Dawno nie zdarzyło się, by o nadchodzącym El Clásico mówiło się w hiszpańskiej prasie tak niewiele. Nie wiadomo, czy wynika to z mniejszego zainteresowania meczem między Barceloną a Realem Madryt, czy też z tego, że okienko transferowe okazało się bardziej interesującym tematem do rozmów. Na konferencjach prasowych trenerów obu drużyn próżno było szukać konkretnych pytań o dzisiejsze spotkanie, nie mówiąc już o konkretnych odpowiedziach. El Clásico to jednak wciąż El Clásico. Dwaj odwieczni rywale mogą zmierzyć się ze sobą nawet sześć razy w sezonie, a ich pojedynki wciąż będą równie emocjonujące dla kibiców.
Przedsmak dwumeczu o Superpuchar Hiszpanii mogliśmy poczuć podczas amerykańskiego tournée obu drużyn, zakończonego El Clásico w Miami. Bilety na ten mecz osiągały niewiarygodnie wysokie ceny, a piłkarze, mimo gry o „pietruszkę”, podeszli do tego pojedynku poważnie. Trenerzy wystawili optymalne jedenastki, biorąc pod uwagę, że część zawodników nie wróciła jeszcze do gry po wakacjach. W dzisiejszym meczu składy z pewnością będą nieco inne. Główne pytanie cisnące się na usta kibiców Barcelony jest oczywiste. Kto zastąpi Neymara? Największe szanse wydaje się mieć Deulofeu, który w końcówce presezonu spisywał się bardzo dobrze i przypadł do gustu zarówno trenerowi, jak i fanom. Niewielkim znakiem zapytania pozostaje jeszcze kwestia obsadzenia katalońskiej bramki. Mimo że ter Stegen zagrał jedynie w jednym meczu po powrocie z wakacji, najprawdopodobniej to on stanie między słupkami w konfrontacji przeciwko Realowi. Z kolei Zinedine Zidane wydaje się mieć większe pole do manewru. Największym dylematem trenera jest wybór między Bale'em a Cristiano Ronaldo w linii ataku. Francuski trener powiedział wczoraj, że Portugalczyk jest gotowy do gry, więc możemy spodziewać się jego występu.
Problemem w pojedynkach Realu z Barceloną niezmiennie pozostaje brak taktycznych niespodzianek. Oba zespoły znają się jak łyse konie i mimo prób zaskoczenia rywali zazwyczaj trzymają się stałego schematu gry, od czasu do czasu urozmaicając go nietypowymi zagraniami. Królewscy, kierując się zasadą niezmieniania dobrze funkcjonującego systemu, spróbują dopiąć swego szybkimi podaniami i grą skrzydłami. Na pewno pomoże im w tym wysokie morale po triumfie w Superpucharze Europy. Dzisiejsze spotkanie będzie też pierwszym prawdziwym sprawdzianem dla Ernesto Valverde. Trener zadebiutuje w oficjalnym meczu na Camp Nou, a kibice po raz pierwszy będą mogli ocenić jego wpływ na zespół. Z pewnością jest jeszcze za wcześnie na wyciąganie wniosków, ale sam szkoleniowiec zapewnia, że pozostanie wierny stylowi Barçy, do którego doda kilka detali zaczerpniętych z lat spędzonych w Athleticu.
Nie tylko kibice podchodzą do El Clásico na poważnie, nie zważając na niemal wakacyjną porę i oczywisty brak formy zawodników. Piłkarze z pewnością dadzą z siebie wszystko, co potwierdzają słowa Gerarda Piqué, który powiedział, że mecze z Realem są dla niego źródłem wyjątkowej motywacji. Dzisiejszy pojedynek nie zadecyduje o losach tytułu, choć statystyki mówią, że zwycięzca pierwszego spotkania ma o wiele większą szansę na zgarnięcie trofeum. Dziennikarze zapewne przygotowali już nagłówki jutrzejszych gazet, które wieścić będą „koniec ery Barcelony” lub zapowiadać kontynuację dominacji Katalończyków w XXI wieku. Tak czy inaczej jednego możemy być pewni – emocji nie zabraknie.
Komentarze (96)