Absencja tak ważnych graczy jak Leo Messi, Luis Suárez czy Ousmane Dembélé zmusiła Valverde do wystawienia eksperymentalnego składu. Barça we wczorajszym meczu z Betisem znalazła się w najgorszej możliwej sytuacji: przegrywała 0:1 z bardzo dobrym zespołem, w drugiej ligowej kolejce, nie mając ani punktu na swoim koncie po porażce z Athletikiem.
To właśnie wtedy, gdy drużyna znalazła się w pierwszym kryzysowym momencie sezonu, wyjęła wszystkie asy z rękawa: minęło wiele miesięcy, odkąd piłka krążyła tak szybko przy tak wysokim pressingu. Różnica między San Mamés i Camp Nou polegała zasadniczo na obecności Busquetsa, który (z wyjątkiem błędu, który popełnił wespół z Rafinhą przy pierwszym golu Betisu) błyszczał w drugiej linii i przypomniał wszystkim, jak ważnym zawodnikiem jest dla Blaugrany.
Antoine Griezmann również zasługuje na specjalne wyróżnienie. Francuz stanął na wysokości zadania w skomplikowanym meczu, był liderem zespołu i jako "9" zdobył kluczowe gole, które pomogły Barcelonie odwrócić losy spotkania. Zaletą francuskiego piłkarza było to, że potrafił wytrzymać presję bycia liderem, gdy był najbardziej potrzebny, i przy złym wyniku wziął na siebie odpowiedzialność. Pozostaje tylko jedno pytanie: jak i gdzie zagra, kiedy do składu wróci Messi.
Mecz z Betisem pokazał nową twarz Valverde, który wydaje się (wreszcie!) odważnie stawiać na wychowanków. Carles Pérez wystąpił od pierwszej minuty i odpłacił się niezwykłą grą i znakomitym golem. Pewność siebie, aktywna, inteligentna i szybka gra Péreza pokazuje, że Barcelona straciła bezsensownie mnóstwo czasu i pieniędzy w ostatnich latach, ściagając takich zawodników jak Kevin-Prince Boateng. Na dodatek Valverde pozwolił zadebiutować Ansu Fatiemu, który w wieku 16 i pół roku jest drugim najmłodszym piłkarzem w historii, który zadebiutował w lidze w koszulce Barçy.
Nowy Ernesto Valverde jest nie tylko odważny, jeśli chodzi o stawianie na wychowanków, ale także chętnie zaczyna odsuwać od składu starą gwardię, którą rozpieszczał. Wczoraj po raz drugi zostawił Rakiticia na ławce i po raz drugi przesłał mu bardzo jasną wiadomość: jeśli zdecyduje się zostać w Barcelonie, nie będzie już pełnił takiej roli jak w poprzednich sezonach.
Komentarze (93)