Leo Messi udzielił wywiadów dla argentyńskich stacji radiowych Radio 94.7 Club Octubre i FM Palmero, w których mówił o reprezentacji Argentyny.
- Nie musimy cały czas wciskać ludziom kitu. W reprezentacji osiągnięliśmy wiele, ale nie musimy codziennie mówić, że kochamy drużynę narodową. Jeśli bym nie chciał, to nie jeździłbym na zgrupowania, nikt mnie do tego nie zmusza.
- Ludzie kupują wszystko, co im się mówi. Potem ja jestem najgorszy, a to wszystko najbardziej boli moją rodzinę. Padło wiele kłamstw. Codziennie padają kolejne. Powiedziano, że opuściłem ostatnio zgrupowanie, bo chciałem brać udział w chrzcinach. To totalne głupstwo. Opuściłem tysiące ważniejszych wydarzeń, ponieważ musiałem rozgrywać mecze.
- Chcę wygrać coś z reprezentacją, wrócić, być w kadrze i grać we wszystkich ważnych meczach. Kiedy postanowiłem wrócić, miałem przeciwko sobie wiele osób. Mój syn zapytał mnie: tato, dlaczego w Argentynie cię "zabijają". Odpowiedziałem, że to tylko pojedyncze osoby. On wie, że ludzie mnie kochają. Ja mu mówię, że mnie kochają. Ja pokazuję miłość do reprezentacji w inny sposób, nie muszę tego nikomu udowadniać.
- Wyjechałem z mundialu i potem nie rozmawiałem już z Argentyńską Federacją Piłkarską. Potem zadzwonił do mnie Scaloni i powiedział mi, żebym odpoczął, że tworzymy coś wspaniałego i że przyjdzie czas na to, żebym wrócił.
- Odpadnięcie z mundialu w Rosji było bardzo mocnym ciosem. To jedno z moich najgorszych doświadczeń w reprezentacji. Wszystko szło źle od pierwszego meczu. To nie było to, czego chcieliśmy i oczekiwaliśmy. To byłaby największa klęska w historii reprezentacji, gdybyśmy odpadli w pierwszej fazie. Trzeba jednak dalej próbować. Chcę wygrać coś z reprezentacją. Byłem już bardzo blisko i będę grał zawsze, kiedy mogę.
- Wszystko byłoby inaczej, gdybyśmy zdobyli mistrzostwo świata w 2014 roku. Przegraliśmy przez szczegóły. Potem padły na nas gromy, ale myślę, że powinniśmy inaczej zachowywać się wobec prasy. Przyznaję to, zamknęliśmy się w sobie, ponieważ nas to bolało. Potrzebowaliśmy spokoju i dobrych relacji z dziennikarzami. Reprezentacja Argentyny jest najważniejsza.
- Agüero wiele razy mówił: jestem wielkim przyjacielem Leo i jestem rezerwowym. Jeśli miałbym taką władze, Kun grałby w pierwszym składzie. Nie chcę sprawiać, żeby te wszystkie kłamstwa, które się pojawiają, stawały się rzeczywistością. Jadę na zgrupowanie, gram i staram się dawać z siebie to co najlepsze, mimo że to staje się coraz trudniejsze ze względu na to, że opowiada się złe rzeczy. Coraz trudniej jest cieszyć się atmosferą reprezentacji. Ja zajmuję się graniem, niczym więcej.
- Zmiana pokoleniowa jest normalna i są chłopcy z ogromnym potencjałem, ale ta zmiana była bardzo gwałtowna, ogromna. Trzeba było ją zrobić kilka lat wcześniej. Przyjechali wszyscy młodzi, trzeba dać im czas, nie można ich zabijać ze względu na złą grę. Mieliśmy generację, która osiągnęła ważne rzeczy. To coś normalnego.
- Bardzo chciałbym zakończyć karierę w Newell's, ale nie jest łatwo wrócić do Argentyny. Thiago jest już większy i podejmuje swoje decyzje, choć nadal jest chłopcem i szybko by się przystosował. Szczerze mówiąc, dziś nie wiem, co się wydarzy.
- Moja najpiękniejsza bramka? Ja osobiście wybrałbym innego gola niż ten z meczu z Getafe. Bardzo lubię gola w spotkaniu z Realem w półfinale Ligi Mistrzów ze względu na jego ważność i moment, w którym padł. Lubię również bramkę głową w finale z Manchesterem United, bardziej ze względu na to, że był istotny niż piękny.
- Będę starał się rozciągnąć moją karierę, jak tylko się da. Futbol to jedyna rzecz, jaką potrafiłem robić zawsze. Oszalałem na punkcie piłki. Dzięki Bogu cieszę się futbolem do dziś i oby było tak dalej. Kiedy zakończę profesjonalną karierę, nadal będę grał z przyjaciółmi czy z synami.
Komentarze (41)