Po krótkiej przerwie rekreacyjnej na mecz o Superpuchar Katalonii Barcelona wraca do walki o najważniejsze trofea. Gdy wielu z kibiców myślami jest już przy przyszłotygodniowym rewanżu z Lyonem, pozostała jeszcze do rozegrania 27. kolejka ligowa. O 18:30 Barça zmierzy się z Rayo Vallecano.
Barcelona jest już na finiszu maratonu, jaki zapewnił jej kalendarz rozgrywek na początku 2019 roku. Przez półtora miesiąca trzykrotnie musiała zmierzyć się z Realem Madryt oraz Sevillą, do tego na jej drodze stanęły Valencia i Athletic. Jedynym momentem na oddech wydawał się mecz z Realem Valladolid. Trudno jednak nazwać to spotkanie w ten sposób, gdy zwycięstwo zostało wymęczone w fatalnym stylu. Ten noworoczny maraton zamknie w środę mecz z Lyonem w 1/8 finału Ligi Mistrzów.
Jeśli zespołowi Ernesto Valverde uda się pokonać francuską drużynę, będzie można uznać, że Barça wyszła obronną ręką z tarapatów, które zafundował jej terminarz. Wyniki trzech Klasyków zostawiły Real za burtą Pucharu Króla oraz zredukowały jego szanse na ligowe mistrzostwo niemal do zera. Kolejnym meczem, w którym rozegra się bezpośrednia bitwa o LaLigę, będzie spotkanie Barcelony z Atlético Madryt na początku kwietnia. Barça dysponuje siedmioma punktami przewagi nad drużyną Simeone, co jest wynikiem świetnym, ale nie rozstrzygającym.
W perspektywie (miejmy nadzieję) dalszych meczów w fazie pucharowej Ligi Mistrzów kluczowe staje się teraz skupienie w meczach ligowych z potencjalnie znacznie słabszymi przeciwnikami. Być może o losach mistrzostwa zadecyduje bezpośrednie spotkanie z Atlético. Jeśli jednak Barcelona utrzyma koncentrację i nie pozwoli sobie na straty w łatwiejszych meczach, nawet zwycięstwo drużyny Cholo nie będzie w stanie odebrać jej tytułu.
Kolejnym przystankiem Barçy na drodze do mistrzostwa jest mecz z Rayo. Na pierwszy rzut oka jest to przystanek, na którym nie warto się dłużej zatrzymywać. Mimo to nie możemy sobie pozwolić, by go przespać.
Po pewnym awansie do Primera División Rayo radzi sobie bardzo słabo. Zespół Míchela strzelił co prawda 28 bramek, co nie jest złym wynikiem na tle pozostałych drużyn, jednak po raz kolejny piłkarze z Vallecas stanowią (niemal) najgorszą defensywę ligi. W liczbie straconych goli mogą się z nimi równać w tym sezonie jedynie Celta i Levante.
Dodatkowo luty był czarnym miesiącem dla Rayo. Do 1 marca włącznie podopieczni Míchela przegrali pięć spotkań z rzędu. Patrząc na sytuację realnie, trudno się spodziewać, by starcie z Barçą okazało się dla nich meczem na przełamanie.
Co ciekawe miesiąc wcześniej drużyna Míchela przeżyła dokładnie odwrotną passę. Pięć meczów bez porażki, w tym cztery zwycięstwa. Dodatkowo Piraci zdobywali punkty w spotkaniach z zespołami, które są ich bezpośrednimi rywalami w tabeli, jak Celta, Levante czy Real Valladolid. Może więc w marcu karta znów się odwróci? Zanim w Vallecas zaczną o tym myśleć, muszą przebrnąć przez spotkanie z Barceloną, a to wydaje się zadaniem arcytrudnym. Defensywa Rayo jest dodatkowo osłabiona absencją Abdoulaye Ba.
Czy Barcelona może być w pełni spokojna o wynik dzisiejszego meczu? Jeśli spojrzymy na ostatnie ligowe spotkanie pomiędzy tymi drużynami, odpowiedź powinna brzmieć: nie. Wówczas dopiero w ostatnich trzech minutach gry Luis Suárez i Ousmane Dembélé zdołali zdobyć dwie bramki, które pozwoliły Katalończykom wygrać 3:2.
Rayo zawsze ambitnie podchodziło do spotkań z Barçą, grając bez kompleksów także na Camp Nou. Jednak mimo że styl gry i charakter tej drużyny mogły imponować, scenariusz niemal zawsze był taki sam. Barcelona wygrała sześć ostatnich meczów z Rayo. Tylko w dwóch z nich Katalończycy strzelili mniej niż pięć bramek.
Być może dzisiejszy mecz na Camp Nou okaże się jednak wyjątkowy – przynajmniej ze względu na dwie osoby. Jeśli na murawie pojawi się Leo Messi, będzie to jego 800. spotkanie w karierze. Duże szanse na grę ma też Samuel Umtiti. Jeżeli wystąpi, będzie to dla niego pierwszy od pół roku mecz na Camp Nou.
Przed nami przystanek, którego nie można przespać. Oby jakość gry, jaką zaprezentują oba zespoły, nikomu nie pozwoliła zamykać oczu ze znudzenia. Jednak najważniejsze dla Barçy są kolejne trzy punkty w drodze po należne jej mistrzostwo Hiszpanii.
Komentarze (9)