Zarządzanie kadrą piłkarską nie jest, delikatnie mówiąc, prostą sprawą, zwłaszcza kiedy mówimy o największym klubie na świecie, jakim jest FC Barcelona. W ostatnim okienku transferowym zarząd z Bartomeu na czele przeprowadził kilka ciekawych transferów, które miały uzupełnić skład, zwiększyć rotacje w drużynie i odciążyć podstawowych graczy – tak przynajmniej twierdziły media i kibice. Obecne rozgrywki pokazują jednak, że najbardziej zapracowani barceloniści w ostatnim sezonie są na chwilę obecną jeszcze bardziej obciążeni. Liderem w tej klasyfikacji jest Ivan Rakitić. Czy Valverde dobrze robi, eksploatując Chorwata do maksimum?
Niezastąpiony
Owszem, w tym sezonie więcej minut na koncie od Chorwata (1745) mają ter Stegen (1890), Piqué (1890), Sergio Busquets (1830) i Jordi Alba (1820). Tylko że Niemca jako podstawowego bramkarza od gry może odsunąć jedynie kontuzja lub Puchar Króla – nie ma w tym nic dziwnego i nikt nie kwestionuje minut Marca. Piqué gra więcej niż w analogicznym momencie poprzedniego sezonu – tutaj pośrednim winowajcą jest Umtiti i jego problemy z kolanem, a także kontuzje Vermaelena. Jordi Alba nie ma naturalnego i odpowiedniego zmiennika – Miranda wciąż nie prezentuje odpowiedniego poziomu w dłuższej perspektywie i jest potrzebny Barcelonie B. Busquets? Jego zastępcą miał być Samper, ale on również doznał kontuzji, więc Sergio musi grać częściej. Z Rakiticiem jest inaczej. Na pozycji środkowego pomocnika Barcelona posiada bardzo szeroką kadrę – Roberto, Arthur, Vidal, Denis, Coutinho, a także bardzo obiecujący Carles Aleña i Ricard Puig. Mimo to Chorwat w tym sezonie rozegrał aż 86% dostępnych dla niego minut - odpoczął jedynie w pierwszym meczu z Cultural Leónesa. Jestem przekonany, że ta liczba byłaby jeszcze większa (91%), gdyby nie zawieszenie za kartki w spotkaniu z Atlético. Ivan bez wątpienia jest dla Valverde zawodnikiem niezastąpionym.
Taktyka
Pierwsza przyczyna tak częstych występów Ivana w tym sezonie to taktyka drużyny Valverde. O ile wymienionych wcześniej nominalnych pomocników Barcelona ma sporo, o tyle zawodników o profilu zbliżonym do Rakiticia nie ma żadnego. Arthur jest playmakerem, Roberto, jeśli gra w pomocy, występuje bliżej bramki rywala, Vidal również jest graczem bardziej ofensywnym – wręcz wchodzącym w pole karne rywala, zaś Denis i Coutinho to typowi ofensywni pomocnicy z naciskiem na schodzących skrzydłowych. Nawet Aleña i Puig to w pewnym stopniu odpowiednicy Xaviego i Iniesty. Może się to wydać śmieszne, ale najbliżej profilu Rakiticia znajduje się Rabiot, który od dłuższego czasu jest mocno łączony z katalońskim klubem – jak widać niebezpodstawnie. Chorwat w układance Valverde pełni rolę balansu – równoważnika. W tym sezonie może pochwalić się średnią ponad 82 wykonanych podań na mecz z dokładnością niemal 92%. Do tego 0,6 kluczowego podania, 7,4 straty i 3,3 odbioru na mecz. Znacznie istotniejsza jednak od suchych cyfr jest obecność Chorwata jako elementu kreacji – przez kilka lat do perfekcji opanował atak pozycyjny bazujący na trójkątach – zawsze jest opcją, kapitalnie się ustawia i jest uniwersalny. W razie potrzeby może pełnić rolę defensywnego rygla jak choćby w ostatnim meczu z Espanyolem, kiedy niemal zupełnie wykluczył środek pola rywala, notując przy okazji 11 interwencji. Z drugiej strony opcja kreatora ze zmysłem do gry kombinacyjnej nie jest mu obca – tutaj przykładem może być rewanż w Pucharze Króla, kiedy Ivan tylko w pierwszej połowie wykonał trzy kluczowe podania. Na koniec pozostają kwestie mentalne – Rakitić jest jednym z liderów w szatni i na boisku, ciężko pracuje na murawie i jest przewidywalny w pozytywnym tego słowa znaczeniu – Valverde może na nim polegać jak na Zawiszy.
Żelazne płuca
Częste występy Chorwata nie są niczym niezwykłym. Już w swoim pierwszym sezonie (14/15) w Katalonii uplasował się na 9. miejscu w rankingu graczy Barcelony z największą liczbą minut na koncie (3344). W kolejnym wskoczył na 6. miejsce (4065). Sezon 16/17 to powrót na 9. miejsce (3524), a ostatnie rozgrywki to rekord – 4. miejsce i 4266 minut na koncie. Można polemizować z tym, czy nie był zbytnio eksploatowany przez trenerów, ale osobiście nie podpisałbym się pod tym. Oczywiście biorę pod uwagę słabe występy drużyny wiosną w poprzednich latach, ale były one spowodowane w znacznej mierze błędami w zarządzaniu składem w decydującej fazie sezonu – trenerzy celowali we wszystkie trofea, nie mając wystarczających zasobów personalnych. W rezultacie piłkarzom brakowało świeżości i nie tyczyło się to tylko wicemistrza świata, lecz także reszty jego kolegów. Najlepszym jednak wyznacznikiem ewentualnego przemęczenia i przeciążenia organizmu są kontuzje, a te stoją w kompletnej sprzeczności z ww. tezą. Przez niemal pięć lat gry w Katalonii Ivan doznał tylko siedmiu niegroźnych kontuzji, które wyeliminowały go z gry jedynie na osiem spotkań. To oznacza, że Rakitić był dostępny dla trenerów w ponad 95% możliwych meczów. Zyskał miano piłkarza bardzo wytrzymałego, na którym można polegać – trenerzy uwielbiają takich zawodników. Również obecny sezon jest popisem świetnej kondycji Chorwata, który gra, nie narzeka i robi to generalnie, nawet pomimo wpadki z Betisem, na przyzwoitym poziomie.
Rozłożenie sił, czyli kiedy rotacje są potrzebne?
Ernesto Valverde już w zeszłym sezonie dość klarownie wypowiedział się na temat swojej wizji składu i prowadzenia drużyny. Stąd jego sposób zarządzania kadrą w obecnych rozgrywkach nie powinien nikogo dziwić. Priorytetem jest Liga Mistrzów (Rakitić opuścił jedynie 45 minut we wczorajszym meczu) i tam grają najlepsi. Dopóki sezon nie wchodzi w decydującą fazę, możemy eksploatować once de gala i zmieniać jedenastkę w zależności od potrzeb – kontuzji, samopoczucia, nagród i kar (casus Dembélé). Nawet dość awaryjne wystawienie Ivana w rewanżu z Cultural Leónesa nie stoi w sprzeczności z logiką rozłożenia sił – natężenie spotkań jest niewielkie, Rakitić jest zdrowy i nie posiada odpowiedniego zmiennika – dlaczego nie pozwolić mu grać? W imię rotacji dla samej rotacji? Sztuki dla sztuki? Nawet jego słabsze występy, których w tym sezonie było kilka i nie były bynajmniej wynikiem przemęczenia, nie są wystarczającym argumentem do rezygnowania z Chorwata i zastępowania go graczem o innej charakterystyce - zwłaszcza pamiętając o tym, że w tych gorszych meczach źle grała cała drużyna. Poza tym trener pokazał, że nie zapomina o młodzieży. Aleña jest już graczem pierwszej drużyny, a Puig w niej zadebiutował. Grudzień nie jest czasem na panikę, tasowanie piłkarzami i odsuwanie od składu Chorwata, który nie daje ku temu większych podstaw – ani zdrowotnych, ani czysto piłkarskich. Moim zdaniem przyjdzie jednak taki moment, w którym częstsze rotacje się pojawią – to wiosna 2019 roku. Jeśli Barcelona przejdzie 1/8 Ligi Mistrzów, to wydaje mi się że Valverde zacznie oszczędzać Rakiticia na dwumecze w Lidze Mistrzów – nie sądzę, żeby popełnił błąd z zeszłego sezonu, o którym mówił kilka miesięcy temu Luis Suárez. Dlatego wstrzymajmy się z osądami, memami i dajmy Ivanowi grać, bo jest w coraz lepszej dyspozycji. Co do Ernesto to Barcelona zapewniła sobie awans w europejskich pucharach i Pucharze Króla oraz lideruje w lidze krajowej. Całkiem nieźle jak na trenera, który według wielu kibiców popełnia błąd za błędem, nieprawdaż?
Komentarze (107)