Choć myśli większości kibiców Barçy i Realu Madryt krążą już przy 21 listopada, kiedy rozegrane ma zostać pierwsze w tym sezonie El Clásico, obie drużyny czekają jeszcze dość poważne sprawdziany. Do stolicy Katalonii przyjedzie piąty w ligowej tabeli Villarreal, zaś Królewscy udadzą się na zawsze gorący i niezwykle trudny grunt w Sevilli, czyli Estadio Sánchez Pizjuán. Mimo mizernej formy Grzegorza Krychowiaka i spółki niezwykle trudno przewidzieć wynik niewątpliwego hitu tej kolejki La Liga. Z kolei poważnie dotknięta kontuzjami i sankcjami Blaugrana będzie zmuszona niezwykle poważnie potraktować pojedynek z ekipą Żółtej Łodzi Podwodnej, by do starcia z odwiecznym rywalem przystąpić w najlepszej możliwej sytuacji kadrowej i punktowej.
Zadanie to może jednak okazać się bardziej skomplikowane niż ktokolwiek śmiałby przypuszczać. Ekipa Marcelino Garcíi Torala coraz śmielej poczyna sobie w rozgrywkach La Liga z bilansem 6 zwycięstw, 2 remisów i 2 porażek, a więc identycznym jak Atlético Madryt i tylko nieznacznie (o jeden punkt) gorszym od Celty Vigo. Na uwagę zasługują z pewnością wygrane właśnie nad Atlético (1:0), Sevillą (2:1) czy Athletikiem Bilbao (3:1). Choć dla wielu ekip zdobycie na Camp Nou choćby punktu graniczy z cudem, piłkarze Villarrealu wcale nie stoją na straconej pozycji.
Wynika to w dużej mierze ze wspomnianej już sytuacji kadrowej Barçy, której negatywny obraz pogłębił uraz Ivana Rakiticia w środowym starciu z BATE. Oprócz Chorwata kontuzjowani są Rafinha i Messi, zaś za czerwoną kartkę w meczu z Eibarem wciąż pauzuje Javier Mascherano. Odbiera to Luisowi Enrique szansę na przetestowanie ewentualnego ustawienia zespołu w zbliżającym się Klasyku. Niemniej jednak, mimo braku możliwości skorzystania z wielu zawodników, drużyna poczyna sobie coraz lepiej. Na szczególną uwagę zasługuje świetna współpraca duetu Neymar-Suárez, idąca wyraźnie w górę forma Sergiego Roberto oraz (nareszcie) czyste konta w dwóch ostatnich spotkaniach (trzech, licząc mecz w Pucharze Króla z Villanovense).
Villarreal również zmaga się z natłokiem kontuzji, jednak w większości są to długotrwałe urazy, które nastąpiły już jakiś czas temu. Do Barcelony na pewno nie pojadą zatem Sergio Asenjo, Mateo Musacchio, Adrian López, Leo Baptistao oraz Éric Bailly. Dobrą wiadomością dla Marcelino jest za to obecność w składzie Roberto Soldado, który wydatnie przyczynił się do czwartkowego zwycięstwa Villarrealu w Lidze Europy nad Dinamem Mińsk.
Historia, jak w większości starć z ligowymi rywalami, przemawia za ekipą z Camp Nou. W 34 dotychczasowych pojedynkach (od sezonu 1998/1999) Barça tryumfowała 19 razy, siedem razy padał remis, zaś ośmiokrotnie lepsza okazywała się drużyna z El Madrigal. Zaskakiwać może bilans bramkowy: tylko 63:43 na korzyść Azulgrany. Ogromne znaczenie ma tu miejsce rozgrywania spotkania: ostatnich pięć wizyt Submarino Amarillo w stolicy Katalonii kończyło się porażkami ekipy z miasta Vila-real.
Cel na niedzielne popołudnie jest dla podopiecznych Luisa Enrique jeden: odprawić z kwitkiem jednego z niebezpieczniejszych rywali w La Liga, nie doznając przy tym żadnej kontuzji ani wykluczenia, które mogłoby poskutkować osłabieniem przed najważniejszym meczem tego półrocza: Gran Derbi na Santiago Bernabéu. Owszem, możemy mydlić sobie oczy, mówiąc że to tylko jeden mecz, ale niejednokrotnie zdołaliśmy się już przekonać, że wygrana w TAKIM meczu może dać jednej bądź drugiej drużynie przysłowiowego "kopniaka" na dalszą część sezonu. Dlatego tak ważne jest, by przystąpić do niego w możliwie najlepszej sytuacji. Vamos!
Zapraszamy na transmisję meczu do STS TV. Znajdziesz tam wiele darmowych transmisji z najważniejszych piłkarskich wydarzeń.
Komentarze (90)