Dziś w południe, spotkaniem w Walencji z Levante, Barça rozpoczyna kolejny maraton meczowy. Tym razem będzie to miesiąc spędzony na walizkach. Do 6 marca Blaugrana rozegra siedem na dziewięć meczów na wyjeździe, a czeka ją siedem spotkań ligowych oraz po jednym w Pucharze Króla i Lidze Mistrzów.
W ciągu miesiąca kibice będą mogli zobaczyć jedynie dwa mecze na Camp Nou, oba ligowe. W niedzielę 14 lutego Barça zagra o 20.30 z Celtą, a dwa tygodnie później o tej samej godzinie z Sevillą. Pozostałe spotkania odbędą się na wyjeździe, co zmusza drużynę Luisa Enrique do podróżowania samolotem niemal co trzy dni.
Wczoraj wieczorem Barça pojechała do Walencji, by dziś zmierzyć się w południe z Levante. W środę ponownie zawita w tym mieście i rozegra rewanżowe spotkanie półfinału Pucharu Króla z Valencią. W środę 17 lutego o 18.30 Barcelona rozegra zaległy mecz 16. kolejki ligowej ze Sportingiem Gijón, również na wyjeździe. Kolejną podróżą będzie wyjazd do Las Palmas, z którym Blaugrana zmierzy się w sobotę 20 lutego o 16. Następnie drużyna poleci do Londynu, gdzie zagra mecz Ligi Mistrzów z Arsenalem. Miesiąc podróży zakończy się pojedynkami z Rayo w czwartek 3 marca o 21 i Eibarem w niedzielę 6 marca.
Styczeń należał bardziej do Camp Nou
Kwestia stycznia i syndromu klubowych mistrzostw świata wystawiła na próbę odporność fizyczną i psychiczną Barçy, której przypadł bardzo trudny kalendarz spotkań. Egzamin ten, patrząc na wyniki, drużyna zdała celująco. W sumie rozegrano dziesięć meczów - pięć ligowych i pięć pucharowych. Barça wygrała dziewięć z nich, a jeden zremisowała.
Rozkład meczów u siebie i na wyjeździe był jednak znacznie bardziej wyrównany. Sześć z nich rozegranych zostało na Camp Nou, wszystkie zakończone zwycięstwem. Na wyjeździe odbyły się cztery spotkania, z których jedno, z Espanyolem, zakończyło się remisem. Był to jedyny mecz tego roku, w którym Barça nie strzeliła bramki.
Komentarze (13)