Barcelona pokonała wczoraj Atlético Madryt 2:1 dzięki bramce Leo Messiego w 86. minucie spotkania. Argentyńczyk zapewnił drużynie trzy punkty w bardzo ważnym starciu, które podłączyło Barçę do tlenu w rywalizacji o mistrzostwo Hiszpanii.
Nikogo nie może dziwić, że Messi jest piłkarzem robiącym różnicę. Jest powszechnie wiadome, że Argentyńczyk pojawia się w głównej roli w większości sytuacji, kiedy Barcelona tego potrzebuje. 29-latek stara się brać ciężar gry na siebie, gdy drużyna nie prezentuje się najlepiej. To on najczęściej ratował zespół przed stratą punktów.
Messi jest najbardziej decydującym piłkarzem w całej La Lidze. Argentyńczyk swoimi golami zapewnił drużynie 12 z 54 punktów w Primera División. Następni w tej klasyfikacji są Aritz Aduriz z Athleticu Bilbao (11 punktów) i Pedro León z Eibaru (9).
Ta statystyka wiele mówi o wydajności Messiego, ale jest niepokojąca dla zespołu jako całości. Uzależnienie od Leo to fakt, który do pewnego stopnia jest wytłumaczalny ze względu na to, że 29-latek jest najlepszym piłkarzem na świecie. Być może jednak drużyna Luisa Enrique jest za bardzo uzależniona od trafień Argentyńczyka.
Messi zdobył już w tym sezonie 35 goli i zaliczył 12 asyst. W sumie brał więc udział przy 47 bramkach, o 9 więcej niż Luis Suárez (38) i 16 więcej niż Cristiano Ronaldo (31). Trafienie na Calderón oznacza, że Argentyńczyk ma już na koncie 20 goli w La Lidze i oczywiście prowadzi w klasyfikacji Pichichi.
Komentarze (16)