Po wczorajszym zwycięstwie Realu Madryt nad Celtą Vigo Barcelona potrzebuje trzech puntów, żeby utrzymać dystans do lidera. Rywalem podopiecznych Luisa Enrique będzie Eibar, który w obecnym sezonie przegrał tylko jedno spotkanie - z Atlético Madryt. Na Camp Nou liczy się tylko zwycięstwo Dumy Katalonii, a każdy inny wynik będzie dużą niespodzianką. Początek meczu 9. kolejki La Liga już o 18:15.
Nie ma najmniejszych wątpliwości, że sezon w Primera División nabrał rozpędu na dobre. Po początkowych problemach Real Madryt wrzucił piąty bieg, a w Atlético coraz lepiej spisują się letnie nabytki z Jacksonem Martínezem na czele. Jeżeli Barcelona nie chce zostać w tyle, również musi w końcu zaprezentować formę godną mistrza Hiszpanii, formę, która w poprzednim sezonie pozwoliła zdobyć potrójną koronę. Na koniec sezonu trzy punkty wywalczone z Los Armeros mogą się okazać tak samo ważne jak te, które Barça już niedługo będzie miała okazję zdobyć w El Clásico. Niby oczywiste, ale Dumie Katalonii wpadki już się zdarzały, a o rozprężenie po serii ciężkich pojedynków naprawdę łatwo.
Utrzymanie przy zielonym stoliku
Historia Los Armeros to nieustanne podróże z nieba do piekła i z powrotem. Dzisiejszy rywal Barcelony to drużyna, która do Primera División wdarła się przebojem. W sezonie 2013/14 podopieczni Gaizki Garitano byli niekwestionowaną rewelacją Segunda i jako taka awansowali do La Liga. Pierwszy sezon w wykonaniu Eibaru to historia Kopciuszka przeniesiona w realia hiszpańskiego futbolu. Klub z niewielkiego baskijskiego miasteczka, z maleńkim stadionem i jeszcze mniejszym budżetem, trafia nagle do wielkiego świata pierwszej ligi. Wydaje się tam skazany na zagładę, jednak wbrew wszystkiemu i wszystkim zostaje rewelacją rundy jesiennej. Los Armeros przez długi czas utrzymywali się w ligowej strefie europejskich pucharów, walcząc jak równy z równym z klubami o niepomiernie większym doświadczeniu w La Liga.
Później nastąpiła podróż do piekła, czyli wiosenne załamanie i przegrywanie wszystkiego, co się dało. Punkty zdobyte na jesieni nie wystarczyły i Eibar na koniec sezonu znalazł się w gronie spadkowiczów. Drugie życie otrzymali po degradacji Elche i zespół z Kraju Basków ponownie zameldował się w niebie. Przed powrotem do piekła Los Armeros ma uratować nowy trener José Luis Mendilibar, który do maleńkiego klubu wrócił po dziesięciu latach. I trzeba przyznać, że na razie wszystko idzie w jak najlepszym kierunku. W ośmiu kolejkach Eibarowi udało się zgromadzić aż trzynaście punktów, tylko pięć mniej od Barcelony. Zgodnie ze sformułowaniem „sezon 38 finałów" podopieczni Mendilibara we wszystkich spotkaniach walczą na śmierć i życie, dlatego potrafią uprzykrzyć życie każdemu rywalowi.
Trzy punkty najważniejsze
„Mają pozytywną dynamikę i wiedzą, czego chcą na boisku. Do tej pory przegrali jeden mecz u siebie i pozostają niepokonani na wyjeździe. W obecnym sezonie zmienili trenera oraz pozyskali wielu nowych piłkarzy. Z pewnością będą dla nas wyzwaniem, tak jak każdy inny rywal i zamierzamy potraktować to spotkanie poważnie", mówił na wczorajszej konferencji prasowej Luis Enrique, zdając sobie sprawę, że o trzy oczka z Eibarem tak łatwo nie będzie. Dla Dumy Katalonii będzie to nie tylko walka o ligowe punkty, ale również sprawdzian charakterów - głównie ze względu na wydarzenia pozasportowe. „Pomimo różnych pozasportowych doniesień, które pojawiły się w tym tygodniu, przygotowujemy się do meczu jak zwykle", mówił Luis Enrique. Czy piłkarze Barcelony zachowają należytą koncentrację?
Pozasportowe wydarzenia nie są jedynym problemem Luisa Enrique. Jeszcze większy kłopot hiszpański szkoleniowiec może mieć z zestawieniem wyjściowej jedenastki. Sergio Busquets, Luis Suárez oraz Javier Mascherano grają prawie zawsze i z całą pewnością potrzebują trochę odpoczynku. Kontuzje wykluczają jednak większe rotacje, a zmienników po prostu nie ma. W meczu z BATE urazu doznał świetnie dysponowany Sergi Roberto i sytuacja Barcelony stała się jeszcze bardziej skomplikowana.
Mimo przeciwności losu Barcelona na Camp Nou będzie musiała zrobić wszystko, żeby zdobyć trzy punkty. Wpadka po prostu nie wchodzi w grę. Oczy katalońskich kibiców będą zwrócone na Neymara, który pod nieobecność Leo Messiego wyrósł na niekwestionowanego lidera zespołu. Czy również dzisiaj poprowadzi Barçę po trzy punkty?
Zapraszamy na transmisję za darmo i w dobrej jakości w STS TV!
Komentarze (138)