Początki bywają trudne. Wie coś o tym FC Barcelona, której od pewnego czasu nie najlepiej wiedzie się w meczach otwierających rok kalendarzowy.
Na początku stycznia 2015 roku podopieczni Luisa Enrique ulegli na wyjeździe Realowi Sociedad 0:1. Rok później Barcelona podzieliła się punktami z Espanyolem w derbach stolicy Katalonii, a przed 12 miesiącami Barça musiała uznać wyższość prowadzonego przez Ernesto Valverde Athleticu.
Dziś przychodzi zatem okazja, aby przełamać niefart i wreszcie sięgnąć po zwycięstwo na inaugurację nowego roku. Na Estadio Balaídos obrońca tytułu zmierzy się z Celtą w 1/8 finału Pucharu Króla. Chociaż faworytem są oczywiście goście, należy pamiętać, że w Galicji Barcelonie gra się ostatnio bardzo niewygodnie.
Statystyki tylko na papierze?
Brak wygranej w ostatnich trzech meczach inaugurujących nowy rok i dwie porażki w dwóch poprzednich spotkaniach na Balaídos każą przypuszczać, że Barcelonę czeka dziś droga przez mękę. Rzeczywiście, łatwo nie będzie, ale obie drużyny przystępują do spotkania w zupełnie innych nastrojach. Celta znajduje się dokładnie w środku ligowej tabeli, mając taką samą stratę do miejsc zapewniających grę w europejskich pucharach i do strefy spadkowej. Barcelona natomiast stała się pod wodzą Valverde monolitem, który nie przegrał od 16 sierpnia 2017 roku i w lidze wypracował sobie sporą przewagę nad resztą stawki.
Rotacje trenera
Mister zdaje sobie sprawę, że drużyna nie rozegrała nawet połowy spotkań, dlatego w dzisiejszym meczu postanowił dać szansę zmiennikom. Między słupkami stanie zapewne Cillessen, ale to jest już regułą przy okazji spotkań o Puchar Króla. Ważniejsze zmiany będą miały miejsce w ofensywie - do Vigo nie polecieli między innymi Messi, Iniesta i Suárez, co otwiera z kolei furtkę dla Aleñi, Arnaiza czy Ousmane'a Dembélé, który po niespełna czterech miesiącach wraca do kadry. Decyzja Valverde - patrząc na terminarz - wydaje się jak najbardziej uzasadniona. Barcelona rozpoczyna dziś styczniowo-lutowy maraton, w trakcie którego rozegra dwanaście spotkań w zaledwie osiem tygodni.
Warto pamiętać, że dzisiejsze starcie to pierwszy z dwóch pojedynków z Celtą, stąd większe pole manewru u Ernesto Valverde. Nawet jeśli Barcelona powtórzy "wyczyn" z lat ubiegłych i nie wygra dziś na Balaídos, za tydzień w rewanżu trener może sięgnąć po najcięższe działa, by odwrócić losy dwumeczu.
Komentarze (23)