Mauricio Pochettino: Prawie nikt w nas nie wierzył, a jednak wyszliśmy z grupy

Julia Cicha

12 grudnia 2018, 00:04

Marca

10 komentarzy

Mauricio Pochettino ocenił występ Tottenhamu w meczu z Barceloną, który dał jego drużynie awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów.

Wrażenia: Jestem bardzo dumny, po spotkaniu w Eindhoven nikt w nas nie wierzył. Mówiło się o mission impossible, a jednak tu jesteśmy. Jestem bardzo zadowolony, to fantastyczna wiadomość, że zagramy w kolejnej fazie rozgrywek na naszym stadionie.

Rezerwowy skład Barçy: Bardzo szanuję cały skład Barcelony, każdy piłkarz, niezależnie od tego, ile gra, mógłby występować w każdym zespole świata. Niestety straciliśmy gola, potem zaczęliśmy grać na obu połowach boiska. W drugiej odsłonie meczu prezentowaliśmy się lepiej, mieliśmy wiele okazji, dzięki którym mogliśmy wygrać. Cierpieliśmy z powodu wyniku równolegle rozgrywanego spotkania. Sądzę, że zasłużyliśmy na awans bardziej niż Inter lub PSV.

Euforia: Staram się zachować spokój, choć ten wynik jest ważny dla wszystkich. Dla mnie zawsze chodzi o zwycięstwo. Będziemy się cieszyć, ale też przygotowywać do kolejnego spotkania.

Sytuacja w grupie: Przeżyłem coś podobnego jako piłkarz w latach 90. Graliśmy o mistrzostwo Argentyny, nasz mecz już się skończył i wszystko zależało od wyniku River-Velez. Przez 3-4 minuty cierpieliśmy na boisku. Nie wiedzieliśmy, czy możemy świętować. Takie chwile sprawiają, że piłka nożna jest jednym z najpiękniejszych sportów. To przez emocje związane z wynikiem.

Końcówka: Było nam trudno poradzić sobie w ostatnich minutach, niektórzy zawodnicy weszli z ławki, a nie jest to łatwe. Chcieliśmy strzelić i wygrać, ale jeśli stracilibyśmy gola, wszystko by się zmieniło. Myślę, że rozegraliśmy świetny mecz.

Messi: Uważam, że Leo jest najlepszy na świecie. Nie było nam łatwo remisować, Barça ma jeden z najlepszych składów. Szanowaliśmy rywala, nieważne, kto gra. Oczywiście gdy grają Messi, Suárez czy Piqué…

Dembélé: Nie mam odpowiednich informacji, by podejmować decyzję. Barça i Valverde na pewno poradzą sobie z sytuacją, myśląc o tym co najlepsze dla klubu i piłkarza. Każdy sztab szkoleniowy ma swoje normy dyscyplinarne. Oprócz tego liczy się też czynnik ludzki. Trudno przewidzieć, jak to się skończy.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (10)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze