Po zakończonym spotkaniu Serbii z Brazylią wywiadu dla dziennika Mundo Deportivo udzielił Sergej Milinković-Savić. Pomocnik mówił po włosku, ale przyznał, że doskonale rozumie hiszpański, a nawet potrafi co nieco wyłapać z katalońskiego.
- Nadal nie zadecydowałem, gdzie będę grał. Mundial właśnie się dla mnie zakończył i teraz chcę pojechać na kilkudniowe wakacje. Po powrocie porozmawiam z Lazio i podejmę decyzję, czy zostanę w Rzymie, czy zdecyduję się na transfer - powiedział zawodnik.
- Zawsze słucham rad, których udziela mi tata, i cenię jego opinię, ale decyzję, gdzie zagram w przyszłości, podejmę sam – dodał 23-latek z uśmiechem na ustach. – Mojemu tacie podoba się myśl, że mógłbym grać w Juventusie, a później przejść do innej dużej drużyny jak Real Madryt czy Barça, ale to moja kariera i muszę się dobrze zastanowić, co dalej. Wiem, że chce dla mnie jak najlepiej, ale muszę sam podjąć tę decyzję.
Na pytanie, czy jest na bieżąco z doniesieniami medialnymi, które łączą go z Barceloną i Realem, Serb odpowiedział, że oczywiście śledzi informacje, które pojawiają się we włoskich i serbskich mediach. Dodał jednak, że nie wie o żadnych konkretach.
- Dotychczas o niczym nie słyszałem, nikt bezpośrednio ze mną nie rozmawiał. Wkrótce będę rozmawiał z klubem i moimi przedstawicielami, a wtedy dowiem się, jak wygląda sytuacja – powiedział, dodając po chwili: - Ale kto nie byłby dumny z bycia łączonym z Barceloną czy Realem Madryt?
Młody pomocnik nie wspomina w wywiadzie o żadnym z klubów angielskiej Premier League, które również są zainteresowane jego umiejętnościami. Wiadomo, że piłkarz woli grać w lidze hiszpańskiej oraz że od dziecka śledził największe kluby z LaLigi oraz występy swojego ojca, który grał dla kilku hiszpańskich klubów.
Zapytany o cenę 150 milionów euro, które według mediów oczekuje za niego Lazio, odpowiedział: "to nie ja o tym decyduję, robi to klub. Jeśli ktoś chce mnie sprowadzić, to może zapłacić albo zrezygnować". Mimo to reprezentant Serbii wzruszył ramionami i przyznał, że dzisiejszy rynek transferowy oszalał.
23-latek zaliczył bardzo dobry sezon w barwach Lazio. Zdobył 11 bramek i dołożył do tego sześć asyst. Mimo że gra na środku pomocy, potrafi wnieść dużo do gry ofensywnej. Głównym problemem są rosnące notowania Serba, dzięki którym przyciągnął zainteresowanie największych europejskich klubów takich jak Real Madryt, PSG, Chelsea oraz, przede wszystkim, oba kluby z Manchesteru.
Sergej przed dołączeniem do Lazio był zawodnikiem belgijskiego Genku, który z kolei sprowadził go z FK Vojvodiny z Serbii. Pomocnik pochodzi z piłkarskiej rodziny. Jego ojciec Nikola Milinković był profesjonalnym zawodnikiem i występował między innymi w lidze hiszpańskiej, portugalskiej i austriackiej. Jego brat jest bramkarzem i aktualnie gra w Torino, a w przeszłości zaliczył rok w Manchesterze United, a także w Lechii Gdańsk.
Komentarze (34)