Analiza taktyczna El Clásico

Łukasz Lewtak/Julia Cicha/Dariusz Maruszczak

29 grudnia 2017, 18:40

outsideoftheboot.com

51 komentarzy
  • W pierwszej połowie ostatniego El Clásico kibice byli świadkami twardej walki i taktycznego pojedynku
  • W drugiej części gry Real stracił głowę po zdobyciu przez Barcelonę pierwszego gola
  • Najbardziej do porażki gospodarzy przyczyniły się błędy indywidualne

Barcelona przystępowała do El Clásico z 11-punktową przewagą nad Realem Madryt, przez co spotkanie na Santiago Bernabéu było meczem o być albo nie być dla drużyny Zinedine'a Zidane'a. Francuz podjął zaskakującą decyzję o wystawieniu w pierwszym składzie Mateo Kovacicia zamiast Isco. Powody takiej roszady stały się jasne już na początku spotkania. Chorwat podążał jak cień za Leo Messim, a pozostali trzej pomocnicy starali się napierać na katalońską defensywę.

Taka strategia zdawała egzamin w pierwszej połowie, jednak wszystko rozpadło się w drugiej części. W 54. minucie Casemiro wyszedł ze swojej strefy i zgubił piłkę, a wolną przestrzeń skrzętnie wykorzystała Barcelona. Luis Suárez strzelił pierwszą bramkę w meczu, a zawodnicy Realu albo biernie się temu przyglądali, albo biegli za akcją, lecz w bardzo niemrawym tempie. To był kluczowy moment spotkania. Piłkarze Realu stracili głowę, czego konsekwencją była akcja z 63. minuty, po której Carvajal otrzymał czerwoną kartkę, a Leo Messi pokonał Keylora Navasa z jedenastu metrów.

Pressing Realu i budowanie akcji przez Barçę w pierwszej połowie

Zidane postawił na wysoki pressing indywidualny w systemie 3-4-3. Cristiano Ronaldo i Karim Benzema byli "przyklejeni" do środkowych obrońców Barçy, a Mateo Kovacić ustawiał się blisko Sergio Busquetsa. Luka Modrić i Toni Kroos byli ustawieni w drugiej linii pressingu i pilnowali odpowiednio Iniestę i Rakiticia. Boczni obrońcy Realu byli natomiast odpowiedzialni za swoich odpowiedników w drużynie Barçy. W defensywie Casemiro przechodził do tyłu i tworzył prowizoryczną linię złożoną również z Sergio Ramosa i Varane'a.

FC Barcelona starała się wyjść spod pressingu Realu, stosując swoją klasyczną metodę - Sergio Busquets cofał się, a Jordi Alba i Sergi Roberto przechodzili wyżej na skrzydłach. Real stosował jednak pressing 3 na 3 z tyłu i 4 na 4 w środku pola, co utrudniało Barcelonie wykonywanie krótkich podań. Katalończycy wykorzystywali więc Paulinho, który wbiegał za plecy Marcelo. To miała być metoda na przedostanie się na połowę Realu. Ter Stegen również posyłał długie piłki od bramki na Paulinho i Suáreza. Sergi Roberto i Piqué starali się natomiast szukać brazylijskiego pomocnika podaniami z prawej strony boiska.

To zmusiło Casemiro, który odpowiadał za zachowanie kompaktowości na całej szerokości boiska, do schodzenia do lewego skrzydła i pilnowania Paulinho. W związku z tym Ramos i Varane często zostawali sam na sam z Suárezem i Messim i musieli wychodzić agresywnie, aby przecinać wertykalne podania do napastników Barçy. Katalończycy rzadko tracili piłkę na własnej połowie, ale trudno im było zawiązać akcję na ostatnich 30 metrach przed bramką Realu. Casemiro znakomicie powstrzymywał Paulinho w środku boiska, a Varane i Ramos blokowali podania, mające na celu uruchomienie Suáreza i Messiego. W związku z tym Barcelona albo posyłała długie piłki do przodu, albo musiała zadowolić się stałymi fragmentami lub mozolnym torowaniem sobie drogi do pola karnego przeciwnika poprzez horyzontalne rotowanie gry.

Linia pomocy Realu Madryt a kontrataki Los Blancos w pierwszej połowie

Los Blancos mogli z łatwością zachować swój styl gry, przechodząc z wysokiego pressingu do wysokiej obrony. Zidane wymógł jednak na nich jedną, kluczową zmianę. Ze strachu przed wpływem Leo Messiego, pamiętając o dobrych występach Kovacicia w pojedynkach z Argentyńczykiem, zdecydował się polecić Mateo, by krył Leo „na plaster”. Ciekawe, że nie wybrał do tego zadania Casemiro, co wprowadziłoby mniej zmian w ustawieniu. Możliwe, że nie ufał mu jednak po tym, jak Messi zniszczył Brazylijczyka w pojedynkach jeden na jednego w drugim ligowym El Clásico w minionym sezonie. Zmiany Zidane’a sprawiły, że Real bronił płynnym ustawieniem 4-4-2/4-3-1-2 z Kovaciciem jako lewym środkowym pomocnikiem. Modrić znalazł się na pozycji prawego środkowego pomocnika, Casemiro – defensywnego pomocnika, a Kroos często przemieszczał się przed kolegami z linii pomocy, trzymając się jej środka.

Konsekwencją było krycie Iniesty przez Modricia i Rakiticia przez Kroosa. Casemiro zajmował miejsce przed Ramosem i Varane'em, podczas gdy Kovacić śledził Messiego. Nie było to jednak regułą nie do złamania. Zdarzało się, że pomocnicy Realu wymieniali się pozycjami w zależności od sytuacji. Czasem Kovacić nie mógł dotrzeć do Messiego po powrocie z wysokiego pressingu, co zmuszało Casemiro do „przejęcia” Argentyńczyka. Jeśli Messi skręcał w lewo, zanim dobiegł do niego Kovacić, Modrić musiał pilnować go do czasu przybycia kolegi. Plan działał sprawnie w pierwszej połowie, w której napastnik Barcelony nie wykonał żadnego podania otwierającego grę oraz zanotował zaledwie dwa dryblingi i dwie straty.

„Wolnym strzelcem” Barcelony był z kolei Paulinho. Casemiro dobrze radził sobie z powstrzymywaniem go w środku pola, ale w polu karnym sytuacja wyglądała już inaczej. Dwie najlepsze okazje bramkowe Barçy były wynikiem ofensywnego podania Messiego do wbiegającego w pole karne Paulinho. Pierwsze zakończyło się wolejem Brazylijczyka, a drugie, z lewego skrzydła, zostało wykończone strzałem w światło bramki po pójściu przez Paulinho w ciemno w stronę bliższego słupka.

Pomijając te sytuacje, Barcelona miała problemy w kreowaniu gry. Iniesta grał dość wąsko, a Messi nie chciał schodzić na prawe skrzydło, co pozwoliło Realowi na zwartą obronę. Zniwelowało to również wpływ Busquetsa – Benzema i Ronaldo nie musieli pilnować go indywidualnie, bo swoboda gry Hiszpana była bezużyteczna, gdyż nie miał do kogo podawać.

Taka solidność defensywna miała jednak swoją cenę. Kovacić jako dodatkowy środkowy pomocnik zajmujący się jedynie Messim sprawiał, że Realowi trudniej było wyprowadzać kontrataki. Zabrał on miejsce kolejnemu ofensywnemu piłkarzowi, a także znajdował się dość daleko w momencie przechwycenia piłki z szansą na kontratak. Dodatkowym problemem był fakt, że to właśnie Kovacić jest najszybszym zawodnikiem Realu z piłką przy nodze. W tym wypadku nie mógł on jednak wymieniać się pozycjami z kolegami. Kroos był więc głównym odpowiedzialnym za wyprowadzanie akcji, a wiadomo, że jest on jednym z najwolniejszych zawodników. Robił, co mógł, ale Kovacić jako dodatkowy skrzydłowy (tak jak Bale) byłby bardziej odpowiedni do tego zadania.

Pressing Barcelony i budowanie akcji przez Real w pierwszej połowie

Ernesto Valverde wprowadzał wysoki pressing przy zastosowaniu prowizorycznej formacji 4-3-3. Początkowym ustawieniem było 4-4-2, zastosowane w celu zablokowania Realowi możliwości wymieniania podań w środku boiska. Gdy Los Blancos starali się grać szerzej, pomocnik Barcelony po stronie rywala z piłką rozpoczynał pressing, tworząc w ten sposób trójkę atakujących.

Celem było stworzenie pułapki na skrzydłach, ze środkowym pomocnikiem atakującym zawodnika z piłką. W tym czasie Messi i Suárez kryli najbliższego środkowego obrońcę i ruszali w stronę piłkarza utrzymującego się w posiadaniu futbolówki. Aby zapobiec posłaniu podania do bocznych obrońców, Sergi Roberto i Jordi Alba kryli odpowiednio Marcelo i Daniego Carvajala. Jednocześnie pomocnik na przeciwległym boku boiska przechodził bliżej centrum, aby pokryć środek pola Realu, uzupełniając tym samym trójkę tworzącą w danym momencie linię pomocy. To sprawiało, że środkowy pomocnik znajdujący się bliżej piłki chronił odpowiednią strefę boiska w pressingu, podczas gdy środkowy pomocnik znajdujący się dalej od piłki utrzymywał kompaktowość drużyny, a także krył atakującego pomocnika rywali, niezależnie od tego, kto nim był w danym momencie (najczęściej Kovacić).

Real pierwsze podanie kierował głównie na lewe skrzydło, więc Paulinho był zawodnikiem, który najczęściej zaczynał pressing. Jego praca na boisku była doskonała i ponieważ obok Brazylijczyka grał ciężko pracujący i dobrze radzący sobie w defensywie Rakitić, Los Blancos mieli problemy z przedarciem się przez lewe skrzydło w pierwszej fazie posiadania. To początkowo doprowadziło do kilku strat, ale Real szybko zaczął staranniej rozprowadzać piłkę z jednej strony na drugą. Kroos jest jednym z najlepszych zawodników na świecie, jeżeli chodzi o radzenie sobie z pressingiem rywala. Nic więc dziwnego, że to właśnie on najczęściej otrzymywał piłkę, gdy gra była przesunięta na lewą stronę. Niemiec zawsze ze spokojem posyłał horyzontalne podania do Kovacicia czy Modricia. Dzięki zwodniczym ruchom potrafił znaleźć drogę do zagrania piłki pozostałym pomocnikom. Z kolei Modrić i Kovacić znakomicie pokazywali się do gry przy pressingu Barçy i umiejętnie unikali krycia ze strony Iniesty i Rakiticia, zanim rozciągali akcje na prawy bok boiska.

Barcelona reagowała przesuwaniem Suáreza i Messiego do lewej strony, z Iniestą opuszczającym pozycję środkowego pomocnika, aby w pressingu uczestniczyła trójka zawodników. W takiej sytuacji piłka zwykle ponownie trafiała do Varane'a, który albo przerzucał ją z powrotem na lewe skrzydło, albo angażował się w wymianę futbolówki z Carvajalem, aby uciec z pułapki zastawionej przez Suáreza i Iniestę. Gdy jedna z tych opcji była wykonana z należytą szybkością i precyzją, Real mógł atakować na połowie rywala, wykorzystując ruch bez piłki Ronaldo i Benzemy. Barcelona próbowała sobie z tym poradzić, przechodząc na 4-4-2, ale często nie była w stanie odpowiednio szybko skorygować swojego ustawienia.

W porównaniu do Barcelony Real lepiej spisywał się w budowaniu swoich akcji, jednak obie drużyny stworzyły podobną liczbę sytuacji bramkowych. Niektóre z tych okazji były marnowane przez błędy popełnione w ataku przez Ronaldo i Benzemę, ale główną przyczyną była znakomita postawa w defensywie Piqué i Vermaelena. W szczególności pierwszy z wymienionych świetnie radził sobie z pilnowaniem Ronaldo w sytuacjach jeden na jeden i zawsze dobrze ustawiał się przy dośrodkowaniach.

Pierwszy gol Barcelony kończy mecz

Po twardej walce i taktycznym pojedynku w pierwszej połowie Real popełnił istotny błąd, starając się stosować kontrpressing bez odpowiedniego ustawiania się, kiedy był w posiadaniu piłki. To doprowadziło do kontrataku i pierwszego gola dla Barcelony.

Wynik 0:1 w 54. minucie nie musiał oznaczać porażki, ale Real załamał się psychicznie. Carvajal wyleciał z boiska po bezmyślnym zagraniu ręką tuż przed linią bramkową i w 64. minucie było definitywnie po meczu. Potem Barcelona czuła się bardzo swobodnie, zatrzymując słabe ataki Realu i kontrując przy wykorzystywaniu wolnych przestrzeni.

Podsumowanie

Można się kłócić, czy Zidane powinien był zagrać odważniej i postawić na Bale'a od pierwszej minuty albo przynajmniej wprowadzić go na boisko wcześniej, ale forma fizyczna Walijczyka była niewiadomą, a przyczyny porażki Realu należy szukać raczej w błędach indywidualnych.

Valverde nie zdeklasował Zidane'a taktycznie ani nie wpadł na żadne genialne sztuczki taktyczne, ale i tak Barcelona pokonała Real. W żadnym wypadku nie można umniejszać nic trenerowi. Jego taktyka była pragmatyczna i odpowiednia do sytuacji, ale to raczej Real strzelił sobie w stopę niż Barcelona zagrała olśniewająco. Prawdopodobnie to najbardziej boli kibiców Królewskich.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (51)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze