nas do grobu. Będziemy musieli zwrócić się do banków po wszystkie brakujące pieniądze” – dodają. El Mundo kończy wnioskiem, że Bartomeu jest podważany przez niektórych członków zarządu oraz podejrzewany przez niektórych piłkarzy, ale mimo to wciąż podąża swoją drogą.
Komentarze (38)