Ten mecz o niczym nie przesądzi. Tak odpowiedziałby Ernesto Valverde na większość zadanych mu pytań. Ostrożności nigdy za wiele, ale nie zmienia to jednak faktu, że zdecydowana większość kibiców rozpocznie dziś świętowanie mistrzostwa, jeśli tylko Barcelona pokona Atlético.
Z jednej strony zadanie nie jest takie trudne – Los Colchoneros pod wodzą Diego Simeone nigdy jeszcze nie wygrali w lidze na Camp Nou. Z drugiej, niemal wszystkie wyniki między tymi zespołami w ostatnich latach były bardzo wyrównane. Barça i Atléti są jak ogień i woda. Trudno znaleźć zespoły o bardziej przeciwstawnej filozofii gry. Oba style znajdują jednak swoich zwolenników, przede wszystkim dlatego, że są skuteczne. Jednym z największych znaków zapytania pozostaje dziś jednak taktyka drużyny gości. Spekuluje się, że ekipa z Madrytu może zaatakować od samego początku i starać się przejąć kontrolę nad meczem. Byłoby to z pewnością coś nowego.
Simeone głowi się, czy razem z Griezmannem wystawić do gry równocześnie Costę i Moratę. Byłaby to bardzo ofensywna kombinacja, która jednak do tej pory nie zawsze zdawała egzamin. Niezależnie od tego, kto będzie mu towarzyszył, występ Francuza jest jednak pewny. Dodatkowym smaczkiem dzisiejszej konfrontacji będzie reakcja Camp Nou na jego powrót na ten stadion po raz pierwszy od wakacji. Wiele osób ma napastnikowi za złe nie tylko odrzucenie Barcelony, lecz także, albo może przede wszystkim, sposób, w jaki to zrobił. Atmosferę podgrzewają również najnowsze plotki transferowe, które ponownie łączą ze sobą Griezmanna i Blaugranę.
Atak Barcelony ma się ostatnio bardzo dobrze nawet bez Francuza. Leo Messi strzela gola za golem, zachwyca bramkami z rzutów wolnych i zmierza prosto po kolejny Złoty But. Luis Suárez również często trafia do siatki, choć czasem ma się wrażenie, że z premedytacją marnuje stuprocentowe okazje, by następnie wymyślić małe dzieło sztuki. Kiedy w piłce osiągnęło się już wszystko, trzeba szukać dodatkowych wyzwań… Takim będzie na pewno pokonanie niesamowitego Jana Oblaka, który kolejny rok z rzędu jest bezdyskusyjnie najlepszym bramkarzem LaLigi pod względem liczby traconych goli.
Dylematem Valverde będzie natomiast wybór ustawienia na dzisiejszy mecz. Być może trener powróci do systemu 4-4-2. Sergi Roberto zostałby przesunięty do linii pomocy, gdzie znalazłoby się miejsce również dla Coutinho. Oznaczałoby to brak szansy na grę dla dobrze spisującego się ostatnio Malcoma. Mimo niezłych występów Brazylijczyk wciąż nie cieszy się sympatią trenera. Dużą stratą dla Barçy jest na pewno nieobecność walecznego Arturo Vidala, który mógłby pomóc w walce z twardo grającymi zawodnikami Atlético. Kibice skupiają się jednak przede wszystkim na powrocie Gerarda Piqué, z ulgą przyjmując jego widok na boisku. W jak dobrej dyspozycji jest Katalończyk, zobaczyliśmy dopiero, gdy usiadł on na ławce rezerwowych. Mimo to momentami dziurawa defensywa Barçy może mieć dzisiaj problemy.
Teoretycznie porażka Barcelony nie byłaby dzisiaj żadną katastrofą. Mimo to mowa o drużynie, która ma obowiązek wygrywania zapisany głęboko w swoim DNA. Motywacji na pewno nie zabraknie. Emocji również. Oby nie zabrakło również dobrej gry, radości, bramek… i punktów.
Komentarze (62)