Gladiatorzy wracają na arenę

n00stress

16 września 2015, 10:11

464 komentarze

AS Roma

ASR

Herb AS Roma

1:1

Herb AS Roma

FC Barcelona

FCB

  • Florenzi 31'
  • 21' Luis Suárez 
  • środa, 16 września 20:45
  • Olimpijski
  • Canal+

Wróciła. Najlepsza, wyjątkowa, najbardziej prestiżowa. Po prostu Liga Mistrzów. Nie ma rozgrywek, które aż tak elektryzowałyby kibiców na całym świecie. Nie ma drugiego takiego pucharu w klubowej piłce, o którym marzy każdy piłkarz. W zeszłym roku Barcelona wróciła na szczyt, a meczem z Romą rozpoczyna batalię, żeby się na nim utrzymać. Czy się uda? Najważniejsze, to dobrze zacząć. Początek meczu już o 20:45.

W poprzednim sezonie Barcelona sięgnęła nieba, a Messi i spółka zamienili się w piłkarskich bogów, którzy w Berlinie przypieczętowali potrójną koronę wygrywając Ligę Mistrzów. Barça wróciła na szczyt, to nie ulegało wątpliwości. Zwycięstwo podopiecznych Luisa Enrique w poprzedniej edycji Champions League nie było przypadkowe, a rywale, który po drodze uznawali wyższość Dumy Katalonii do najłatwiejszych nie należeli. Mistrz Cypru, mistrz Holandii, mistrz Anglii, mistrz Francji, mistrz Niemiec, a na koniec mistrz Włoch. Po triumfie w Berlinie napisałem, że to była królewska droga i w istocie tak było. Przed startem tegorocznych rozgrywek zawsze miło jest wspominać ten sen, który trwał przez całą fazę pucharową. Teraz pytanie jest tylko jedno: czy Barcelona jest w stanie to powtórzyć?

Patrząc na ostatnią dekadę Barcelona jest zdecydowanym faworytem. Przez ostatnie dziesięć lat Barça udowodniała, że jest najlepszą drużyną XXI wieku, a w Berlinie postawiła kropkę nad „i”. Cztery wielkie zwycięstwa (Paryż, Rzym, Londyn i Berlin), dwa tryplety i bajeczny styl. Nie jest jednak tajemnicą, że obronić najbardziej prestiżowe klubowe rozgrywki na świecie, to dokonać niemożliwego. Utrzymać się na szczycie, kiedy na twojej drodze stoją superkluby tworzone przez szejków, czy wspierane miliardami funtów z praw telewizyjnych angielskie kluby, których jedynym celem jest detronizacja mistrza, jest niezwykle trudne. Od sezonu 1992/93, kiedy Liga Mistrzów zastąpiła Puchar Mistrzów, nikt nie obronił tytułu. Z tą klątwą jeszcze nikt nie wygrał, a wielu próbowało. 

Jest jednak jedno „ale”, które sprawia, że można wierzyć w końcowy triumf Barcelony i przejście do historii. Duma Katalonii ma w swoich szeregach najlepszego piłkarza na ziemi, a w ataku biega zabójczo skuteczne tridente Messi-Neymar-Suárez. Potrójna korona zdobyta w poprzednim sezonie nie zaspokoiła apetytów, a kiedy oni chcą dalej wygrywać, to wszystko jest możliwe. - Liga Mistrzów jest najważniejsza - powtarzają do znudzenia piłkarze, co pozwala wierzyć, że jeszcze się im nie znudziło, a obrona tytułu jest celem najważniejszym. 

Mecz z Romą jest szczególny. Dla Luisa Enrique będzie to wielki powrót do stolicy Włoch, tym razem jako szkoleniowiec gości. Giallorossi pod wodzą Enrique w sezonie 2011/12 zakończyli ligowe rozgrywki na siódmej pozycji, grali bardzo słabo i zawodzili na całej linii, a Hiszpan od razu został z Italii przepędzony. Dużo milsze wspomnienia ma Barcelona, która wraca na stadion, na którym sześć lat temu triumfowała w Lidze Mistrzów, a Leo Messi zdobył jedną z najważniejszych bramek w karierze. W 2009 roku na Stadio Olimpico Barça pokonała Manchester United 2:0 sięgając po pierwszy w swojej historii tryplet. 

Kiedy oba kluby spotkały się w sezonie 2001/02 w fazie grupowej Ligi Mistrzów Luis Enrique grał jeszcze w barwach Barcelony a Francesco Totti nosił opaskę kapitańską w ekipie Romy. Tamto spotkanie na Camp Nou zakończyło się remisem 1:1 - wynik otworzył Christian Panucci, zaś do wyrównania doprowadził Patrick Kluivert. W rewanżu Giallorossi zwyciężyli 3:0, po golach Emersona, Vincenzo Montelli i Damiano Tomassiego. Mimo to grupę wygrała Barca, zaś Roma odpadła, kończąc tę fazę na trzecim miejscu.

Wizyty w Bilbao, na Calderón, a teraz Rzym. Terminarz na początku sezonu jest niezwykle trudny, ale Barcelona jak na razie zawiodła jedynie w starciu o Superpuchar Hiszpanii. Mecz z Atlético pokazał, że tridente jest w coraz lepszej formie, a liczne kontuzje nie wpływają na postawę całego zespołu. Na Stadio Olimpico o trzy punkty nie będzie łatwo, ale jeżeli Barça zagra tak jak w ostatni weekend, to możemy być spokojni. Wczoraj Real Madryt, Sevilla i Atlético wygrały. Czas podtrzymać dobrą passę hiszpańskich drużyn i wygrać. Vamos Barca!

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (464)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze