Ivan Rakitić udzielił wywiadu dla Mundo Deportivo, w którym przeanalizował zmiany, jakie zaszły w Barcelonie od początku sezonu, a także wypowiedział się m.in. na temat odejścia Neymara z klubu i skandalu sędziowskiego w ostatnim meczu z Valencią.
Jesteś jedynym piłkarzem Barcelony, który wystąpił we wszystkich meczach od początku sezonu. Co się zmieniło, że znów masz tak ważną rolę w zespole?
Szczerze mówiąc, moim zdaniem nic się nie zmieniło. Trzeba by zapytać o to Luisa Enrique w poprzednim sezonie albo Ernesto Valverde teraz. Zawsze staram się dawać z siebie maksimum. Teraz mam więcej zadań defensywnych i gram bliżej środka boiska, ponieważ często mamy w składzie typowego prawego skrzydłowego. To mogło trochę zmienić sytuację, ale poza tym nie dostrzegam niczego specjalnego. Jestem bardzo pewny siebie, czuję się komfortowo, widzę, że trener i koledzy są wdzięczni za moją pracę, więc jestem bardzo zadowolony.
Zapytam w inny sposób. Co oznacza dla ciebie przybycie Valverde?
Jak zwykle nowe pomysły, związane też z odejściem Neymara, zmieniają wiele rzeczy, również dla samego trenera. Staram się rozumieć oczekiwania Valverde, który przekazuje nam bardzo wyraźnie, czego od nas chce. Myślę, że dobrze pojmuję jego sposób patrzenia na piłkę nożną, dzięki czemu rozumiemy siebie nawzajem i dlatego mogę robić to, co robię.
O Luisie Enrique powiedziałeś, że skoczyłbyś dla niego z mostu. Co zrobiłbyś dla Valverde?
Powoli, dopiero zaczęliśmy wygrywać [śmiech]. To prawda, że wcześniej w Luisie, a teraz w nowym trenerze pokładam maksymalne zaufanie. I nie jest to zależne od tego, czy gram dwa lub trzy mecze więcej lub mniej. Myślę, że zawsze pokazywałem to moim zaangażowaniem. Mam świadomość, że w trakcie sezonu są momenty lepsze i gorsze. Mam nadzieję, że zagram 60 meczów. To będzie znak, że wszystko układa się dobrze.
Jesteś jedynym zawodnikiem Barcelony, który rozegrał wszystkie mecze w tym sezonie. A jednak w mediach nie przestają pojawiać się nazwiska piłkarzy, mogących wzmocnić środek pola. Czy to cię martwi?
To są sprawy klubu. Każdy nowy zawodnik będzie tu mile widziany. To, co może poprawić zespół, zawsze jest dobre. Barcelona zawsze sprowadzała najlepszych piłkarzy.
Co myślisz o nowych butach Adidas Predator?
Z Predatorami znacznie poprawił się mój komfort. Wcześniej trochę mnie uciskały, a teraz to idealny but, czuję się w nim bardzo dobrze i muszę pogratulować Adidasowi.
Przygotowany do zdobycia wszystkich trofeów w tych butach?
Pod koniec sezonu zobaczymy, czy te buty są dobre, czy złe, w zależności od zdobytych trofeów [śmiech]. Będziemy walczyć o wszystko.
Barcelona jest liderem LaLigi, jest w 1/8 finału Ligi Mistrzów i jedną nogą w 1/8 finału Pucharu Króla… Czego chcieć więcej?
Szczerze mówiąc, wielu rzeczy. Mamy wiele do poprawy w sposobie gry zarówno w ataku, jak i w obronie, wyprowadzaniu piłki, pressingu… prawdę mówiąc we wszystkim. Czekała nas poważna przebudowa po przyjściu nowego trenera i odejściu jednego z najlepszych piłkarzy. To wielkie zmiany, ale bardzo dobrze sobie z nimi poradziliśmy. Zyskaliśmy wiarę w siebie i siłę, a teraz musimy się poprawiać i myśleć tylko o każdym nadchodzącym meczu i niczym innym. Rywale są coraz bardziej odważni w starciach z nami, atakują coraz wyższym pressingiem i myślę, że to będzie dla nas dobre, ponieważ będą zostawiać więcej przestrzeni na swojej połowie.
Do tej pory mieliście przekonujące wyniki, ale z wyjątkiem pojedynku z Valencią wasza gra nie wyglądała przekonująco. Jak możecie połączyć te dwie rzeczy?
Ogólnie rzecz biorąc, we wszystkich spotkaniach mieliśmy kontrolę. Wcześniej z Neymarem mieliśmy więcej błyskotliwości i „show”. Może potrzeba nam trochę tego, co dawał nam Neymar. Wraz z modyfikacją systemu wszystko się nieco zmieniło. Zwyciężamy dzięki równowadze, ponieważ gramy wspólnie w ataku i obronie, a poprawić musimy kończenie meczów z większym spokojem. W niektórych starciach błyszczymy bardziej, a w innych mniej, ale idziemy dobrą drogą i w końcu pojawi się również polot w grze.
Razem z tobą na mundial może pojechać ponad 16 piłkarzy Barcelony, co byłoby historycznym osiągnięciem. Czy to oznacza, że drużyna jest lepsza niż w poprzednich latach?
Nie wiem. Trofea to określą. Drużyna może się podobać mniej lub bardziej, ale ostatecznie trofea wyznaczają jej możliwości. Myślę, że musimy być zadowoleni z zespołu, który teraz mamy. Jesteśmy bardzo zjednoczeni, drużyna wygląda na bardzo silną, pracujemy bardzo dobrze i ma to swoje odzwierciedlenie w wynikach. Uważam, że porażka w Superpucharze nas obudziła, co było dla nas dobre. Dynamika jest bardzo pozytywna i musimy to kontynuować, ponieważ ostatecznie to trofea zadecydują, czy drużyna jest lepsza, czy też nie.
Jordi Alba przyznał ostatnio, że odejście Neymara przyniosło mu korzyści w jego grze. Czy bez istnienia tridente żyje ci się lepiej?
Szczerze mówiąc, wolałbym, żeby Neymar tu był. Gdybym mógł mieć magiczną różdżkę, użyłbym ją. Odejście Neymara otworzyło wiele przestrzeni dla Jordiego czy Andrésa, to normalne, ale jestem przekonany, że Jordi znalazłby przestrzeń także przy obecności Brazylijczyka. Kiedy dochodzi do tak istotnej zmiany jak odejście Neymara, trzeba grać w sposób bardziej spójny. Dużo rozmawialiśmy o Neymarze, ale już go nie ma i prezentujemy się dobrze. Życzę mu jak najlepiej.
Masz dobre stosunki z Neymarem. Czy wyznał ci, że żałuje odejścia z Barcelony?
Tego, co daje piłkarzowi Barça, nie dostanie się w żadnym klubie ani mieście. Mi również brakuje Neymara, nie tylko na boisku, ale i w szatni. W przeszłości już mi się to przydarzało. Gdy odchodziłem z Niemiec do Sevilli, tęskniłem za wszystkimi, a po odejściu z Sevilli co chwilę chciałem do niej wracać. Później jednak złapałem rytm w Barcelonie i poznałem pozostałych kolegów. Siłą drużyny są wartości, które są w szatni, i nam również go brakuje. Niezależnie od tego, czy Neymar żałuje odejścia, czy nie, to, o czym powiedziałem, na pewno ma swój wpływ na niego. Nie przeszedłby jednak do PSG, gdyby nie czuł, że będzie tam szczęśliwy. Więc na pewno nie jest tak źle.
Wyjaśniałeś już, że otworzyłbyś dla niego drzwi powrotne, ale w ostatnim czasie wiele mówi się o tym, że Neymar może wylądować w Madrycie. Widziałbyś go w barwach Los Blancos?
Dla mnie to była przyjemność i duma dzielić z nim szatnię. Mam nadzieję, że nigdy nie zobaczę go w tych barwach, ale trzeba powiedzieć, że w piłce nożnej nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Jeśli dojdzie do jakichś zmian w Paryżu, które otworzą mu drzwi do odejścia, będę życzył mu jak najlepiej i mam nadzieję, że będę mógł jeszcze raz dzielić z nim szatnię. Nie widzę go jednak w białej koszulce.
Co do Neymara nie mamy pewności, ale Rakitić włożyłby białą koszulkę tylko dla Sevilli lub Chorwacji, tak?
Myślę, że grałem kiedyś mecz w białej koszulce na Santiago Bernabéu, ale to było w celach charytatywnych i nie wkładałem stroju Realu [śmiech]. Z całym szacunkiem dla Realu, który jest jednym z najlepszych klubów na świecie, jeśli znów włożę białą koszulkę, będzie to trykot Sevilli.
Wciąż trwają dyskusje o tym, co wydarzyło się na Mestalla. Jak widziałeś ze swojej perspektywy gola Messiego, który nie został uznany?
Nie mogę dodać nic więcej niż to, co zostało już powiedziane, ponieważ to oczywiste, że piłka była w bramce. Byłem blisko tej akcji i widziałem to klarownie. Wydawało mi się bardzo dziwne i zaskakujące, że gol nie został uznany. To już jednak się wydarzyło, nie możemy tego zmienić i sędziowie są pierwszymi, którzy wiedzą, że popełnili błąd. My też mylimy się w naszych sprawach i musimy o tym zapomnieć i iść naprzód.
Czy sędziowie i jego asystenci przyznali się do pomyłki i przeprosili?
Rozmawialiśmy z arbitrami, ale po podjęciu decyzji, nawet gdyby chcieli, nic nie mogliby już zrobić. Na początku jest się wzburzonym i nie chce się w to uwierzyć, ale potem ten stan przechodzi. Najgorsze jest to, że mecz byłby zupełnie inny, gdybyśmy objęli prowadzenie, ponieważ rozegraliśmy świetną pierwszą połowę, najlepszą do tej pory. Gdyby sędziowie poprosili nas o wybaczenie, też by nam to nic nie dało. Chcieliśmy przecież gola, ale go nie dostaliśmy. Oni już wiedzą o błędzie, niewiele więcej można dodać.
To już drugi gol, po sytuacji w meczu z Betisem, który nie zostaje wam uznany, mimo że piłka przekroczyła linię bramkową. Jesteś zwolennikiem wprowadzenia VAR-u?
Ludzie, którzy o tym decydują, powinni to przemyśleć. Myślę, że wszystko, co może pomóc w grze, jest w porządku, ale osobiście też nie chciałbym, żeby co chwila były jakieś przerwy, ponieważ uważam, że futbol by na tym stracił. Podejmą taką decyzję, jaka będzie najlepsza dla nas wszystkich.
Kolejną wiadomością weekendu było przedłużenie kontraktu przez Messiego. Co to dla ciebie oznacza?
To ogromna radość dla wszystkich culés. Leo jest częścią Barcelony i jako kolega z zespołu mogę cieszyć się z jego obecności tutaj przez kolejne cztery lata.
Jak podsumujesz ostatnie miesiące reprezentacji Chorwacji?
Mieliśmy trochę zły czas w ostatnich miesiącach po utracie pierwszego miejsca w grupie na rzecz Islandii. Z taką reprezentacją, jaką ma Chorwacja, i w odniesieniu do rywali nasze miejsce było na mistrzostwach w Rosji. Udało nam się zrzucić z siebie wielki ciężar. Bycie na mundialu napełnia nas dumą i nie mogę się już doczekać turnieju.
Czekasz już na losowanie grup mistrzostw świata?
Czuję się źle z powodu odpadnięcia Włochów, ale to otworzyło nam możliwość wejścia do drugiego koszyka. Myślę, że mundial będzie bardzo silny, bardzo wyrównany i ludzie będą się nim cieszyć.
Twój faworyt do mistrzostwa?
Na dzień dzisiejszy moim kandydatem numer 1 jest Hiszpania, a dalej Niemcy, Brazylia, Argentyna, Francja i Anglia. Z pewnością pojawi się jakaś niespodzianka i mam nadzieję, że to my nią będziemy.
Komentarze (4)