Marc-André ter Stegen udzielił wywiadu dla magazynu Club del Deportista, w którym opowiedział m.in. o roli Andoniego Zubizarrety w jego transferze do Barcelony, początkach w katalońskim klubie, walce o miejsce w składzie z Claudio Bravo, a także o odejściu Cristiano Ronaldo z Realu.
Doskonale mówisz po hiszpańsku. Czy nauka języka była potrzebna, żebyś w pełni się zaadaptował?
Oczywiście. Jest to część szacunku, który chcę okazać ludziom stąd. Przynajmniej to mogę zrobić. Jestem zadowolony, ponieważ każdego dnia uczę się więcej i wszystko idzie gładko. Uwielbiam, kiedy ktoś mnie poprawia lub pomaga znaleźć odpowiednie słowo lub wyrażenie, którego chcę użyć. Czuję, że naprawdę należę do tego miejsca, i cieszę się, że mogę lepiej poznawać jego kulturę.
Wiemy bardzo niewiele na temat życia prywatnego ter Stegena. Co lubisz robić na co dzień? Byłeś kiedyś zdenerwowany? Masz jakieś dziwactwa?
Mogę powiedzieć, że byłem kiedyś zdenerwowany [patrzy na swoją żonę i się uśmiecha]. To był dzień mojego ślubu i nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek był bardziej zdenerwowany. Uwielbiam chodzić do supermarketów, odkrywać dobre produkty, spacerować po mieście, pić kawę w wyjątkowych miejscach, ze świetnymi ludźmi i we wspaniałym otoczeniu. Myślę, że mam kilka dziwactw. Mam trochę rękawic, których nikt prócz mnie nie może włożyć.
Jak wyglądał twój transfer do Barcelony i jak doszło do pierwszego kontaktu z klubem?
Spędziłem 19 lat w jednym zespole, całe życie. To był mój dom, grałem w mojej ulubionej drużynie i w moim mieście. Wówczas pojawił się Andoni Zubizarreta. Najpierw kontaktował się z moim otoczeniem i agentami. Później spotkaliśmy się w hotelu w Niemczech. Tam wyjaśnił mi, z pomocą tłumacza, co to znaczy być bramkarzem Barcelony, opowiedział historię klubu i czego się ode mnie oczekuje. Przekonał mnie. Słowami i emocjami. Zubizarreta jest wspaniałym człowiekiem. Nigdy nie byłem w Barcelonie i wszystko, co mi powiedział, przekazał w taki sposób, że zgodziłem się i zdecydowałem się rozpocząć nowy etap w moim życiu. Podjąłem właściwą decyzję.
Miałeś problemy z adaptacją w hiszpańskim futbolu?
Myślę, że nie. Uwielbiam sposób gry Barcelony, filozofię, styl, mentalność zespołu. Czuję, że to bardzo ważne. To zupełnie inna filozofia niż w większości klubów. Barça zawsze stara się, aby piłkarz adaptował się szybko. Próbuje też sprowadzać odpowiednich zawodników, którym łatwiej będzie przystosować się do jej stylu i filozofii.
Początki nie były łatwe, nie miałeś niekwestionowanego miejsca w podstawowym składzie. Rozważałeś odejście z Barcelony, gdyby ta sytuacja się przeciągała?
Tej sytuacji nie da się zapomnieć. Dla piłkarza takiego jak ja, który chce grać zawsze, były to bardzo trudne chwile. Chciałem być na boisku i udowadniać, co potrafię. Rywalizacja z Claudio wcale nie była łatwa. Nie zaprzeczę: były takie momenty, w których myślałem o tym, żeby coś zmienić, poszukać rozwiązania. W klubie mówili mi, żebym się nie martwił, zapewniali, że wierzą w moje umiejętności i będę tu przez wiele lat. Później jednak widziałem, że rzeczywistość wcale tak nie wyglądała. Wiele o tym rozmawiałem z Luisem Enrique, ale on widział, że również Claudio wykonuje bardzo dobrą pracę. Po dwóch sezonach sytuacja wymagała rozwiązania. Było dwóch bramkarzy, którzy chcieli grać zawsze. Trzeba było podjąć decyzję. Ostatecznie klub sprzedał Bravo i zdecydowanie postawił na mnie.
Kto jest według ciebie nowoczesnym bramkarzem i który golkiper jest najlepszy na świecie?
Świetne pytanie. Każdy bramkarz jest inny i nie można powiedzieć, że jeden styl jest lepszy od drugiego. Oczywiście najważniejsze jest zatrzymywanie piłki. Ten, który lepiej broni bramki, jest lepszy. W Barcelonie cel jest ten sam, ale filozofia wymusza również konieczność gry nogami. W LaLidze mamy jednych z najlepszych bramkarzy na świecie. Wszyscy są świetni i dobrze odnajdują się w stylu gry swoich zespołów. Na przykład moim zdaniem Oblak jest idealnym bramkarzem dla Atlético Madryt, podobnie jak Ederson może nim być dla Manchesteru City. Wszystko zależy od klubu, który musi wybrać idealnego bramkarza dla siebie.
Od tego sezonu bramkarze w LaLidze mają mniej zmartwień po odejściu Cristiano Ronaldo z Realu, prawda?
Nie skupiam się tylko na jednym piłkarzu. Real ma świetnych zawodników, o wysokich umiejętnościach indywidualnych. To prawda, że Cristiano strzelał wiele goli i był bardzo ważnym piłkarzem dla Realu Madryt, a jego odejścia nie da się nie zauważyć. Zobaczymy, jak Real to rozwiąże w przyszłości. Najważniejsze dla nas jest jednak to, żebyśmy byli skoncentrowani na sobie, rozegrali spektakularny sezon i z tak wspaniałą drużyną, jaką mamy, byli lepsi od wszystkich pozostałych zespołów oraz osiągali nasze cele.
Wszyscy napastnicy mają swojego ulubionego gola, a bramkarze ulubioną interwencję. Która z twoich parad najbardziej zapadła ci w pamięci?
Trudne pytanie. Ze względu na znaczenie i moment interwencja z meczu rewanżowego z Bayernem w półfinale Ligi Mistrzów w moim pierwszym sezonie w Barcelonie. Wygraliśmy 3:0 w pierwszym spotkaniu na Camp Nou, ale w pierwszej połowie drugiego pojedynku Bayern mocno nas nacisnął i miałem jedną interwencję po strzale Lewandowskiego, po której musiałem jeszcze wybić piłkę z linii bramkowej.
Komentarze (29)