Po bajecznym tygodniu w wykonaniu Blaugrany, gdy ekipa Ernesto Valverde zapewniła sobie mistrzostwo Hiszpanii i ulokowała się na solidnej pole position w walce o finał Ligi Mistrzów, przyszedł czas na naładowanie baterii przed rewanżem i danie szansy rezerwowym. Przed Barçą bowiem wyjazd do Vigo, gdzie miejscowa Celta wciąż bije się o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej i z pewnością postara się o ewentualną zdobycz punktową. Początek spotkania o godzinie 20:45, transmisja w Eleven Sports 1.
O zamiarach trenera Barçy na to spotkanie najlepiej świadczy lista powołanych, na której zabrakło aż ośmiu uczestników środowego starcia z Liverpoolem. W Katalonii zostaną zatem ter Stegen, Suárez, Piqué, Messi, Rakitić, Alba, Busquets oraz Sergi Roberto. Szansę na pokazanie swoich możliwości dostanie za to kilku zawodników zazwyczaj pomijanych lub grających w drużynie B, m.in. Todibo, Wagué, Riqui Puig, Collado czy Kevin-Prince Boateng.
Trenujący Celtę Fran Escriba, znany kibicom LaLigi z prowadzenia takich ekip jak Getafe, Villarreal czy Elche, zapowiada dokładnie to, czego każdy mógł się spodziewać: o ile przed meczem jego podopieczni ustawią się w szpaler, by oddać szacunek nowemu-staremu mistrzowi, o tyle po pierwszym gwizdku arbitra o taryfie ulgowej nie będzie mowy. Szczególnie, że ligowa sytuacja Celtińas wciąż nie jest pewna. Mimo o wiele lepszych wyników w kwietniu, gdy ekipa z Vigo zdobyła łącznie osiem punktów (dwa zwycięstwa, dwa remisy, jedna porażka), jej przewaga nad pierwszym w strefie spadkowej Realem Valladolid wynosi zaledwie dwa "oczka". A mówimy przecież o drużynie, która jeszcze kilka lat temu zajmowała w lidze miejsca premiowane awansem do europejskich pucharów i dotarła do półfinału Ligi Europy, odpadając z Manchesterem United. Szereg zmian personalno-kadrowych doprowadził jednak galisyjczyków do sytuacji, w której do ostatniej chwili będą oni musieli drżeć w obawie o pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej na kolejny sezon.
Jeśli chodzi o bezpośrednie starcia między drużynami Barçy i Celty na Balaídos, z łatwością można stwierdzić że stadion w Vigo nigdy nie był zbyt przyjaznym terenem dla Dumy Katalonii. Nie przeszkodziło jej to jednak w osiągnięciu tam kilku istotnych zwycięstw, jak choćby pamiętna wygrana w "sezonie trypletu" 2014/15, gdy niezwykle wyrównane starcie rozstrzygnął niezawodny wówczas Jérémy Mathieu. Żeby nie było jednak zbyt kolorowo, w kolejnym sezonie miała miejsce jedna z największych ligowych kompromitacji Blaugrany. Po fatalnym występie całej drużyny i koszmarnym błędzie ter Stegena Iago Aspas, Nolito i spółka roznieśli Barçę aż 4:1.
W porównaniu do wspomnianych meczów dzisiejsze starcie będzie jednak pojedynkiem o dużo mniejszym ciężarze gatunkowym, w związku z czym ewentualną stratą punktów nikt się w Barcelonie przesadnie nie zmartwi. Zawodnikom niegrającym na co dzień pewnością wybaczyć można więcej, o ile nadrobią brak umiejętności zaangażowaniem i walką do ostatniej minuty. Dodatkowo dla wielu z nich będzie to okazja do wywalczenia lepszej pozycji, tudzież pozostania w klubie na nadchodzący sezon, zatem o brak ambicji trudno kogokolwiek posądzać. Tymczasem lwia część kluczowych graczy Blaugrany zasiądzie jutro przed telewizorem z mate w ręku, by nabrać sił przed kolejnym z najważniejszych meczów w sezonie - oby zwycięskim.
Komentarze (27)