Za nami pierwsze półfinałowe mecze Ligi Mistrzów pomiędzy Juventusem a Realem Madryt oraz FC Barceloną a Bayernem Monachium. Dużo goli, sporo pięknych akcji, mała niespodzianka w Turynie i wysokie zwycięstwo na Camp Nou – tym wszystkim emocjonowaliśmy się we wtorek i środę.
Na początek swój mecz grał broniący tytułu Real Madryt, który udał się do Turynu na mecz z nowym-starym mistrzem Włoch Juventusem. Po poznaniu ostatecznej czwórki Ligi Mistrzów niemal wszyscy kibice kpili i drwili ze Starej Damy, wskazując ją jako zespół, który w starciu z którymkolwiek z wielkiej trójki jest skazany na pożarcie. Memom i różnym zabawnym grafikom nie było końca i chyba tylko nieliczni doceniali siłę mistrzów Serie A.
Juventus zaczął bardzo odważnie, co przyniosło efekt w postaci szybkiego trafienia byłego gracza Los Blancos Álvaro Moraty. Zaznaczmy tutaj, że Hiszpan rozegrał świetne zawody i patrząc na jego grę, można było się zastanawiać, czy aby na pewno ma on na karku zaledwie 22 lata. Po zdobytej bramce Juventus nieco spuścił z tonu, oddał inicjatywę i zaczął się bronić, co nie mogło skończyć się w żaden inny sposób, jak stratą bramki. Do „pustaka” piłkę wpakował Cristiano Ronaldo, który otrzymał doskonałe podanie od zawodnika robiącego Realowi całą grę – Jamesa Rodrígueza. Wynik 1:1 do przerwy mógł zadowalać podopiecznych Ancelottiego, gdyż to Juventus stwarzał więcej zagrożenia. Po zmianie stron oglądaliśmy już tylko jedną bramkę, która padła dla Juventusu po błędzie Carvajala. Hiszpan faulował w polu karnym Carlosa Teveza, a sam poszkodowany zamienił „jedenastkę” na gola. Taki wynik utrzymał się już do samego końca, a Juve sprawiło niespodziankę.
Włosi utarli nosa wszystkim piłkarskim kibicom (szczególnie Realu), którym obce są takie pojęcia jak szacunek wobec rywala oraz pokora. Ci, którzy nie doceniali Juventusu i twierdzili, że zespół ten znalazł się w półfinale Ligi Mistrzów „na farcie”, być może wyciągną jakieś wnioski z tej lekcji. Stara Dama udowodniła nam wszystkim, że w półfinale Ligi Mistrzów nie ma słabych zespołów, które „prześlizgnęły się do tej rundy na farcie”. Jeżeli znajdujesz się wśród najlepszej europejskiej czwórki, to znaczy, że swoją pracą sobie na to zasłużyłeś. Można umniejszać rywalowi, wskazywać na jego słabość, lecz wówczas trzeba się liczyć z tym, że najprawdopodobniej zostanie się ostro skarconym. To jest piękno futbolu – on uwielbia karać tych, którzy są pyszni. Kto wie, czy piłkarzom Realu nie udzieliło się zbytnie rozluźnienie i czy oni też z góry nie założyli, że Juventus nie jest w stanie wyrządzić im jakiejkolwiek krzywdy. Jak pokazał, jest, i na tę chwilę to on znajduje się w berlińskim finale.
W środowym meczu byliśmy świadkami starcia, które elektryzowało wszystkich miłośników futbolu. Na Camp Nou przybył Bayern Pepa Guardioli, a Katalończycy bardzo chcieli odegrać się za niezwykle bolesną porażkę sprzed dwóch sezonów, której nie da się tak po prostu wyrzucić z pamięci.
Należy zauważyć, że do Katalonii przyjechał osłabiony Bayern, w którym kontuzjowani są między innymi Robben, Ribéry czy Alaba. Jednak już na konferencji prasowej Pep Guardiola i jego podopieczni mówili, że kadrowe braki nie mogą być żadną wymówką. Słusznie. Dwa lata temu to Barça grała w mocno okrojonym składzie i po pogromie nikt nie twierdził, że ten fakt był przyczyną awansu Bawarczyków do londyńskiego finału.
Przed rozpoczęciem spotkania piłkarze obu drużyn wyszli przy grającym hymnie Barçy oraz wspaniałej kartoniadzie, wykonanej przez culés. „We are ready”, głosił napis, dający sygnał podopiecznym Luisa Enrique, że w Barcelonie są gotowi na kolejny finał Ligi Mistrzów.
Choć w pierwszej połowie nie oglądaliśmy bramek, to byliśmy świadkami naprawdę dobrego widowiska, w którym to Barça była stroną dominującą i stwarzającą znacznie większe zagrożenie pod bramką rywala. Największym przeciwnikiem Katalończyków byli jednak oni sami. Mylił się Suárez, mylił się Neymar. Jedyne, czego brakowało, to wykończenie, ponieważ z gry kibice Barçy mogli być zadowoleni.
W drugiej połowie, widząc nieporadność swoich kolegów oraz znacznie słabszą grę zespołu niż w pierwszej części, sprawy w swoje magiczne nogi wziął Leo Messi. Najpierw Argentyńczyk huknął przy krótkim słupku z lewej nogi, czym zmusił Neuera do kapitulacji, a zaledwie trzy minuty później przeprowadził taką akcję, którą większość piłkarzy ma szansę wykonać jedynie w popularnej grze FIFA. Crack Barçy zakręcił w polu karnym Boatengiem tak niemiłosiernie, że ten po prostu wywrócił się na ziemię, a Leo podcinką posłał piłkę nad interweniującym Neuerem. Maestria, magia, poezja futbolu. Można to nazwać wedle uznania. Fakt jest jednak taki, że gdyby nie Messi, Barcelona prawdopodobnie nie pokonałaby tego wieczoru dobrze dysponowanego bramkarza Bayernu. Jednak jak powiedział Ivan Rakitić: „Dzięki Bogu Messi gra w naszym zespole”. Trafienie Neymara w doliczonym czasie gry praktycznie zabiło rywalizację, choć absolutnie nie można zlekceważyć ekipy Guardioli, która posiada taką jakość, że jest zdolna do absolutnie wszystkiego.
Na ten moment w berlińskim finale znajdują się drużyny Juventusu i FC Barcelony. Czy po meczach rewanżowych kibice właśnie tych klubów będą mogli zacząć masowo wykupować biletu na loty do stolicy Niemiec? Tego dowiemy się dopiero 13 maja. Jedno jest pewne: czekają nas pasjonujące rewanże w Madrycie i Monachium. To jest Liga Mistrzów, jaką wszyscy kochamy.
Po raz kolejny w tym sezonie publikujemy najciekawsze statystyki, zarówno indywidualne, jak i drużynowe, związane z obecną edycją rozgrywek Ligi Mistrzów. Jednocześnie zaznaczamy, że jeżeli ktoś z Was ma ochotę zapoznać się ze znacznie większą liczbą przeróżnych cyferek oraz statystyk, musi kliknąć w ten link i wyszukać interesujące go informacje.
NAJLEPSI STRZELCY:
|
Piłkarz |
Bramki |
Mecze |
Minuty |
Bramka na mecz |
Bramka co liczbę minut |
|
|
1. |
Lionel Messi (FC Barcelona) |
10 (+2) |
11 |
967 |
0,90 |
97 |
|
2. |
Luiz Adriano (Szachtar Donieck) |
9 |
7 |
628 |
1,29 |
70 |
|
3. |
Cristiano Ronaldo (Real Madryt) |
9 (+1) |
11 |
975 |
0,82 |
108 |
|
4. |
Jackson Martínez (FC Porto) |
7 |
8 |
629 |
0,88 |
90 |
|
5. |
Neymar (FC Barcelona) |
7 (+1) |
10 |
846 |
0,70 |
121 |
|
6. |
Carlos Tevez (Juventus) |
7 (+1) |
11 |
976 |
0,64 |
139 |
|
7. |
Sergio Agüero (Manchester City) |
6 |
7 |
550 |
0,86 |
92 |
|
8. |
Karim Benzema (Real Madryt) |
6 |
8 |
597 |
0,75 |
100 |
|
9. |
Thomas Müller (Bayern) |
6 |
9 |
690 |
0,67 |
115 |
|
10. |
Luis Suárez (FC Barcelona) |
6 |
8 |
692 |
0,75 |
115 |
NAJLEPSI ASYSTENCI:
|
Piłkarz |
Asysty |
Mecze |
Minuty |
|
|
1. |
Lionel Messi (FC Barcelona) |
5 (+1) |
11 |
967 |
|
2. |
Andrés Iniesta (FC Barcelona) |
4 |
9 |
633 |
| 3. | Cesc Fàbregas (Chelsea) | 4 | 8 | 696 |
| 4. | Dani Alves (FC Barcelona) | 4 (+1) | 9 | 781 |
| 5. | Koke (Atlético) | 4 | 9 | 833 |
| 6. | Cristiano Ronaldo (Real Madryt) | 4 | 11 | 975 |
| 7. | Pajtim Kasami (Olympiakos) | 3 | 6 | 391 |
| 8. | Łukasz Piszczek (Borussia) | 3 | 5 | 392 |
NAJBARDZIEJ BRAMKOSTRZELNY ZESPÓŁ:
|
Zespół |
Bramki strzelone |
Średnia bramek strzelonych |
Bramki stracone |
|
|
1. |
Bayern |
30 |
2,73 |
11 (+3) |
|
2. |
FC Barcelona |
26 (+3) |
2,36 |
7 |
|
3. |
FC Porto |
25 |
2,50 |
12 |
|
4. |
Real Madryt |
23 (+1) |
2,09 |
8 (+2) |
|
5. |
Chelsea |
20 |
2,50 |
6 |
|
6. |
Arsenal |
18 |
2,25 |
11 |
|
7. |
Szachtar Donieck |
15 |
1,88 |
11 |
|
8. |
Borussia |
15 |
1,50 |
9 |
|
9. |
Atlético |
15 |
1,67 |
5 |
|
10. |
Juventus |
15 (+2) |
1,36 |
6 (+1) |
NAJWIĘKSZA LICZBA PODAŃ (ZESPÓŁ):
|
Zespół |
Podania |
%Celnych podań |
Posiadanie piłki (%) |
Posiadanie piłki (czas w minutach) |
|
|
1. |
Bayern |
7428 (+556) |
90 |
62 |
38 |
|
2. |
FC Barcelona |
7355 (+448) |
91 |
60 |
39 |
|
3. |
Real Madryt |
6289 (+535) |
90 |
56 |
35 |
|
4. |
Juventus |
5661 (+478) |
89 |
56 |
33 |
|
5. |
PSG |
5367 |
91 |
49 |
33 |
|
6. |
FC Porto |
4984 |
88 |
56 |
34 |
|
7. |
Chelsea |
4249 |
90 |
53 |
35 |
|
8. |
Arsenal |
4145 |
89 |
54 |
34 |
|
9. |
Borussia |
4030 |
87 |
51 |
31 |
|
10. |
Manchester City |
4004 |
88 |
48 |
31 |
NAJWIĘKSZA LICZBA PODAŃ (PIŁKARZ):
|
Piłkarz |
Podania |
%Celnych podań |
Średnia podań na mecz |
|
|
1. |
Toni Kroos (Real Madryt) |
800 (+64) |
95 |
73 |
|
2. |
Xabi Alonso (Bayern) |
785 (+85) |
92 |
87 |
|
2. |
Giorgio Chiellini (Juventus) |
784 (+57) |
92 |
71 |
|
4. |
Lionel Messi (FC Barcelona) |
707 (+37) |
87 |
64 |
|
5. |
Jérôme Boateng (Bayern) |
695 (+42) |
91 |
70 |
|
6. |
Javier Mascherano (FC Barcelona) |
680 (+36) |
96 |
68 |
|
7. |
Dani Alves (FC Barcelona) |
633 (+48) |
89 |
70 |
|
8. |
Isco (Real Madryt) |
632 (+42) |
90 |
63 |
|
9. |
Jordi Alba (FC Barcelona) |
626 |
89 |
70 |
|
10. |
Leónardo Bonucci (Juventus) |
599 |
89 |
54 |
Komentarze (66)