W trzeciej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów Barcelona zmierzy się w Borysowie z miejscowym BATE. Najbliższy rywal Katalończyków od kilku dni może pochwalić się dziesiątym z rzędu tytułem mistrza Białorusi. BATE na trzy kolejki przed końcem rozgrywek zapewniło sobie matematycznie pierwsze miejsce w lidze, w której gra się systemem wiosna – jesień.
To nie pierwsze spotkanie Barcelony i BATE w Lidze Mistrzów. Obie drużyny mierzyły się ze sobą już przed czterema laty, również w fazie grupowej tych rozgrywek. Wtedy Katalończycy pewnie rozprawili się ze swoim rywalem, pokonując go na Camp Nou 4:0, a na Białorusi 5:0. Warto podkreślić, że wówczas BATE mecze w ramach rozgrywek europejskich rozgrywało na stadionie w Mińsku. Teraz Barcelona będzie gościć już na Borysów Arenie – niewielkim, nowoczesnym obiekcie otwartym w 2014 roku.
W ostatniej chwili z kadry meczowej BATE wypadł były zawodnik FC Barcelony Alexandr Hleb, który trafił na Camp Nou w 2008 roku, lecz nie zdołał przebić się do składu katalońskiej drużyny na dłużej i po serii wypożyczeń odszedł w 2012 roku. Trener Jermakowicz nie będzie mógł skorzystać również z napastnika Radziwonau oraz obrońców Żaunierczyka i Dubry. Sam szkoleniowiec podczas konferencji prasowej przyznał, że ma niewielkie pole manewru w ataku, gdyż jedynymi napastnikami w dobrej formie są Signiewicz i Jevtić.
Dobrą wiadomością dla Barcelony jest powrót do gry po ponad miesięcznej przerwie Thomasa Vermaelena. Belg otrzymał zielone światło od lekarzy i razem z zespołem udał się do Borysowa. Luis Enrique wciąż jednak musi sobie radzić bez takich piłkarzy jak Andrés Iniesta czy Leo Messi. Szczególnie brak tego drugiego będzie odczuwalny. Argentyńczyk zdobył już dwie bramki przeciwko BATE – przed czterema laty przyczynił się do wysokiego zwycięstwa Barçy w Mińsku (5:0).
Na ten moment, po dwóch rozegranych spotkaniach, BATE zajmuje trzecie miejsce w grupie E z dorobkiem trzech punktów. W pierwszej serii gier Białorusini ulegli na wyjeździe Bayerowi 1:4, ale za to na własnym obiekcie pokonali AS Romę 3:2. Barcelona natomiast rozpoczęła tegoroczne zmagania w Champions League remisem z AS Romą, a dwa tygodnie później pokonała u siebie zespół z Leverkusen 2:1.
Barcelona, jeśli celuje w wyjście z grupy z pierwszego miejsca, musi dzisiaj postarać się o pełną pulę puntów. Mimo licznych absencji w składzie, to wciąż pewny faworyt tego spotkania. Kurs na zwycięstwo Barcelony w STS.pl wynosi 1.30. Obrońca trofeum Ligi Mistrzów musi pokazać swoją wyższość nad rywalem i usatysfakcjonować kibiców nie tylko zdobyczą punktową, ale również dobrą grą.
Komentarze (162)