Szef Służb Prawnych FC Barcelony Román Gómez Ponti oraz adwokat klubu odpowiedzialny za sprawę Neymara Cristóbal Martell wzięli udział w konferencji prasowej, aby wyjaśnić powody ugody zawartej z prokuraturą, na mocy której Bartomeu i Rosell zostali oczyszczeni z zarzutów, a klub wziął na siebie winę za popełnienie dwóch przestępstw podatkowych i zobowiązał się zapłacić 5,5 miliona euro.
– Nie uśmiechało nam się zaproponowanie ugody, która zakłada popełnienie winy przez klub. Jednak to było najlepsze dla jego interesów. Nie jest to żaden triumf, ale najlepsze z rozwiązań – wyjaśnił Román Gómez Ponti.
– Nie było tutaj kolesiostwa, przebiegłości ani niczego podejrzanego. To tak nie działa. Nie wiem, czy wiecie, jak funkcjonuje wymiar sprawiedliwości. Porozumienie zostało przeanalizowane przez Prokuraturę Generalną oraz urzędników adwokatury. Jeśli ktoś mimo to chce iść do radia i mówić, że to jest kolesiostwo, może. Jednak każdy, kto zna sądownictwo, wie, że nie można kupić uniewinnienia osoby w zamian za nie wiem co – wyjaśnił szef Służb Prawnych klubu.
– Pierwszą kwestią, którą uważam za kluczową, jest to, że w tej ugodzie chodzi o zrozumienie jej sensu. To nie jest wymysł stworzony ad hoc dla tej sprawy. To instrument procesowy. Funkcjonuje każdego dnia o każdej porze w sądach. Podczas osiągania porozumienia, które ma coś wspólnego z transakcją, każdy coś zyskuje i traci. Porozumienie Barcelony z prokuraturą nie jest takie samo jak porozumienie między dwiema osobami. Adwokatura i prokuratura podlegają najbardziej restrykcyjnym przepisom. Tutaj się nie handluje – wyjaśnił Cristóbal Martell.
– Bartomeu nie jest oskarżony i nigdy nie był. Audiencia Nacional rozważała oskarżenie go z powodu kontraktów, ale już stwierdzono, że nie powinien być oskarżony, ponieważ jego rola nie była znacząca. Powstała prawna wątpliwość. Chodzi o kwestie techniczne opodatkowania Neymara w pierwszym roku – dodał.
– Czy Barça popełniła przestępstwo podatkowe? Ostatecznie ma zastosowanie zasada realności. Urząd Skarbowy, pomimo treści listu, uważa, że jest grupa kontraktów, które są symulowane. Ciężko było wytłumaczyć umowę dotyczącą skautingu czy wizerunku… Mogliśmy zostać surowo ukarani i w obliczu 22 milionów grzywny zdecydowaliśmy się zgodzić na 5,5 miliona euro. Jest to wielka szkoda, ponieważ Barça nie jest typowym przedsiębiorstwem, wiążą się z nią emocje, ale zgodziliśmy się na ugodę, mając świadomość, że kara może być wyższa. Jako że większość z tego zostało już zapłacone w deklaracji uzupełniającej, musimy jeszcze uiścić 1,6 miliona euro – wytłumaczył prawnik.
Komentarze (3)