Pracujesz w Barcelonie od półtora miesiąca. Jak zmieniło się twoje życie? Śpisz tak samo jak wcześniej?
To prawda, moje życie uległo zmianie, ale od wielu lat nie mogę narzekać na sen. Staram się odizolowywać od rzeczy związanych z futbolem, bo inaczej ciężko jest funkcjonować dobrze.
Jak to robisz?
Nie warto zwracać uwagi na to, na co nie ma się wpływu. Ja tak robię i tak samo radzę swoim zawodnikom, by starali się izolować od pewnych spraw.
W jaki sposób kontrolujesz sen?
Nie muszę tego robić. Nie mam stresującej pracy. Bycie trenerem to moja pasja, gdyby tak nie było, to bym tego nie robił. Jestem nastawiony pozytywnie, każdego dnia przyjeżdżam do centrum treningowego z uśmiechem na ustach i witam wszystkich serdecznie. Tak dzieje się niezależnie od tego, czy wygrywamy, czy przegrywamy. Nie można tracić radości z tego, co się kocha.
Nie brakuje ci spacerów po polu wśród krów?
Kiedy tak spacerowałem, brakowało mi adrenaliny związanej z meczami. Ale ten czas, w którym nie pracowałem jako trener, dobrze mi zrobił. Mogłem spędzić dużo czasu z rodziną i skupić się na rzeczach, których dawno nie robiłem, np. czytaniu książek, grze w szachy czy spotykaniu się ze znajomymi. Życie trenera to nie tylko futbol.
W Barcelonie wielu kibiców bardzo krytycznie patrzy na piłkę nożną. Mecz z Neapolem wywołał wśród niektórych z nich rozczarowanie. Twój debiut w Lidze Mistrzów nie był idealny, tak jakby Barça zaciągnęła hamulec ręczny podczas tego spotkania.
Rozumiem reakcje fanów, nie spodziewaliśmy się tak defensywnie nastawionego Napoli. Przeciwko rywalom, którzy bronią w taki sposób, musimy znaleźć odpowiednie rozwiązania w ataku. Co więcej, trzeba mieć zawsze respekt dla przeciwnika. Spójrzmy na dwumecz Getafe – Ajax, nic nie jest proste.
Na Bernabéu trzeba wyjść z nastawieniem ofensywnym czy raczej z ostrożnością?
Zawsze gramy ofensywnie i ambitnie. To jest DNA tego klubu. Za każdym razem chcemy być odważni i szukać możliwości do zaatakowania rywala, ale Real od wielu miesięcy gra bardzo dobrze w obronie i ma zawodników, którzy potrafią wyjść z trudnej sytuacji i zadać cios rywalowi. Nie można tam grać zupełnie otwarcie, bez żadnego planu w przypadku straty piłki. Musimy zapobiegać takim momentom.
Jaka będzie główna myśl, którą przekażesz swoim zawodnikom przed meczem z Realem?
Na pewno będę chciał, żebyśmy to my prowadzili grę, ale także będziemy musieli skupiać się na defensywie. Real nie potrzebuje dużo sytuacji do zdobycia bramki, mimo że obecnie ma problemy ze skutecznością w porównaniu do czasu, gdy w klubie grał Cristiano Ronaldo.
Czy to znaczy, że Barcelona wyjdzie na murawę bez trzeciego napastnika?
Mamy przygotowanych kilka wariantów, niewykluczone, że będą one zmieniane podczas spotkania.
Widzisz Braithwaite’a w podstawowej jedenastce?
Oczywiście, że może wystąpić w pierwszym składzie. Przyszedł do nas w znakomitej formie. Plan gry w defensywie dla napastników, który funkcjonuje u nas w klubie, okazał się dla niego bardzo łatwy do nauczenia. Taki piłkarz, z dużym zaangażowaniem i ambicją, to dodatkowy atut.
Po meczu z Valencią powiedziałeś, że niektórzy zawodnicy nie zrozumieli twoich założeń taktycznych. Musiałeś uprościć sposób przekazywania swoich pomysłów?
Ostatnio puściłem trójce zawodników wideo, w którym wyjaśnione są założenia taktyczne i pomysły, które powinny być opanowane. Robimy to dość często, indywidualnie z konkretnymi piłkarzami, żeby jak najlepiej się zrozumieć.
Są oni otwarci na takie koncepcje?
Oczywiście, są podekscytowani. Piłkarze muszą być dobrze ustawieni, ponieważ w innym przypadku mają tendencję to biegania w miejsca, w których nie robią krzywdy rywalowi. Trzeba dawać różne możliwości zagrania zawodnikowi, który jest przy piłce. Naszym celem jest dojście do bramki przeciwnika, jednak musimy to robić w odpowiedni sposób.
Co trzeba zrobić, żeby lepiej atakować?
Nie mamy wielu zawodników z dużą szybkością, oprócz Messiego i kilku innych graczy. Musimy szukać sposobów, które jak najlepiej wykorzystają nasze walory.
Słuchając cię, można odnieść wrażenie, że twoja kadra nie jest kompletna.
Są piłkarze, których miałem do dyspozycji, ale złapali kontuzje, tak jak Dembélé. Niestety również Suárez, który daje drużynie bardzo dużo, nie może obecnie grać. Musimy korzystać z tych graczy, którzy są w tej chwili dostępni.
W rezerwach nie ma żadnych innych opcji?
Są, ale czasem trudno jest wprowadzić młodych zawodników do pierwszej drużyny. Widzę to tutaj bardzo dobrze, ponieważ praktycznie każdy mecz jest jak finał.
Nie brzmi to trochę zbyt zachowawczo?
Być może. Jeśli miałbym możliwość przegrania dwóch meczów z jakimiś juniorami w składzie, a nie miałoby to wpływu na naszą pozycję w tabeli, to bym wystawiał młodych zawodników. Ale nie mamy obecnie ośmiu punktów przewagi w LaLidze, a rewanż w Lidze Mistrzów będzie bardzo trudny. Piłkarze rezerw muszą wiedzieć, że co innego jest zastąpić zawodnika Betisu, a co innego Suáreza, Busquetsa czy Piqué. Na koniec to wy dziennikarze chcielibyście, żebyśmy zawsze wygrywali.
A socios nie?
Większość ludzi bardziej skupia się na wynikach, a nie na stylu gry.
Niektórym dziennikarzom zależy również na tym, żeby piłka nożna cieszyła oko.
Nie mów mi takich rzeczy, ponieważ jeśli moja drużyna wygra bez ładnej gry, to nie wrócę szczęśliwy do domu.
W jakim nastroju wróciłeś po meczu z Neapolem?
Nie byłem smutny, ponieważ zdaje sobie sprawę, że to spotkanie było skomplikowane i trudne. Nie możesz przyjechać na San Paolo z myślą, że będzie tu łatwo i przyjemnie. Napoli broniło się dziesięcioma zawodnikami, w tym Callejonem i Insigne. To nie był prosty mecz.
Jak wiele meczów Realu oglądałeś?
Oj, bardzo dużo. Mam już pomysł na grę.
Zarówno ty, jak i twoi zawodnicy mieliście już dobre mecze na Bernabéu.
Przeszłość na niewiele się zdaje. Trzeba oczekiwać najlepszej wersji Realu.
Byłeś widziany z Pepem Guardiolą po spotkaniu Realu z Manchesterem City. Jak wam się rozmawiało? Dał ci receptę na wygraną w Madrycie?
Są rzeczy, które City zrobiło bardzo dobrze, i warto je naśladować. Możemy porównać nasz styl do tego, co gra jego drużyna. Ale były też sytuacje, których będziemy musieli uniknąć.
Jest chemia pomiędzy tobą i Guardiolą?
Tak, jesteśmy przyjaciółmi. Pep zawsze jest dla mnie serdeczny. Kiedy byłem trenerem Lugo, a on Barcelony odwiedziłem go na treningu. Byłem także u niego w Manchesterze.
Czy to jest część pracy trenera?
Lubię rozmawiać z trenerami, którzy wyznają podobne idee do moich, rozumieją piłkę nożną tak jak ja. Pep zawsze był dla mnie punktem odniesienia. Któregoś dnia Gattuso powiedział, że mnie szpiegował. Więc ja mogę powiedzieć, że szpiegowałem Guardiolę.
Mówi się, że w Barcelonie to zawodnicy rządzą klubem.
Piłkarzy Barçy odbieram jako grupę, która jest bardzo ambitna i zawsze chce robić wszystko jak najlepiej, oni mają to we krwi. Nie jestem trenerem, który lubi narzucać coś swoim podopiecznym, wolę rozmawiać i debatować z nimi, aby dojść do porozumienia. Nie mam dużego ego, nie myślę, że wiem wszystko. Jestem taki od czasu pracy w Lugo. Współpraca z zawodnikami jest bardzo ważna.
Zaskoczyłeś tym, że bardzo często stawiasz na Umtitiego. Czy to przez osobiste upodobania?
Moim osobistym upodobaniem jest to, by wyciągnąć wszystko, co najlepsze, z moich piłkarzy. Umtiti to wyjątkowy zawodnik. Mam o nim bardzo dobrą opinię. Tak samo jak o Lenglecie, dlatego ta rywalizacja jest bardzo zdrowa i dobra dla drużyny.
Griezmann miał mało kontaktów z piłką podczas pierwszej połowy meczu z Napoli. Sprawia wrażenie, że pomimo goli, które zdobywa, nie wkomponował się jeszcze dobrze w drużynę. Zgadasz się z tym?
Niektórzy zawodnicy sprawiają wrażenie, że nie grają dobrze, bo mało uczestniczą w grze. Ale my gramy w taki sposób, że potrzebujemy, by piłkarze byli ustawieni na odpowiednich pozycjach i nie wychodzili na pozycje, na które nie powinni. Muszą czekać w swoich strefach na moment, w którym mogą zaskoczyć przeciwnika.
A Griezmann?
Trzeba by wejść do głowy zawodnika. Ja nie oceniam graczy za to, że mało razy dotykają piłkę, ponieważ niektórym wystarczy pięć kontaktów z futbolówką i mogą wyrządzić przeciwnikowi duże szkody. W Neapolu nie mieliśmy zawodników pomiędzy liniami. Jak mieliśmy to robić? Musimy to rozumieć, nie chodzi tylko o Griezmanna.
Ale Messi, z drugiej strony…
Mamy duże szczęście, że Messi rozumie grę bardzo dobrze. Doskonale wie, kiedy musi się cofnąć, a kiedy wyjść do przodu. Z głębi pola potrafi zrobić znacznie więcej niż inni zawodnicy.
Twoją pasją są szachy. Czy dla ciebie mieć Messiego na boisku to jak mieć dwie królowe w partii szachów?
Albo nawet trzy! Kiedy uda ci się dojść do końca planszy pionkiem i zamienić go na drugą królową, to daje ci dużą przewagę i wygrywasz prawie każdą partię.
To jaką figurą jest w takim razie De Jong?
Może gońcem. Alba jest wieżą, która kontroluje flankę…
Tej cechy brakuje Juniorowi Firpo?
To jest proces dojrzewania. Junior to chłopak, który zagrał zaledwie 35 meczów w LaLidze i przeszedł do klubu, w którym wymagania są ogromne. Ma odpowiednie umiejętności i będzie je wykorzystywał, ale potrzebuje czasu. Czasem gra zbyt zachowawczo, obawia się, że popełni błąd.
W jaki sposób można to poprawić? Zdobywaniem minut na boisku czy pracą nad psychiką piłkarza?
Nie jest tak łatwo dotrzeć do psychiki zawodnika. Aby piłkarz mógł się uwolnić od presji i zacząć grać w piłkę w wielkim klubie, potrzebuje on bardzo silnej głowy. Widzisz takiego gracza w innym zespole i wygląda bardzo dobrze, a potem przechodzi do większej drużyny i musisz postępować z nim ostrożnie, ponieważ to zupełnie inne miejsce.
Czy w takim razie Riqui Puig ma taką psychikę?
Ma aspekty, które musi poprawić. Piłka nożna stała się bardziej skomplikowana. Teraz oprócz bycia dobrym piłkarzem, który potrafi znakomicie atakować, należy również mieć zdolności do bronienia, czytania gry. Owszem, z piłką Riqui jest bardzo dobry, ale jeśli chodzi o defensywę, to ma jeszcze sporo do nauczenia. Każdy musiał przez to przyjść. Puig ma duży potencjał, podobnie jak Collado.
Z jakim nastawieniem jedziesz na Bernabéu, na swój pierwszy Klasyk?
Jadę tam, by się cieszyć. Jestem świadomy tego, jak ważne jest to spotkanie, będę chciał je wygrać. Będę się jednak cieszyć, jakbym debiutował jako zawodnik. To jest wyjątkowa chwila dla trenera, tak samo jak niesamowite było usłyszenie hymnu Ligi Mistrzów na legendarnym stadionie San Paolo. Będę cieszył się z każdego meczu w roli szkoleniowca Barçy.
Zarazisz tym entuzjazmem swoich piłkarzy?
Nie wiem, czy mój entuzjazm jest zaraźliwy, ale mogę powiedzieć, że mój sztab szkoleniowy reaguje tak samo, dlatego ze sobą współpracujemy.
Nie wyglądasz na człowieka, który musi czytać książki motywacyjne.
Nie, nie potrzebuję ich. Doświadczyłem już wiele w życiu… Promieniuję już tą radością.
Komentarze (10)