Luis Enrique – największy szaleniec w świecie futbolu

5 września 2018, 18:30

69 komentarzy

Zaczął się wrzesień i nadeszły zgrupowania reprezentacyjne. LaLiga odpoczywa, a hiszpańskie media skupiają się w większej mierze na kadrze, co wcale nie dziwi. Gdy wydawało się, że przez ten czas nic ciekawego się nie wydarzy, z pomocą przyszedł nowy selekcjoner Hiszpanii – Luis Enrique.

Fani Barcelony powinni się cieszyć, że ich były trener opiekuje się teraz kadrą. I tak pewnie by było, gdyby nie pokręcona, wręcz chora logika Lucho. W swoim życiu widziałem wiele absurdów. Tych z futbolem nawet nie byłbym wstanie zliczyć. Jednak brak powołania dla Jordiego Alby to za dużo nawet dla mnie.

Przyczyny

Co mogło spowodować brak powołania? Pytanie staje się banalne, jeżeli cofniemy się do momentu zatrudnienia na Camp Nou Ernesto Valverde. Jednym z pierwszych, którzy wyszli przed szereg by wbić szpilę byłemu szkoleniowcowi, był właśnie Alba. Prawdopodobnie Enrique ma dobrą pamięć i w ten właśnie sposób odgryzł się Jordiemu. Notabene słowa "odgryzł" nie znalazło się tu przypadkiem. Ale o tym później.

Wracając do wspomnianej "szpilki" – Alba powiedział wówczas o perfekcyjnym zarządzaniu szatnią przez Valverde. Że każdy w drużynie gra tyle, na ile pozwala obecna dyspozycja. Nie trzeba być wróżbitą Maciejem, by nie wyczuć mocnej chęci podkreślenia wyższości nowego szkoleniowca względem poprzedniego.

Minął rok od tej wypowiedzi i Enrique wziął odwet, nie powołując Alby. Sam piłkarz jest rozżalony i zupełnie nie rozumie tej decyzji.

Nie wiem, dlaczego tak się stało. Widzę, kiedy jestem w formie, a kiedy nie – twierdzi obrońca Barçy. – Oczywiście, że chciałbym znaleźć się na liście powołanych, ale trener zdecydował inaczej. Muszę to uszanować – dodał. – Nie mam z nikim problemów na poziomie zawodowym, więc nie muszę do nikogo dzwonić w tej sprawie. Taką decyzję podjął selekcjoner i muszę ją uszanować zakończył Alba.

Można jasno stwierdzić, że lewy wahadłowy Barcelony nie ma pojęcia, co spowodowało taką decyzję trenera.

Żarty na bok. Niestety, w obecnym świecie, gdzie wyrazy szacunku i bojaźni wygłasza Real Madryt przed starciem z Legią Warszawa, kurtuazja stała się czymś naturalnym. Jeżeli ktokolwiek sądzi, że jedna bądź druga strona powie wprost, że brak powołania jest celowym odwetem za gesty czy słowa sprzed roku, to ma daleko posunięty idylliczny obraz świata. Wizerunek i PR to podstawa.

Dyplomata roku

Swoje zdanie na temat nieobecności Alby w kadrze wyraził Ernesto Valverde. Nie jest to pytanie do mnie, ale selekcjoner wybiera graczy, którzy mogą mu pomóc w konkretnych meczach. Na razie Alba nie znalazł się na liście, będzie pracował, by na nią wrócić. Nie lubię, gdy inni trenerzy mieszają się do moich powołań lub składów, które wystawiam. W końcu to ja mam najwięcej informacji. W związku z tym ja również nie będę komentował ich decyzji. Trzeba je uszanować.

Jeżeli kiedyś ktoś wymyśli nagrodę za najbardziej kuriozalną wypowiedź, Valverde będzie miał spore szanse. Tak samo jak w plebiscycie na dyplomatę roku. Chyba, że znów najbliższa rodzina Cristiano Ronaldo będzie próbowała zdyskredytować wyniki.

Na szczęście Enrique na kurs dyplomacji nie uczęszczał. Dziennikarz na konferencji prasowej zapytał, czy brak Alby w kadrze wynika z kwestii sportowych czy osobistych. Enrique ironicznie odparł: Dobre pytanie.

Absurdów ciąg dalszy

Barcelona w niedzielę pokonała Huescę 8:2, strzelcem jednej z bramek był Jordi Alba. Strzelił gola na 7:2 i celebrował go w zaskakujący sposób. Zakrył oczy, a następnie posłał całusa w niebo.

Po spotkaniu wyjaśnił taki sposób celebracji. Bramkę zadedykowałem swojemu synowi. Zda sobie z tego sprawę, gdy będzie starszy. Codziennie daje mi dużo radości.

Chyba wygłupiłem się z przyznaniem nagrody za absurdalną wypowiedź dla Valverde. Znamy zwycięzcę, jest nim Alba. Naprawdę ten niesamowity piłkarz w taki sposób chce utracić szacunek wśród fanów? Przecież każdy doskonale wie, że ten gest był skierowany do Enrique. Ironiczne pozdrowienia dla ślepego selekcjonera.

To nie koniec. W sobotę ligowy mecz rozegrała Chelsea. Tak się złożyło, że bramkę na 1:0 przeciwko Bournemouth zdobył Pedro, kolejny pominięty na liście Luisa Enrique. Ktoś spróbuje zgadnąć w jaki sposób celebrował trafienie? Tak, dokładnie w ten sam sposób co Alba. Jakoś ciężko mi uwierzyć, że pozdrawiał syna swojego kolegi z byłego klubu. Pamiętam te teksty, że Barcelona to jedna wielka rodzina, ale chyba nie do tego stopnia.

Spirala dowcipu

W momencie, gdy federacja hiszpańska ogłosiła, że to Enrique obejmie reprezentację, wiedziałem, że będzie ciekawie. Lucho na samym początku oznajmił, że będą niespodzianki w kadrze. Niemal każdy nowy selekcjoner danego kraju tak twierdzi, przypuszczałem więc, że to czcze gadanie. Muszę przyznać – Lucho zaskoczył. Pytanie tylko czy pozytywnie, czy negatywnie. Tego jednak dowiemy się dopiero za dwa lata, po mistrzostwach Europy.

Alba też nie jest całkowicie bez winy. W życiu los różnie kieruje naszymi drogami i czasami nie warto palić za sobą mostów. Nikt nie wie, kogo w przyszłości spotkamy na swojej drodze. Na nieszczęście Alby na jego drodze bardzo szybko ponownie stanął Enrique.

Chcąc być bezstronnym, należy przypomnieć, że przyjście Enrique do Barcelony również było krytykowane przez dużą część środowiska kibicowskiego. Ten jednak zamknął wszystkim usta, zdobywając potrójną koronę. Jest niesamowitym frustratem. Jak nikt inny umie wprowadzić chaos. Jednak należy przyznać, że potrafi zdobywać trofea.

Pozostał jeszcze jeden temat, który trzeba "ugryźć". Jak wspomniałem, nie bez powodu użyłem tego słowa wcześniej. Na początku sezonu znów rozbrzmiała dyskusja odnośnie formy Luisa Suáreza i jego nadwagi. Z tym chyba nikt się nie będzie sprzeczał. Nawet w kamerach telewizyjnych Suáreza jest jakby więcej.

Jednakże jest jeden człowiek, który dementuje nadmiar kilogramów El Pistolero. To rzecz jasna Luis Enrique. Były opiekun Barçy jest zdania, że Suárez ma po prostu taką budowę ciała, że wydaje się, iż ma nadwagę. W takim razie mogę śmiało stwierdzić, że ja również nie jestem gruby, tylko mam taką budowę – po prostu grubsze kości niż inni. Kwintesencja logiki Luisa Enrique.

Życzę sobie i wam, aby ta spirala dowcipu, którą nakręca Lucho, kręciła się jak najdłużej.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (69)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze