W dzisiejszym spotkaniu przeciwko Villarrealowi ponownie drogę do siatki znaleźli Neymar i Luis Suárez, którzy pod nieobecność Leo Messiego popisują się wręcz spektakularną formą i niesamowitymi statystykami.
W ostatnich sezonach mówiło się o messidependencii, lecz dziś ten termin już nie istnieje, ponieważ ofensywne poczynania FC Barcelony są uzależnione od trójki Messi, Suárez, Neymar. Gdy z gry wypada którykolwiek z nich, natychmiast pałeczkę przejmuje kolejny, dzięki czemu Barcelona Luisa Enrique jest drużyną posiadającą znacznie więcej atutów niż Barça chociażby Gerardo Martino.
Wystarczy przytoczyć kilka statystyk, aby udowodnić, jak kluczowi są dla Barçy Neymar i Suárez. Ostatnie siedemnaście ligowych trafień jest autorstwa wyłącznie tej dwójki (dziewięć goli Neymara i osiem Suáreza). Co więcej od dziewięciu kolejnych kolejek La Liga zawsze ma miejsce sytuacja, że przynajmniej jeden z nich trafia do siatki.
Jeszcze bardziej miażdżąca jest statystyka goli strzelonych przez Barçę od momentu doznania kontuzji przez Leo Messiego. Od starcia z Las Palmas (włączając także do statystyk ten mecz, ponieważ Argentyńczyk zszedł z boiska na samym początku gry) Katalończycy zdobyli w sumie dwadzieścia trzy bramki. Aż dwadzieścia z nich było autorstwa dwójki Neymar-Suárez. Do siatki trafiali jeszcze tylko Sergi Roberto oraz Ivan Rakitić (dwukrotnie).
Fenomenalna forma Brazylijczyka i Urugwajczyka daje dużo radości i nadziei kibicom Barçy w obliczu zbliżającego się Gran Derbi. Teraz w stolicy Katalonii oczekują na bardzo ważną wiadomość – czy Leo Messi zdąży wykurować się na 21 listopada. Jeżeli tak, aż strach pomyśleć, jak będzie wyglądało najlepsze na świecie tridente MSN. Jeżeli Argentyńczyk jednak nie wystąpi w tym spotkaniu, barcelonismo nie może mieć wielkich powodów do niepokoju. W tym zespole są zawodnicy, którzy potrafią pociągnąć za sobą resztę drużyny.
Komentarze (16)