Leo Messi nie przejmuje się stosowanymi środkami bezpieczeństwa i raz po raz podchodzi do kibiców ustawionych przy bramie boiska treningowego w Waszyngtonie. Zainteresowanie obecnością argentyńskiego cracka w stolicy Stanów Zjednoczonych jest ogromne.
W Waszyngtonie mamy do czynienia z prawdziwą messimanią. W ośrodku Uniwersytetu Georgetown, gdzie wychowały się takie gwiazdy NBA jak Patrick Ewing, Alonzo Mourning, Dikembe Mutombo czy Alan Iverson, zwykle panuje bezwzględna cisza, jednak treningom reprezentacji Argentyny przyglądają się setki kibiców, głośno wyrażających swoją sympatię do Leo Messiego i innych graczy Albicelestes.
Messi oraz Carlos Tevez sprawiają prawdziwy problem również osobom odpowiedzialnym za ochronę w hotelu Ritz, gdzie mieszkają podopieczni Gerardo Martino. Piłkarze chcą odwzajemnić uczucia, jakimi obdarzają ich kibice, i nie odmawiają im wspólnych zdjęć i autogragów.
Przypomnijmy, że w sobotę w Waszyngotnie reprezentacja Argentyny zagra przeciwko Salwadorowi.
Komentarze (48)