Tony Freixa był gościem programu "El Partidazo" na antenie COPE. Były członek dyrekcji Barcelony skomentował działania klubu w związku z pandemią koronawirusa.
- Czytałem ten komunikat i rozumiem, że taki klub jak Barça ma wiele obszarów działania. Zatrudnia nie tylko piłkarzy, ale także zawodników innych sekcji profesjonalnych i amatorskich oraz wiele innych osób, które są niezbędne do funkcjonowania tak dużej firmy. Tak jak w biznesie, tak i tutaj, w przypadku zauważalnych strat finansowych prezesi decydują się czasem na obcinanie pensji lub zmniejszanie wymiaru godzin pracy swoich podwładnych.
- Wydaje mi się jednak, że Barcelona podjęła pewne działania względem piłkarzy, o których oni nie zostali poinformowani. Uważam, że zawodnicy powinni zostać uświadomieni przez dyrekcję klubu, jak wygląda sytuacja. Wtedy nie będzie trudno zasiąść do rozmów i dojść do porozumienia w sprawie działań, które muszą zostać podjęte.
- Nie możemy zapominać, że dla klubu piłkarz nie jest zwykłym pracownikiem. Ewentualny konflikt nie jest po myśli klubu, ponieważ dobre kontakty z zawodnikami są bardzo ważne dla dyrekcji. Dlatego uważam, że władze Barcelony chcą tego uniknąć.
- Futbol profesjonalny jest specyficznym obszarem biznesu. W przypadku, gdy klub traci pieniądze, odpowiadają za to dyrektorzy. Barça w tym sezonie osiągnęła zyski w wysokości 150 milionów euro. Problem będzie wtedy, gdy klub straci więcej, niż zarobił. Trzeba pamiętać, że ten zarząd ma jeszcze nieco ponad rok kadencji i będzie musiał w tym czasie poradzić sobie z tą sytuacją.
- Wydaje mi się, że musimy myśleć tutaj nie o dyrekcji, ale o piłkarzach. Funkcjonowanie klubu w dużej mierze zależy także od nich, dlatego oni też muszą wykazać się inicjatywą i dać dobry przykład.
Komentarze (0)