Rezerwy Barcelony odniosły ważne zwycięstwo w meczu derbowym przeciwko Gironie. Jedynego gola w spotkaniu zdobył Alen Halilović, pokonując bramkarza gospodarzy strzałem zza pola karnego.
Ostatnie tygodnie były dla rezerw Barcelony bardzo trudne. Seria meczów bez zwycięstwa spowodowała, że zespół znalazł się niebezpiecznie blisko strefy spadkowej. Tymczasem o kolejne punkty podopiecznym Eusebio przyszło walczyć w pobliskiej Gironie, w spotkaniu z wiceliderem. Trenerzy postanowili tym razem dać odpocząć Samperowi, który w środku tygodnia rozegrał pełne spotkanie w Pucharze Króla. Jego miejsce zajął bardziej ofensywnie usposobiony Gumbau, a obok Halilovicia wystąpił Pol Calvet. W pierwszym składzie zabrakło również Grimaldo i Lucasa, w związku z czym cały blok defensywny został zestawiony z nominalnych środkowych obrońców: Roberta Costy, Edgara Ié, Bagnacka i Diagne.
Groźne ataki gospodarzy
Pierwsze 10 minut spotkania zdecydowanie należało do gospodarzy, którzy atakowali zarówno skrzydłami, jak i środkiem boiska. Najbliżej zdobycia bramki byli w 9. minucie, kiedy piłkę na rzut rożny z trudem sparował Ortolá. Po kilku próbach Adamy i Halilovicia znów zrobiło się nerwowo w polu karnym gości - tylko refleksowi bramkarza Barça B zawdzięczała zachowanie czystego konta po jednym z rzutów rożnych. Gra podopiecznych Eusebio nie wyglądała dobrze i wszystko wskazywało na to, że o punkty będzie bardzo trudno.
Zawodnicy Girony z powodzeniem utrzymywali dobre tempo swoich akcji praktycznie przez całą pierwszą połowę. Z zaskakującą łatwością przedostawali się w pole karne Barçy B i niemal każdą swoją akcję kończyli strzałem. W 36. minucie doskonałą okazję zmarnował Mata, a realizator zaprezentował statystykę strzałów: 11 do 3 na korzyść gospodarzy. Ostatnie minuty przed przerwą tylko potwierdziły to, co było widać już wcześniej – środek pola z Calvetem, Haliloviciem i Gumbau zawodził, a jednym z możliwych rozwiązań tego problemu było wprowadzenie w przerwie Sampera.
Błysk Halilovicia
Zgodnie z oczekiwaniami, Eusebio dokonał jednej zmiany przed drugą odsłoną – w miejsce zupełnie bezproduktywnego Pola Calveta pojawił się Sergi Samper, a Gumbau został przesunięty na pozycję środkowego pomocnika. Pierwszą ciekawą akcję przeprowadził Halilović, który dobrze dograł do Sandro, ale napastnik Barçy B nie zdołał dokładnie przyjąć piłki w polu karnym. Chwilę później oglądaliśmy serię wyraźnie niecelnych strzałów gospodarzy. W 58. minucie fatalną stratę zanotował Sandro, a Girona ruszyła z kontratakiem – na szczęście uderzenie kończące całą akcję było bardzo niedokładne.
Gospodarze skupieni na ofensywie zapomnieli na chwilę, że w składzie Barcelony B są zawodnicy tacy jak Halilović. Młodziutki Chorwat w 63. minucie przejął podanie od Ortoli, ruszył w kierunku bramki rywali i odważną szarżę zakończył strzałem z kilkunastu metrów, a piłka wylądowała w siatce. Bramka nie zmieniła jednak obrazu gry - pomimo zdecydowanej poprawy widocznej w organizacji obrony gości, Girona nadal regularnie dochodziła do sytuacji strzeleckich, wszystkie widowiskowo marnując.
Nerwowa, ale skuteczna obrona
W 77. minucie rzadko spotykane na piłkarskich boiskach zachowanie zaprezentował Adama – mając przed sobą skazanego na przegraną w pojedynku biegowym, źle ustawionego obrońcę oraz bramkarza rywali, wybił piłkę na aut, widząc leżącego po starciu w środku pola zawodnika Girony. Został za to nagrodzony brawami. W 85. minucie boisko opuścił słusznie niezadowolony ze swojej gry Sandro, a w jego miejsce pojawił się Joan Román. Pod koniec spotkania zmieniony został też bohater spotkania – Halilović – a jego miejsce zajął Babunski. Tymczasem rywale oddali swój 31. strzał w meczu, jednak i tym razem piłka wylądowała w rękawicach Ortoli.
Rezerwom Barcelony ostatecznie udało się obronić skromne prowadzenie i wywalczyć komplet punktów na trudnym terenie. Wielkie brawa należą się zwłaszcza Ortoli, który nie dał się zaskoczyć ani razu. Na pochwały zasłużyli również Halilović, Adama oraz wprowadzony po przerwie Samper. Tym razem całkowicie zawiedli pozostali napastnicy – o ile Dongou był przydatny w defensywie i starał się zbierać długie podania, o tyle Sandro rozegrał fatalne spotkanie, notując wiele strat i przegrywając większość pojedynków. Za tydzień do Barcelony przyjedzie ekipa Mirandés, znajdująca się o jedno oczko wyżej w ligowej tabeli.
Bramki:
0:1, Halilović (63’)
Girona FC: Isaac Becerra, Cifuentes (min. 80, Coris), Ramalho, Richy, Lejeune, Bigas (min. 72, Bagay), Granell, Pere Pons, Felipe Sanchón (min. 80, Christian Alfonso), Sandaza oraz Mata.
FC Barcelona B: Ortolá, Robert Costa, Bagnack, Edgar Ié, Diagne, Pol Calvet (min. 46, Samper), Halilović (min. 90, Babunski), Gumbau, Sandro (min. 85, Joan Román), Adama oraz Dongou.
Komentarze (26)