Na konferencji prasowej po meczu z Barceloną szkoleniowiec Sevilli Pablo Machín starał się wyjaśnić porażkę swojego zespołu 1:6.
Jak wyjaśnisz wynik 6:1?
Moim zdaniem wydarzenia na boisku nie współgrają z wynikiem i uważam, że to obiektywna analiza tego, co się wydarzyło. Zasłużyliśmy na więcej niż jednego gola. Kluczowe były błędy w pojedynczych momentach. Dobrze weszliśmy w mecz, ale potem Barcelona dostała "miękki" rzut karny. Schodząc na przerwę, byliśmy sfrustrowani, a potem rywale wbili nam dwa gole z jeszcze większą łatwością. Nie załamujemy rąk, zdobyliśmy gola i postawiliśmy przeciwników w trochę trudnej sytuacji, ale oni zabili nas dwiema akcjami po stałych fragmentach.
Dlaczego drużyna wyszła na drugą połowę tak źle nastawiona?
Nie uważam, żeby tak było. Odnoszę wrażenie, że rywale z niewielu okazji zdobyli cztery gole. Będziemy to analizować, ale drużyna nigdy nie przestała walczyć, mimo tak niekorzystnego wyniku. Nie byliśmy skuteczni, jednak muszę przyznać, że moi piłkarze dali z siebie wszystko.
Wierzyłeś w możliwość awansu?
W takich meczach płaci się za niewykorzystane szanse. Barcelona miała okazje, których nie wykorzystała, i myśleliśmy, że może za to zapłacić, ale nie zdobyliśmy drugiej bramki, a rywale potrafili zamienić przeprowadzone kontrataki na gole.
Jak mają się piłkarze?
Postaramy się, aby to nas nie załamało. Rozczarowanie jest ogromne, wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że ten dwumecz będzie trudny, jednak myślałem, że będziemy w stanie osiągnąć dobry wynik, a wszystko było przeciwko nam. Zabrakło nam skuteczności, która jest niezbędna, aby wyeliminować taką superdrużynę jak Barcelona.
Komentarze (16)